"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


poniedziałek, 31 grudnia 2018

Na Nowy Rok...

                                Przyjaciołom, znajomym, a nawet ludziom mi nie przychylnym  życzę wszelkiej pomyślności w dobrym zdrowiu.
Szczęśliwego Nowego Roku 2019! 
Sylwester to dla mnie szczególny dzień he,he... 
Dziewięć lat temu dokładnie w sylwestrowe przedpołudnie razem  z Teresą po raz pierwszy weszliśmy do zimnej wody;) 
Wtedy na kanale "la manche" łączącym "Bałtyk" z "Adriatykiem" zwanym też przez ciepłolubnych "szyjką" hi,hi... 
W świetnej zimowej aurze było to coś niesamowitego, niepowtarzalnego i fantastycznego:)
Dzisiaj to pamiętne wydarzenie uczciłem pięciokilometrowym biegiem i zanurzeniem w "Pacyfiku" he,he...
Moja dziewięcioletnia przygoda z morsowaniem jest wciąż rewelacyjna:))
Zmieniało się miejsce, zmieniali się ludzi, ale dobroczynny wpływ na organizm i satysfakcja jest coraz większa:)) Chyba dlatego, że wraz z doświadczeniem coraz bardziej wiem "z czym to się je" hi,hi... Chociaż szczerze mówiąc cały czas się uczę czegoś nowego he,he...
Pozostaje podsumowanie 2018 roku, ale zostawiam je, bo jeszcze Stary Rok trwa he,he... 
W następnym poście "za rok" będzie remanent;)

niedziela, 30 grudnia 2018

przed...

                              sylwestrowe, przedostatnie w tym roku szybsze przebieranie nogami he,he... 
Dziś święto Świętej Rodziny, więc pierwsze kroki skierowałem do naszej kochanej Wiktorki;) Bo to przecież też Jej święto, Jej rodziny, naszej wspólnej rodziny:) Potem na zasadzie "gdzie oczy poniosą" zrobiłem fajną dychę.
Padająca z nieba mżawka niczym emulsja odżywcza nawilżała twarz, a ja sobie pod nosem śpiewałem kolędy hi,hi... Było super! Dwa razy na początku i na końcu trasy spotkałem tych samych biegaczy i po ich minach wyglądało, że byli bardzo zaskoczeni he,he...

Jutro Sylwester i czas na podsumowanie roku. Zawsze powtarzam, aby tylko nowy nie był gorszy;) Przed "remanentem" jeszcze rocznicowe pluskanie w zimnej wodzie he,he... z dobiegiem ma się rozumieć na "Bałtyk" A pojutrze znowu czysty dzienniczek biegowy z mnóstwem kratek do zapełnienia;) 
Przysłowia:
„Eugeniego lód albo woda pokaże, czy w maju będzie pogoda”
„Jeśli da śnieg Eugenii, to się zima przemieni”

piątek, 28 grudnia 2018

malutka...

                        poświąteczna wycieczka biegowa hi,hi...
Miałem z rana dylemat:( Krotki bieg i pluskanie w "Pacyfiku" czy tylko dłuższe bieganie? Kiedy wybrałem wariant drugi zacząłem się z kolei zastanawiać gdzie nogi poniosą he,he...
Wybrałem Bialską - Aleję Brzozową i bialskie pola za Laskiem Wilka. 
Dawno tam nie byłem. Zdziwiłem się rozmachem robót związanych z budową autostrady. Trochę fajnych terenów zmieniło się w krajobraz "księżycowy". Mam nadzieję, że ciężki sprzęt wyjedzie i "rany" w przyrodzie się zabliźnią;)
Miałem być godzinkę i tak zapowiedziałem MLP, ale znów mnie lekko poniosło hi,hi... I wyszła czternastka błotno szosowa he,he...
Fajnie było choć buty nadają się tylko do prania:( Spotkałem trzech biegaczy, jednego kijarza i jedna biegaczkę. Widać nie tylko ja próbuję się pozbyć poświątecznego "balastu" hi,hi...

"Naród, w którym rozłożona została rodzina – zanika. Istnieje bowiem biologiczna zależność i więź między rodziną, a narodem(…) Naród stanowi ochronę dla rodziny i odwrotnie." /Stefan Kardynał Wyszyński

środa, 26 grudnia 2018

świąteczna...

