"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


środa, 30 września 2015

Nie do wiary...

zmierzyłem dziś temperaturę wody w "Pacyfiku" i... czternaście stopni!
Temperatura powietrza o poranku plus osiem, później kilka kresek więcej. Najpierw termometr pływał przy brzegu i sądziłem, że tylko na płyciźnie jest taka ciepła woda. Potem pływał ze mną;) i nic się nie zmieniło. Oczywiście to "glinianka", czyli wyrobisko po cegielniane o bardzo dużych różnicach głębokości, więc na głębi pewnie woda będzie zimniejsza, bo nawet latem w niektórych miejscach odczuwalne są zimne prądy.
Ostatni dzień września to spokojny krótki bieg i dziesięć przebieżek na "mojej" prostej;) Ostatnio "lata" mi się te odcinki rewelacyjnie:) i coraz szybciej he,he... Póki są warunki nie ma śniegu i lodu to raz w tygodniu będzie wietrzenie płuc.
Po ściganiu się z samym sobą (cienia nie było;) spotkałem na rowerowaniu Ewę, która jak sama przyznała zaniedbała szybsze przebieranie nogami:( Pochwaliła się, że dużo jeździ rowerem i pływa, a na bieganie z racji obowiązków już nie starcza czasu:( Namawiałem Ją na minimum, czyli 3x30 tygodniowo, lecz końskim targiem obiecała spróbować  chociaż dwa razy w tygodniu;) Trzymam kciuki Ewo:-)

Pod brzózkami moje kąpielisko zaanektowały kaczuchy hi,hi... Nawet niespecjalnie chciały mi ustąpić pola czyt. akwenu i oddaliły dopiero jak zacząłem się rozebrałem. Okropny widok hi,hi

Wrzesień statystycznie bardzo dobry:) Dwieście czterdzieści dziewięć kilometrów z buta. Bez nabijania kilometrażu. Jakoś tak wyszło:) Dwadzieścia jeden treningów biegowych, pięć gimnastyki i trochę pływania. Może w przyszłym wcieleniu zostanę triathlonistą;) Rekordowy miesiąc tego roku jeśli chodzi o starty: Praszka 10, Zagwiździe 12, Gniazdów 10 i Knurów 10 kilometrów:)

poniedziałek, 28 września 2015

chłodno...

z rana;) o wpół do szóstej tylko pięć kresek na plusie:)
Po wczorajszej dziesionie na wysokich obrotach he,he... Dzisiaj krótkie roztruchtanie i odnowa biologiczna w darmowym SPA "Pacyfik" hi,hi....
Ostatnio pisałem, że wraz z ochłodzeniem spadła na "Bałtyku" liczba maszerów i biegaczy. Chyba dziś chcieli mi udowodnić, że nie boją się chłodu, bo na ścieżce rekreacyjnej wysyp kijarzy jak grzybów po deszczu;) Za to *Naszych* gdzieś wymiotło:( Spotkałem jedynie Morsa Maćka:( i biegaczkę, ale już w drodze powrotnej poza parkiem "Lisiniec".
Szkoda! Mimo chłodu kiedy słoneczko przyświeca okolica parku o tej porze roku jest  bardzo urokliwa:) W dodatku po uporządkowaniu terenu wokół glinianek można teraz pobiegać po równy;) Chociaż ścieżka rekreacyjna nie jest zrobiona tak porządnie jak w Lasku Aniołowskim zawsze to jakaś alternatywa dla miejskich chodników.
Udeptałem siedem kilometrów w spokojnym tempie pierwszy raz tej jesieni w długich spodniach i wcale nie było mi za gorąco. Następnym razem muszę koniecznie zabrać termometr i zmierzyć ile stopni ma woda. Popływałem kilkanaście minut, wymoczyłem się i poczułem się jak nowo narodzony;) 
Świetne było wczorajsze ściganie, ale przyznaje dało mi trochę w kość;)
Jutro wolne od biegania i jak zawsze (prawie;) wtorkowa  gimnastyka, czyli wygibasy;)

niedziela, 27 września 2015

Górnikiem...

