"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


środa, 31 stycznia 2018

pierwszy...

                                   miesiąc tego roku zakończony, wiec czas na podsumowanie i nieco statystki. 
W "telegraficznym skrócie"
Styczeń 2018 - 264 kilometry, 23 treningi biegowe, 5 gimnastyki, 6 morsowań. 21 kilometrów marszu w pięciu wyjściach i  240 minut pedałowania na rowerku stacjonarnym w sześciu sesjach. 
Liczby nic nie mówią he,he... Cyferki mnie nie kręcą, ale się cieszę, bo  rozbiegałem się już po roztrenowaniu;)
Tym bardziej, że udało się zmontować skład i to nie byle jaki - RODZINNY! A jutro ruszają zapisy:) Potem ściskamy mocno kciuki i 12-go lutego jak Bóg da znajdziemy się w gronie szczęśliwców wybranych do dwunastogodzinnego "fedrowania" kilometrażu hi,hi... 
Na razie cicho sza coby nie zapeszyć. Zawsze to lepiej być mile zaskoczonym niż rozczarowanym.
Dzisiaj powrót do środowych crossów i fajna niespodzianka: z części mojej trasy zniknęły powalone drzewa:)
Tak jak poprzednio najpierw łagodnie i dłużnej;) Potem krócej, ale trudniej i na koniec seria podbiegów. Zastanawiałem się, czy po "pracowitym" poniedziałku będzie crossowanie aktywne, czy pasywne?;) Było super! 
Wciąż bawi mnie atakowanie podbiegów, turlanie się z górki i zawijanie w jedną, albo drugą stronę he,he...

poniedziałek, 29 stycznia 2018

2w1...

               tzn. tak jak tydzień temu dwa treningi biegowe w jednym dniu hehe...
Ale od początku, bo zaczęło się od endo hi,hi...
  • Adam Gąbka - No tak - jak to mentor poniedziałek z grubej rury👍 ale tak odrazu 18,45 😜😜😜👍👍👍 



  • jaqb - A miałem Cię namówić na wieczorne bieganie ale jak to Adam napisał z grubej rury to już nie ma co tu dodać hehehe 

  • Adam Gąbka - Nie kracz Jakub nie kracz 😜😜😜 

  • Tomek> tete-bieganiemojapasja.blogspot.com jaqb niektórych "rzeczy" nigdy nie odmawiam ;) 

  • Adam Gąbka I wykrakał 😂😂😂😂👍 

Rano osiemnaście kilometrów i trenowanie samotności długodystansowca he,he... A w ogóle to dawniejsza sobota w poniedziałek ;)
Pod wieczór  z Jakubem najstarszym synem dreptane pogaduchy i rozdziewiczenie Jego nowych bamboszy biegowych:)
W sumie dwadzieścia dziewięć kilometrów i zadowolony mogę powiedzieć: "ale się dziś fajnie nalatałem" hi,hi...

niedziela, 28 stycznia 2018

niedziela...

                         więc  jak co tydzień "gwoźdź programu" - wspólna kąpiel Zmorsowanych na "Bałtyku".
Dziś pogoda niestety nie dla zimnolubnych:( Temperatura otoczenia plus cztery stopnie, wietrznie i mokro. Przelotny deszczyk i wiatr potęgował uczucie chłodu. Dlatego dla nie "wytrenowanych" Foczek i Morsów takie warunki mogły być trudne. 
Zimowa aura ze słońcem, śniegiem, lekkim mrozem daję fantastyczna atmosferę i uatrakcyjnia morsowanie hi,hi... Ponadto temperatura powietrza niższa od wody sprawia, że łatwiej się wchodzi he,he... Cóż *sorry taki mamy klimat* Jak się niema co się lubi to się lubi co się ma!
Było nas mniej niż zwykle:( Lecz daliśmy radę hi,hi...
Oprócz moczenia w zimnej wodzie trzy kilometry rozgrzewki w stroju "organizacyjnym" Morsa he,he... Plus "tekstylna" dwójka dobiegu tam i z powrotem.
W całym minionym tygodniu w sześciu wyjściach sześćdziesiąt sześć kilometrów biegiem oraz sześć marszu. Razem "z buta" siedemdziesiąt dwa:)

piątek, 26 stycznia 2018

"most"...

