"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Aleja...

                 Brzozowa dzisiaj kapitalna. 
Po wczorajszym "prysznicu" w czasie treningu he,he... dziś między kropelkami deszczu przez Bialską do Lasku Wilka i w bialskie pola;) 
Zieleń dostała wody i w mgnieniu oka wybujała. Nabrała też takiego soczystego koloru. Nie kurzy się:) Pachnie świeżym, rześkim powietrzem i przy temperaturze +10  pogoda iście biegowa:) 
Ptaki też jakieś ucieszone śpiewają tak cudownie, że żaden muzyk im nie dorówna hi,hi...
(głośnik na full;)
Obleciałem dwie pętle za Sanktuarium Krwi Chrystusa bardzo wolniutko, żeby delektować się tą fantastyczną aurą he,he... Nie powiem po wczorajszym szybszym bieganiu co chwila ciągło mnie do przodu hi,hi... Ale reagowałem natychmiast zaciągając "ręczny hamulec" he,he...
Dwa kółka w polach to osiem dwieście, cztery dobieg tam, z powrotem kolejna czwórka i w sumie wydeptana świetna szesnastka przy poniedziałku:) Było rewelacyjne! Zmokłem fakt. Lecz taki wiosenny deszczyk to czysta przyjemność w czasie biegania:)
Łatwiej się oddycha, woda z nieba chłodzi lepiej niż niejeden punkt odświeżania, więc organizm wydatkuje mniej energii na chłodzenie;) Uwielbiam bieganie w deszczu!!!
Cytat na dziś:
"Nie mówiłem, że będzie łatwo. Wspominałem, że będzie warto"

niedziela, 28 kwietnia 2019

w deszczyku...

                                  rewelacyjnie sobie pobiegałem na  moim biegu Miłosierdzia;)
Wychodząc nie miałem pomysłu na dzisiejsze bieganie:( Ale kiedy zobaczyłem baner reklamowy dzisiejszego biegu postanowiłem zrobić sprawdzian na piątkę he,he... Pocisnąłem trochę, lecz nie na maxa hi,hi... i piąteczka wyszła w 25:30. Przewentylowałem płucka i chociaż przemokłem do suchej nitki to wróciłem szczęśliwy jak dziecko;) 
Było świetnie, choć wszyscy Których mijałem po drodze patrzyli na mnie jakoś dziwnie. Na Wręczyckiej nawet jakiś Jegomość z troską rzucił: "przemoknie pan" na co śmiejąc się odparłem - przecież z cukru nie jestem hi,hi... Fajnie tak beztrosko polatać po kałużach;) Można naprawdę zapomnieć o szóstce z przodu he,he... Pod koniec na klasztornej zrobiłem jeszcze slalom miedzy słupkami uniemożliwiającymi parkowanie na chodniku. I widziałem po przechodniach, Którzy patrzyli z politowanie takie dymki nad Ich głowami z napisem wariat hi,hi...  

piątek, 26 kwietnia 2019

przed biegiem...

