"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


poniedziałek, 31 grudnia 2018

Na Nowy Rok...

                                Przyjaciołom, znajomym, a nawet ludziom mi nie przychylnym  życzę wszelkiej pomyślności w dobrym zdrowiu.
Szczęśliwego Nowego Roku 2019! 
Sylwester to dla mnie szczególny dzień he,he... 
Dziewięć lat temu dokładnie w sylwestrowe przedpołudnie razem  z Teresą po raz pierwszy weszliśmy do zimnej wody;) 
Wtedy na kanale "la manche" łączącym "Bałtyk" z "Adriatykiem" zwanym też przez ciepłolubnych "szyjką" hi,hi... 
W świetnej zimowej aurze było to coś niesamowitego, niepowtarzalnego i fantastycznego:)
Dzisiaj to pamiętne wydarzenie uczciłem pięciokilometrowym biegiem i zanurzeniem w "Pacyfiku" he,he...
Moja dziewięcioletnia przygoda z morsowaniem jest wciąż rewelacyjna:))
Zmieniało się miejsce, zmieniali się ludzi, ale dobroczynny wpływ na organizm i satysfakcja jest coraz większa:)) Chyba dlatego, że wraz z doświadczeniem coraz bardziej wiem "z czym to się je" hi,hi... Chociaż szczerze mówiąc cały czas się uczę czegoś nowego he,he...
Pozostaje podsumowanie 2018 roku, ale zostawiam je, bo jeszcze Stary Rok trwa he,he... 
W następnym poście "za rok" będzie remanent;)

niedziela, 30 grudnia 2018

przed...

                              sylwestrowe, przedostatnie w tym roku szybsze przebieranie nogami he,he... 
Dziś święto Świętej Rodziny, więc pierwsze kroki skierowałem do naszej kochanej Wiktorki;) Bo to przecież też Jej święto, Jej rodziny, naszej wspólnej rodziny:) Potem na zasadzie "gdzie oczy poniosą" zrobiłem fajną dychę.
Padająca z nieba mżawka niczym emulsja odżywcza nawilżała twarz, a ja sobie pod nosem śpiewałem kolędy hi,hi... Było super! Dwa razy na początku i na końcu trasy spotkałem tych samych biegaczy i po ich minach wyglądało, że byli bardzo zaskoczeni he,he...

Jutro Sylwester i czas na podsumowanie roku. Zawsze powtarzam, aby tylko nowy nie był gorszy;) Przed "remanentem" jeszcze rocznicowe pluskanie w zimnej wodzie he,he... z dobiegiem ma się rozumieć na "Bałtyk" A pojutrze znowu czysty dzienniczek biegowy z mnóstwem kratek do zapełnienia;) 
Przysłowia:
„Eugeniego lód albo woda pokaże, czy w maju będzie pogoda”
„Jeśli da śnieg Eugenii, to się zima przemieni”

piątek, 28 grudnia 2018

malutka...

                        poświąteczna wycieczka biegowa hi,hi...
Miałem z rana dylemat:( Krotki bieg i pluskanie w "Pacyfiku" czy tylko dłuższe bieganie? Kiedy wybrałem wariant drugi zacząłem się z kolei zastanawiać gdzie nogi poniosą he,he...
Wybrałem Bialską - Aleję Brzozową i bialskie pola za Laskiem Wilka. 
Dawno tam nie byłem. Zdziwiłem się rozmachem robót związanych z budową autostrady. Trochę fajnych terenów zmieniło się w krajobraz "księżycowy". Mam nadzieję, że ciężki sprzęt wyjedzie i "rany" w przyrodzie się zabliźnią;)
Miałem być godzinkę i tak zapowiedziałem MLP, ale znów mnie lekko poniosło hi,hi... I wyszła czternastka błotno szosowa he,he...
Fajnie było choć buty nadają się tylko do prania:( Spotkałem trzech biegaczy, jednego kijarza i jedna biegaczkę. Widać nie tylko ja próbuję się pozbyć poświątecznego "balastu" hi,hi...

"Naród, w którym rozłożona została rodzina – zanika. Istnieje bowiem biologiczna zależność i więź między rodziną, a narodem(…) Naród stanowi ochronę dla rodziny i odwrotnie." /Stefan Kardynał Wyszyński

środa, 26 grudnia 2018

świąteczna...

