"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


sobota, 28 marca 2009

[169] bezmózgowcy z psami...

Mam już serdecznie dość idiotów z psami! Biegnę chodnikiem w kierunku domu, kończąc sobotnie wybieganie... Ponad dwadzieścia kilometrów w nogach, trochę już zmęczony. Nagle widzę przed sobą wielkiego owczarka górskiego zmierzającego w moim kierunku. Oczywiście bez kagańca i smyczy! Odruchowo szukam właściciela ? Kogoś ze smyczą? Nic z tego; facet kilkanaście metrów dalej, ale nie reaguje. Nie woła do nogi,  więc myślę znowu bezpańska przybłęda. Oczywiście przechodzę do marszu, a bydle do mnie i zachodzi mnie od tyłu. Pomny, jak w wigilie, też tak mnie wilczur zaszedł i dziabnął w podudzie odwracam się do niego przodem. Zza pleców widzę facio się zbliżł i odzywa się "chodź, chodź, nie zaczepiaj" No myślałem, że mnie krew zaleje !!! Dlaczego skoro jest przepis, że pies ma być w kagańcu, na smyczy; zwłaszcza duży jest w ogóle przez psiarzy olewany!!!  Dlaczego mam się stresować i narażać na pokąsanie, bo debile uważają, że ich pupilki mają większe prawa od innych ludzi. W tym tygodniu to już drugi przypadek! We wtorek biegam po parku, który szczególnie upodobali sobie psiarze. Jest jednak kilka osób, które jak widzą biegacza przywołują psa do nogi, nieraz zakładają smycz. Po prostu ludzie inteligentni, rozumni. Więc biegnę boczną alejką i z daleka widzę gościa, który ma bardzo nerwowego, wyrywnego psa. Ilekroć się spotykamy musi nieźle naszarpać się z ujadaczem. Widzę z daleka, że tym razem pies jest bez smyczy, ale przy nodze pana. Rzucam jak zawsze dzień dobry i mówię: nie będę go denerwował! Skręcam i szerokim łukiem  mam zamiar ich ominąć. Jednocześnie widzę, że psisko się wyrwało, chociaż trzymał je za obrożę przy ziemi!! Moment i jest przy mnie! Zerkam! W kagańcu, ale jak skoczy na mnie? Na bank mnie przewróci, więc przodem w jego kierunku i jak to Ktoś z biegaczy radził rzucam mu sp... A właściciel? drze się; chodź tutaj! zostaw! do nogi! Po chwili pobiegło psisko do pana, ale moje tętno znowu  skoczyło na maxa. Rozumiem psy nie lubią biegaczy!. Mają coś w naturze, że biegnący człowiek;  nie wiem czy je: prowokuje, drażni... Ale nie może być tak, że stale  my biegacze mamy być zaczepiani!! Liczba psów w ostatnim czasie w mieście wzrosła gigantycznie. Ulice, chodniki, parki są zasr..., smród, brud i ubóstwo. Niby właściciele mają obowiązek sprzątania po swoich pupilach i co? gów.... Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś sprzątał po swoim psie! Najgorsze, że odpowiedzialne służby porządkowe maja to wszystko gdzieś! Błąkające się bezpańskie kundle nie są odławiane, bo to nie humanitarne!!! Właściciele  luzaków, czy niesprzątający psich kup tylko otrzymują pouczenia i śmieją się z prawa!! Dla poprawy humoru muszę o bieganiu:) Dzisiaj wspomniane wcześniej  trzydziestokilometrowe wybieganie. Po "Przełajowej Ósemce" trzeci w tym tygodniu trening biegowy. W nowych butach, więc oczywiście z małym bąblem na stopie. Plus dwie gimnastyki. We wtorek 'piękna zima tej wiosny' i bieganko było w śnieżycy;) W czwartek trening Zabieganych na trasie 1 biegu częstochowskiego. Niespodzianka dużego kalibru!. Kilkoro nowych biegaczy, w tym dwie panie. Razem mały szesnastoosobowy peletonik. Który jak to mówił Manitou wzbudzał zainteresowanie przechodniów. Taka grupa biegaczy jest już zauważalna i ludziska zaczynają chyba brać przykład!! Śmieję się nawet, że prawie jak w Nowym Jorku co rusz to biegacz (ka)! Dziś jadąc przez miasto w ciągu godziny napotkałem dwóch biegaczy i panią maszerującą z kijkami! Rano w alei Brzozowej też mignęło mi  czterech samotników. Dwóm nawet udało się zaproponować, aby za tydzień przyłączyli się do nas. Ale coś mi się wydaje; jakby się wstydzili, bali czy dotrzymają kroku. Chociaż zapewniamy, że w soboty dostosowujemy się do  teoretycznie najwolniejszych. Za tydzień 5 kwietnia połóweczka w Dąbrowie i jedzie kilku Zabieganych. W dodatku z własnym "zającem" więc zapowiada się bardzo ciekawie! ;) 
 