byłem pełny rok przed wielu laty nieistniejącej już kopalni Gottwald rejon Kleofas w Katowicach. Więc dzisiaj w Knurowie w MP Górników sklasyfikowany być nie mogłem. Ale w XXIII Międzynarodowym Biegu Ulicznym na 10km jak najbardziej:)
Zaraz po wejściu do biura zawodów miła niespodzianka w kolejce po numery startowe Agnieszka i Jaro:) Krótkie powitanie i jak to przed biegiem trzeba się szykować. Pierwszy raz spotkałem się z takim systemem.
Z listy startowej odczytuje się numer i przy stolikach z przedziałami numerów otrzymuje się tylko numer startowy! Pakiet na podstawie numeru odbiera się osobno. I szło to całkiem sprytnie;) Pogoda (jak dla mnie idealna;) temperatura ok. +14, wyglądające za chmur słoneczko i lekki chłodny wietrzyk. Chyba dlatego już przed startem gęba chachała mi się od ucha do ucha:)
Początkowo trochę kluczyliśmy miedzy blokami, lecz kibice nam to wynagradzali brawami i okrzykami zagrzewającymi do walki:) Dzięki:)!
Biegło mi się dziś wyjątkowo lekko chociaż nie było wcale płasko;) Ale to  lubię!
W końcówce "gnałem" i myślałem co mnie ostatnio napadło z tym ściganiem;)
W żartach MLP* zawsze powtarza: "nie oglądaj się za dziewczynami to będziesz miał lepszy czas" hi,hi... jak tu się nie oglądać:)
Mobilizuje mnie, że dłużej niż 45 minut czekać na mecie nie będzie, więc może podświadomie się popędzam cha,cha...
Krótkie biegi, takie do połówki to nie moja bajka, bo już od startu trzeba gonić, a ja się wolno rozkręcam i dopiero gdzieś po godzinie biegu "pracuję" jak dobrze naoliwiona maszyna he,he...
Fajnie było! To nie mój koronny dystans;) lecz tak jak poprzednie starty dał mi wiele radochy i satysfakcji. Na razie nie wiem do czego te dychy mi się "przydadzą" bo raczej marzy mi się królewski dystans... Ale podobno nic nie dzieje się przypadkiem. Wszystko co niesie życie ma jakiś cel cha,cha... Zobaczymy:-)
*Moja Lepsza Połowa ;)

sobota, 26 września 2015

Na zapowiedzi...

duathlonu natknąłem się dzisiaj na "Bałtyku"
Wczoraj nie biegałem, więc dziś zrobiłem rozruch przed jutrzejszym startem - pętelkę z pływaniem;)
Plus trzynaście kresek na termometrze, siąpiący deszczyk:) życzyłbym sobie takiej pogody w niedzielne południe he,he...
Jutrzejsi maratończycy pewnie myślę nie mieliby nic przeciwko pogodzie dla biegaczy;)
Pada też w Grecji gdzie jak co roku odbywa się fantastyczna impreza SPARTATHLON!
Kibicuje ultrasom, bo biegi ultra są niesamowite. Ciągle mam w pamięci moje Kaliskie Setki:) Szczególnie pierwszą!
Dystanse ultra to naprawdę inny wymiar biegania. Ale warto! Tylko głowa musi być silniejsza niż nogi;) Dziś też dopinguję biegaczy na Mistrzostwach Polski w biegu 24h. Marzy mi się kiedyś dobowe bieganie. Podobno marzenia się spełniają tylko trzeba im pomóc hi,hi....
Przetuptałem  niecałą szóstkę wolniutko na spokojnie, a na koniec wskoczyłem do "Pacyfiku" popływać:) Przechodzący z kijami wędkarz pokiwał głową, jakby się bolał, że Mu spłoszę ryby:(  Ale przecież Oni łowią po drugiej stronie, więc Im naganiam całe ławice:)
Świetni mi się dreptało chociaż nie ukrywam, że tak krótko nie lubię:( Bo jak zaczynam się rozkręcać to trzeba wracać:(
Kąpiel w deszczu też jest fajna, bo jak niektórzy twierdzą -nie zmoknie się!