                                  mającym się odbyć w niedzielę na "Bałtyku" zlustrowałem ścieżki parku Lisiniec he,he... 
Sam nie biorę udziału, bo jak już kiedyś napisałem ignoruję imprezy biegowe, które są organizowany dla zebrania gotówki:( A biegacz traktowany jest jak dostarczyciel kasy. Niezależnie, czy komercyjna impreza jest dla "odbudowania" czyjejś kieszeni, czy charytatywna. 
Bieganie jest dla mnie czymś więcej niż tylko szybszym przebieraniem nogami. Stało się dla mnie już stylem życia i wielką pasją. Mogę nawet powiedzieć, że uratowało mi życie.
Boli mnie, że niektórzy organizatorzy uczestników/biegaczy lekceważą. 
Jak idę na mecz żużlowy, czy piłkarski kupuję bilet to jestem gapiem, widzem, kibicem, biernym uczestnikiem oglądającym zawody. 
Opłacając startowe sam jestem zawodnikiem, aktywnym uczestnikiem i aktorem tego wydarzenia. Nie proszę o szacunek orgów dla startujących biegaczy, bo to za duże słowo. Ale o zwykłą życzliwość dla nas biegających. 
Pisałem niedawno - wcale nie muszą być medale, nagrody i inne "cuda wianki" Chodzi o docenienie wysiłku, regularnego treningu, woli walki i ambicji, oraz odwagi w podjęciu rywalizacji. 
Jak czytam w regulaminie: "organizator nie zapewnia szatni i depozytu" to pytam się: co ma biegacz  zrobić ze swoimi rzeczami jak się przebierze na sportowo? Zostawić pod drzewem, biec z plecakiem? Bo przebrać można się gdzieś na boku i pikuś;) Albo kategorie senior 16-40 i masters 40+. Lub jak na w/w biegu tylko kategorie kobiet i mężczyzn!? Co to olimpiada? Mistrzostwa świata? czy sportowa rywalizacja amatorów? Do tego w przedziale wiekowym od 16_ki do nierzadko 80_ki
Nie potrzeba nagród! Wystarczy podział na kategorie wiekowe co pięć lat i uhonorowanie na podium. Chociaż dyplomy to też nie byłby luksus, bo teraz można je zrobić na pierwszej lepszej drukarce.
Startowałem kiedyś w Altotting gdzie nagrodą była paczka makaronu he,he... i imienny dyplom. W ten to sposób spora liczba  uczestników zawodów została wyróżniona:) Można?!
Jest jeszcze jeden aspekt takich biegów mniejszej rangi. Oprócz pasjonatów biegania przyciągają tzw. 'łowców nagród', którzy startują jedynie tam gdzie można wyhaczyć puchar:( Bo jest mniejsza konkurencja niż na markowych biegach. Ale gadżeciarzom nie warto poświęcać czasu.
I na koniec. Była kiedyś dyskusja co "dać" biegaczowi za udział w zawodach? Na większości imprez są medale, choć medal kojarzony jest z osiągnięciem sukcesu, czyli wywalczeniem miejsca na *pudle*
Osobiście byłem za tym, aby każdy po zawodach mógł sobie po sprawdzeniu wyników wydrukować imienny dyplom z wynikiem. Byłaby to pamiątka z imprezy w dodatku łatwa do przechowywania. Wracając po pewnym czasie we wspomnieniach mamy gdzie były zawody, jakie i jak nam poszło:) 
Takie "pamiątki" można chronologicznie powpinać w segregator i bardzo prosto je przeglądać. 
Medale, czy jak to niektórzy mówią "złom" często mają tylko nazwę biegu i najczęściej sponsora/sponsorów:( "Zdobywcy" kolekcjonują je na wieszakach, lub półkach ale najczęściej lądują w pudłach, bo po kilku latach biegania często "złom" waży kilka ładnych kilogramów hi,hi...

czwartek, 25 kwietnia 2019

zwyczajne...

                            spokojne bieganie na stałej trasie nie znaczy, że gorsze he,he...
Na luzie noga za noga i do przodu hi,hi... Bez pośpiechu, napierania i dodatkowych akcentów;) Było świetnie! Tylko ta pogoda... lato w pełni, a przecież mamy dopiero wiosnę:( Już nie pamiętam kiedy padał deszcz:( A uwielbiam bieganie w deszczu:)) Nie potrzeba piasku z Sahary;) wszędzie sucho "jak pieprz" więc kurzy się niesamowicie. Na moich drogach gruntowych jak przejedzie samochód to trzeba zanim osiądzie lecieć na wdechu he,he...
Godzina szesnasta, a na termometrze dwadzieścia cztery stopnie Celsjusza powyżej zera! Chyba pora przestawić się na wczesnoporanne bieganie;) W ubiegłym roku system ten sprawdził się znakomicie. Pobudka 5:30 i trening w luksusowych warunkach kiedy powietrze jeszcze chłodne, świeże  i słonko nie przygrzewa. Jako zimnolubny Mors lato to od pewnego czasu dla mnie upierdliwa pora roku he,he...
Przysłowia na dziś:
  • „Chodzisz na Marka /25.04/ bez koszuli, w maju kożuchem się otulisz”
  • „Co Marek zagrzeje, Pankracy (12.05) wywieje”
  • „Co na Marka się stanie, to na ogrodników (12,13,14.05) odstanie”
  • „Deszcz w święty Marek, to ziemia w lecie jak skwarek”
  • „Gdy Marek z deszczem przychodzi, posuchę w lecie rodzi”
  • „Gdy na Marka pot ocierasz, tak na Serwacego (13.05) kożuch wdziewasz”
  • „Jak Marek przypieka, chłop jeszcze ponarzeka”
  • środa, 24 kwietnia 2019

    Poświątalne...

