"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


wtorek, 27 października 2009

[196] Czas "lizać rany"...

Uff, udało się zakończyć sezon startów tak jak mi się marzyło ;) ... czyli *kaliską setką*. Mało brakło, by z marzeń były nici. No, ale przecież marzenia się spełniają; Tylko trzeba im trochę pomóc ;) Przed maratonem wrocławskim najpierw zaczęły się problemy z łydką. Potem na tydzień przed startem skręciłem lewą kostkę.  Nie odpuściłem, bo Wrocław był przedostatnim etapem na drodze do Korony Maratonów Polskich. Darowałem sobie Półmaraton Rejów chociaż z wielkim żalem. Patrząc jednak z perspektywy czasu słusznie! Dalej w zasadzie nie trenowałem, tylko "podtrzymywałem" bieganie, bo zależało mi przebiec X Poznań Maraton. Jubileuszowy MP 'poleciałem' z synem Jakubem debiutującym na królewskim dystansie. I tym samym zaliczyłem KMP :) W międzyczasie upłynął termin opłat na supermaraton. Powracające dolegliwości utrudniały podjęcie decyzji: jechać, czy nie jechać na "setkę" ? Świadomy byłem, że przerwany plan treningowy przed *Wrocławiem* to znaczny spadek kilometrażu :( Z drugiej strony obawiałem się, żeby lekceważąc drobne dolegliwości nie zaprawić się na dobre. Po raz kolejny postanowiłem zaufać sobie i "posłuchać własnego ciała" Ból, a ból ? jeśli nie zmusza do przerwania biegu? Nawet w trakcie się zmniejsza - zwalczyć ? pokonać ? Nie kryję; miotałem się. Ale rozmowa z Verdim przeważyła szalę. Napisałem prośbę do Mirzy! i po otrzymaniu zgody opłaciłem start ! Między Poznaniem a Kaliszem dwa tygodnie przerwy i lipa nie bieganie, bo wiadomo jak coś doskwiera... Wcześniej między Wrocławiem , a Poznaniem odstęp miesięczny i też było "obijanie" się. Zacząłem podejrzewać czy, aby te bóle nie są związane z butami ? Nawet zastanawiałem się skoro raz boli, nie boli, znowu boli, że może to działa psychika? Był uraz zaleczył się, ale na sygnał *bieganie* z głowy idzie impuls - ból ! Słowo się rzekło, trzeba jechać... W piątek z Boru i Kubą naszym "serwisantem" ruszyliśmy na Kalisz ! Boru w tym roku nabiegał tyle maratonów, że było jasne; jedzie walczyć o życiówkę ! Ale ja ? Co ja tutaj robię ? Podróż, weryfikacja w Starostwie w Kaliszu / już czuć tę atmosferę :) / Dalej droga do Blizanowa. I zbliża się nieuchronnie "chwila prawdy" ! Wieczorkiem w blizanowskiej szkole (bazie ultrasów) przygotowania na jutro ! Bo start o szóstej, ale wyjazd do Stawiszyna 5:15 ! Rozpakowanie, kolacja, usypiacz ( browar) i lulu :) Sen jak u zająca pod miedzą ! Czwarta zero, zero pobudka szybkie śniadanie przyszykowanie rzeczy na "przepak" w rejonie mety, przy szkole. Dylemat termometr wskazuje 8 stopni, ale mglisto, mokro; Jak się ubrać ? Wybieram ciepłe rzeczy i do autobusu ! Dziesięć kilometrów do Stawiszyna i rynek, senny o tej porze wypełnia się biegaczami :) Jedni leginsy, rękawiczki; inni na "krótko" brrr Dobrze, że posłuchałem naszego serwisanta i wziąłem rękawiczki ! Punkt szósta ustawieni na linii startu odliczamy i  start ! Jeszcze runda honorowa wokół rynku i z powrotem biegniemy do Blizanowa ;) Przed nami "stówka" a wszyscy ruszyli z kopyta ! Widzę, że Macias i Małgosia też z respektem zaczynają, więc zaczynam biec z Nimi :) Za Stawiszynem ciemno, mglisto. Niesamowicie wyglądają błyskające "koguty" radiowozów i karetek zabezpieczających biegaczy. Rozmawiamy, żartujemy; Macias śmieje się i mówi: dobrze, że mamy 'grzechotnika' to się nie zgubimy cha cha... Faktycznie  Gościowi przed nami coś grzechocze w torebce na pasku. Mijamy punkt odżywczy w Jarantowie i kierujemy się dalej do Blizanowa. Po jakimś czasie z