czwartek, 24 września 2015

Był...

pierwszy dzień jesieni, pierwsze jesienne bieganie i pływanie. Dzisiaj zatęskniłem za Aleją Brzozową, więc doszło pierwsze jesienne bieganie na Bialskiej i po okolicznych wertepach;) Kiedyś przez wiele lat regularnie co sobota udeptywaliśmy tamtejsze ścieżki. Świetnie obserwowało się tam zmiany pór
roku, czasu i flory.
Startowaliśmy zawsze o siódmej rano i zimą bywało, że zaczynaliśmy po ciemku:( Lecz w miarę jak zbliżała się wiosna robiło się coraz widniej:)
Każda pora roku w tamtym terenie ma swoje
prawa. Było zatem nieraz cioranie w śniegu po kolana he,he... W deszczu. A także
w dwudziestostopniowym mrozie i upierdliwym upale;) Nieraz wracaliśmy ubłoceni, mokrzy lub z grudkami lodu zmarzniętymi na  rzęsach i wąsach jak dieda Moroza hi,hi...
Bardzo zjawiskowe są tamte okolice dlatego wracam tak często jak tylko mogę. Dziś w zasadzie nie planowałem trasy, ale jakoś nogi same mnie tam poniosły;)
Zrobiłem za sanktuarium tradycyjnie jak przed laty dwie pętle. Ze zmodyfikowanym dobiegiem wyszło prawie siedemnaście kilometrów. Niestety nie starczyło już czasu zboczyć na pływanie:( Zatem dziś trening bez regeneracji:(
Lubię tam biegać i ma do tych miejsc szczególny sentyment, więc dreptanie było rewelacyjne:)
Coś korciło mnie
pobiec na "Bałtyk" ale było już i tak późno:( Szkoda, bo dziś znowu w nocy temperatura spadła poniżej plus dziesięciu stopni:)
W konkursie aktywności z rana w bialskich polach górą "Badylarze" bo na trasie spotkałem czworo kijarzy i dwie biegaczki;)

środa, 23 września 2015

Jesień...

już mamy od dzisiaj!

Pierwszy dzień jesieni, pierwsze jesienne bieganie i jesienne "morsowanie" hi,hi... Woda coraz chłodniejsza, ale to jeszcze nie "krioterapia dla ubogich" he,he... Wczoraj w nocy było tylko sześć kresek powyżej zera, a dziś ponad dziesięć zatem lato dzielnie się "broni" i nie ma zamiaru ustępować kolejnej porze roku;)

Jak to zwykle w środy bywa;) zrobiłem spokojne bieganie na stałej trasie i dziesięć przebieżek dla przewentylowania płuc. Fajnie tak chociaż raz w tygodniu polatać dla odmulenia i przymuszenia nóg do szybszego przebierania:)

Pogoda biegowa:) i głód biegania po wczorajszej gimnastyce, więc trening był czystą przyjemnością:) Dobra pogoda, lecz niestety liczba biegaczy i kijarzy na
"Bałtyku" gwałtownie spadła:( 
Run zacznie się ponownie na wiosnę, kiedy co nie którzy przed wakacyjnym plażowaniem będą chcieli wcisnąć się w zeszłoroczny strój kąpielowy hi,hi...  
A przecież teraz są właśnie super warunki do wszelkiej aktywności fizycznej. Nie ma upałów, a umiarkowane temperatury dają komfortowe samopoczucie, bo organizm się nie przegrzewa. Wystarczy tylko się odpowiednio ubrać.