                                                   zrzucanie balastu hi,hi... Chociaż w drugi dzień świąt udało mi się przebiec piętnastkę to niestety trochę smakołyków  jeszcze muszę spalić he,he... Cóż święta to święta! Jest czas na post i wstrzemięźliwości, a jak nadchodzi czas radości to trzeba się bawić i ucztować:)
    Wczoraj dwie godziny solidnej gimnastyki, a dzisiaj hajda na "Bałtyk". Prawie dziewięć kilometrów ścieżek w parku Lisiniec wydeptałem i na koniec akonto za piątek zrobiłem dziesięć przebieżek;) 
    Pusto jakoś po świętach:( Czyżby wszyscy święcili Oktawę he,he... Kilka mam z pociechami na spacerku, a biegaczy ani, ani. Jeden tylko Kijarz szurał po ścieżce rekreacyjnej. 
    Zdziwko mnie dziś wzięło ogromne kiedy przebiegałem obok zjeżdżalni, a tu z góry malutki Człowiek krzyczy do mnie dzień dobry!!!:)) 
    Fajnie mi się biegało! I jakoś nie czułem piasku w zębach hi,hi... Ostatnio jak nie smog to piasek z nad Sahary i panika wśród biegaczy. Kiedyś jednego spotkałem na Bialskiej w masce antysmogowej i jak sam przyznał  o mało co się nie udusił;) 
    Ten tydzień trochę "przemeblowany", ale zawsze coś tam się wybiega he,he...

    poniedziałek, 22 kwietnia 2019

    z dyngusem...

                             żeby tradycja w narodzie nie zginęła;) do Wiktorki biegiem hi,hi... 
    Przez "Bałtyk"  i przypadkowe spotkanie ze zmorsowanymi he,he... Proponowali mi nawet wspólną kąpiel, lecz niestety nie byłem przygotowany na taką ewentualność. Może gdybym nie leciał pokropić mojej kochanej wnusi  Wiktorki to bym się skusił i mokry wrócił w domowe pielesze hi,hi...
    A tak to tylko pożyczyliśmy sobie dobrego świętowania;)
    Ostatnio co niedziela udeptywałem ścieżki wzdłuż Stradomki i Konopki;) Dzisiaj tez tez wykorzystałem ten "skrót" przez wały i wyszła prawie piętnastka:) 
    Po dwóch dniach wolnego od szybszego przebierania nogami non stop mnie rwało do przodu, aż musiałem "zaciągać" ręczny hamulec he,he...  Było rewelacyjnie!!! 
    Lecąc z "Bałtyku" na drodze do parku Lisiniec spotkałem biegaczkę i żeby była piękna i gładka też Ją delikatnie pokropiłem, bo przecież dyngus śmigus jest tylko raz w roku; ) 
    Wydeptałem bez mała piętnaście kilometrów, ale najbardziej cieszę się ze spotkania z Wiktorką:) Moja mała blondyneczka;) za śmigus dyngus obdarzyła mnie fantastycznym uśmiechem:))  

    Cytat na dziś: 
    "Żeby być mistrzem, musisz wierzyć w siebie. 
    Tylko wiara jest w stanie przenosić góry."

    piątek, 19 kwietnia 2019

    Wielki Piątek

    Na Zmartwychwstanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa życzę odwiedzającym mojego bloga wielu łask Bożych na ten świąteczny czas.
    Spokojnych, radosnych świat Wielkanocnych! Smacznego jajka i bardzo mokrego dyngusa;)
    + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + +  

    Wielkopiątkowe  było bieganie;) zatem czas na świętowanie:)









    środa, 17 kwietnia 2019

    oj...