T-57; 03-209; 2009-663

niedziela, 22 marca 2009

[168] Wiosna nowe buty przełajowa...

Wiosna nadeszła co prawda na razie kalendarzowa... W piątek ostatni trening w  sezonie zimowym 2008/2009. Jak na zimową porę przystało  prószył śnieżek i było dość chłodno. Za to pierwszego dnia wiosny słoneczko i chociaż wiaterek zimny to w miejscach osłonietych ciepełko. Znowu nie mogłem być na Bialskiej.  Ostatni raz wspólnie tuptaliśmy  trzy tygodnie temu, więc już brakuje mi tych dreptanych pogaduch. Poczta pantoflowa donosi, że w sobotę  zameldowało się trzynastu miłośników szybszego przebierania nogami ! A zaczynało kiedyś... dwóch! Bardzo dobrze, że coraz więcej biegaczy chce się integrować. Obserwując środowiska biegaczy w innych miejscowościach widać, że w jedności siła. Tam gdzie biegacze są stowarzyszeni, sa poprostu dostrzegani. Łatwiej zachęcają innych i sami szybciej się rozwijają. Ponadto często podejmyją wyzwanie organizacji imprez biegowych. Zaś tam gdzie "każdy sobie rzepkę skrobie" przeważnie traktuje się biegających jako nieszkodliwych dziwaków. Za dwa tygodnie będziemy obchodzić pierwszą rocznicę Zabieganych!. Jesteśmy rozpoznawalni na biegach w całej Polsce. Często spotykamy się z wyrazami sympatii. I widać, ile udało się wspólnymu siłami zrobić! Pamiętam, jak wcześniej chcieliśmy coś załatwić to traktowano nas tak... z przymrużeniem oka ;) Wiosenne porządki to  czas na nowe bambosze biegowe... W nowych NB 786 zrobiłem ponad trzydzieści kilometrów, ale jeszcze się nie "zrosły" ze stopami. Muszą się stopy dopasować do butów, albo buty do stóp ;) Dlatego 'Przełajowa Ósemka' u Jacka Chudy w Blachowni w dotartych, żeby niepowiedzieć przetartych NB 847. Przed startem zakładałem przebiec ósemkę poniżej 40 minut i udało się w 38:08. W klasyfikacji open 182 miejsce na 403 uczestników, a w  grupie wiekowej 31 wśród 66 pięćdziesięciolatków. Pewnie u niektórych taki czas i miejsce  wywołują uśmiech na twarzy, ale na dziś to i tak musiałem się pomęczyć na taki rezultat. Sama impreza jak zwykle u Jacka Chudy  bez zarzutu, jak to się mówi na medal i to ten z najdroższego kruszcu. Ciekawa trasa; jak na przełaj przystało z błotkiem, wilczymi dołami,  oznakowana na piatkę z plusem. Organizacja tradycyjnie już w Blachowni pod hasłem: "biegacze są najważniejsi" Naprawdę jakby trafił się jaki malkontent to by zgrzeszył.  Fajnie było; wystąpiło, aż dziesięciu Zabieganych !! Na fotce brak Arpera i Boru
   