Czternaście kilometrów z buta i pływanie to podwójna dawka endorfin:) Dziś szczególnie potrzebna przed wizytą u stomatologa he,he... Wolałbym w zamian przebiec maraton, no ale jak mus to mus;) Trzeba dbać, żeby Ktoś nie powiedział, że na bieganiu zęby zjadłem;)

poniedziałek, 21 września 2015

Ostatnie...

pływanie tego lata, bo pojutrze pierwszy dzień jesieni. W nocy temperatura spada już poniżej plus dziesięciu kresek i woda robi się naprawdę coraz zimniejsza;) Popływałem dziś kilkanaście minut "pod brzózkami" po wcześniejszym przebiegnięciu piętnastu kilometrów i było naprawdę extra:) Po sobotnim starcie i dzisiejszym bieganiu tak odnowa biologiczna jest świetna. 

Nie byłem na "Bałtyku" tylko dwa dni.
A dzisiaj po piątkowej burzy i silnej wichurze zauważyłem trochę zniszczeń na mojej trasie:(
Lało wtedy jak "z cebra", lecz i tak poziom wody w gliniankach jest bardzo niski. Przydałaby się porządna zima ze śniegiem:) W "sadzawkach" uzupełniłby się stan wody i mielibyśmy normalne zimowe morsowanie w przerębli hi,hi... 

Po wczorajszym odpoczynku dziś było kapitalne bieganie. Pogoda w sam raz! Niewielkie zachmurzenie, dziesięć stopni plus i lekki wiaterek. Zmodyfikowałem trasę i wyszło przy poniedziałku na dobry początek tygodnia prawie siedemnaście kilometrów.
<<< Ten obrazek dedykuję Izie, która w najbliższy weekend będzie miała swój debiut na królewskim dystansie w stolicy:) Oraz Ani, która na razie marzy o swoim pierwszym maratonie.
Kibicuję Obu dziewczynom i trzymam za nie kciuki:) bo jak mawiał mój biegowy Guru:
"Chcesz pobiegać, przebiegnij milę, chcesz doświadczyć nowego  życia przebiegnij maraton....." E.Zatopek

sobota, 19 września 2015

dalszy ciąg...

serii i kolejny bieg za friko;) tym razem w Gniazdowie. Pierwsza edycja Biegu na 10 km w ramach *I Festiwalu Miłośników Koni I Muzyki "Z Kopyta"*. Fajnie było! mimo braku pomiaru czasu, oznaczeń km, medali (tylko za trzy pierwsze miejsca;) bez losowania nagród, posiłku. Za to była ciekawa, ale wymagająca trasa z podbiegami hi,hi... Start na nowym stadionie, dwa i pół okrążenia po tartanie, a potem hajda na Mzyki i z powrotem na metę na bieżni. Stoper pokazał mi 49:56, a endo 10.20 km.

https://picasaweb.google.com/104418756008194431802/Gniazdow Bieg kameralny, ale sympatyczna, rodzinna atmosfera:) Woda na półmetku i mecie:) Jedynie jak dla mnie za ciepło:( W Praszce to były dla mnie idealne warunki: deszcz i około dwunastu kresek na plusie.
Organizatorzy dzisiejszego biegu z Burmistrzem Koziegłów na czele zapraszali za rok i obiecywali podnieść rangę tej dyszki. Oby nie za cenę wpisowego he,he...

Biegło mi się świetnie chociaż przez pierwsze cztery kilometry nie mogłem "złapać" rytmu;) Przed półmetkiem wyprzedziłem zawodnika, który do końca "deptał mi po piętach" co dodatkowo mnie mobilizowało. Przed bramą na stadion pomyślałem: "nie, tylko nie na bieżni tuż przed metą! jak ma mnie wyprzedzić to teraz" Kiedy jednak zbiegliśmy z ulicy na stadion i usłyszałem jak konkurent do dopingujących Go ludzi mówi: *już nie dam rady!* Od razu przypomniałem sobie powiedzenie: *nigdy nie jesteś słaby dopóki sam tak nie pomyślisz* I poczułem jakby mnie koń kopnął z kopyta hi,hi... Dowiozłem 20 lokatę w open i czwarte miejsce w kategorii wiekowej wg nieoficjalnych wyników:)