           po przedwczorajszym ściganiu się z samym sobą w bialskich polach nóżki nie chciały dziś podawać he,he... Co bardzo dobrze widać na "ząbkach" podbiegów;( A to znaczy czas na odpoczynek;) I fajnie się składa, bo za trzy dni Święta Zmartwychwstania Pańskiego:)
    Dzisiaj po wczorajszej solidnej porcji gimnastyki środowa trzynastka z podbiegami, czyli napieranie pod górkę. Ja mówię podgórki hi,hi... bo nie raz tylko dziesięć razy góra dół;) 
    Dziś pomyślałem sobie ciekawe jakie przewyższenie pokonuję na tych stu paru metrach. 
    Z wykresu wysokości na endo wychodzi, że ok dziesięciu metrów. Ale to chyba tak pi razy oko he,he... Bardzo lubię moją górkę:) 

    poniedziałek, 15 kwietnia 2019

    Adam...

                              po wczorajszym swoim szybkim treningu napisał mi: "Wiesz jak to jest czasami człowiek musi inaczej się udusi. Chciałem sprawdzić gdzie jestem. Raczej idzie w dobrym kierunku"
    I gdzieś to w głowie mi się odłożyło chyba hi,hi... Nie mogłem wyjść z rana, więc po południu podświadomie he,he... zacząłem gonić;)
    Kiedy kolejne kilometry zaczęły wychodzić po 5:31, 5:26, 5:19... pomyślałem sobie: a co też tak potrafię he,he... i przy poniedziałku wyszła dyszka w BNP:) A w sumie fajna szesnastkaI tak to Prezes mnie zdopingował hi,hi... A Goście z mojej kategorii na wczorajszym maratonie w stolicy załamali;(
    Kategoria wiekowa M60 i Zwycięzca takowej czas 2:56:31!!! Drugi 2:59:22!!! Pierwszą dziesiątkę sześćdziesięciolatków zamyka Gościu z czasem 3:25:22! Ja z wynikiem z październikowego mojego maratonu byłbym pod koniec trzeciej dziesiątki:( Podziwiam!!! i ciutkę zazdraszczam hi,hi... I chociaż Adam pocieszał mnie - "Oni baaaaardzo wcześnie zaczynali. Zapewne od przedszkola, a nie około czterdziestki. Nie ma się co przejmować dobre geny mają" To mimo wszystko jestem w totalnym szoku. Trzydziesto, czterdziestolatkowie biegną powyżej czterech godzin, a Dziadkowie śmigają jak ściganty młode he,he... Cóż wydaje mi się musza to być tzw. niedoścignione Talenty:)) 
    Oczywiście nie przejmuję się i nie martwię, bo zawsze ścigam się przede wszystkim z samym sobą;) Gdybym chciał równać do innych to ciągle miałbym Kogo ścigać hi,hi... Pewnie wpadłbym w spiralę wyników i... dawno już bym nie biegał he,he...
    Podobno dla "normalnych" pięćdziesięciolatków maraton w cztery godziny to bardzo dobry wynik i tego się trzymam:) Wiadomo lat przybywa, więc biegnę równią pochyłą hi,hi... 
    Pomału staje się wolniejszy, ale to oczywiste, że nie będę coraz szybszy z wiekiem. Najważniejsze, że bieganie sprawia mi ogromnie dużo radochy:)) i pozwala utrzymać dobrą formę;)

    niedziela, 14 kwietnia 2019

    Niedziela...