                        kąpiel w "Pacyfiku"
Śnieg stopniał:( Zrobiło się czarno. Temperatura powietrza +2, wody +2, lecz aura niestety nie morsowa he,he... Namawiałem wczoraj mojego Pierworodnego, żeby "odnowił patent" hi,hi... Ale marudził: "nie ma śniegu, nie ma lodu. Poczekam na mróz. Nie lubię takiej pogody" Chciał nie chciał;) musiał stary iść czyt pobiec sam he,he... Nie do końca,bo przecież mój wierny towarzysz Gdynek jest zawsze ze mną:)
Było kapitalnie cisza, spokój, lekki wiatr i niewielki deszczyk;) Biegania prawie piątka, bo dla zrzucenia poświątecznego balastu obleciałem dookoła "Adriatyk" i "Bałtyk" Spotkałem nawet podobnego do mnie nie mogącego usiedzieć w domu na d... Biegacza hi,hi...
Teraz mogę dalej świętować:)) 

*Nie można brnąć bezkrytycznie w tzw. nowoczesność, bo ona jest pełna fałszu i bierze ludzi w niewolę.* - Stefan Kardynał Wyszyński

wtorek, 25 grudnia 2018

jest Dziecina...

                                   "narodził się Jezus Chrystus Pan Zbawiciel" 
Do tego przyszła zima:) Cudowne święta Bożego Narodzenia!
O północy Pasterka, potem lulu he,he... Rano śniadanie Msza św. Potem spojrzałem na endo i mowie do MLP Krysia z Adamem biegają. Śnieg pada może i ja bym się kulnął? A leć! Dwa razy nie trzeba było mi powtarzać hi,hi... Kilka minut i już mówię przy wyjściu lecę pomachać Wiktorce:)
Przez cała drogę prosto w oczy naparzał mokry śnieg, ale było fantastycznie:))
Wieczorem niestety znów zrobiło się czarno:( Temperatura cztery kreski powyżej zera i jutro nici z zimowego morsowania. Do tego jeśli wierzyć pogodynce łagodna zima ma wrócić dopiero w pierwszych dniach stycznia:(
A o takich warunkach to tylko można sobie pomarzyć i ewentualnie pooglądać na YouTube hi,hi...

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Boże Narodzenie A D 2018

      Niech magiczna moc wigilijnego wieczoru przyniesie Wam Wszystkim spokój i radość. 
Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje  pięknem Bożej  miłości.  
Błogosławionych, cudownych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia:)) 

"Wiersz staroświecki" 
Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania, 
By wszystko się nam rozplątało, 
Węzły, konflikty, powikłania. 
Oby się wszystkie trudne sprawy 
Porozkręcały jak supełki, 
Własne ambicje i urazy 
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki. 
Oby w nas paskudne jędze 
Pozamieniały się w owieczki, 
A w oczach mądre łzy stanęły 
Jak na choince barwnej świeczki. 
Niech anioł podrze każdy dramat 
Aż do rozdziału ostatniego, 
I niech nastraszy każdy smutek, 
Tak jak goryla niemądrego. 
Aby wątpiący się rozpłakał 
Na cud czekając w swej kolejce, 
A Matka Boska - cichych, ufnych - 
Na zawsze wzięła w swoje ręce. 
Ks. Jan Twardowski

Ponoć jaka Wigilia taki cały przyszły rok, więc powiem
krótko fajnie sobie pobiegałem przed wschodem słońca he,he.... 

niedziela, 23 grudnia 2018

uciekła...


                           zima tuż przed świętami he,he... Szkoda! 
Ale wigilijna gwiazdka jutro i tak zabłyśnie:) 
Zanim wigilijne pozapalam świece oddając sprawy ludziom i boskiej opiece...
Przedświąteczne morsowanie, bo przecież na święta trzeba się wykapać;) 
Tym razem na "Adriatyku". 
Zrobiłem pętle wokół glinianek i miałem zamiar wykonać "reset" hi,hi... na "Pacyfiku". Jednak na moim stałym morsowisku jakiś Gościu moczył kija popijając  herbatę z termosu;) 
Pomyślałem - może próbuje złapać karpika na święta? Postanowiłem Mu nie przeszkadzać i potuptałem na "cywilizowane" warunki he,he... 
Temperatura powietrza +2, wody taka sama. A na powierzchni całkiem gruba tafla lodu! Było fantastycznie:))
Biegiem piątka z Gdynkiem;) W całym tygodniu (pierwszym po roztrenowaniu) trzydzieści cztery kilometry w sześciu wyjściach. 
Do tego dziewięćdziesiąt minut na rowerku stacjonarnym, cotygodniowa gimnastyka i sześć kilometrów marszu oraz trzy morsowania:)

piątek, 21 grudnia 2018

w gorączce...

                        przedświątecznych przygotowań musi być na wszystko  czas.
Był więc czas na zakupy, na oprawienie karpia i kupno choinki. Ale były i chwile jak to powiedział pewien ksiądz "wylogowania" z pędu tego świata. 
Była Msza święta za siostrę, Której już w tym roku nie będzie z nami przy wigilijnym stole:(  To dla zdrowego ducha. 
Zresztą jak powiedział św. Augustyn: "Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko inne jest na właściwym miejscu"
Z kolei dla ciała ośmiokilometrowe bieganie wieczorową porą;) Przez morsowisko, Bialską, plac Biegańskiego, Aleje Najświętszej Maryi Panny i Jasną Górę:)
Było świetnie! Czuć już atmosferę świąt:) W centralnym punkcie miasta stoi stajenka. Żłóbek jeszcze pusty, bo Dzieciątko dopiero przyjdzie na świat. Ale na zachodzie Europy pewnie kazali by usunąć:( 
Polotołem sobie hi,hi... i nawet "zatrzymałem" w kadrze niektóre miejsca na trasie he,he...

„Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje” -  św.Jan Paweł II

czwartek, 20 grudnia 2018

za lodołmacz...

                       dzisiaj robiłem he,he... Nie zabrałem siekiery:( A nocami temperatura spada do około -5 i od poniedziałku na morsowisku zrobiła się całkiem gruba "szyba" hi,hi... 
Zbyt cienka, żeby nań wejść i wykuć przerębel tzw. "wannę":( Bo w przypadku zarwania się lodu można się pokaleczyć i  wpadając nierozebranym można się zamorsować w ciuchach hi,hi... Co kiedyś zdarzyło mi się uczynić;) 

 Było rewelacyjnie wśród lodowych szkiełek! Tor wodny wyrąbany, więc jeśli jutro o siódmej Adam z Krzysztofem przyjdą będą mieć łatwiej:)
Nie wiem, czy to aby nie ostatnie zimowe morsowanie w tym roku;) bo w prognozach krakają: idzie ocieplenie:(
Zobaczymy! Może się Im jak zawsze nie sprawdzi hi,hi... Kolejne wejście planuję w niedziele i mam nadzieje na podobne do dzisiejszego.
Biegania dwójka na dwóch he,he... Biegamy razem z Gdynkiem na morsowania, ale tylko ja przebieram nogami;)
Jutro tylko bieganie, a w sobotę W jak wolne;) Święta za pasem i myślę, czy uda mi się ewentualny *balast* w międzyczasie wybiegać hi,hi... Zobaczymy! jak Bóg da, a MLP pomoże he,he...

środa, 19 grudnia 2018

codzienna...

stała trasa zlustrowana po prawie miesięcznej przerwie he,he... W parku Lisiniec można już spokojnie kręcić pętle po ścieżce rekreacyjnej wokół "Adriatyku" i "Bałtyku". 
Do niedawna choć roboty rewitalizacyjne skończono brama przy kanale stała:( 
Nieważne, że można było wjechać od drugiej strony. Tak po prostu jakby na "złość" tarasowała przejście hi,hi... 
Natupałem dziewięć kilometrów i jeszcze miałem ochotę na więcej he,he... 
Dziś temperatura powietrza -4 i mam nadzieję, że synoptycy wieszczący na święta ocieplenie się miną z prawdą;) I jak tak dalej pójdzie trzeba będzie odnaleźć siekierę;) 
Dziś na morsowisku cienka tafla lodu, więc chętnych na pluskanie w zimnej wodzie nie było. Ja wybieram się jutro:) Trzeba wykorzystywać sprzyjające warunki hi,hi...
Swoja drogą trzeba by jeszcze kiedyś pomorsować "na Przedszkolaka" hi,hi...


"Sztuka życia - to cieszyć się małym szczęściem"
Phil Bosmans

wtorek, 18 grudnia 2018

Gdynek...

                      znów mi dzisiaj dotrzymywał towarzystwa hi,hi... I było bardzo fajnie he,he... Bo spotkała nas niespodzianka w postaci cienkiej kruchej "szybki" lodu na powierzchni "Pacyfiku" Obyło się bez kruszenia lodu;) Ktoś był wcześniej? Zapewne Adam z Krzysztofem!  I utorowali wejście:) Wielkie dzięki Panowie Morsy:))  
Jest teraz taki czas kiedy lód jest jeszcze zbyt słaby, żeby wejść nań i wykuć "wannę" czyt. przerębel;) Z drugiej strony wchodząc bez potrzaskania lodowej szybki łatwo pokaleczyć nogi:( W ogóle pluskając się  wśród lodowych szkiełek trzeba uważać, bo naprawdę w zimnej wodzie łatwo poprzecinać skórę która pod wpływem zimna jest napięta nie wrażliwa na ból.
Biegania tyle co "kot napłakał" he,he... Kilometr na rozgrzewkę przed morsowaniem i taki sam dystans na rozgrzanie po zanurzeniu;) Krótko, acz planowo coby zrobić jeszcze jak w każdy wtorek gimnastykę. 
Jutro trzeci dzień po roztrenowaniu, więc mam nadzieję na trochę dłuższe szybsze przebieranie nogami hi,hi...

poniedziałek, 17 grudnia 2018

przewentylowałem...