przeciwka nadbiegają zawodnicy, którzy dotarli już punktu przy blizanowskiej szkole , zawrócili i biegną przez Jarantów, Brudzew z powrotem do bazy w Blizanowie która jest także metą supermaratonu. Cały dystans kaliskiej setki to wcześniej wspomniany dziesięciokilometrowy dobieg i sześć piętnastokilometrowych pętli. Po chwili widzimy Kubę, który  wybiegł nam naprzeciw by zrobić nam fotki. Wreszcie i my zawracamy w strefie mety i udajemy się na pierwszą pętlę. Nie zdejmujemy ciepłych rzeczy, tylko bierzemy po kubku ciepłej herbaty i w drogę. Na  I punkcie witamy się z dzieciakami i strażakami; znowu herbatka i w drogę. Tym razem postanowiłem będę brał swoje odżywki za każdym pobytem na "przepaku" a na punktach tylko ciepłe picie. II punkt to samo i dalej... Wszędzie na punktach i po drodze ludzie witają nas bardzo serdecznie; Biją nam brawa i dodają otuchy :) Dzieciaki zawsze: dzień dobry i jedno przed drugim chce nam podawać kubki z piciem ;) Bardzo dobrze nam się biegnie ! Macias który ostatnio robił za "zająca" na maratonach kontroluje czas i dowcipkuje :) Świetny towarzysz na taki dystans :) Napotykamy samotnego kibica, a Maciek pyta: "biegł Ktoś przed nami" ?  Tego nie da się opisać :) trzeba było widzieć Gościa  minę ;) Biegniemy pijemy, jemy, żartujemy, biegniemy.... itd itd Na początku przechodzimy do marszu tylko przy punktach, potem dokładamy jeszcze chwile między nimi. Po dwóch pętlach zmiana ciuchów na lżejsze, choć i tak cały czas jest dość chłodno. Zwłaszcza w jednym miejscu między polami  dokucza zimny wiatr. Każdą zaliczoną pętlę zaczynamy czuć w nogach. Na 55 km zmieniamy buty i skarpetki. Wow ! dużo lepiej ! Przed nami jeszcze maraton z hakiem ! Po następnym kółku ubieram się cieplej i dobrze , bo znowu robi się chłodno. Maciek za serwisanta ma małżonkę, która robi może, żeby Mu pomóc. W między czasie  dogaduje się z Jaremą, Ten obiecuje, że  ostatnie kółko zrobi z nami ( poza konkursem ) Biegniemy, żartujemy, .... Macias zagaduje strażaków o pojedynek Adamek - Gołota; co rusz na pętli spotykamy Małgosię i Wasyla. "Pstrykają" nam  fotki i dopingują ! Dla mojego partnera to już trzeci start w  supermaratonie. Dwa lata temu zrobił 55 km i w ubiegłym roku 70 kilometrów. Wg regulaminu można zakończyć start także po 85 km. Teraz zdopingowany przez kolegów  Maciek postanowił nie schodzić po pięciu pętlach tylko "iść na całość" Ja w tamtym roku w debiucie zrobiłem "setkę" w dwanaście godzin pięćdziesiąt trzy minuty. Ale miałem wtedy sporo nabieganych wcześniej kilometrów na treningach. Teraz marzyła mi się po cichu życiówka, ale brak długich wybiegań nie dawał nadziei. Ostatnie kółko we trzech było najlepsze. Maciek widać, że był naprawdę dobrze przygotowany bo ciągnął do przodu tak, że z trudem dotrzymywałem  Mu już kroku. Na ostatniej piątce wyprzedziliśmy trzech biegaczy, którzy zaczęli zbyt szybko. Dobrze, że Jarema miał czołówkę, bo podobnie jak rok temu kończyliśmy już po ciemku. Przed samą metą radocha, bo wiedziałem już, że będzie życiówka ! Na ostatnich metrach moi towarzysze "niedoli" poderwali się, żeby jeszcze wyprzedzić jednego ultrasa ! Ja już odpuściłem, nie chciałem ryzykować jakiejś przypadkowej kontuzji. Byłem bardzo zmęczony, ale szczęśliwy !!! Zaliczyłem kolejną "stówę" poprawiłem czas; mimo wielu przeciwności dałem radę, nie poddałem się, spełniło się moje marzenie... Oczy ... wilgotnieją ;) Meta !!! 12: 41:24 wiem, że dla wielu biegaczy to  żaden wynik. ;) Gratulacje od Kuby, Mirzy, Marka, Maćka i wielu innych ludzi ! Medal zawieszony na piersi, wspólne zdjęcia ....
 