                                  jako, że Palmowa to od poświęcenia Palmy zaczęta:)
    Żeby dzień pański był na chwałę Boga i pożytek ludzkiej osoby;) to po obieraniu ziemniaków... Kawalerzysta zawołałby - na koń! A biegacz? Może - komu w drogę to mu kopa? hi,hi...
    Temperatura powietrza w cieniu plus dziesięć, a więc na krótko. 
    Miejscami w cieniu wiaterek trochę był upierdliwy he,he... Ale było rewelacyjnie:)
    Tak jak ostatnio co niedziela wybrałem bieganie wzdłuż Stradomki i Konopki. Byłaby to super trasa gdyby:( Właśnie gdyby nie pseudo miłośnicy zwierząt ze swoimi pupilkami.
    Specjalnie dzisiaj liczyłem. Na dwunastokilometrowej trasie spotkałem na swojej drodze piętnaście czworonogów różnej rasy i wielkości od amstafa do kundelka.
    Oczywiście wszystkie bez kagańca! Tylko w dwóch przypadkach i to małe pieski właścicielki prowadziły na smyczy:( A amstafa właściciel z puszką piwa przy ustach i smyczą w ręku maszerował z dwadzieścia metrów przed swoim psiurem:( 
    I ciągle ta sama, stara śpiewka: "on nie gryzie tylko się chce pobawić"  Tylko, że ja nie chcę z żadnym kundlem się bawić, chce spokojnie pobiegać!
    Gwoli sprawiedliwości muszę dodać, że bardzo rzadko, ale zdarzają się Psiarze, Którzy widząc nadbiegającego biegacza przytrzymują psa za obroże, bądź przypinają mu smycz. I tak powinno być!  
    Dlatego za każdym razem mijając Takich kulturalnych  Ludzi  powtarzam - bardzo dziękuję!!! 
    Niestety w większości to egoiści co to uważają, że są sami na tym świecie:( Oni są najważniejsi, im wszystko wolno, mogą wszystko, a innych mają w...., czyli głębokim poważaniu;)

    piątek, 12 kwietnia 2019

    co by tu...

                                zapodać hi,hi... Piątek, piąteczek, piątunio he,he...
    Po Niedzieli Palmowej Wielki Tydzień, więc z bieganiem może być rożnie. Podobnie jak w w święta. Coś tam się pewnie podepcze, ale będą sprawy ważniejsze od ważnych;) W tym biegania ma się rozumieć. Cóż hierarcha wartości musi być!
    Dlatego póki co "para w gwizdek" hi,hi... 
    Wczoraj padłem he,he... Cały dzień byłem niczym "śnięta ryba". Nawet MLP zaproponowała po południu: *może ty idź pobiegać?* Nie wiem, czy coś wisiało w powietrzu hi,hi... Czy spadek ciśnienia? Już rano nie mogłem się obudzić:( A potem cały czas ziewałem jak mops i co rusz drzemałem. Dziwne?! Przetrenowany nie jestem. Skąd więc te niemoce? 
    Najważniejsze, że było i minęło:) Samo przyszło samo poszło:)) 
    Dziś powrót po wczorajszym labowaniu na stałą traskę. Dziesiona spokojnego biegu i na łące przy "Bałtyku" seria dziesięciu przebieżek. 
    Ochłodziło się i w parku Lisiniec pusto. Znajoma Parka;) też wybrała cieplejsze lokum chyba;)
    Pierwsze dwie przebieżki jakieś takie;) Lecz z każdą następną nogi się wyciągały same he,he...
    Było świetnie! Nóżka podawała hi,hi... jak to mawiają niektórzy moi koledzy biegacze;) Przydałby się  jeszcze jakiś sprawdzian, czyli zawody;) 
    Na razie jakoś się jednak na nic ciekawego nie zanosi. Zobaczymy może jakiś fajny bieg... najlepiej tam gdzie mnie jeszcze nie było się napatoczy w oczy;) Ale nic na siłę. Kilka imprez mnie już zainteresowało, lecz po przeczytaniu regulaminu i info o opłacie startowej pomyślałem w duchu kolejni co to chcą się "nachapać" chochlą, a nie wiedzą, że łyżeczką zdrowiej i przyjemniej he,he...
    Kocham bieganie! I denerwuję się, gdy ktoś traktuje bieganie jak tanią dzi.kę:( Ostatnio co rusz komu tylko wpadnie do głowy: co by tu zrobić, żeby się nie narobić, a zarobić organizuje imprezę biegową. Na początku regulaminu stoi cel *propagowanie biegania*. Ale jak się dojdzie do opłaty startowej i co w zamian już wiadomo, że chodzi o kasę. Biegaczy traktuje się jako dostarczycieli żywej gotówki. I wcale nie chodzi mi o wypasione pakiety. Jak dla mnie mogą być minimalistyczne. Bardziej zwracam uwagę na traktowanie uczestników. Dwie kategorie - senior 16-45 i masters 40-70+ to kpina. Tak samo gorsze traktowanie pań, bo niby Ich biega mniej. 
    Na szczęście wydaje mi się, że moda na bieganie już nieco słabnie i biegacze swoją frekwencją pokażą niektórym *a kuku* hi,hi...