                                                wreszcie porządnie płuca he,he...
Roztrenowanie zakończone! Dziś zgodnie z planem wypad na Bialską zwaną też Aleją Brzozową;) 
Pomalutku, bo ślisko:( i nie za długo jak na pierwszy raz po labowaniu;)
Spokojna ósemka zaliczona:) Miałem co prawda zaraz za Sanktuarium Krwi Chrystusa zawrócić, lecz poniosło mnie do pierwszej poprzecznej dróżki i wyszło jak wyszło hi,hi... Mimo lekkiego mrozu (-5) spotkałem na trasie dwie biegaczki i jednego biegacza:)
W tym "gorącym" tygodniu przedświątecznym he,he... będę starał się wejść od nowa na obroty;) To znaczy w regularny rytm treningowy. A po świętach jeśli moje plany będą takie jak Boskie chciałbym budować bazę. Zima, więc powinno być albo ślisko, albo dużo śniegu hi,hi... Zatem idealne warunki na wolne coraz dłuższe bieganie i nabijanie kilometrażu;) Do tego oczywiście w sezonie morsowym systematyczne zanurzenia w zimnej wodzie:)
Na koniec coś dla motywacji, mobilizacji, podniesienia na duchu , czy jak tam zwał tak zwał, lecz chyba jeszcze wszystko przede mną hi,hi.... 

Coś niesamowitego czyt.>więcej<

niedziela, 16 grudnia 2018

morsowanie...

                                 dzisiaj w towarzystwie "Gdynka" z miasta Gdyni hi,hi... Niegdyś maskotki Zmorsowanych. 
W nocy była "dostawa" białego puchu, więc aura prawie fantastyczna. Prawie he,he... bo jest lekki mrozik -3, jest biało tylko brakuje pokrywy lodowej:( Kąpiel w przerębli jest zjawiskowa:) 
Na razie odpada "rąbanka" siekierką hi,hi... Ale to najlepszy sposób na rozgrzewkę przed wejściem do zimnej wody;)
Było świetnie! Chociaż kiedy usłyszałem jadący samochód na sygnałach trochę miałem pietra, że strażaki będą chcieli mnie wyciągać z wody jak tę kobietę w Opolu;)
Szybszego przebierania nogami dziś tylko trzy kilometry dobiegu na morsowisko i z powrotem. 
Za to od jutra hi,hi... Wracam na biegowe ścieżki:))
Roztrenowanie AD 2018 zakończone! Cztery tygodnie luzowania od biegania (nawet człowiek nie czuje jak mu się rymuje;) minęły:))
Luzik był i owszem, ale obijania i próżniactwa już nie he,he...
W ciągu ostatnich dwudziestu ośmiu dni przebiegłem zaledwie trzydzieści cztery kilometry. Tyle tylko co na kąpiele w parku Lisiniec. Bo tak miało być hi,hi...
Zanurzeń w "Pacyfiku" zrobiłem dwanaście. W piętnastu marszach wychodziłem sto czterdzieści jeden kilometrów. A na rowerku stacjonarnym w dwudziestu pięciu sesjach kręciłem przez dziewięćset dziewięćdziesiąt minut:)
Jutro myślę odwiedzić Bialską, która o tej porze w zimowej szacie wygląda przepięknie. Muszę tylko się pilnować, żeby nie zachować się jak pies spuszczony z łańcucha hi,hi...

piątek, 14 grudnia 2018

naokoło...

                     żeby na dwa dni przed końcem roztrenowania skończyć z tym dwukilometrowym dreptaniem na "Bałtyk" i z powrotem he,he...
Dzisiaj najpierw przez jasnogórskie pole namiotowe;)
Potem rewitalizowany "Adriatyk" 
I znowu na "Pacyfik" i moje morsowisko "pod brzózkami"
Temperatura otoczenia minus dwa, wody plus dwa, czyli remis hi,hi... Lub stan równowagi dwóch żywiołów;)
Przy piątku - piątka hi,hi... szybszego przebierania nogami:) 
Jeszcze łikend i zaczynam normalne codzienne cioranie;) No może nie od razu codzienne he,he... Ale głód biegania jest ogromny. 
Kiedyś zastanawiałem się, czy nie ustalić stałego codziennego dystansu. Szybko jednak tę myśl porzuciłem, bo chyba byłoby nudno:( Tak jest urozmaicenie raz długo, to znowu krótko. Jak szybko to potem wolno. A i  dzień laby też się przydaje;) 
Chyba, że po dziewięćdziesiątce jak już nie będę mógł daleko  się zapuszczać to będę dreptał codziennie półgodzinki wokół domu hi,hi... Ma się rozumieć dla zdrowia:)

czwartek, 13 grudnia 2018

początki ...

