"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


poniedziałek, 23 października 2006

[53] CałaPolska biega...

 Niestety moje miasto nie wzięło udziału w tej akcji. Nikt nie podjął wyzwania i żeby uczestniczyć w tym ogólnopolskim zrywie, trzeba było wybrać się do innej miejscowości. A to wiąże się  z dodatkowymi komplikacjami Początkowo myślałem, że w tym dniu zrobię sobie swój indywidualny bieg i w ten sposób przyłączę się do tak fajnego przedsięwzięcia. Ale prawie w ostatniej chwili szukając jeszcze jakiegoś biegu znalazłem na miejscowym forum ogłoszenie o biegu w Konopiskach. Ponieważ miejscowość ta leży dość blisko ( ok. 20 min. pekaesem) zdecydowałem się właśnie tam wybrać. Do decyzji zachęciła mnie też prawdę mówiąc godzina startu tj. piętnasta. Inne biegi zaczynały się jedenasta, trzynasta itp. W tym przypadku udało się pogodzić moje bieganie z racjami pozostałych członków rodziny. Rodzinny obiad w samo południe potem chwila oddechu i w plener. Pogoda dopisała jak na zamówienie więc wszyscy chętnie zgodzili się spędzić popołudnie na łonie natury. Na miejscu po zarejestrowaniu i pobraniu numeru startowego zdążyliśmy się jeszcze trochę "rozejrzeć" po okolicy. Kilka minut po piętnastej  wójt - pan Jerzy Socha dokonał otwarcia biegu i .... sam udał się na linie startu. W biegu uczestniczyły dzieci szkoły podstawowej, gimnazjaliści i starsza młodzież, a także rodzice z małymi dziećmi oraz dojrzali miłośnicy biegania czterdziesto i pięćdziesięcioletni. Trasa biegu nie była zbyt trudna, chociaż dla regularnie biegających może trochę za krótka. Po zawodach pan wójt zaprosił zawodników, kibiców i sympatyków na kubek żurku. Na zakończenie nagrodzono piątkę najszybszych biegaczy, najliczniejsze rodziny, najmłodszych i najstarszych uczestników oraz najliczniej reprezentowane szkoły. Przedstawicielka organizatorów wyjaśniła, że to pierwszy taki bieg  organizowany przez gminie, lecz jednocześnie zapowiedziała kontynuowanie takich imprez w następnych latach. Ogólnie sympatyczna impreza, więc należą się organizatorom słowa podziękowania i życzenia powodzenia na przyszłość. Brawooooooo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

czwartek, 19 października 2006

[52] Dla Papieża...

Tym razem wybrałem się na bieganie w towarzystwie małych biegaczy. Małych i bardzo młodych, ale niezwykle ambitnych. Organizatorzy wyznaczyli odpowiednie dystanse / od 300m do 1870m/ w zależności od wieku biegających. Najpierw startowały dzieci ze szkół podstawowych potem gimnazjalnych i na końcu w biegu otwartym wszyscy chętni. Bieg zorganizowano  w ramach tradycyjnych Dni Papieskich obchodzonych już po raz szósty.W informacjach zapowiadano, że bieg jest wyrazem hołdu dla naszego drogiego papieża Jana Pawła II i że najważniejszy jest sam udział niż osiągnięty wynik. Niestety wydaje mi się /i nie tylko mnie/ że organizatorzy trochę zawiedli. Po zakończeniu biegów prezydent i vice prezydent miasta na podium uhonorowali po trzech najlepszych biegaczy z każdej kategorii tak jakby to były zawody profesjonalistów. Wg doniesień prasowych w biegu uczestniczyło ok. 1,5 tyś. biegających w przeważającej większości dzieci i młodzieży. Ponieważ bieg miał miejsce w poniedziałkowe przedpołudnie (10:00) przedstawicieli "młodzieży" tej wcześniej urodzonej można było policzyć chyba na palcach jednej ręki. W prawie większości biegów dla dorosłych, kończący bieg otrzymują medale za udział i podjęcie sportowego wyzwania co zachęca do podejmowania rywalizacji w przyszłości. Tutaj  stający na "pudle" otrzymali puchary i upominki ale o pozostałych zapomniano, a przecież startowali nie tylko zapaleni biegacze, ale nastolatki które chciały zamanifestować przywiązanie do Kochanego Ich Ojca Świętego. Myślę, że najlepszych należy bezwzglednie wyróżnić, ale pozostałym podarować jeśli nie pamiątkowe medale to jakieś np znaczki lub plakietki. Taka forma  byłaby cenną pamiątką, której mogliby pozazdrościć wszyscy którym nie chciało się przyjść tego dnia na błonia. Sama idea organizowania takiego szczególnego biegu jest niezwykle cenna. Zwłaszcza, że Jan Paweł II bardzo lubił sport, ale jeszcze bardziej dzieci i chyba zasmuciłyby GO zawiedzione twarze miluśińskich, których potraktowano jak statystów.
W niedziele 22-go w ramach akcji Gazety Wyborczej TVP i RMF "cała Polska biega" mają się w całym kraju odbyć biegi jesienne, niestety nasze miasto chyba nic nie zorganizuję więc zastanawiam się ...........