Udało mi się spotkać kapitalną biegającą parę z Sopotu Grażynkę i Henryka; których jeśli czytają te słowa serdecznie pozdrawiam ;) Uświadomiłem sobie dzisiaj  jak bardzo  szybko powiększa się grono znajomych, kiedy uczestniczy się w zawodach!! Dlatego nic dziwnego, że prowadzący spikerkę Zenek Nowakowski zawsze mówi o wielkiej rodzinie biegaczy!!Nie ma jeszcze oficjalnych wyników, więc szczegółów nie podaję. Dodam tylko, że znowu świetnie spisała się Mariola Konowalska! Śledząc wpisy na Jej stronie, widać, że  przesympatyczna dziewczyna "dzieli i rządzi" niczym Justyna Kowalczyk! Ta ostatnia w niesamowitym stylu wywalczyła dziś kryształowa kulę!! Teraz dwa tygodnie treningów i  połówka w Dąbrowie Górniczej. Znowu szykuje się rewelacyjna imprezka ;)

niedziela, 15 marca 2009

[167] Wiosna cieplejszy wieje wiatrr...

Chciałoby się już zaśpiewać.... a tu prognozy na najbliższy tydzień zapowiadają ochłodzenie. Dziś w Katowicach powitaliśmy wiosnę, trochę jakby z wyprzedzeniem. Bo przecież  astronomiczna wiosna zaczyna się 21 marca. Więc faktycznie tę najpiękniejszą porę roku przywitamy w Blachowni.  Przełajowa Ósemka u Jacka Chudy będzie moim drugim startem w tym roku. Dziś na Trzech Stawach debiutowałem w kategorii M50. Według nieoficjalnych wyników zająłem 349 miejsce, w kategorii wiekowej 46 z czasem 1:14:13. Trochę się hamowałem od poczatku; mając w pamięci sobotni bieg Justyny Kowalczyk. Ale sporo było biegaczy których 'tłum' porwał na starcie, a po drugiej pętli wyraźnie osłabli. Spotkałem znajomych biegaczy m.in. Tusika i Ale.mocarza... nie bedę tu wymieniał, bo wyszłaby długa lista obecności. Jednak korzystając z okazji wszystkich serdecznie pozdrawiam! Chłodno, lekki deszczyk, ale bieglo mi się fajnie. Co prawda kicham teraz na potegę i jakieś wiosenne roztopy w nosie, więc koniecznie trzeba będzie uskutecznić profilaktyczne smarowanie na noc... Wczoraj odpuściłem cotygodniowe spotkanie na Bialskiej i zrobiłem tylko rozruch przed dzisiejszą pietnastką na bałtyku. Bardzo byłem zaskoczony, bo tam w południe niczym w Central Parku; biegacze, kijarze... No może nie takie tłumy jak w Nowym Jorku, ale widać coraz wiecej dreptaczy. Coś mi sie wydaje, że nasz statutowy cel-propagowanie biegania zaczyna się realizować. Druga z koleji niedziela biegowa; Tydzień temu w Dzień Kobiet po południu, tak mnie pięty paliły, że MLP powiedziała: a leć sobie, leć ;) Zrobiłem jedenaście kilometrów w tempie prawie jak dzisiaj w Katowicach. I o dziwo, wcale nie czułem przebiegniętej dwa dni wcześniej trzydziestki :) W tym tygodniu blisko sześćdziesiąt kilometrów na liczniku i buty na "gwałtu rety" chcą do lamusa. Byłbym zapomniał w czwartek wieczorkiem sześciu Zabieganych spokojnie na luzie "testowało" trasę 1 Biegu Częstochowskiego. Szkoda, że nikt do nas niedołączył spoza klubu. Chociaż podobno... KTOŚ za nami trasą podążał, lecz może się... wstydził dokoptować :( Zaproszenie na naszym forum aktualne, zapisy do biegu powolutku będą się kończyć, a my wciąż mamy nadzieję na odzew naszych ziomali ;))
  