                           jak zwykle bywają trudne he,he... Próbuję coś zmienić. Nowe wyzwanie podjąć;) Ale sprzęt taki sobie, a operator i "aktor" w jednej osobie też nie lepszy hi,hi... Popróbować jednak trzeba, żeby potem nie żałować, że się nie spróbowało he,he... Zatem dzisiejsze morsowanie "z drugiej" strony;)

Ostatnie cztery dni z czterotygodniowego roztrenowania. Dlatego już powolutku się rozkręcam;) Dziś wydreptane tylko dwa kilometry. Kilometr dobiegu na "Bałtyk" i drugi z powrotem. W międzyczasie powyższe zanurzenie w "Pacyfiku" 
Cóż zima jak jest taka jest. Sezon grypowy nadciąga, więc naturalna szczepionka odpornościowa jest niezbędna:) Antygrypowe szczepienia każdego roku w moim przypadku sprawdzają się do tego stopnia, że polecam wszystkim znajomym i nie tylko:) 
Z morsowaniem jak z bieganiem. Nie każdy musi lubić, praktykować;) lecz spróbować naprawdę warto!

wtorek, 11 grudnia 2018

nie do...

                  końca sprawdziły się moje słowa he,he... Napisałem ostatnio, że w poniedziałek labowanie. Zaraz jednak zacząłem się zastanawiać - ostatnie dni roztrenowania zacząć leniuchowaniem chyba nie teges;) Przecież mam już poowwoollii wracać! 
Dlatego wczoraj na dobry początek  tygodnia zaaplikowałem sobie dwie godziny lekcyjne gimnastyki i sześćdziesiąt minut pedałowania na rowerku pokojowym hi,hi...
Dziś tuptanie "po białym" i prawie zimowe morsowanko;) Temperatura otoczenia zero i padający mokry śnieg, więc chlapa ciapa he,he... Temperatura wody wyższa o dwie kreski i to jest to hi,hi...


niedziela, 9 grudnia 2018

jaki piatek...

                 taki świątek;) Co przewidziałem w ostatnim poście he,he... No może nie do końca, bo trochę drogi nadłożyłem hi,hi... W sumie  i tak dobieg tam oraz nazad to tylko trzy kilometry;) Ale wg planu he,he... 
W poniedziałek zaczynam ostatni tydzień próżniactwa biegowego czyt. roztrenowania;)
Aura nadal jesienna. Temperatura otoczenia +5, a wody tylko +2:( To znaczy proporcja odwrotna do pożądanej, bo najlepiej kiedy woda jest cieplejsza niż powietrze. Lecz w myśl powiedzenia: *jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma* Trzecie zanurzenie w tym tygodniu zaliczone i co najważniejsze było rewelacyjnie:) 
Żeby całkiem nie zardzewieć przez ostatnie siedem dni wydreptałem siódemkę. Do tego przemaszerowałem dwadzieścia dziewięć kilometrów i   na rowerku stacjonarnym pedałowałem trzysta minut.
Jutro jeszcze labowanie, a potem już będę przymierzał się do normalnego biegania;)

piątek, 7 grudnia 2018

morsowanie...

                                 w grudniowy poranek niczym w listopadzie he,he...
Mokro, ciemno i "obrzydliwie" ciepło hi,hi... Temperatura w wodzie +5, a na zewnątrz +1;) Brrr... Aura raczej na saunę iż moczenie tyłka w "Pacyfiku" 
... jednak daliśmy radę:) Doborowe towarzystwo to  podstawa. Było fajnie i najważniejsze co zawsze podkreślam bezpiecznie. Zwłaszcza, że z  Krzysztofem robimy "peryskopową" hi,hi... czyli pełne zanurzenie. Oczywiście zanurzam się całkowicie również kiedy pluskam się sam. Lecz taka asysta jak dziś Adama zawsze wskazana, bo *licho nie śpi*. 
A tak szczerze to tęsknie za prawdziwym zimowym morsowaniem:) Z mrozem, śniegiem dookoła i lodowym przeręblem:)) 
Szybszego przebierania nogami jedynie skromna dwójka dobiegu:( Ale tak ma jeszcze być w tym tygodniu he,he...
Po niedzieli ostatni tydzień roztrenowania i już coś pewnie więcej potuptam;)
Na razie nasza dzisiejsza kąpiel na wesoło hi,hi... Nagrana w trybie poklatkowym:) Jakość słaba, ale szarobura pogoda, więc ciemniej niż zwykle:(
Żeby nie było, że się totalnie opi....m he,he... Prawie nie biegam fakt:( Ale nie wszystkie aktywiści rejestruję;) I choć nie piszę to systematycznie kręcę na rowerku stacjonarnym i maszeruję. Wczoraj czternaście kilometrów chodu na raty;) a dziś już sześć. Jutro luzik i w niedziele *taki świątek jaki piątek*

środa, 5 grudnia 2018

trzeci...

