"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


niedziela, 28 lutego 2016

niedzielne bieganie...


jak prawie zawsze połączone z morsowaniem:) Dlatego na liczniku tylko siedem i pół kilometra przebiegu:( z czego trzy z hakiem w stroju "organizacyjnym" hi,hi...

W całym tygodniu w pięciu wyjściach sześćdziesiąt pięć kaemów i co najważniejsze jest progres he,he...
W wodzie też było trochę biegania, a nawet  skakania. 
Ale o tym jak zawsze więcej na zmorsowani.blogspot.com


sobota, 27 lutego 2016

sobota...

rano. Godzina siódma. Na termometrze minus pięć stopni. Pod nogami chrzęści, ale jest widno!!! A jeszcze nie tak dawno to była ciemna noc hi,hi... Zimą nie przeszkadzają mi niskie temperatury, opady śniegu, lecz "krótki dzień" i brak światła słonecznego:( Ale jest lepiej i będzie coraz lepiej he,he... Już marzą mi się biegania o świcie słońca;) kiedy ptaki świergolą i przyroda budzi się do życia:) Szczególnie w takich miejscach jak nasza Aleja Brzozowa i bialskie pola.
Dziś zacząłem od Bialskiej i zamierzam jak dawniej przed każdym z maratonów tam "ładować" swoje akumulatory;) Trochę zmieniłem trasę tak aby zahaczyć jeszcze o "Bałtyk" w celu inspekcji morsowiska. Niestety ostatnio musiałem odpuścić indywidualne kąpiele:( Ale jutro niedziela i stałe spotkanie Zmorsowanych w samo południe:) więc będzie, będzie morsowanko;)
Po ostatnich nocnych spadkach temperatury w nocy na powierzchni "Adriatyku" cienkie "szkło" więc obejdzie się bez rąbanki;) wystarczy kawał kija do trzaskania "szyby", żeby nie łamać jej ciałem przy wchodzeniu. Chyba, że ściśnie mróz, lub do południa lód się roztopi. Z dwojga "złego" wolałbym to pierwsze hi,hi...
Przy sobocie natuptałem dwudziestkę w tempie "ekonomicznym" W tym tygodniu to nie wszystko he,he... Jutro jeszcze przed pluskaniem i po też cosik dołożę:) 
*Do maratonu już tylko dziewięć tygodni...

czwartek, 25 lutego 2016

nie mogłem...

odmówić sobie przyjemności pobiegania "po białym" skoro w niebie remanenty i posypało dziś białym puchem he,he... Co niektórzy już myśleli, że wiosna, ale przecież mamy jeszcze luty! Zrobiło się biało, widno i chociaż w dzień temperatura na plusie to synoptycy zapowiadają w nocy temperatury poniżej zera:) Fajnie byłoby gdyby taka zima utrzymała się do niedzieli, bo byłoby fajne prawdziwie zimowe morswanie:) Dzisiaj tylko dycha, lecz z chrupiącym pod nogami śniegiem:) Uwielbiam taka aurę zarówno na bieganie jak i zimowe pluskanie w zimnej wodzie hi,hi... Biegło mi się świetnie mimo, że pomalutku;) Co prawda buty przemoczone, ale co tam. Bywały prawdziwe zimy i bieganie przy dużym mrozie, a czasem plucha i taplanie się w błocie "po pachy" i zawsze dałem radę.  Bo nie ma złej pogody na bieganie! 
 