    środa, 10 kwietnia 2019

    RKS gol...

                            RKS gol, RKS gol, gol, gol, gol, gol, jak tak dalej będziesz grał to Puchar Polski będziesz miał! 
    Kiedyś śpiewało się jeszcze Erkaesie, Erkaesie ukochany klubie nasz jak tak dalej będziesz grał to pierwszą ligę będziesz miał. Byłem wtedy piękny i młody hi,hi... a najwyższą klasą rozgrywek piłki kopanej była I liga.
    Od wczoraj Lechici mieszkają już w cieniu jasnogórskiej wieży;) 
    W poprzedniej rudzie PP, kiedy przyjechała stołeczna Legia przed południem Legioniści pomaszerowali na Jasną Górę. Śmialiśmy się, że poszli się pomodlić o jak najmniejszą porażkę;) Na razie gdańska drużyna zrobiła tylko lekki rozruch za hotelem i chyba do Najświętszej Mateczki się nie wybiera. Wydaje Im się chyba, że wszystko tylko w Ich nogach he,he... No zobaczymy? Z Bożą pomocą to jakby co nawet gorycz porażki łatwiej przychodzi przełknąć. O czym jako sportowiec co prawda tylko amator niejednokrotnie sam się przekonałem.
    Co do mojego sportu;) Oczywiście potrenowałem, żeby po południu móc oglądać półfinał PP Raków Częstochowa - Lechia Gdańsk. Całym sercem będę za Naszymi, bo chciałbym, aby w finale na narodowym przeciwnikiem Jagiellonii byli częstochowianie. Będą emocje, a kto wygra? Niezbadane są wyroki Boskie, więc "niech się dzieje wola nieba z Nią się zawsze zgodzić trzeba" Co nie znaczy, że można odpuścić hi,hi... 
    Mam nadzieje na dobry mecz bez kalkulowania. Fajnie gdyby Chłopaki z jednej i drugiej strony zostawili na boisko dużo zdrowia i pokazali serce do walki. 
    Jak środa to szuranie po "Bałtyku". Po jedenastu kilometrach wypad z parku Lisiniec i trochę wygibasów u podnóża mojej górki. Po czym dziesięć podbiegów na polu namiotowym Jasnej Góry.
    Uwielbiam podbiegi:) A zbiegi nie bardzo:( Nigdy nie zwracam uwagi na zawodach na profil trasy. Wiadomo musi być pod górę, żeby potem mogło być z górki he,he... Płaskie trasy są może nie nudne, ale na pewno monotonne;) Jak są wzniesienia to coś się dzieje. Peleton biegaczy się rwie i wtedy jest zabawa hi,hi...

    Ps Na gorąco: największą porażką są sędziowie tacy jak Marciniak:( Dlatego rzadko oglądam mecze. Ci "celebryci" chcą być najważniejsi. Jak w tym powiedzeniu - nieważne czy mówią o nich dobrze, czy źle byle o nich mówili. sędziowie piłkarscy powinni odpowiadać za błędy finansowo. W piłkę nożną są inwestowane ogromne pieniądze oraz trud wielu ludzi, a gwizdki to niszą. 
    W biegach zawodnik mierzony ma czas do tysięcznej sekundy, a w kopanej jeden "człowiek" jest panem życia i śmierci w dobie tak rozwiniętej technologii, że nic nie umknie oku kamery. Trzeba tylko z tego umieć, a raczej chcieć korzystać.

    poniedziałek, 8 kwietnia 2019

    z przeorem...