                      między "Bałtykiem" a Bialską po raz drugi w tym tygodniu he,he... Kilometraż podobny jak w poniedziałek i trasa prawie identyczna z małymi "udziwnieniami" hi,hi... żeby nikt nie powiedział, że bieganie jest nudne:( Zresztą tuptam osiemnasty rok i jeszcze nigdy nie nudziło mi się na bieganiu;)  
W poniedziałek Adam życzył mi 🍉🍏🍊🍒🍇tygodnia. Widać, że szczere życzenia się spełniają. Piątek przedostatnie bieganie w tym tygodniu, a na liczniku 61 kilometrów w pięciu wyjściach:) 
Jeszcze kilka w niedzielę przed oraz po morsowaniu i będzie naprawdę owocny tydzień:) W pewnym sensie to też zasługa Adama, bo mnie wciąż mobilizuje:
"Mentorze, Mistrzu, jesteś naszą biegową latarnią" hi,hi... A ja tylko lubię szybsze przebieranie nogami;)
Dziś tak jak na otwarciu tygodnia najpierw rekonesans parku Lisiniec i sprawdzenie morsowiska przed niedzielną kąpielą. 
Niby temperatura plusowa, ale lód cienki jest, więc w niedziele bez trzaskania "szyby" się nie obejdzie. Później Bialska, Lasek Wilka i bialskie pola.
Biegło mi się dzisiaj niezwykle lekko:) Trochę mniej fajnie w bialskich polach. Tam gdzie pod wiatr i słońce to "płacz" he,he... Te dwa czynniki, a zwłaszcza wiatr bardzo źle działają na moje oczy, które łzawią na potęgę:(
Siedemnaście kilometrów wydreptałem:) Solidną dawkę endorfin czyt. hormonów szczęścia organizm dostał hi,hi...
Aaaaa leciało mi się kapitalnie, bo przecież Wiktoria zaprosiła nas do przedszkola na Dzień Babci i Dziadka! W głębi serca już z niecierpliwością czekam na dzisiejsze spotkanie z naszą  cudowną Wnusią:)

I już po;) w rewelacyjnym nastroju:) Przeżycie niesamowite! Ogromne brawa dla Aktorów Rodziców i Dzieciaków:) Gratki dla Pań Organizatorek/Przedszkolanek:) Super Impreza!

czwartek, 25 stycznia 2018

przyjemność...

                                  i zaszczyt miałem dziś towarzyszyć Nowemu Morsowi w Jego debiucie:) Wielkie brawa i graty dla Adama! Jak sam powiedział: było to Jego marzenie. 
Obserwował nas /Zmorsowanych/ dwa lata. Wow! Odważył się i twierdzi, że jest fantastycznie he,he... Pewnie teraz będzie mówił jak Łukasz: "...żałuje. Z czystym sumieniem powtórzę – żałuje! Ale tego, że dopiero pod koniec sezonu 2011-2012 odkryłem czym jest morsowanie!"... 
Bardzo lubię asystować Pierwszakom w lodowej inicjacji;) Bo zawsze wtedy przypomina mi się mój *pierwszy raz* z Teresą hi,hi... Rewelacyjne i nie zapomniane wrażenia:)  To tak jak z maratonem - pierwszy pamięta się szczególnie i na zawsze he,he...
Dzisiaj było super! Niezwykłe są emocje, które malują się na twarzy Nowicjusza  w pierwszym kontakcie z zimną wodą. W dużej grupie trudno to zaobserwować:( Natomiast dziś, kiedy siedziałem po brodę w wodzie i obserwowałem wchodzącego aż do zanurzenia Adama mogłem zobaczyć jakie to przeżycie. Ekscytacja, pokonywanie własnej słabości i barier w głowie;)
Było rąbanie lodu, chociaż temperatura powietrza plus pięć stopni. Zanurzenie "z peryskopową" Jak mawiam kiedy nad powierzchnię wody wystaje tylko ręka z siekierą hi,hi... I oczywiście szybsze przebieranie nogami na dystansie pięciu kilometrów;) 

środa, 24 stycznia 2018

bez...

                crossowania mimo, że dziś środa he,he... Ale podbiegów w blasku księżyca już nie odpuściłem;) Dycha szlifowania miejskich chodników plus seria dziesięciu podbiegów i trzynastka zaliczona. Nie dało się z rana:( więc krzaczory i haszcze z wertepami na "Bałtyku" odpuściłem coby czasem nie stracić zębów na starość hi,hi...
Fajnie było! Szkoda tylko, że na Okulickiego minąłem się gdzieś z Pierworodnym:( 
Po drodze zdawało mi się, że słyszę dźwięk telefonu. Pomyślałem może Kuba? Sprawdziłem telefon - nikt nie dzwonił. Czyżby próba połączenia telepatycznego he,he...

poniedziałek, 22 stycznia 2018

na drugiej...