Dla takich chwil warto walczyć z przeciwnościami i własnymi słabościami. Potem kąpiel, masaż, kolacja, uroczyste zakończenie, dekoracje najlepszych, piwko i lulu. Wcześniej przestawienie zegarka na czas zimowy. Pomimo zmęczenia sen niespokojny, nogi bolą, oj bolą, ale mają prawo... Ale co tam ukończyłem SUPERMARATON po raz drugi ! Rano śniadanie i do domu. Gratulacje od żony. Po części to też Jej zasługa ! Aprobuje moją pasję, znosi ciągłe treningi, jeździ ze mną na zawody. Ba ! Dopinguje mnie, przygotowuje wyjazdy, szuka noclegów, połączeń .....  Teraz czas "leczyć rany"... Roztrenowanie, regeneracja, odpoczynek. Potem biegam dalej; przecież jestem uzależniony.... 



42 km to jest wydaje mi się niesamowicie długim dystansem. ...

... Ale 100 KM ? To już szaleństwo ;). To jest naprawdę zarezerwowane dla największych twardzieli. I ty nim na pewno jesteś. Serio, podziwiam cię.  Pozdro i ...

nene15@onet.eu 2009-10-28 17:24

czwartek, 15 października 2009

[195] 10PM/Korona Maratonów Polskich...

Zdobyta ! Udało mi się w ciągu dwóch lat kalendarzowych zaliczyć pięć największych polskich maratonów !!!. Jubileuszowy 10 Poznań Maraton będę  pamiętał szczególnie. Nie tylko dlatego, że właśnie w Poznaniu przypadł finał KMP. Ten największy i moim zdaniem najlepszy maraton w Polsce przebiegłem w towarzystwie mojego pierworodnego syna.;) Który zadebiutował na tym "królewskim dystansie" :) Jako ojciec, a zarazem bardziej doświadczony maratończyk chciałem, by ten Jego "pierwszy raz" ;) był jak najmniej bolesny ;) Wiadomo pierwszy maraton; debiut wspomina się ze szczególnym sentymentem. Kiedy pierwszy raz pokonywałem ten dystans na mBankmaraton 2007; nie zaznałem zderzenia ze "ścianą" i w dobrej formie dotarłem na metę. Fakt potraktowałem ten bieg z wielką ostrożnością i tylko na "zaliczenie" Po zaliczeniu swojego maratonu Kuba przyznał mi rację, że fantastycznie jest kończyć maraton i wyprzedzać, wyprzedzać; a samemu nie być wyprzedzanym:) Przekonał się ilu ludzi zmuszonych było maszerować, bo zaczęli zbyt szybko...
  