środa, 24 lutego 2016

coraz trudniej...

pokonać własne niechciejstwo:( Zebrać d... w troki i zmusić się do szybszego przebierania nogami he,he... 
Dobrze chociaż, że jak już się ruszy to leci się fajnie i w ogóle nie czuć całodziennego utykania;) 
Bardzo chciałbym wrócić do porannych treningów, ale na razie prędko się na to nie zanosi:( 
Dzisiaj prawie powtórka z poniedziałku jeśli idzie o kilometraż  tylko na innej trasie. Tempo lajtowe, ale nie mam zamiaru się zajechać hi,hi... 
Bo w imię czego? Najważniejsze, że BIEGAM!
Po drodze spotkałem kilku biegaczy:)    
Jeden nie  odwzajemnił przyjętego wśród biegaczy  pozdrowienia przez podniesienie dłoni:( Ale za to młodzian zlustrował mnie od stóp do czubka głowy i z uśmiechem rzucił: "szybciej, szybciej!" 
Odpowiedziałem krótko: mam czas,  bo przypomniała mi  się stara zasada: "wolniej jedziesz dalej zajedziesz" hi,hi...
Zresztą nie warto śmiać się z wolniejszych...

poniedziałek, 22 lutego 2016

wyszło...

dzisiaj prawie czternaście kilometrów, a na mapce endo jakby mors, pies, świnia, albo jeszcze inne zwierze hi,hi... Wietrznie. Temperatura +13 i momentami kropiący deszcz jak ksiądz kropidłem;) Biegło mi się rewelacyjnie choć przyznaję bez bicia dziś mi się nie chciało he,he... 
Lecz jak zawsze *po* satysfakcja murowana, że jednak nie poddałem się leniowi;) Co prawda prawie bite osiem godzi wcześniej odstałem na nogach, ale to też można powiedzieć element treningu:) Zresztą wolę się nie narażać na wyrzuty sumienia he,he...       A widok tej ścieżki tak fantastyczny, że nogi same się rwą do biegania:)

sobota, 20 lutego 2016

"Rano kiedy budzę się rano..."


przed dźwiękiem budzika podświadomie nastawiony na poranne bieganie i nie mogę już zasnąć, bo swędzą mnie pięty hi,hi... to uzależnienie?
Dziś piękny zimowy poranek i sobota, więc nie mogłem sobie odmówić udeptywania bialskich ścieżek i ślizgania się w Alei Brzozowej he,he...
Mokry śnieg, a pod nim po ostatnich opadach deszczu błoto:( Uflogałem się po pachy, ale było super! Zrobiłem trzy pętle za Sanktuarium Krwi Chrystusa w bialskich polach i w sumie wyszło  dwadzieścia kilometrów:)  

czwartek, 18 lutego 2016

świat i życie...

jest piękne tylko czasem ludzie je sobie wzajemnie obrzydzają:( 
Dobrze, że jest na to skuteczne, ogólnie dostepne i tanie lekarstwo tj. BIEGANIE :) I wcale nie potrzeba koszulki z nadrukiem "Biegam, bo mnie ludzkość wkurwia" hi,hi... 
Samo szybsze przebieranie nogami sam na sam z własnymi myślami i człowiek przez zmęczenie fizyczne wraca do równowagi psychicznej he,he... Mens sana in corpore sano
Dziś tylko albo aż trzynaście kilometrów tak bardzo mi potrzebne;)

wtorek, 16 lutego 2016

padłem...

niestety wczoraj zaplanowanego wieczornego biegania   nie było:(
Dziś jednak się podniosłem he,he... i przetuptałem szesnaście i pół kilometra;)
Tempo lajtowe, ale gdzie mi się spieszy hi,hi... 
Udało mi się wyjść w miarę wcześnie za widoku, więc zacząłem od parku Lisiniec. 
Z "Bałtyku" postanowiłem lecieć gdzie nogi poniosą;) Na wprost czerwone! W lewo zielone to w lewo;) Miało być prosto, ale w prawo schody to w prawo itd. itd. Na szczęście udało mi się zamknąć pętle i wrócić na kolacje ha,ha... 

niedziela, 14 lutego 2016

dla mojej Walentynki...