                      tydzień corocznego roztrenowania;) Ostatnie cztery dni to ścisły post biegowy he,he... 
Pewnie dlatego zacząłem dreptać na "Bałtyk" niczym paralityk hi,hi... 
W dodatku w czasie kilometra z małym hakiem dobiegu wlazło mi coś w lewą kostkę:( Potem zaczęło mnie strzykać w lewej stopie. Następnie jakiś wredny ból zaatakował mi prawe biodro:( Później jeszcze jakby niedowład prawej stopy i kolano do kompletu:( 
Niezawodny to znak, że pora wracać do "świata żywych" he,he... Regeneracja i odpoczynek potrzebna, ale "co za dużo to nie zdrowo" hi,hi...
Nawet dwieście czterdzieści minut kręcenia na stacjonarnym rowerku i trzynaście kilometrów marszu w ostatnich dniach nie zapobiegło widocznie "degeneracji" samopoczucia;) A tak na poważnie to zawsze w czasie roztrenowania wyłażą wszelkiego rodzaju bóle. Chyba to własnie efekt regenerowania się nadmiernie obciążonych elementów układu szkieletowo mięśniowego. 
Jest laba, więc niech łamie kościach, strzyka, boli i dokucza byle jak przyjdzie sezon biegowy odpuściło:)
                              Dzisiaj szóste w tym sezonie>>>
Woda w "Pacyfiku" +4, temperatura otoczenia zero i do tego świecące w twarz słoneczko:)
Szybszego przebierania nogami tylko dwa kilometry:( Lecz pomalutku już trzeba wracać. Tak jak nie chciałem "ucinać" nagle biegania. I z kilkudziesięciu kilometrów tygodniowo zejść od razu na zero.
Tak też nie chcę po czterotygodniowej labie od razu "wystrzelić" z kilometrażem w drugą stronę. Dlatego w tym tygodniu planuję jeszcze dwa morsowania oczywiście z dobiegiem;) A w następnym ciutkę dłuższym:) 
Mój rok biegowy nie do końca pokrywa się z rokiem kalendarzowym. 
Biegacza "nowy rok" wychodzi tuż przed świętami Bożego Narodzenia:) Bo przecież *jaka wilija* taki cały rok ha,ha... 

piątek, 30 listopada 2018

koniec...

                   drugiego tygodnia roztrenowania tj. półmetek labowania he,he...
Na liczniku tygodniowym jedynie skromne cztery kilometry dobiegu na morsowisko w środę i dzisiaj:(
Andrzejki ostatni dzień listopada, więc podsumowanie miesiąca: 
Sto dwadzieścia kilometrów przebiegu w czternastu wyjściach. O połowę mniejszy kilometraż niż zazwyczaj, ale przecież w tym dwa tygodnie luzowania, czyli wszystko się zgadza. Oprócz kasy he,he...
Biegowo miesiąc lajtowy, lecz nie do końca taki leniwy hi,hi... Wychodziłem jeszcze pięćdziesiąt cztery kilometry w jedenastu marszach. Dołożyłem prawie trzynaście godzin pedałowania na rowerku stacjonarnym. Do tego cztery cotygodniowe gimnastyki, oraz pięć kąpieli w zimnej wodzie:)
Dzisiejsze andrzejkowe morsowanie w towarzystwie Adama  bardzo fajne:) Wiadomo we dwóch zawsze raźniej i przede wszystkim bezpieczniej.
Temperatura powietrza -7 i delikatne "szkiełko" na wodzie przy samym brzegu. Jest, jest pierwszy lód! 
Było super:) Choć przy tych paru kreskach na minusie zamoczenie dłoni powoduje już, że paluchy sztywnieją hi,hi...

środa, 28 listopada 2018

drugi...

                tydzień roztrenowania i już mnie nosi he,he... Nie pomagają nawet marsze i sesje na rowerku stacjonarnym:( 
Wczoraj labowanie dość aktywne hi,hi... Godzina pedałowania na rowerku przed telewizorem i osiem kilometrów marszu;)
Dzisiaj poranne morsowanie w "Pacyfiku" z kaczkami he,he... 
Kiedy kończyłem kąpiel pojawiła się Białogłowa w dokładnym słowa znaczeniu - blondynka. Zaczęła mnie wypytywać: czemu nie pływam, co to daje taka kąpiel, czy każdy może itd. itd. By w końcu dodać, że chętnie by spróbowała. Stwierdziłem, że mogę zrobić ponowne wejście jeśli tylko się zdecyduje hi,hi... Wyznała: "doceniam poświęcenie ale nie mam kostiumu". Zaproponowałem, że może przecież bez;) Na co odparła:  "za krótko się znamy"?! 
Biegowo tylko dwa tysiące metrów:( Chyba lepiej brzmi i wygląda niż dwa kilometry hi,hi... 


niedziela, 25 listopada 2018

odwrót...