                        kąpiel w "Pacyfiku"
Śnieg stopniał:( Zrobiło się czarno. Temperatura powietrza +2, wody +2, lecz aura niestety nie morsowa he,he... Namawiałem wczoraj mojego Pierworodnego, żeby "odnowił patent" hi,hi... Ale marudził: "nie ma śniegu, nie ma lodu. Poczekam na mróz. Nie lubię takiej pogody" Chciał nie chciał;) musiał stary iść czyt pobiec sam he,he... Nie do końca,bo przecież mój wierny towarzysz Gdynek jest zawsze ze mną:)
Było kapitalnie cisza, spokój, lekki wiatr i niewielki deszczyk;) Biegania prawie piątka, bo dla zrzucenia poświątecznego balastu obleciałem dookoła "Adriatyk" i "Bałtyk" Spotkałem nawet podobnego do mnie nie mogącego usiedzieć w domu na d... Biegacza hi,hi...
Teraz mogę dalej świętować:)) 

*Nie można brnąć bezkrytycznie w tzw. nowoczesność, bo ona jest pełna fałszu i bierze ludzi w niewolę.* - Stefan Kardynał Wyszyński

wtorek, 25 grudnia 2018

jest Dziecina...

                                   "narodził się Jezus Chrystus Pan Zbawiciel" 
Do tego przyszła zima:) Cudowne święta Bożego Narodzenia!
O północy Pasterka, potem lulu he,he... Rano śniadanie Msza św. Potem spojrzałem na endo i mowie do MLP Krysia z Adamem biegają. Śnieg pada może i ja bym się kulnął? A leć! Dwa razy nie trzeba było mi powtarzać hi,hi... Kilka minut i już mówię przy wyjściu lecę pomachać Wiktorce:)
Przez cała drogę prosto w oczy naparzał mokry śnieg, ale było fantastycznie:))
Wieczorem niestety znów zrobiło się czarno:( Temperatura cztery kreski powyżej zera i jutro nici z zimowego morsowania. Do tego jeśli wierzyć pogodynce łagodna zima ma wrócić dopiero w pierwszych dniach stycznia:(
A o takich warunkach to tylko można sobie pomarzyć i ewentualnie pooglądać na YouTube hi,hi...

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Boże Narodzenie A D 2018

      Niech magiczna moc wigilijnego wieczoru przyniesie Wam Wszystkim spokój i radość. 
Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje  pięknem Bożej  miłości.  
Błogosławionych, cudownych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia:)) 

"Wiersz staroświecki" 
Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania, 
By wszystko się nam rozplątało, 
Węzły, konflikty, powikłania. 
Oby się wszystkie trudne sprawy 
Porozkręcały jak supełki, 
Własne ambicje i urazy 
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki. 
Oby w nas paskudne jędze 
Pozamieniały się w owieczki, 
A w oczach mądre łzy stanęły 
Jak na choince barwnej świeczki. 
Niech anioł podrze każdy dramat 
Aż do rozdziału ostatniego, 
I niech nastraszy każdy smutek, 
Tak jak goryla niemądrego. 
Aby wątpiący się rozpłakał 
Na cud czekając w swej kolejce, 
A Matka Boska - cichych, ufnych - 
Na zawsze wzięła w swoje ręce. 
Ks. Jan Twardowski

Ponoć jaka Wigilia taki cały przyszły rok, więc powiem
krótko fajnie sobie pobiegałem przed wschodem słońca he,he.... 

niedziela, 23 grudnia 2018

uciekła...


                           zima tuż przed świętami he,he... Szkoda! 
Ale wigilijna gwiazdka jutro i tak zabłyśnie:) 
Zanim wigilijne pozapalam świece oddając sprawy ludziom i boskiej opiece...
Przedświąteczne morsowanie, bo przecież na święta trzeba się wykapać;) 
Tym razem na "Adriatyku". 
Zrobiłem pętle wokół glinianek i miałem zamiar wykonać "reset" hi,hi... na "Pacyfiku". Jednak na moim stałym morsowisku jakiś Gościu moczył kija popijając  herbatę z termosu;) 
Pomyślałem - może próbuje złapać karpika na święta? Postanowiłem Mu nie przeszkadzać i potuptałem na "cywilizowane" warunki he,he... 
Temperatura powietrza +2, wody taka sama. A na powierzchni całkiem gruba tafla lodu! Było fantastycznie:))
Biegiem piątka z Gdynkiem;) W całym tygodniu (pierwszym po roztrenowaniu) trzydzieści cztery kilometry w sześciu wyjściach. 
Do tego dziewięćdziesiąt minut na rowerku stacjonarnym, cotygodniowa gimnastyka i sześć kilometrów marszu oraz trzy morsowania:)

piątek, 21 grudnia 2018

w gorączce...