                                   spotkaliśmy się w Alei Brzozowej:) Ojciec Marian to doświadczony biegacz, maratończyk i jeśli idzie o czasy to wzór niedościgniony ;) Często spotykamy się na bialskiej, a także na zawodach. Ostatnio w sobotę objął jak co roku patronatem bcz i oczywiście dychę przeleciał 00:40:02:)
    Jak ostatnio co poniedziałek poleciałem przez Aleje Brzozową w bialskie pola. Aura zdecydowanie niebiegowa:( temperatura w cieniu +16, w słońcu +30:( Brrrr... Zaczyna się smażalnia:( Dobrze, że zabrałem picie, bo chyba bym zszedł he,he... Tym bardziej, że od soboty leje mi się z nosa:( Pociągający jestem... nosem ma się rozumieć hi,hi...
    Dobieg do sanktuarium Krwi Chrystusa cztery kilometry. Trzy pętle po bialskich polach to cztery kilometry z hakiem. Powrót cztery i znów Adam powie *ty mnie stresuj tymi dwójkami z przodu* he,he...
    Fajnie było! Tylko ciepło nieprzyzwoicie hi,hi... A jako Mors śródlądowy zdecydowanie preferuję niższe temperatury;) Cóż trzeba się będzie przyzwyczajać i zacząć biegać wcześnie rano.
    Gerard też doświadczył wczoraj w Rotterdamie letniej pogody:( Napisał dziś: "zmarła 1 osoba, 3 były reanimowane i koło 50 zasłabło". Smutne to i przykre, lecz statystycznie biorąc na kilkadziesiąt tysięcy uczestników takie zdarzenia maja się prawo zdarzyć. Ludzie odchodzą na ulicy, w pracy, na drogach, na pielgrzymkach itd. Dobrze byłoby, aby media nie robiły z tego niezdrowej sensacji i nie siały paniki, że bieganie zabija. Czasem czytając niektórych dziennikarzy, aż chciałoby się rzec "ciszej nad tą trumną"

    niedziela, 7 kwietnia 2019

    myślami...

                               dzisiaj byłem z Gerardem. Myślałem nawet, żeby Go śledzić na trasie Maratonu w Rotterdamie, ale apka nie chciała współpracować:( 
    Dziś Jego debiut na królewskim dystansie i wiem jak ważny to dzień dla Każdego biegacza. 
    Jak powiedział Emil Zatopek: "Chcesz pobiegać, przebiegnij milę, chcesz doświadczyć nowego  życia przebiegnij maraton..."
    Nie zapomnę nigdy moich przygotowań i pierwszego maratonu w Łodzi:) Byłem wystraszony he,he... Dopiero kiedy zorientowałem się, że jestem na trzydziestym piątym kilometrze, a do końca limitu jeszcze sporo czasu doznałem euforii - zrobię to! Bo choćbym miał te ostatnią siódemkę przejść z .... to czasu mam wystarczająco dużo;) Planowałem 4:30, lecz niestety wyszło 4:33. 
    Powiedział potem Verdi: "podszedłeś do tego zbyt asekuracyjnie" hi,hi... Może tak, może nie. Nie ma co gdybać. Najważniejsze, że pierwszy raz był fantastyczny! A pięć miesięcy później w Poznaniu złamałem czwórkę i to dopiero była frajda (3:56;)
    W godzinie startu Gerarda pobiegłem z Nim korespondencyjnie jedną czwartą maratonu wzdłuż Stradomki i Konopki;) Potem Adam przysyłał wieści z trasy, bo u niego apka zadziałała. Emocje były do samego końca. Ciekawy jestem wrażeń Nowego Maratończyka. Gratuluje Mu i tradycyjnie witam w rodzinie Maratończyków:) 
    Mam nadzieję, że jutro też będzie wszystko okey hi,hi...


    piątek, 5 kwietnia 2019

    to jest...

                           najlepsza muzyka do biegania hi,hi...
    (głośność na full;)
    Żadne tam łubu dubu przy których człowiek nawet własnych myśli nie słyszy:( Nie mówiąc już o tym co dzieje wokół he,he...
    Piątek, a więc przed "łikendem" rekonesans mojej stałej trasy wokół parku Lisiniec.  Dycha spokojnego biegu, a potem na trawce wzdłuż "Bałtyku" seria dziesięciu przebieżek. 
    Nie tylko ja upodobałem sobie to miejsce;) Parka Która tydzień temu dopieszczała się na jednej z ławek dziś znowu się obściskiwała w tym samym miejscu hi,hi... Uprzedzam z góry pytanie i odpowiadam jasne, że Im zazdrościłem he,he... 
    Stumetrowe odcinki z małym hakiem wychodziły średnio po cztery zero i to bez jakiegoś specjalnego wysiłku, czyli jak to powiedział jeden z moich "stałych" Kibiców"  -  forma rośnie! Ale cicho sza, coby nie zapeszyć;) Na widnokręgu na razie żadnego startu nie widać:( ale zawsze lepiej być gotowym he,he...
    W niedziele będziemy kibicować i ściskać kciuki za Gerarda, Który będzie debiutował na królewskim dystansie w Rotterdamie. Muszę tylko pobrać apkę do śledzenia na żywo, żeby duchem być z naszym Kolegą:)
    Dzisiaj u mnie wychodzi ostatni dzień tego tygodnia. Na liczniku pięćdziesiąt kilometrów z dzisiejszą piętnastką. Tylko trzy treningi biegowe, ale tak miało być;) W myśl zasady *docisnąć odpuścić* hi,hi... 
    Fajnie było! Jeden tylko minus - w słońcu za gorąco! he,he... Cóż trzeba się zacząć przyzwyczajać i za niedługo przenieść treningi na wcześniejsze godziny;)