                          "zmianie" he,he... Z Jakubem zrobiliśmy prawie dziewięciokilometrową pętle:) Tym sposobem, żeby nie było, że jestem skąpy hi,hi... dzisiejszy dystans dedykowany Wiktorii wzrósł do dwudziestu sześciu kilometrów;)
To był dobry dzień:) prawdziwie świąteczny he,he... Udało się zrobić dwa treningi w jednym dniu i fajny kilometraż;) Teraz wieczorem temperatura spadła już do -5, lecz ubrałem się na szczęście nieco cieplej niż rano. Dreptane pogaduchy zaliczone, grzane wino też he,he... więc powinno się dobrze spać;) 
Widać jak się trochę pomoże to życzenia Adama: "Jest poniedziałek więc... 🍉🍏🍊🍒🍇 tygodnia życzę mentorowi 😀😀" się spełniają hi,hi... Tylko trzeba pamiętać, że "Meta nie start mówi co Kto wart" he,he...                       

WIKTORII...

                                naszej kochanej Wnusi dedykuję moje dzisiejsze bieganie:)
Dziękuję Bogu za te wszystkie fantastyczne chwile których dane było mi doświadczyć z Tą maleńką Istotą. Począwszy od nerwowych momentów w szpitalu kiedy oczekiwaliśmy Jej przyjścia na świat aż do tej pory.
Dzięki Tej małej Dziewczynce jestem dziadkiem chociaż niektórzy twierdzą, że tylko mężem babci hi,hi... 
Mogę dzisiaj świętować i być dumny z kapitalnej Wnusi he,he... Zawładnęła moim sercem i przyznaję "zwariowałem" na punkcie Tej malutkiej blondyneczki;) Mógłbym dla Wiktorki  pobiec na koniec świata:) a nie tylko skromne dziś siedemnaście kilometrów hi,hi...
Wdzięczny jestem Stwórcy, że mogłem być prawie codziennie w tym pierwszy okresie życia Wiktorci przy Niej. Opiekować się moją kochaną *Żabką" i widzieć jak się przemienia z dzieciątka w przedszkolaczka:)
Doceniam status bycia dziadkiem, bo nie wszyscy mogą dostąpić tego zaszczytu:( Dlatego modlę się do Boga Wszechmogącego o potrzebne łaski dla Wiktorii i proszę Panią Jasnogórską, aby otoczyła Ją płaszczem swej matczynej opieki.
W przyszłości szkoda, że nie za moich czasów:(chociaż jakbym się bardzo "zawziął" hi,hi...) Kiedy nasza Wnuczka stanie się piękną, cudowną Kobietą:) Może nie zapomni zwariowanego dziadka?? "uzależnionego" biegacza i zimnolubnego Morsa he,he...
Ja do dziś pamiętam słowa Mojego Dziadka Jana, Który mówił mi: "pamiętaj Tomuś, rób wszystko tak, żebyś się nie wstydził pod tym podpisać!"
Z Wiki bawimy się, biegamy:) "gadamy" przez telefon hi,hi... czasem rozrabiamy;) Staram się przekazać Jej jak najwięcej. I każda chwila jest dla mnie  bezcenna:)
Niewiarygodne jakiego "kopa" daje taki malutki człowiek he,he... Gdy przychodzi podaje rączkę i mówi: *dziadzia choć* :))

niedziela, 21 stycznia 2018

ufff...

                Święto Foczek i Morsów, czyli 3 Zlot Morsów w Blachowni za nami.