                        przedświątecznych przygotowań musi być na wszystko  czas.
Był więc czas na zakupy, na oprawienie karpia i kupno choinki. Ale były i chwile jak to powiedział pewien ksiądz "wylogowania" z pędu tego świata. 
Była Msza święta za siostrę, Której już w tym roku nie będzie z nami przy wigilijnym stole:(  To dla zdrowego ducha. 
Zresztą jak powiedział św. Augustyn: "Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko inne jest na właściwym miejscu"
Z kolei dla ciała ośmiokilometrowe bieganie wieczorową porą;) Przez morsowisko, Bialską, plac Biegańskiego, Aleje Najświętszej Maryi Panny i Jasną Górę:)
Było świetnie! Czuć już atmosferę świąt:) W centralnym punkcie miasta stoi stajenka. Żłóbek jeszcze pusty, bo Dzieciątko dopiero przyjdzie na świat. Ale na zachodzie Europy pewnie kazali by usunąć:( 
Polotołem sobie hi,hi... i nawet "zatrzymałem" w kadrze niektóre miejsca na trasie he,he...

„Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje” -  św.Jan Paweł II

czwartek, 20 grudnia 2018

za lodołmacz...

                       dzisiaj robiłem he,he... Nie zabrałem siekiery:( A nocami temperatura spada do około -5 i od poniedziałku na morsowisku zrobiła się całkiem gruba "szyba" hi,hi... 
Zbyt cienka, żeby nań wejść i wykuć przerębel tzw. "wannę":( Bo w przypadku zarwania się lodu można się pokaleczyć i  wpadając nierozebranym można się zamorsować w ciuchach hi,hi... Co kiedyś zdarzyło mi się uczynić;) 

 Było rewelacyjnie wśród lodowych szkiełek! Tor wodny wyrąbany, więc jeśli jutro o siódmej Adam z Krzysztofem przyjdą będą mieć łatwiej:)
Nie wiem, czy to aby nie ostatnie zimowe morsowanie w tym roku;) bo w prognozach krakają: idzie ocieplenie:(
Zobaczymy! Może się Im jak zawsze nie sprawdzi hi,hi... Kolejne wejście planuję w niedziele i mam nadzieje na podobne do dzisiejszego.
Biegania dwójka na dwóch he,he... Biegamy razem z Gdynkiem na morsowania, ale tylko ja przebieram nogami;)
Jutro tylko bieganie, a w sobotę W jak wolne;) Święta za pasem i myślę, czy uda mi się ewentualny *balast* w międzyczasie wybiegać hi,hi... Zobaczymy! jak Bóg da, a MLP pomoże he,he...

środa, 19 grudnia 2018

codzienna...

stała trasa zlustrowana po prawie miesięcznej przerwie he,he... W parku Lisiniec można już spokojnie kręcić pętle po ścieżce rekreacyjnej wokół "Adriatyku" i "Bałtyku". 
Do niedawna choć roboty rewitalizacyjne skończono brama przy kanale stała:( 
Nieważne, że można było wjechać od drugiej strony. Tak po prostu jakby na "złość" tarasowała przejście hi,hi... 
Natupałem dziewięć kilometrów i jeszcze miałem ochotę na więcej he,he... 
Dziś temperatura powietrza -4 i mam nadzieję, że synoptycy wieszczący na święta ocieplenie się miną z prawdą;) I jak tak dalej pójdzie trzeba będzie odnaleźć siekierę;) 
Dziś na morsowisku cienka tafla lodu, więc chętnych na pluskanie w zimnej wodzie nie było. Ja wybieram się jutro:) Trzeba wykorzystywać sprzyjające warunki hi,hi...
Swoja drogą trzeba by jeszcze kiedyś pomorsować "na Przedszkolaka" hi,hi...