                       zimy niestety:( Podobno nie na długo he,he...  Ale dzisiaj zrównanie temperatury powietrza z wodą;) Obie wartości to +7 stopni Celsjusza. 
racji  roztrenowania kilometr szybszego przebierania nogami tam. Znaczy na "Bałtyk" jako rozgrzewka przed zanurzeniem w "Pacyfiku" i kilometr na powrót, czyli minimum bez nadkładania drogi hi,hi...
W całym tygodniu w trzech wyjściach biegowych tylko 9 (słownie dziewięć kilometrów;) Plus dziewięć kilometrów marszu oraz trzy godziny pedałowania na rowerku stacjonarnym:)
Woda zimna! Ptaszki nad głową śpiewają, słonko próbuje się przebić przez chmury, cisza, spokój, po prostu fantastyczne niedzielne przedpołudnie:) 

piątek, 23 listopada 2018

wejście...

w tym tygodniu, bo roztrenowanie trwa w najlepsze;) 
Wczoraj luzik! Nie licząc sześciu kilometrów marszu i trzydziestu minut pedałowania na rowerku przed telewizorem he,he...
Dzisiaj trochę cieplej;) Temperatura otoczenia dwie kreski powyżej zera i wody jak przedwczoraj plus siedem:) Pochmurno, lecz bez opadów. Woda w "Pacyfiku" rewelacyjna! Nie dość, że mokra to jeszcze zimna hi,hi... 
Przebierając się pod brzózkami po śladach wywnioskowałem - Ktoś musiał się wcześniej pluskać!? I chyba nawet wiem Kto hi,hi... 
Fajnie było! Jeszcze w wodzie postanowiłem - w niedzielę koniecznie wejście numer trzy! 
Super aktywność to morsowanie! Kilka minut w zimnej kąpieli i  eksplozja endorfinek jak po dziesięciu kilometrach biegu he,he... Dlatego mniej przykro na duszy, że szybszego przebierania nogami jedynie trójka:( Chociaż dobieg i tak wcale nie najkrótsza trasą hi,hi...

środa, 21 listopada 2018

pierwsze...

w sezonie 2018/2019:) i pierwsze w zapoczątkowanym od poniedziałku tegorocznym roztrenowaniu. 
W sumie można powiedzieć morsowanie, bo temperatura powietrza +1, a wody +7, czyli różnica temperatur w odpowiednią stronę hi,hi... Byłoby super gdyby pierwsza wartość była z minusem. Lecz jak to jeden ze starych Morsów prawił: "każde wejście do zimnej wodzie o temperaturze niższej niż osiem stopni ma dobroczynny wpływ na organizm jeśli jest z pełnym zanurzeniem" 
Po dłuższej przerwie wejście było... jak to wejście do zimnej wody he,he... Za to po wyjściu rewelka! Ta fala ciepła rozlewająca się po całym ciele jest cudowna:) Oj tego było mi trzeba! 
Oczywiście brak lodu i śniegu to mankament:( Ale już w poprzednie zimy był to "towar" deficytowy;)
Przy okazji czwórka "z buta" dziś była przysłowiową setą dla nałoga na kacu;) Niby tylko dwa dni biegowego postu, a już "żal d...ę ściska" hi,hi...
Ruszyłem dziarsko;) a tu marznący deszczyk. Miejscami nogi się rozjeżdżały, więc co rusz kręciłem piruety he,he... Dlatego gdzie było można uciekałem z asfaltu i płytek chodnikowych na oszronioną trawę. Dzięki Bogu udało się bez padu kontrolowanego;)
Uff... minęły trzy godziny, a we mnie buzuje ogień:))

niedziela, 18 listopada 2018

od jutra...

                           trudny okres w życiu każdego biegacza  r o z t r e n o w a n i e;) 
W moim przypadku to cztery tygodnie walki z nałogiem hi,hi... 
Na początku kiedy zaczynałem przygodę z bieganiem rozbrat z szybszym przebieraniem nogami trwał całą zimę he,he... Jesienią tak gdzieś w połowie października "wieszałem" buty na kołki i sięgałem po nie dopiero z nadejściem wiosny. Jakoś wtedy specjalnie sobie nie krzywdowałem;) Później był czas, że przerwa w bieganiu trwała miesiąc konkretnie - listopad.  Niestety powrót na biegowe ścieżki był masakryczny:( Długo, długo nie mogłem zatrybić i wejść w rytm biegowy. W dodatku przez kolejny miesiąc borykałem się z różnymi bólami. A to kolanka, a to stawy skokowe. To znów rozcięgno, albo  rwa kulszowa itd. Potem przez pewien czas zmniejszałem tylko liczbę wyjść i kilometraż. Teraz wybieram dwa ostatnie tygodnie listopada i dwa pierwsze grudnia. Rygorystycznie nie przestrzegam postu biegowego, ale staram się choć to trudne ograniczyć tuptanie do minimum. Jakieś dreptanie na morsowanie i z powrotem  to wszystko. Jako "nałóg" nie odstawiam dreptania nagle tylko staram się wolno z niego wychodzić i powoli wracać;) 
Dzisiaj na progu biegowego postu czternastka z Jakubem:) Miała być dycha, ale pierwsze chłody nas podkręciły i niby jeden drugiego miał pilnować, a nas poniosło he,he... 
W tym tygodniu w czterech wyjściach już tylko czterdzieści pięć kilometrów. Chłodno trzy kreski na plusie, lecz jak słoneczko się schowało to odczuwalna pewnie znacznie niższa. Fajnie było! Co chwila mijaliśmy kolejnego biegacza. Wreszcie mówię do Kuby - jakiś wysyp? albo zlot gwieździsty? Syn skwitował krótko: "niedziela nie handlowa, więc ludzie nie mają z sobą co zrobić" hi,hi... W tym przypadku biegających bym akurat o to nie podejrzewał he,he...