Było rewelacyjnie! Część oficjalna bez przynudzania oficjeli he,he... Biegowa rozgrzewka i wejście do wody po czerwonym dywanie hi,hi... Kolejka jak za czasów socjalizmu kiedy "coś rzucili";) Atmosfera gorąca, klimat fantastyczny oraz przednia zabawa w wodzie i na powietrzu. Full wypas bufet, pamiątkowe przypinki i statuetki dla Klubów. Ale to tylko ważne, lecz mało istotne dobro materialne. 
O wiele większe znaczenie ma jak dla mnie "lodowate" czyt. gorące, serdeczne przyjecie nas przez tamtejsze Foczki i Morsy z kierownikiem całego *zamieszania* Jackiem Chudy na czele:) Dlatego jeszcze raz w tym miejscu bardzo Im dziękuje:) Co roku nie spoczywacie na laurach tylko podnosicie poprzeczkę. Wielkie brawa i gratulacje za super imprezkę:)
Więcej i fotorelacje na stronce >Zmorsowani Częstochowa.< 

Dzisiaj jedynie trzy kilometry biegiem, ale za to w rewelacyjnym Towarzystwie:)
W całym minionym tygodniu czterdzieści sześć w pięciu wyjściach. W poprzednich było podnoszenie kilometrażu, więc teraz zjazd, żeby w kolejnym znów się piąć w górę;) 

piątek, 19 stycznia 2018

piątek...

                            piąteczek, piątunio;) Przestało wiać! Chyba orkan Fryderyka na szczęście nas ominął:) 
Z rana wyprawa na zawodziański rynek i dlatego późniejsze wyjście na bieganie. Jak zwykle *nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło* he,he... Wiatr prawie się uspokoił i niestety ociepliło się:( Zostały tylko resztki brudnego śniegu:( Podłoże jednak wyziębione i wszędzie tam gdzie nie było odgarnięte, posypane ślizgawica niesamowita. 
Zastanawiające jak jezdnie nie posypane to larum, ale jak na chodnikach lodowisko, że trudno się na nogach utrzymać to wszystkim to lotto he,he... Kiedyś straż miejska "dopingowała" właścicieli posesji do odgarniania śniegu i posypywania chodników. Ale Im też to już lotto:( 
Zrobiłem dwanaście kilometrów slow runningu hi,hi... Gdzie się dało biegłem jezdnią. Na chodnikach, bocznych drogach za parkiem Lisiniec i na samym "Bałtyku" tuptałem wolniutko starając się uważnie stawiać stopy.  Co chwila jednak wyczyniałem figury "akrobatyczne" niczym paralityk;) Dzięki Bogu obyło się bez padu na glebę:)
Ciekawostka dzisiejszego dnia: Jak żyję ponad pół wieku pierwszy raz zdarzyło mi się przejść kanał łączący "Bałtyk" i "Adriatyk" sucha stopą. Owszem czasami w zimie gdy trzymał solidny mróz dało się przejść po lodzie. Teraz woda znikła całkowicie:( Pewnie ma to związek z budową mola i kładki nad kanałem. 

czwartek, 18 stycznia 2018

skromna...

                           ta zima he,he... Ale JEST! Trochę śniegu i nawet lód:) Niestety jeszcze zbyt cienki, żeby wejść i wyrąbać przerębel:( My Zmorsowani mawiamy "wannę" bo podobno lepiej cieplej się kojarzy hi,hi...
Temperatura powietrza +1, wody +2 i trochę wiatru;) Synoptycy straszą nawet, że nadciąga orkan Friederike z lodową burzą i opadami śniegu. Śnieg owszem, lecz żadne orkany są nam nie potrzebne:( 
W 21 stycznia w Blachowni Jacek Chudy organizuje już po raz trzeci Zlot Morsów, więc dostawa śniegu i kilka stopni mrozu byłoby wskazane.
Biegowo dziś tylko cztery kilometry z małym "hakiem" Dobieg do parku Lisiniec i jedna pętla po ścieżce rekreacyjnej na rozgrzewkę. Potem przypomnienie sobie jak się rąbie lód he,he... i "trening" przed niedzielnym pluskaniem hi,hi... wśród lodowej kry:) Było super! Zresztą zobaczcie sami;)

środa, 17 stycznia 2018

crossowanie...