"Sztuka życia - to cieszyć się małym szczęściem"
Phil Bosmans

wtorek, 18 grudnia 2018

Gdynek...

                      znów mi dzisiaj dotrzymywał towarzystwa hi,hi... I było bardzo fajnie he,he... Bo spotkała nas niespodzianka w postaci cienkiej kruchej "szybki" lodu na powierzchni "Pacyfiku" Obyło się bez kruszenia lodu;) Ktoś był wcześniej? Zapewne Adam z Krzysztofem!  I utorowali wejście:) Wielkie dzięki Panowie Morsy:))  
Jest teraz taki czas kiedy lód jest jeszcze zbyt słaby, żeby wejść nań i wykuć "wannę" czyt. przerębel;) Z drugiej strony wchodząc bez potrzaskania lodowej szybki łatwo pokaleczyć nogi:( W ogóle pluskając się  wśród lodowych szkiełek trzeba uważać, bo naprawdę w zimnej wodzie łatwo poprzecinać skórę która pod wpływem zimna jest napięta nie wrażliwa na ból.
Biegania tyle co "kot napłakał" he,he... Kilometr na rozgrzewkę przed morsowaniem i taki sam dystans na rozgrzanie po zanurzeniu;) Krótko, acz planowo coby zrobić jeszcze jak w każdy wtorek gimnastykę. 
Jutro trzeci dzień po roztrenowaniu, więc mam nadzieję na trochę dłuższe szybsze przebieranie nogami hi,hi...

poniedziałek, 17 grudnia 2018

przewentylowałem...

                                                wreszcie porządnie płuca he,he...
Roztrenowanie zakończone! Dziś zgodnie z planem wypad na Bialską zwaną też Aleją Brzozową;) 
Pomalutku, bo ślisko:( i nie za długo jak na pierwszy raz po labowaniu;)
Spokojna ósemka zaliczona:) Miałem co prawda zaraz za Sanktuarium Krwi Chrystusa zawrócić, lecz poniosło mnie do pierwszej poprzecznej dróżki i wyszło jak wyszło hi,hi... Mimo lekkiego mrozu (-5) spotkałem na trasie dwie biegaczki i jednego biegacza:)
W tym "gorącym" tygodniu przedświątecznym he,he... będę starał się wejść od nowa na obroty;) To znaczy w regularny rytm treningowy. A po świętach jeśli moje plany będą takie jak Boskie chciałbym budować bazę. Zima, więc powinno być albo ślisko, albo dużo śniegu hi,hi... Zatem idealne warunki na wolne coraz dłuższe bieganie i nabijanie kilometrażu;) Do tego oczywiście w sezonie morsowym systematyczne zanurzenia w zimnej wodzie:)
Na koniec coś dla motywacji, mobilizacji, podniesienia na duchu , czy jak tam zwał tak zwał, lecz chyba jeszcze wszystko przede mną hi,hi.... 

Coś niesamowitego czyt.>więcej<

niedziela, 16 grudnia 2018

morsowanie...

                                 dzisiaj w towarzystwie "Gdynka" z miasta Gdyni hi,hi... Niegdyś maskotki Zmorsowanych. 
W nocy była "dostawa" białego puchu, więc aura prawie fantastyczna. Prawie he,he... bo jest lekki mrozik -3, jest biało tylko brakuje pokrywy lodowej:( Kąpiel w przerębli jest zjawiskowa:) 
Na razie odpada "rąbanka" siekierką hi,hi... Ale to najlepszy sposób na rozgrzewkę przed wejściem do zimnej wody;)
Było świetnie! Chociaż kiedy usłyszałem jadący samochód na sygnałach trochę miałem pietra, że strażaki będą chcieli mnie wyciągać z wody jak tę kobietę w Opolu;)
Szybszego przebierania nogami dziś tylko trzy kilometry dobiegu na morsowisko i z powrotem. 
Za to od jutra hi,hi... Wracam na biegowe ścieżki:))
Roztrenowanie AD 2018 zakończone! Cztery tygodnie luzowania od biegania (nawet człowiek nie czuje jak mu się rymuje;) minęły:))
Luzik był i owszem, ale obijania i próżniactwa już nie he,he...
W ciągu ostatnich dwudziestu ośmiu dni przebiegłem zaledwie trzydzieści cztery kilometry. Tyle tylko co na kąpiele w parku Lisiniec. Bo tak miało być hi,hi...
Zanurzeń w "Pacyfiku" zrobiłem dwanaście. W piętnastu marszach wychodziłem sto czterdzieści jeden kilometrów. A na rowerku stacjonarnym w dwudziestu pięciu sesjach kręciłem przez dziewięćset dziewięćdziesiąt minut:)
Jutro myślę odwiedzić Bialską, która o tej porze w zimowej szacie wygląda przepięknie. Muszę tylko się pilnować, żeby nie zachować się jak pies spuszczony z łańcucha hi,hi...

piątek, 14 grudnia 2018

naokoło...