Potraktowałem ten maraton poznański towarzysko .. Chciałem byśmy ten maraton pobiegli ramie w ramię :) Odpuściłem sobie walkę o życiówkę, ale za to mogłem co nieco debiutantowi podpowiedzieć . Po za tym miałem okazję dobrze się bawić; pogadać, poprzybijać kibicom "piątki" i oklaskiwać zespoły zagrzewające biegaczy do walki na trasie.... Przed startem spotkałem Sławka z którym w ubiegłym roku przebiegliśmy 100 km podczas Supermaratonu Kalisia. Trochę pogadaliśmy i "zasiał" mi ...? No dobra przyznaje jadę do Kalisza, a właściwie to  Blizanowa :) "Kaliska Setka" to rewelacyjna impreza :) Pamiętam ten dziesięciokilometrowy dobieg we mgle i sześć piętnastokilometrowych pętli! Gdzieś w archiwum jest opis naszych ponad dwunastogodzinnych zmagań... Niesamowite przeżycie... Panująca tam atmosfera stworzona przez organizatorów, wolontariuszy, kibiców i samych biegaczy jest niepowtarzalna ! Tak samo jak atmosfera na trasie maratonu poznańskiego. :) Fajnie się składa, Kalisia będzie moim dziewiątym maratonem, więc w 2010 pasowałby wybrać jakiś specjalny na jubileuszowy dziesiąty :) W poniedziałek po maratonie jako klub pomagaliśmy w organizacji Biegu Papieskiego na jasnogórskich błoniach. Pomimo chłodu i przelotnego deszczyku przybyło około pół tysiąca uczestników. Głównie młodzieży szkolnej, /na naszej stronie dostępne są fotki z tej imprezy/. Szkoda tylko, że główni organizatorzy nie biorą przykładu z biegów organizowanych dla dorosłych. Nagradzają bowiem tylko najlepszych :) Zapominając, że bez "Tła" czyli wszystkich pozostałych biegaczy właściwie bieg nie istnieje:( Gdyby w maratonach, czy innych biegach startowała tylko tzw. Elita to byłaby to skromna grupa. A tak startują tysiące uczestników! Organizatorzy zdając sobie z tego sprawę, doceniają udział całej rzeszy biegaczy, którzy tworzą tło dla tych najlepszych. Dlatego właśnie pamiątkowe medale otrzymują wszyscy startujący! Tym bardziej w biegach dla dzieci i młodzieży powinno się doceniać sam udział, bo może to być swoista "marchewka" Owszem należy bezwzględnie oddać cześć zwycięzcom! Tylko, że w takich biegach dla młodzieży szkolnej okazałe puchary są łatwym łupem dla "ścigantów". Aha wczoraj po raz pierwszy zaczął padać śnieg, więc nie mogłem sobie odmówić tej przyjemności :) I uczciłem sezon zimowy 2009/2010 dreptaniem miedzy płatkami śniegu ;) Trochę się utaplałem... :) Za tydzień o tej porze będziemy już układać się do snu; na sali gimnastycznej w Blizanowie. Start do setki w sobotę o  szóstej rano, więc następny post będzie już relacją po powrocie :)


Brawo, brawo, brawo! Wiedziałam,że ci się uda. A jak ...

... poszło z czasami, mam nadzieję że syn zadowolony. Powodzenia  w 100 ! Kalisz jest 50km ode mnie więc mogłabym zabiec tam i z powrotem i jestem naprawdę pełna podziwu ...

~Nene 2009-10-16 15:56
Korona Maratonów Polskich to naprawdę coś fajnego. ...

... Gratuluję!!! Sam nieśmiało patrzę w przyszłość i też chciałbym je wszystkie ukończyć. Tyle, że nie chę biegac więcej niż 1-2 Maratony rocznie, mam słabe kostki i boję ...

~run 2009-10-18 17:21

sobota, 3 października 2009

[194] Tak musiało być...