Fajnie nam się pomykało, szkoda tylko, że nasi Goście biegacze nie będą mieli okazji podziwiać otoczenia trasy wieczorowa porą, bo start jest o 14:00, a jest co oglądać...
 

piątek, 6 marca 2009

[166] W kategorii M50...

Od dziś oficjalnie pzeszedłem do kategorii M50 ;) Musiałem w opisie skasować prawie, bo od dziś mam równo 25 lat (na jedną nogę). Wychodzi, że inauguracja w nowej kategorii przypadnie za tydzień. Bo wybieram się do Katowic na "Powitanie Wiosny" /15-03/ Nawet fajnie się składa piętnastego na piętnaście kilometrów sobie polecimy ;) Dziś się też kapitalnie złożyło, bo mogłem sobie na jubileusz zrobić prezent. Miałem planowaną trzydziestkę na jutro, ale dzięki MLP w urodziny zrobiłem 32 :) Co prawda MLP stwierdziła, że na pięćdziesiatkę powinienem przebiec 50 kilometrów. Ale udało mi się Ją przekonać, że wystarczy 5 km pomnożone przez dzień urodzin (6) i trzydziestka będzie jak najbardziej OK. Nie chciałem tłuc tej trzydziestki po asfalcie, więc się znowu troszkę utaplałem. Na spoko i całkowitym luzie "przełajowe" 32 km zajęły mi 3 godziny osiem minut. Piętnastka prawie godzinę dwadzieścia, a połówka ok dwóch godzin i dziesięciu minut. I znowu MLP orzekła, że jak maraton lecę w niecałe cztery godziny to trzydziestka powinna mi zająć niespełna trzy godzinki ;) Więc wyjaśniłem, że trening to nie to samo, co zawody. Tam dochodzi adrenalinka, a poza tym współbiegacze porywają człowieka i zaczyna się ścigać;) Dzisiejsza wycieczka biegowa to trzeci w tym tygodniu trening biegowy. Co daje tygodniowy przebieg ok 50 km. Dziś koledzy Zabiegani wyjeżdżają do Bochni, by jutro wystartować w podziemnej dwunastogodzinnej sztafecie. Cóż pozostaje mi tylko trzymać kciuki i wspierać Ich duchowo. Na wieści przyjdzie czekać do niedzieli jak wyjadą z "dołu"  Chyba, że wcześniej organizatorzy 'dadzą jakiś cynk' na biegajznami lub maratonachpolskich. Jutro niestety odpuszczam spotkanie na Bialskie. Poświętuje imieniny i dzisiejszy jubileusz, pojutrze Dzień Kobiet; i od poniedziałku do *roboty*, co by jak należy powitać wiosnę!
O osobie, która obchodzi 50 rocznicę urodzin mówi się że dożyła „wieku Abrahama” lub po prostu że obchodzi „Abrahama”. Skąd się wzięło to powiedzenie?

....."w średniowieczu człowiek czterdziestokilkuletni uznawany bywał za starca. Dożycie sędziwego wieku uważano za łaskę Boga, także w narodzie wybranym, czyli u Żydów. To wśród nich powstało przed wiekami powiedzenie, że ktoś, komu udało się dożyć 50. roku życia, osiągnął wiek Abrahamowy, a więc był równie sędziwy jak patriarcha Abraham. A tym samym, tak jak Abraham, pobłogosławiony przez Boga). Mieć ponad 50 lat znaczyło być tak starym jak Abraham".....
Bardzo serdecznie dziękuję za okazane wyrazy sympatii i  życzenia urodzinowe :))
Korzystając z okazji wszystkim KOBIETOM biegającym i niebiegającym składam z okazji Ich święta najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności, zdrówka, powodzenia oraz spełnienia nawet najskrytszych marzeń ! Pozdrawiam gorąco; Niech*słoneczko* Wam przyświeca nawet w pochmurne i deszczowe dni;)
  
errata: dziś w niedzielę 'nadprogramowo' dla pań z okazji święta żwawa jedenastka ;) Ale sobie fajnie polatałem ;))