                     żeby na dwa dni przed końcem roztrenowania skończyć z tym dwukilometrowym dreptaniem na "Bałtyk" i z powrotem he,he...
Dzisiaj najpierw przez jasnogórskie pole namiotowe;)
Potem rewitalizowany "Adriatyk" 
I znowu na "Pacyfik" i moje morsowisko "pod brzózkami"
Temperatura otoczenia minus dwa, wody plus dwa, czyli remis hi,hi... Lub stan równowagi dwóch żywiołów;)
Przy piątku - piątka hi,hi... szybszego przebierania nogami:) 
Jeszcze łikend i zaczynam normalne codzienne cioranie;) No może nie od razu codzienne he,he... Ale głód biegania jest ogromny. 
Kiedyś zastanawiałem się, czy nie ustalić stałego codziennego dystansu. Szybko jednak tę myśl porzuciłem, bo chyba byłoby nudno:( Tak jest urozmaicenie raz długo, to znowu krótko. Jak szybko to potem wolno. A i  dzień laby też się przydaje;) 
Chyba, że po dziewięćdziesiątce jak już nie będę mógł daleko  się zapuszczać to będę dreptał codziennie półgodzinki wokół domu hi,hi... Ma się rozumieć dla zdrowia:)

czwartek, 13 grudnia 2018

początki ...

                           jak zwykle bywają trudne he,he... Próbuję coś zmienić. Nowe wyzwanie podjąć;) Ale sprzęt taki sobie, a operator i "aktor" w jednej osobie też nie lepszy hi,hi... Popróbować jednak trzeba, żeby potem nie żałować, że się nie spróbowało he,he... Zatem dzisiejsze morsowanie "z drugiej" strony;)

Ostatnie cztery dni z czterotygodniowego roztrenowania. Dlatego już powolutku się rozkręcam;) Dziś wydreptane tylko dwa kilometry. Kilometr dobiegu na "Bałtyk" i drugi z powrotem. W międzyczasie powyższe zanurzenie w "Pacyfiku" 
Cóż zima jak jest taka jest. Sezon grypowy nadciąga, więc naturalna szczepionka odpornościowa jest niezbędna:) Antygrypowe szczepienia każdego roku w moim przypadku sprawdzają się do tego stopnia, że polecam wszystkim znajomym i nie tylko:) 
Z morsowaniem jak z bieganiem. Nie każdy musi lubić, praktykować;) lecz spróbować naprawdę warto!

wtorek, 11 grudnia 2018

nie do...

                  końca sprawdziły się moje słowa he,he... Napisałem ostatnio, że w poniedziałek labowanie. Zaraz jednak zacząłem się zastanawiać - ostatnie dni roztrenowania zacząć leniuchowaniem chyba nie teges;) Przecież mam już poowwoollii wracać! 
Dlatego wczoraj na dobry początek  tygodnia zaaplikowałem sobie dwie godziny lekcyjne gimnastyki i sześćdziesiąt minut pedałowania na rowerku pokojowym hi,hi...
Dziś tuptanie "po białym" i prawie zimowe morsowanko;) Temperatura otoczenia zero i padający mokry śnieg, więc chlapa ciapa he,he... Temperatura wody wyższa o dwie kreski i to jest to hi,hi...


niedziela, 9 grudnia 2018

jaki piatek...

                 taki świątek;) Co przewidziałem w ostatnim poście he,he... No może nie do końca, bo trochę drogi nadłożyłem hi,hi... W sumie  i tak dobieg tam oraz nazad to tylko trzy kilometry;) Ale wg planu he,he... 
W poniedziałek zaczynam ostatni tydzień próżniactwa biegowego czyt. roztrenowania;)
Aura nadal jesienna. Temperatura otoczenia +5, a wody tylko +2:( To znaczy proporcja odwrotna do pożądanej, bo najlepiej kiedy woda jest cieplejsza niż powietrze. Lecz w myśl powiedzenia: *jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma* Trzecie zanurzenie w tym tygodniu zaliczone i co najważniejsze było rewelacyjnie:) 
Żeby całkiem nie zardzewieć przez ostatnie siedem dni wydreptałem siódemkę. Do tego przemaszerowałem dwadzieścia dziewięć kilometrów i   na rowerku stacjonarnym pedałowałem trzysta minut.
Jutro jeszcze labowanie, a potem już będę przymierzał się do normalnego biegania;)

piątek, 7 grudnia 2018

morsowanie...