W końcu wybrałem Złota Milę Częstochowy. Podobno nieobecni nie mają racji, więc chciałem na własnej skórze i na własne oczy przekonać się ile złota w Złotej Mili ;) Pierwsze zdziwienie: biuro zawodów pod parasolem. Zgłoszenie polegało na pobraniu kartki bez numeru; na której trzeba było wpisać imię, nazwisko, rocznik, klub i trenera :) Żadnego wpisywania na listę, podpisywania oświadczeń, że startuje się na własne ryzyko. Pierwsze *nie zdziwienie* to udział zaledwie kilkunastu osób w biegu rekreacyjnym :( Ale to musiało być, skoro nie było żadnej reklamy w mediach. W lokalnym dodatku Wyborczej informacja o mili ukazała się przeddzień w piątek! Dla tego biegu wyznaczono dystans 2 mil i naprawdę mógłby to być fajny bieg gdyby pokuszono się zachęcić ludzi do aktywnego spędzenia sobotniego przedpołudnia. Ogólnie frekwencja nawet wśród szkół bardzo mała. Zapewne przyczyniło się do tego otwarcie w tym samym czasie Galerii Jurajskiej i równolegle odbywający się  renomowany Bieg o Nóż Komandosa w Kokotku. Jednak podstawowy błąd to brak wcześniejszego nagłośnienia w mediach i odpowiedniej zachęty :) Po raz drugi zdziwiłem się za metą; Byliśmy kierowani do tzw."rękawa" tam jedna pani wpisywała na kartce przypiętej do koszulki numer zajętej lokaty, a druga pani odrywała te kartkę, Przyznaję bez bicia ;) jeszcze się  z  taką forma ustalania kolejności nie spotkałem. Trochę jakby czas się zatrzymał, bo przypominało to weryfikacje wyników jakby z poprzedniej epoki :) Całe "szczęście w nieszczęściu" że wystartowała taka mała grupka biegaczy, bo w przypadku 'rzeszy' biegaczy nie byłoby tak łatwo. Zwłaszcza przy tak krótkim dystansie. Widocznie organizatorzy nie chcą biegu prestiżowego i zadowala Ich minimum. Szkoda, bo Częstochowa mogłaby się kojarzyć z dwiema imprezami biegowymi. Wiosną Bieg Częstochowski na 10km, a jesienią Złota Mila Częstochowy. Teraz gwoli sprawiedliwości plusy. 1 Po biegu każdy dostał medal i przyznać trzeba ładny. 2 w upominku była koszulka /shirt / całkiem fajna. 3 najważniejszy plus, ale to już nie zasługa orgów - sympatyczna atmosfera stworzona przez biegaczy. Aha, dobrym pomysłem była gorąca herbatka. Podsumowując; dystans mili czy dwóch to możliwość startu dla Każdego, bo do dyszki trzeba się troszkę przygotować. Urokliwość naszych alei NMP potwierdzili biegacze już podczas biegu częstochowskiego. Biegi dla dzieci i młodzieży szkolnej na pół mili to świetny pomost łączący młodych i tych nieco później urodzonych biegaczy. Nie tylko dzieci mogą pochwalić się rodzicom, ale i odwrotnie ;) Morał z tego taki. Zapewne ciężko będzie ściągnąć biegaczy z dalszych regionów Polski tylko po to by przebiegli milę. Chociaż podobno nigdy nie mówi się nigdy... Dziś czytano na podium zawodniczkę... z Bełchatowa ?! Odpowiednio wcześniej ogłoszony regulamin, reklama w prasie lokalnej i portalach biegowych. Możliwość zapisów internetowych. Standardowa "marchewka" czyli dla każdego pamiątkowy medal za udział, koszulka i losowanie nagród wśród wszystkich startujących. To w tej chwili standard na imprezach biegowych. Solidny pomiar czasu i sprawna weryfikacja wyników, aby zaraz podczas dekoracji można było sprawdzić swój czas, lokatę. I .... mamy kolejne święto biegowe w Częstochowie ! Naprawdę jest moda na bieganie i wiele miejscowości to wykorzystuje. Trzeba tylko trochę wysiłku, ale przede wszystkim trzeba... kochać bieganie !!! Dlatego najlepsze zawody to takie, gdzie biegacze robią biegi dla biegaczy!!! :)  Niedziela luzik i zostaje równo tydzień do jubileuszowego Maratonu Poznańskiego. Pozostaje dobrze nastawić się mentalnie, wyspać, odpocząć i do boju ! mBank Maraton 2007 - Poznań Maraton 2007 - Cracovia Maraton 2008 - Maraton Warszawski 2008 - Supermaraton Kalisia 2008 - Maraton Dębno 2009 - Wrocław Maraton 2009 ....


...Poznań Maraton 2009 ;). Hehe teraz wiem jak wyglądasz. ...

... Spoko ten nowy szablon bloga. Będę w Częstochowie w sobotę na autokarowej pielgrzymce. Pozdro

nene15@onet.eu 2009-10-06 17:42
Trochę mnie nie było tutaj, byłem na urlopie:) Super mowy ...

... szablon bloga!

~run 2009-10-15 10:49
A ja cały czas czekam na relację z Poznania. Mam nadzieję, ...

... że będę w Częstochowie w przyszłym roku, na pieszej pielgrzymce. Ja oczywiście nie mam nic za złe tym starszym paniom, ale sam wiesz że to moze popsuć trochę ...