<3 osiem kilometrów biegu, w tym dwie mile w stroju "organizacyjnym" he,he... 
i walentynkowa wiosenna kąpiel zamiast morsowania hi,hi...
Było naprawdę rewelacyjnie!
W dodatku z rewizytą zawitali Zimnolubni zza miedzy czyli Morsujący Kłobuck:)
Atmosfera była fantastyczna dzięki cudownie zakręconym Ludziom;)
Ale o tym, żebym się nie powtarzał ;) więcej dowiecie się na zmorsowani.blogspot com










sobota, 13 lutego 2016

połówka...


z rana hi,hi... Udało się trzeci raz w tym tygodniu wyjść pobiegać:) Lubię poranne "ładowanie" akumulatorów zwłaszcza w bialskich polach i Alei Brzozowej. Ostatnio jakoś za dużo nie biegam;) ale... 
Najpierw dwie pętle za Sanktuarium Krwi Chrystusa, a potem naokoło he,he... na nasze morsowisko sprawdzić lód. 

"Bałtyk" przykrywa sina skorupa, "Pacyfik" wolny od lodu, a na "Adriatyku" po lewej stronie naszego kąpieliska lodowa kasza;) Niestety na walentynkowe morsowanie "wanny" nie budiet:(
Do startu w częstochowskim maratonie równo jedenaście tygodni i zapisanych stu potencjalnych uczestników:) W tym spore Grono znajomych. Zapowiada się ciekawa impreza:) Fajna urozmaicona trasa, opłata w porównaniu z innymi maratonami sponsorowanymi przez wielkie firmy na *p* można powiedzieć symboliczna:) 
Ostatnio już nie biegałem na królewskim dystansie w tych dużych imprezach. Bo nie dość, że każą płacić słone startowe to jeszcze dają koszulkę z ogromnym logo tychże sponsorów na *p* żebym Ich za friko reklamował:( 
Dlatego stawiam na kameralne imprezy, gdzie autentycznie tak jak piszą wszyscy w regulaminach celem jest propagowanie biegania jako najprostszej formy aktywności fizycznej:)

czwartek, 11 lutego 2016

mogłem...

wczoraj, ale odpuściłem:( i z racji Popielca zrobiłem post biegowy he,he... 
Pogoda była taka, że nawet psa by się nie wygnało na dwór, ale przecież pogoda jest zawsze hi,hi...
Wtorek wygibasy, czyli gimnastyka wczoraj luz, a dzisiaj prawie jedenaście i pół kilometra szlifowania chodników;) 
Ostatnio jakoś ciężko mi "wystartować":( Przez pierwsze dwa kilometry myślę: no, nie ruszam się jak mucha w smole! Chyba nie zrobię nawet dychy, lecz potem łapie wiatr w żagle i kiedy mam wracać to wcale mi się nie chce ha,ha...
Wolę poranne bieganie. Nawet o bardzo wczesnej godzinie. Niestety na razie mogę tylko "po ćmoku" Może w sobotę? Fajnie byłoby odwiedzić bialskie pola i Aleje Brzozową, bo już dawno tam nie biegałem.

wtorek, 9 lutego 2016

Moja Idolka...

Guru biegowy:) dzięki Basi zostałem maratończykiem. 
W 2010 roku pobiegłem maraton w Jelczu Laskowicach dedykowany Tej niesamowitej Kobiecie.
Polecam film poświęcony fantastycznej Biegaczce.
 

poniedziałek, 8 lutego 2016

maratończyk nigdy się nie poddaje...