Dzisiejsze ściganie dedykuję mojemu nieżyjącemu już Idolowi czeskiemu biegaczowi Emilowi Zatopkowi, który urodził się 19 września 1922, a zmarł 21 listopada 2000 roku 
 Emil i śp.Basia Szlachetka to dla mnie niedoścignione do naśladowania wzorce biegaczy długodystansowych.

piątek, 18 września 2015

wczoraj...

nie udało się wieczorkiem zażyć kąpieli w "Pacyfiku" :( więc dzisiaj z rana pętelka z pływaniem :)
Zdecydowaniem jestem skowronkiem, a nie sową he,he... Więcej przyjemności daje mi poranne bieganie i pływanie. Może dlatego, ze po nocy jestem wypoczęty? Z drugiej strony poranna aktywność ładuje moje akumulatory na cały dzień hi,hi...
Najczęściej ruszam po trawie, między drzewami tak trochę dla rozruszania i na rozgrzewkę;) I dziś też zacząłem od slalomu ;) Potem obrałem kierunek "Bałtyk" by zrobić rundę dookoła glinianek. Po krótkiej inspekcji parku Lisiniec świetne pływanie w promieniach słońca /Lubię to!/ vvvvvvv
Po pluskaniu domknąłem pięciokilometrową pętle podbiegiem. Tak to jest jak się mieszka na górze ;) jak się zbiegnie to wracając musowo trzeba wbiec he,he... Często wbiegając od strony sanktuarium przez górkę *Moniki* dokładam jeszcze  na "deser" schody hi,hi...
Krótko było :( Stanowczo za krótko. Ale lepiej krótko niż wcale. Chociaż znajomy mówi, że na mniej niż dychę nie wychodzi ;)
Myślę jeszcze o jakimś "łikendowym" starcie, lecz na razie na last minute nic ciekawego nie znalazłem;)  Jak są to w dniu zawodów ceny sufitowe:( Tak wiem Orgowie muszą wiedzieć wcześniej ile koszulek, medali, posiłków.. Tylko mnie na tym nie zależy;) wystarczy ciekawa trasa, pomiar czasu i towarzystwo Tych co biegają dla biegania:)

czwartek, 17 września 2015

Nowa trasa...

żeby zgubić "ogon" hi,hi... A na poważnie warto urozmaicać treningi, aby bieganie nie stało się monotonne. Często słyszę bieganie jest nudne:( Ale przecież wszystko w naszych rękach, raczej nogach;) albo głowie;)
Wróciło ciepło, nawet upał. w ciągu dnia termometr w cieniu wskazywał trzydzieści  stopni plus. Z tego powodu i nie tylko dziś biegałem po zmroku;) Na ulicach widno:) za to na "Bałtyku" ciemno jak w .... he,he...
Najgorszy pierwszy moment, gdy ze światłości wpada się w ciemność:( Jednak po chwili wzrok się przyzwyczaja i bez czołówki da się radę. Szczególnie kiedy z góry przyświeca "łysy" lecz dzisiaj niestety nieobecny:(

Fajne było to wieczorne bieganie, bo myślami byłem przy naszej uroczej wnusi Wiktorii:)
Patrząc na mapę stwierdziłem, że nie planowałem, ale i ciałem byłem blisko naszego kochanego maleństwa <3
Przebiegłem dwanaście kilometrów i miałem jeszcze ochotę na nocne letnie morsowanie;)
Niestety podobnie jak tydzień temu "nici":(
Kąpielisko oblegane przez amatorów dyscypliny "podnoszenie ciężarów", "sztafeta cztery razy sto" i pewnie na koniec "slalom gigant" he,he...
Ciepły wieczór, więc pływanie byłoby super, ale obawiałem się, że po wyjściu z wody  wracałbym do domu w slipach ;) Ciuchów nie byłoby mi żal, ale telefonu z endo jak najbardziej hi,hi...