~Nene 2009-10-15 17:07

czwartek, 1 października 2009

[193] Złota Mila z tombaku.?..

W sobotę prawie wszyscy Zabiegani udali się do Warszawy na sztafetę maratońską EKIDEN !!!. Dlatego byłem  przygotowany, że jako *dyżurny* będę tej soboty jedynym biegaczem na Bialskiej. I tu miłe zaskoczenie :) Bo pojawili się też Manitou, Zenek i dwóch zaprzyjaźnionych biegaczy. Po "wykonaniu planu" czyli przebiegnięciu dwóch pętli nasza trójka udała się "damoj" a dwaj koledzy pobiegli dalej na trzecie. Nawet miałem ochotę "polecieć" z Nimi, ale spieszyłem się na "wirtualne" kibicowanie Zabieganym przy kompie. Początkowo na stronie datasport; gdzie miały być wyniki na żywo panował zastój. Dopiero po jakimś czasie można było oglądać biegaczy na mecie, czyli strefie zmian. Niestety niezbyt fortunnie zamontowana kamera pokazywała maleńkie postacie biegaczy, ale za to w pełnej krasie głowy fotoreportera i człowieka z obsługi. Kamera reagowała na ruch, ale także kibiców ;) I czasem "dobieg" na metę był pusty, lecz poruszył się jakiś piechur i kamera to zarejestrowała;) Dlatego zrezygnowałem ze śledzenia fotek na rzecz wyszukiwania wyników. No i wtedy się zaczęły emocje... Manitou też siedział przed kompem ;) Więc zaczęliśmy prześcigiwać się w podawaniu wyników naszych sztafet na forum ;) A było czym się chwalić, bo sztafety Zabieganych wykręciły naprawdę super czasy i zajęły świetne lokaty. Wyniki: http://zabiegani.czest.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=243&Itemid=1 Wielkie brawa !!! Po powrocie z Ekidenu Kubie było jeszcze mało biegania ;) więc postanowiliśmy w niedzielne przedpołudnie udać się na 'dyszkę' do Parzymiech. Dogadaliśmy się z Manitou, namówiliśmy Mateusza, żeby jechał porobić nam fotki i rano w drogę :) Na miejscu dołączył jeszcze Orzełek :) Bardzo sprawne zapisy /bez opłaty startowej/ na terenie Ośrodka Terapii Uzależnień Od Alkoholu. Nieprzypadkowo, bo to już ... 31 Bieg Trzeźwościowy im. Red. Tomasza Hopfera. Przed biegiem głównym odbyły się biegi dla dzieci i młodzieży na terenie ośrodka. Podobnie jak w Kłobucku potraktowałem ten bieg treningowo. Trochę dokucza mi jeszcze łydka, a przecież mój główny cel jesieni to zaliczenie maratonu poznańskiego ;) Ostatniego etapu do KMP :) Po starcie przez pewien czas biegłem sam... (Najszybsi wyrwali do przodu, a wolniejsi zostali w tyle ;) Kiedyś wpadłem na to, że jestem chyba ... biegaczem środka, między tymi dwiema grupami ;) Przed nawrotem na półmetku w Załęczu Małym "doszedłem" bardzo sympatyczną biegaczkę;) /pozdrawiam/ A, że bardzo odpowiadało mi tempo Jej biegu postanowiłem ukończyć bieg w miłym towarzystwie :) Po drodze dołączył do nas jeszcze jeden biegacz i w trójkę wpadliśmy na metę :) Za metą medal, pączek, picie, koszulka i to wszystko za free :) Co prawda zabrakło nie tylko medali, ale i kart zgłoszeń, ale organizatorzy przyznali, że nie spodziewali się tak licznej frekwencji. Podobno rok wcześniej wystartowało 58 biegaczy, a obecnie ponad setka :) Parzymiechy to obok Blachowni kolejny przykład, że można zorganizować świetną imprezę nie pobierając opłaty startowej. Dla takich ORGÓW jestem pełen uznania i podziwu !!! Brawo ! Tak trzymać !!! Bałem się tylko, czy aby nie powtórzy się sytuacja z wynikami jak w Kłobucku ?! Apropo pojawiły się po dziesięciu dniach i to szczątkowe :( Po prostu kpina z biegaczy :( Ale dychę przy zapisach zainkasowali ... Na szczęście organizatorzy w Parzymiechach stanęli na wysokości zadania i wyniki wywieszono bardzo szybko, bo chyba Patron Biegu przewróciłby się w grobie !!  