czwartek, 15 listopada 2018

gimnastyka...

                          z rana za wtorek;) a wieczorem za rano szlifowanie chodników z Kubą:) Ciemności:( choć dzień jeszcze dłuższy od najkrótszego o godzinę. 
Popatrzyłem na mecz chociaż obiecywałem sobie, że już nie będę oglądał transmisji telewizyjnych. Żałuję i wstyd mi za naszych kopaczy:( Najlepiej wychodzą w reklamach i sesjach zdjęciowych w swoich wymyślnych fryzurkach.
Miałem nadzieję! Ale znów wyszło, że "nadzieja jest matką głupich" he,he... Całe szczęście, bo podobno Pepiki nie byli w najmocniejszym składzie. Lecz i tak gdy podawali sobie szybko piłkę od nogi do nogi myślałem czemu nasi są tacy wolni i ruszają się "jak muchy w smole"? Gwoli sprawiedliwości mieli momenty przebudzenia aczkolwiek tylko chwilowe:( 
Wdzięczny jestem Kubie za wspólne bieganie dla poprawy humoru:) Jednak po takim blamażu to, żeby endorfiny zniwelowały ogrom wkurwu trzeba by przebiec nawet nie maraton, ale coś ultra hi,hi... Niestety wyszła tylko ósemka;) Jak to mówią "lepszy rydz nic nic" Trochę odparowałem i może nie będę mi się śniły boiskowe horrory.

środa, 14 listopada 2018

zwykłe...

                        codzienne bieganie na stałej trasie. Nie miałby racji Ktoś kto pomyślałby, że gorsze od tego na zawodach, czy innych "okazjonalnych" biegów. Tym bardziej, że przynajmniej w moim przypadku  zwyczajne szybsze przebieranie nogami to osiemdziesiąt procent mojego rocznego kilometrażu. 
Uwielbiam biegać spokojnie, na luzie tam gdzie nogi poniosą;) Sztywne ramy planów, założenia, myślenie o wynikach, czasach zabija we mnie radochę beztroskiego hasania;) 
Oczywiście zakładam jakieś cele np. maraton. Przygotowuje się, lecz nic na siłę, bez zamordyzmu he,he... Zresztą zawodów też nie traktuję jakby to był koniec świata i po bieganie miałoby przestać istnieć. 
Nigdy nie lecę "w trupa" żeby na mecie się pokładać. Bo w imię czego? 
Ostatni maraton w Koszalinie nocą pobiegłem w górnej granicy strefy komfortu hi,hi... Aby potem móc normalnie funkcjonować:) 
Kiedy  po skończeniu królewskiego dystansu truchtałem ze stadionu do hotelu jedna z wolontariuszek zabezpieczających trasę pytała: "jeszcze panu mało? podziwiam!"
Kiedyś usłyszałem, że biegam na zawodach zbyt asekuracyjnie, komfortowo i przy "takim" trenowaniu powinienem mieć lepsze wyniki.  Tylko po co? Bieganie to moja pasja i jak to niektórzy mówią filozofia życia. Ta aktywność daje mi wiele radości, zadowolenia, przyjemności i satysfakcji:) Pozwala mi utrzymywać ciało w dobrej formie. Organizm w dobrej kondycji i psychiczną równowagę. Mogę "żreć ciastka" i wytrwale biegać za wnusią hi,hi... A przecież o to chodzi!
Dziś jedenaście kilometrów, które pewnie mógłbym zrobić z zamkniętymi oczami he,he... Bo znam na mojej trasie każdy kamień, korzeń. Dlatego nie muszę się skupiać na obserwacji terenu tylko biegać z głowa w chmurach hi,hi...
Było rewelacyjnie! Pachnie już jesienią. Pod nogami szeleszczą liście i spadła temperatura:) 
Koniec sezonu czas powiązać bieganie z regeneracją w zimnej wodzie;)

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13