środa, 16 września 2015

Po deszczowej nocy...

świetne powietrze i temperatura plus szesnaście. Aż się chce biegać! Odpuściłem podłoże trawiaste, żeby się nie uszorgać zaraz na początku treningu. Bo po wczorajszej gimnastyce zaplanowałem na dziś spokojny bieg i dziesięć przebieżek.
Ostatnio tak się składa, że w poniedziałki jest dłużej, we wtorek luzowanie i wygibasy, a w środę szybciej. Fajnie jak w weekend dochodzi jeszcze start, bo lekko się biega he,he... Testuję na sobie rożne "opcje" i czasami udaje się nieźle to codzienne bieganie ustawić;)
Biegło mi się wybornie:) zresztą jak zawsze na prędkości "ekonomicznej" hi,hi...
Na Dobrzyńskiej Gościu stojący przed furtką spytał gdy dobiegałem: "ile kilometrów dziennie pan biega?" Nie zatrzymywałem się tylko rzuciłem: - dziesięć, piętnaście... Co prawda nie co dzień, ale co drugi średnio tak wyjdzie;) 
Wbiegając na "Bałtyk" wpadłem na dwie znajome z widzenia Biegaczki. Ale chyba to nie biegaczki;) lecz Tenisistki, które bieganie na przemian z marszem po ścieżce rekreacyjnej traktują jako rozgrzewkę przed wejściem na korty.
Na "stałej" prostej trochę się "przewietrzyłem i odmuliłem" i znowu  Facet z psem miał seans, bo stał przez pięć powtórzeń i tylko się przyglądał. Ciekawe co kombinuje hi,hi...

Po zgrzaniu kąpiel w chłodnym "Pacyfiku" wśród połyskujących na wodzie promieni słonecznych rewelacyjna! Niesamowite, że na płyciźnie widać tak ogromną ilości małych rybek:)
Prawie czternastka w nogach, płuca wywietrzone, akumulatory naładowane. Endorfiny buzują;)

poniedziałek, 14 września 2015

udało mi się...

znowu przeżyć wracając z Bialskiej na przejściu dla pieszych. Dobiegam do pierwszej jezdni Okulickiego rozglądam się pusto. Pomiędzy jezdniami zatrzymuję się, bo widzę z prawej strony nadjeżdżające samochody od św. Krzysztofa. Kierowca jadący lewym pasem zatrzymuje się i gestem dłoni zaprasza mnie do przejścia. Dziękuję Mu, lecz nauczony doświadczeniem spoglądam jeszcze za jego samochód na prawy pas. I w tym momencie po prawej fruuuuuu... "Mistrz" kierownicy nawet nie zwolnił! Mało tego nie spojrzał w moją stronę... Myślę już wypatrywał czy na następnych światłach przeleci na zielonym, albo żółtym, a może nawet czerwonym? Zadziwiająca ilość kierowców nie stosuje się do sygnalizacji! Podobnie ma się sprawa z wyprzedzaniem przed przejściami i omijaniem pojazdu który zatrzymał się, żeby przepuścić pieszego. Prawdziwa plaga!
Zaplanowałem dziś Aleje Brzozową i bialskie pola, bo w sobotę wybrałem Zagwiździe;)Zrobiłem dwie pętle za sanktuarium i poleciałem na "Bałtyk" W polach już jesiennie. Pola świeżo zaorane, miejscami czuć naturalnym nawozem i dymem z ogniska...

Na "Bałtyku" miałem jeszcze zrobić rundę ścieżką rekreacyjną, ale z braku czasu wybrałem tylko pływanie w "Pacyfiku" Woda fantastyczna! czysta nie zmącona;) połyskująca w promieniach słońca i już przyjemnie chłodna:)

Po siedemnastu kilometrach rewelacyjna ulga dla zatuptanych mięśni i stawów he,he...

sobota, 12 września 2015

Przy okazji...

zaliczyłem kolejną fajną imprezę na której nie pobiera się opłaty startowej:-) Rzadko, ale podobnie jak w Praszce zdarzają się czasem Takie biegi. Jak mawiał mój Idol Emil Zatopek: "Biegacz musi biegać z marzeniami w kieszeni, a nie z pieniędzmi w portfelu..." he,he...