W poniedziałek odpuściłem bieganie na rzecz gimnastyki i chyba niepotrzebnie, bo we wtorek znów odezwała się łydka :( W niedzielę było OK, więc chyba niebieganie jej nie służy ;) W środę też "post biegowy" a dziś prawie dziesięć kilometrów w deszczu :) Takie powitanie jesieni ;) Na koniec mam dylemat. Bo w sobotę rano spotkanie na Bialskiej ? W Lublińcu Nóż Komandosa ? A na "Bieganie" Złota Mila Częstochowy ? Lokalny patriotyzm podpowiada, aby wybrać Milę ! Jednak organizatorom wcale na mnie i innych biegaczach nie zależy ! Żadnych informacji w mediach ? Czyżby nie zależało Im na frekwencji ?! Mało tego na całym świecie docenia się biegaczy amatorów za tworzenie tła dla tych najlepszych. Bo gdyby mieli startować sami ściganci to na maratonach czy innych biegach ulicznych byłaby Ich garstka. Docenia się również fakt uczestnictwa, bo dla nas amatorów najważniejszy jest udział !!!! Chyba, że jak w futbolu; nieważne ładna gra?! ilość bramek ?! Za parę lat i tak nikt nie będzie pamiętał ! Z Milą to samo ! Za kilka lat będzie można się szczycić jubileuszową XXX Milą !!! A to, że co roku brało w niej udział kilkadziesiąt osób nikt nie będzie pamiętał !!! Przynajmniej mniej roboty i kłopotów ... Nawet w takich małych Parzymiechach w Biegu Trzeźwościowym każdy biegacz otrzymywał pamiątkowy medal ! Tak ! Medale dla nas amatorów to pamiątki z ukończonych biegów !!! Nikt nie mówi o takich medalach, że to trofea ze szlachetnych kruszców za w wyniki. Pamiątki, miłe, przypominające niezapomniane chwile walki z własnymi słabościami! !! No, a w regulaminie Mili.... medale dla pierwszych trzydziestu zawodników w biegach kobiet i mężczyzn !!! ??? Oraz w biegach dla młodzieży za miejsca od 1do 100 !!!! Jak zgłosi się 102 !! To co ? dwóch ... miało pecha ?!! Na pewno takie pseudo-działania nie propagują biegania i nie zachęcają do uczestnictwa;( zwłaszcza początkujących joggerów.  Dziwimy się, że mówi się o nas: przypinacze, medalikarze !!! Ale niestety sami "pracujemy" na opinię zaściankowych cwaniaczków !! Takich którzy małym wysiłkiem i pozoranctwem " byle odfajkować" robią COŚ dla innych !!! Nie jest tajemnicą, że po kolarskim Grand Prix Jasnej Góry to  Mila otrzymuje największe wsparcie finansowe  !!! Już po ubiegłorocznej Mili kilkakrotnie będąc za zawodach musiałem się czerwienić ze wstydu przed innymi biegaczami, którzy skusili się na Złotą Milę, a która raczej mieni się tombakiem !!!! Przepraszam ! od kwietnia już się nie muszę wstydzić za Moje Miasto, mogę chodzić z podniesioną głową !!! Mamy ... BIEG CZĘSTOCHOWSKI !!!


Tomek, ale ja ci zazdroszczę. Zazdroszczę ci tego, że wy ...

... potraficie się tak zorganizować, zgrać. Że masz z kim biegać, kto cię wspiera, a u mnie? Jak mijam przechodniów, rolników, rowerzystów  to pukają się w czoło! ...

~Nene 2009-10-02 19:29
Gratuluję Zabieganym! :) Spotkałem nawet dwóch w niedzielę ...

... i kazałem Cię serdecznie pozdrowić :)  A co do organizatorów biegów - jeśli ludzie nie przyjdą to dadzą im do zrozumienia, że robią coś nie tak jak należy. ...

~run.blog.pl 2009-10-02 19:41

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13