                                 w grudniowy poranek niczym w listopadzie he,he...
Mokro, ciemno i "obrzydliwie" ciepło hi,hi... Temperatura w wodzie +5, a na zewnątrz +1;) Brrr... Aura raczej na saunę iż moczenie tyłka w "Pacyfiku" 
... jednak daliśmy radę:) Doborowe towarzystwo to  podstawa. Było fajnie i najważniejsze co zawsze podkreślam bezpiecznie. Zwłaszcza, że z  Krzysztofem robimy "peryskopową" hi,hi... czyli pełne zanurzenie. Oczywiście zanurzam się całkowicie również kiedy pluskam się sam. Lecz taka asysta jak dziś Adama zawsze wskazana, bo *licho nie śpi*. 
A tak szczerze to tęsknie za prawdziwym zimowym morsowaniem:) Z mrozem, śniegiem dookoła i lodowym przeręblem:)) 
Szybszego przebierania nogami jedynie skromna dwójka dobiegu:( Ale tak ma jeszcze być w tym tygodniu he,he...
Po niedzieli ostatni tydzień roztrenowania i już coś pewnie więcej potuptam;)
Na razie nasza dzisiejsza kąpiel na wesoło hi,hi... Nagrana w trybie poklatkowym:) Jakość słaba, ale szarobura pogoda, więc ciemniej niż zwykle:(
Żeby nie było, że się totalnie opi....m he,he... Prawie nie biegam fakt:( Ale nie wszystkie aktywiści rejestruję;) I choć nie piszę to systematycznie kręcę na rowerku stacjonarnym i maszeruję. Wczoraj czternaście kilometrów chodu na raty;) a dziś już sześć. Jutro luzik i w niedziele *taki świątek jaki piątek*

środa, 5 grudnia 2018

trzeci...

                      tydzień corocznego roztrenowania;) Ostatnie cztery dni to ścisły post biegowy he,he... 
Pewnie dlatego zacząłem dreptać na "Bałtyk" niczym paralityk hi,hi... 
W dodatku w czasie kilometra z małym hakiem dobiegu wlazło mi coś w lewą kostkę:( Potem zaczęło mnie strzykać w lewej stopie. Następnie jakiś wredny ból zaatakował mi prawe biodro:( Później jeszcze jakby niedowład prawej stopy i kolano do kompletu:( 
Niezawodny to znak, że pora wracać do "świata żywych" he,he... Regeneracja i odpoczynek potrzebna, ale "co za dużo to nie zdrowo" hi,hi...
Nawet dwieście czterdzieści minut kręcenia na stacjonarnym rowerku i trzynaście kilometrów marszu w ostatnich dniach nie zapobiegło widocznie "degeneracji" samopoczucia;) A tak na poważnie to zawsze w czasie roztrenowania wyłażą wszelkiego rodzaju bóle. Chyba to własnie efekt regenerowania się nadmiernie obciążonych elementów układu szkieletowo mięśniowego. 
Jest laba, więc niech łamie kościach, strzyka, boli i dokucza byle jak przyjdzie sezon biegowy odpuściło:)
                              Dzisiaj szóste w tym sezonie>>>
Woda w "Pacyfiku" +4, temperatura otoczenia zero i do tego świecące w twarz słoneczko:)
Szybszego przebierania nogami tylko dwa kilometry:( Lecz pomalutku już trzeba wracać. Tak jak nie chciałem "ucinać" nagle biegania. I z kilkudziesięciu kilometrów tygodniowo zejść od razu na zero.
Tak też nie chcę po czterotygodniowej labie od razu "wystrzelić" z kilometrażem w drugą stronę. Dlatego w tym tygodniu planuję jeszcze dwa morsowania oczywiście z dobiegiem;) A w następnym ciutkę dłuższym:) 
Mój rok biegowy nie do końca pokrywa się z rokiem kalendarzowym. 
Biegacza "nowy rok" wychodzi tuż przed świętami Bożego Narodzenia:) Bo przecież *jaka wilija* taki cały rok ha,ha... 

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13