środa, 11 października 2006

[51] Brawo Komandosi...

Jubileuszowy X Bieg o nóż komandosa, przeszedł do historii. Jeśli wierzyć organizatorom, że ostatni to wielka szkoda. Naprawdę fajna impreza, ciekawa trasa (zwłaszcza piaskowa górka), świetne koszulki. Cieszę się, że mogłem tam być, i żałuję tych dziewięciu biegów na których mnie nie było.
Tym razem na sobotnie zawody wyjechałem już w piątek, w ośrodku Posmyk Ustronie zmówiłem domek i zameldowałem się tam z moim "fanclubem" w samo południe. Do Lublińca dojechaliśmy pociągiem i tu okazało się, że połączeń autobusowych jest jak na lekarstwo. Dlatego drugą część trasy do Kokotka pokonaliśmy okazją. Popołudnie piątkowe minęło na spacerach po lesie i totalnej labie, w międzyczasie oczywiście pobrałem numer startowy  i przestudiowałem trasę biegu. W sobotę śniadanko rozgrzewka i o 11tej START. Wcześniej 10:30 dopingowaliśmy na starcie kobiety które biegły na dystansie 6 km. Tym razem biegło mi się fantastycznie, zwłaszcza na leśnych górkach i pagórkach. W ogóle kapitalna była atmosfera "w peletonie", a Jaq ze swoimi okrzykami "dalekooo jeszczeee"... tak nas rozbawił, że nawet brak wody na ostatnim punkcie potraktowaliśmy z poczuciem humoru. Finisz także pod górę pokonałem z takim zapasem sił, że pożałowałem iż wcześniej nie dałem trochę więcej z siebie na trasie. Na mecie medal, koszulka, napój izo, grochówka i piwko, potem prysznic i  zakończenie zawodów / wręczenie nagród ( super noży) dyplomów etc.etc. Wieczorem "świętowanie" udanej imprezy i dobra zabawa w gronie mojego "fanclubu" W niedziele po mszy św. w miejscowym kościele niestety przyszło się zbierać do domu i chociaż z Kokotka do Lublińca musieliśmy maszerować z plecakami na grzbiecie (śmialiśmy się że  trenujemy przed następnym "katorżnikiem" to dobry humor nas nie opuszczał. Swoją drogą to dziwne -Kokotek w niedziele nie ma żadnego połączenia z Lublińcem!!!! Dobra pogoda, świetna impreza, czy można sobie wyobrazić lepszy weekendowy wypoczynek z rodzinką na łonie natury?


Witaj Tomaszu! ja miałam dziś fatalny dzień. Stres jeszcze ...

... mnie nie opuścił. Dobrze, ze odwiedziłam Ciebie. Tu jak zawsze pełno radości i pozytywnej energii. Oczywiscie gratuluję. Muszę Ci pochwlić sie osiągnięciami ...

~Isia 2006-10-11 18:41

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13