choć czasem bywa tak jakby wszystko było przeciwko he,he... Najważniejsze, że udało się w poniedziałek wyjść pobiegać i nadreptać czternaście kilometrów:) Dobry początek tygodnia to połowa sukcesu hi,hi... 
Ostatnio bieganie musiało zejść na dalszy plan, ale staram się w miarę możliwości tuptać kiedy tylko się da! 
Do maratonu 42200 Częstochowa 82 dni. "Po drodze" jeszcze święta i kilka mniejszych imprez;) Spotkania rodzinne, biesiadowanie niespecjalnie służy przygotowaniom do królewskiego dystansu;) 
Na "szczęście" prawdopodobnie pobiegnę z Debiutantką, więc odpada walka o rż. Nie bawią mnie już życiówki. Większą frajdę mam kiedy przyprowadzam na metę w dobrym stanie ha,ha... i bez "ściany" Pierwszaka:) Jej(Jego) radocha i satysfakcja z ukończenia maratonu jest bezcenna:)

sobota, 6 lutego 2016

nieważne...

jak to mówił kiedyś darekk co latasz w tygodniu, byle w "łikend" było dłuższe wybieganie he,he...
W tym tygodniu trzecie wyjście i prawie dwadzieścia dwa kilometry przez "Północ" i południe miasta;) 

Z początku nogi nie chciały szybciej przebierać:( ale im dalej tym było lepiej:) Nie tylko fizycznie ale przede wszystkim mentalnie hi,hi... Mimo zmęczenia i choć od rana niespecjalnie miałem dobry humor to: 
"...do przechodniów na ulicy śmiałem się..."   
Kiedyś znajomy zapytał mnie: "czemu jak biegasz to się śmiejesz jak głupi do sera, a inny mają miny jakby cierpieli katusze?" Odpowiedziałem Mu: bo ja nie chcę, ale muszę, a Oni nie muszą ale chcą;) 

czwartek, 4 lutego 2016

nie jest tak źle...

jak myślałem, że będzie he,he.... Udało mi się drugi raz w tym tygodniu wyjść pobiegać:) Co prawda mimo zełknięcia kilku pączków jak to mówią "na oparach" lecz czternaście kilometrów nadreptałem. Tym samym wydatkowałem ponad tysiąc dwieście kalorii hi,hi...
Ponadto mam zamiar od dziś więcej biegać, bo zapisałem się na pierwszy w naszym mieście maraton! 
Na razie to będzie nieco trudne:( Mimo to postanowiłem: "zamiast przejmować się na zapas, będę na zapas biegać" ha,ha...
Malkontenci narzekają, że za dużo kasy na nagrody, że trasa bez atestu, że organizatorzy nie maja doświadczenia itd. itd... 
Dla mnie najważniejsze, że wpisowe 50 zeta, trasa ciekawa: trochę po asfalcie, trochę drogami polnymi, a końcówka i meta w samym centrum;)
Nie lubię nikogo krytykować z ciekawy pomysł i dobre chęci, bo to "podcinanie skrzydeł" A tego nie wolno robić! Dlatego trzymam kciuki za orgów, by maraton 42 200  Częstochowa wypadł jak najlepiej:) Zgłosiłem się, pobiegnę, sprawdzę i szczerze napiszę *po* jak było:)

wtorek, 2 lutego 2016

Moja Lepsza Połowa...

spojrzała na nagłówkowe zdjęcie bloga i spytała: "z którego roku jest to zdjęcie, bo już nie pamiętam kiedy była taka zima" Na to Mateusz najmłodszy syn bez zastanowienia odparował: "to było przed kupieniem nart" hi, hi... Fakt! odkąd kupiłem biegówki zimy się skończyły:( 
Śniegu jak na lekarstwo i nawet nie ma jak się podszkolić w bieganiu na nartach:(
Dlatego ciągle powtarzam nie ma jak tradycyjne bieganie "z buta"! Nieważne jaka pogoda, niezależnie od pory roku i dnia zawsze jest dobry czas na bieganie:)

Dzisiaj najpierw "spacer farmera" na przewyższeniu dwóch pieter razy dwanaście he,he... Potem spokojne trzynaście kilometrów:)  Mogę przyznać z ręką na sercu zawsze jest satysfakcja jak już się pobiega! Choć dziś przed wyjściem mógłbym powiedzieć: "żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce" Ale...

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13