IV Wojewódzki Bieg Przełajowy o Puchar Borsuka (fotogaleria Kuby) to kameralny, ale świetny bieg w  niezwykle gościnnej Zagwiździ. Dwa dystanse 12 i 3,5 kilometra dla dorosłych plus biegi dla najmłodszych to super pomysł:)
Dzisiejszy start był po bardzo długiej przerwie znowu biegiem rodzinnym:-) Z tym, że mój Pierworodny wybrał trzy i pół, a ja dwanaście kilometrów. Trasa to "agrafka" do Wilczej Budy i z powrotem.
Tak jak tydzień temu biegło mi się rewelacyjnie. Tylko dziś było ciut za ciepło;) Początek trasy asfalt, a potem "poszły ogary w las" hi,hi... 
W lesie przez chwilę pomyślałem jak będzie tak dobrze szło to zmieszczę się w godzinie. Kiedy na piątym kilometrze zobaczyłem drobną postać w niebieskiej koszulce z pionowym napisem na plecach. Przypomniało mi się, że w Praszce wyprzedziłem tę Dziewczynę na ostatnim kilometrze przed metą:( Teraz ciągnęła ostro, więc postanowiłem "wiozę się" za Nią, bo i tak nie dam Jej rady.
Po półmetku gdy zaczęła zwalniać zrezygnowałem z "łamania" godziny i zaczęliśmy biec ramię w ramię. Starałem się Ją motywować, delikatnie poganiać;) i "straszyć" hi,hi... że za plecami ma biegaczkę Która dybie na Jej drugie miejsce w kategorii kobiet;)  
Klaudia mimo wyraźnie coraz większego zmęczenia tylko raz sapnęła "nie daję rady" i walczyła dalej o utrzymanie lokaty. Jestem pełen podziwu dla tej młodej biegaczki za wolę walki i charakter. Wspólny finisz to była już wielka przyjemność i satysfakcja:) chociaż zegar na mecie pokazał mi 1:01:44. Bo... tu jeszcze jeden cytat mojego biegowego Guru: "Zwycięstwo to wielka rzecz, ale przyjaźń jest rzeczą najważniejszą..." 
Było kapitalnie! Nie zamienił bym tego wspólnego biegu nawet gdyby chcieli mi odjąć tę minutę i czterdzieści cztery sekundy;) Wielkie brawa Klaudia! Gratuluję jeszcze raz!

piątek, 11 września 2015

Zaległe...

(wczorajsze;) pluskanie dzisiaj było rewelacyjne!
W blasku przygrzewającego słoneczka i czternastu stopniach na powietrzu:)
Pływało mi się kapitalnie i jak zawsze z żalem wychodziłem na brzeg:(
Na kąpielisku z plażą sprzątnięto już bojki wyznaczające miejsce do kąpieli. A to znak, że za niedługo wprowadzą się tam Foczki i Morsy he,he...
Zresztą Morsy ze Świebodzina już w tę niedziele otwierają sezon. I mają race pisząc: "Morsowanie to nie tylko jednorazowe wejście do wody, ale całoroczne systematyczne kąpiele w zimnej wodzie..."
Podzielam ten pogląd i już trzeci rok jestem Morsem całorocznym he,he...

Po wczorajszym "włóczeniu" nogami dziś było kapitalnie. Chwilami nawet "zaciągałem" hamulec, bo z założenia miało być krótko i wolno;)  Wyszła spokojna szóstka, choć przyznaję kusiło mnie hi,hi...
Uwielbiam poranne bieganie! Zwłaszcza kiedy jest taka świetna pogoda na bieganie, lecz niestety czas goni...


Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13