Gratulacje!!!! dla naszej sztafety za świetny występ w Bochni 12 miejsce 164,394 km Wielkie brawa!!!!! Vivat ZABIEGANI!!!

niedziela, 1 marca 2009

[165] Justynaaaaaaaaaaaaa..........

Niesamowita dziewczyna Justyna Kowalczyk, w pięknym stylu pokonała rywalki i utarła nosa norweskim mediom. Po ostatnim Jej zwycięstwie norweska prasa pisała jakieś bzdety o ukradzionym medalu, mentalnym zwycięstwie itp bzdury. Więc w sobotę nasza Justyna postawiła przysłowiową kropkę nad i. Cóż umieć przegrywać to też sztuka. Wielkie brawa, słowa uznania, gratulacje i podziękowania należą się naszej Królowej Zimy za emocje, i cudowne wrażenia jakich nam ostatnio dostarcza. Niech nasza sympatyczna, zawsze uśmiechnięta Góralka odnosi następne sukcesy i zdobywa kolejne medale!!!. Zdrówko niech Jej dopisuje, a życzliwość ludzi dopinguje!
To nie wszystkie dobre informacje z wczorajszego dnia; W Zimowym Maratonie na Raty w Lublińcu nasz kolega Damzac wywalczył drugie miejsce !!! Bardzo cieszy mnie ten sukces, jestem pod wrażeniem Jego sportowych postępów. Wielkie brawa i gratulacje Damian!!! Zabiegany na pudle!! Kapitalny to widok!! Ściskam kciuki, ścigant z Ciebie pierwsza klasa, trzymaj tak dalej! Sobotnie spotkanie na Bialskiej pod znakiem roztopów. Trochę błota, śniegu i zlodowaciałej brei. Dość ciężko się biega, ale to za mało, żeby nas to załamało;) W piątkę oblecieliśmy trasę, nawet w nie najgorszym czasie, choć z deka utaplani. Na polach czuje się już.... wiosnę. To chyba naprawdę ostatnie podrygi zimy i niedługo zawita najpiękniejsza pora roku. Po południu oglądałem występ Jana Pietrzaka. Jak sam twierdzi w przyszłym roku mija..... pięćdziesięciolecie Jego występów na scenie. Piękny jubileusz,tylko pogratulować! Długodystansowiec !! Sypał gość dowcipami jak z rękawa, starłem się zapamiętać, ale po występie ...pustka:(    No, może z jeden kawał mi się przypomniał; cyt: "sąsiadko! kupilibyście sobie zasłony; bo przez okno widać jak figluje pani ze swoim mężem, to pani niech sobie kupi okulary! bo to nie mój mąż tylko pani" :)
W moim uzależnieniu, bez zmian. W minionym tygodniu  cztery treningi  biegowe i dwa gimnastyki. Troszkę się obijałem, bo wyszło niecałe pięćdziesiąt kilometrów. Za to w nadchodzącym chcę się poprawić i zrobić w sobotę trzydziestkę. Zabiegani będą  buszować po kopalnianych chodnikach  w Bochni. A ja łącząc się z nimi duchowo odrobię swoja porcję "na wierchu" Trochę Im zazdroszczę tej kapitalnej atmosfery i wrażeń, bo rok temu miałem okazje startować w 12 Godzinnym Podziemnym Biegu Sztafetowym w Kopalni Soli.  Zawody niecodzienne i niezapomniane, to trzeba po prostu przeżyć........

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13