                                   i to w dodatku "po białym"!!! R E W E L A C J A:) Temperatura w okolicach zera, więc aura na bieganie kapitalna. 
A jeszcze przydarzyła mi się taka motywacja po pierwszym crossie. Nad "Bałtykiem spotkałem znajomą maszerkę nordic walking:) 
Pozdrawiam: dzień dobry!
A Laska: Podziwiam Cię! 
Pytam zaskoczony: za co? 
Za systematyczność odpowiada z fantastycznym uśmiechem:)
"Wytłumaczyłem" się, że dziadek musi, aby nie skrzypiał ze starości, bo olej drogi hi,hi...
Zaraz potem drugi cross nad odnogą kanału miedzy "Adriatykiem", a "Bałtykiem" biegało mi się dziś niezwykle lekko he,he...
Dlatego na deser dołożyłem jak zwykle dziesięć podbiegów na tyłach Jasnej Góry i w sumie wyszło prawie lub bez mała;) dwanaście kilometrów.
Było super! Przy okazji zrobiłem rekonesans na morsowisku. 
Jest lód, ale "wanny" nie da się wyrąbać:( Pokrywa lodowa jest zbyt cienka i przy próbie wejścia trzeszczy i pęka:( 
Trzeba będzie jutro trzaskać "szybę" zaraz od brzegu;)

poniedziałek, 15 stycznia 2018

przykład...

                             dzisiaj dał najstarszy syn Jakub robiąc przed południem trzynastkę he,he... Ja niestety od rana w podróży;) Ale jak zobaczyłem Jego aktywność na endo to podeszwy zaczęły mnie "swędzieć" hi,hi...
Z premedytacją zrobiłem w międzyczasie podkład w postaci *Pierogowej Krainy* he,he... i jak tylko po południu wróciłem to kawa + cynamonka z jabłkiem i hajda;) 
Zimno minus trzy i ostry wiatr smagający po twarzy.
Ciemno, więc żeby nie "wyrżnąć orła" w dzień szuranie i szlifowanie  chodników;) 
W sobotę postanowiłem trochę zmodyfikowć plan tygodniowy i dziś miała być spokojna piętnastka. Udało się zamiary zrealizować, choć w końcówce musiałem dwójkę "nadbiec" hi,hi...
Fajnie było:) chociaż znów od MLP oberwało mi się  zaraz w progu: "ciebie tylko wypuścić! to nie wiesz kiedy wrócić! miałeś być o siódmej"!  Niestety niebiegająca żona nigdy nie zrozumie, że trzynaście to nie to samo co piętnaście kilometrów:( w dodatku jeśli zaplanowane było 15! he,he...

niedziela, 14 stycznia 2018

Damek...

                    zaprosił mnie na fejsie do prywatnej rywalizacji dla znajomych: *Przebiegnę 50 km w tym tygodniu* (8 - 14 stycznia;) 
Wczoraj co prawda limit /50,32/ przekroczyłem he,he... Lecz dzisiaj spojrzałem na endo i zobaczyłem jak Krysia z Adamem zrobili z rana po siódemce:) Tak Im "pozazdrościłem", że wskoczyłem w buty i wydeptałem 7,74 km hi,hi... 
W dodatku wyszło dobre z pożytecznym, bo "po drodze" odwiedziłem chorą Wiktorię. 
Wzajemna motywacja jest niezastąpiona! Wsparcie i mobilizacja zwłaszcza bliskich działa cuda. Dlatego bardzo się ciesze kiedy widzę jak moje w/w *Gołąbeczki* pokonują razem leśne ścieżki:)
Dziś kiedy zobaczyłem na Zaciszance dwa łabędzie od razu pomyślałem o biegającej w Żernicy Rodzince he,he...

sobota, 13 stycznia 2018

idzie...

         zima? Zimno. Na termometrze -1, lecz z powodu przeszywającego pachnącego mrozem wiatru temperatura odczuwalna zapewne o wiele niższa. 
Jak sobota to oczywiście Bialska zwana też Aleją Brzozową, Lasek Wilka i bialskie pola. Dziś dwie pętle (te większe) za Sanktuarium Krwi Chrystusa. 
Powrót przez Okulickiego. Szajnowicza, Pułaskiego od "przodu" Jasnej Góry;)
W polach grunt jak zawsze bardzo nierówny:( Dzisiaj zmrożony i twardy. Dlatego mimo, że tempo wolne to stopy cierpią  na takich wertepach  i po powrocie na asfalt ulga niesamowita he,he... Nogi same rwą się do szybszego przebierania hi,hi...
Wydeptałem 18,18km;) Było fajnie! Mroźnie i tylko maleńkie igiełki padające z nieba prosto w oczy sprawiły, że leciałem zapłakany jak bóbr he,he... Od dawna borykam się tą przypadłością:( Mam tak wrażliwe gałki oczne, że nawet przy zimnym wietrze  zalewam się łzami hi,hi...
Biegacze dziś nie dopisali:( Chyba wystraszyli się zimna;) bo dopiero w drodze powrotnej spotkałem jedną biegaczkę:) i trzech biegaczy. Jeden nawet przybił sobie ze mną piątkę!

czwartek, 11 stycznia 2018

moczenie...

                     tyłka w zimnej wodzie, bo przy aurze tegorocznej zimy o morsowaniu nie ma mowy:( 
Wyczytałem kiedyś, że terapeutyczne działanie zimnej wody zaczyna się od temperatury poniżej ośmiu stopni. Dziś powietrze +3 i woda podobnie, więc regeneracja stawów, mięśni i relaks po wczorajszym masakrowaniu na  wertepach he,he...
Oj marzy mi się już taka "rąbanka" hi,hi... I chociaż czasem trzeba było się namachać siekierą to morsowanie w lodowej "wannie" czyt. przerębli jest fantastyczne:) A tu nawet na narty iść nie można i... 

Szybszego przebierania nogami dzisiaj nie za wiele:( Sześć kilometrów przetuptane w ramach rozgrzewki przed i po kąpieli;) Z drugiej strony dobre i te parę kilometrów. Dla zdrowotności hi,hi....

środa, 10 stycznia 2018

mam i ja...

                           3407! "Podopieczni" Adam(881) i Kuba(1640) he,he... mają już dawno numery startowe, bo jeszcze w zeszłym roku opłacili 17 Cracovia Maraton:) 
Ja zostawiłem przelew kasy na po nowym roku. Piętnastego stycznia mija pierwszy termin tańszego wpisowego. Dlatego w poniedziałek wpłaciłem ze zniżką 50% za Koronę Maratonów Polskich trzydzieści pięć złoty:)
Dzisiaj na stronie Cracovi zobaczyłem, że nadano mi numer. W dodatku fajna ciekawostka: mam Konkurenta w kategorii wiekowej o tym samym nazwisku hi,hi...
Ale nie pościgamy się, bo jest umowa, że lecimy towarzyszyć Pierwszakowi w Jego debiucie od startu do mety:)
Dziś jak tydzień temu środa crossowa z podbiegami he,he... 
Te same zasady i podobny kilometraż z tym, że więcej błota i bardziej ślisko hi,hi... Kilka razy kręciłem piruety w powietrzu i raz nieomal wyciągnąłem się jak długi w błotnej mazi;) Lecz jakoś udało się wybronić przed padem na glebę he,he...
Fajnie było! Ubabrałem się w błocku "jak świnia";) *troszku* "upodliłem" hi,hi... I teraz wiem, że żyję!

poniedziałek, 8 stycznia 2018

po sobotniej...

                          "połówce" niedziela z przyczyn tzw. obiektywnych wolna he,he... Żeby nie było, że cały dzień przeleżałem "bykiem" to przed południem pokręciłem półgodzinki na rowerku stacjonarnym hi,hi...
Dziś z samego rana wsparcie od Adama: "A więc w poniedziałek... 🍇🍒🍉🍐🍏🍊 tygodnia 😜😜😜😜
Oczywiście podziękowałem, wskoczyłem w buty i na codziennej przydomowej trasie machnąłem trzynastkę na dobry początek;)
Zawsze po dniu wolnym od biegania na początku jakoś nie mogę "zatrybić" :(
Dopiero godzinie, lub po przebiegnięciu dziesiony zaczynam pracować niczym dobrze naoliwiona maszyna hi,hi... Ale jak już się rozkręcę to trzeba wracać he,he... 
Zero na termometrze, lekki powiew wiatru, bez opadów, czyli pogoda w sam raz na bieganie:) 
Zresztą czy była kiedyś aura nie na bieganie?

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13