    środa, 3 kwietnia 2019

    wczoraj...

                                 jak co wtorek dwie godziny lekcyjne gimnastyki:)
    Dzisiaj dwunastka wykręcona na "Bałtyku" Trochę po ścieżce rekreacyjnej, ale w większości po tych "dzikich" he,he... Teraz jest najlepszy czas na bieganie po tych własnie dzikich, bo jeszcze nie wybujała zieleń;) Za niedługo niektórymi ścieżynami trudno będzie się przedostać:( trzeba zatem korzystać póki można hi,hi... 
    Dziś w parku Lisiniec ruch jakiego dawno już nie było. Kijarzy chyba z pięciu i oprócz mnie jeszcze dwóch biegaczy i dwie biegaczki:)) 
    Jedna bardzo sympatycznie uśmiechnięta chyba dopiero zaczyna przygodę z szybszym przebieraniem nogami. Trochę truchtała, trochę maszerowała, ale cały czas posuwała się do przodu:)) Brawo!!!! Jeszcze pewnie nie wie jak to wciąga i uzależnia he,he...
    Po udeptywaniu ścieżek jak ostatnio co środa przeniosłem się na pole namiotowe Jasnej Góry, żeby poudeptywać "moją" górkę od podbiegów hi,hi...
    Dziesięć razy góra dół przy czym *pod* szybko mocno;) a *z * na luziku;)
    Regularne podbieganie raz w tygodniu zacząłem sześć tygodni temu i efekt się czuje he,he... Jest moc:)

    Cytat na dziś:
    "Mięśnie są pojętne jak woły robocze. Jeśli ostrożnie, krok po kroku, zwiększa się obciążenie, uczą się je znosić"

    poniedziałek, 1 kwietnia 2019

    primaaprilisowa...

                                            dwudziestka na rozpoczęcie nowego miesiąca he,he...
    Jak co tydzień ostatnimi czasy w poniedziałek Aleja brzozowa, Lasek Wilka i bialskie pola. Cudowne o tej porze roku. 
    Rześkie, świeże, pachnące wilgocią powietrze:) Świergot ptaszków i cisza. "Cisza jak ta..."
    Trzy pętle za Sanktuarium Krwi Chrystusa plus dobieg i na liczniku pierwsze dwadzieścia kilometrów w kwietniu:) Było cudownie! Słonecznie, choć chłodno i fajnie, bo nie lubię się smażyć w upale hi,hi...
    Aha, skoro dziś początek czwartego miesiąca tego roku to jeszcze muszę wrócić do podsumowania marca;)
    III - dwieście czterdzieści dwa kilometry biegiem w osiemnastu wyjściach. Sześćdziesiąt trzy wychodzone w trzynastu marszach. Cztery morsowania i dwadzieścia dziewięć razy "majtania" hi,hi... nogami przez w sumie osiemset siedemdziesiąt minut he,he... dla dobra kolanek;) Do tego dwie sesje trzydziestominutowe na rowerku stacjonarnym. 
    Marzec był rewelacyjny i oby kwiecień nie był gorszy;) I zapewne nie będzie, bo dziś znalazłem w trawie kapitalną żabkę na szczęście hi,hi...  
    Oprócz żaby spotkałem tylko jednego znajomego biegacza?;(

    Cytat dnia:
    "W warunkach normalnych najbardziej pomaga technika. W sytuacjach wyjątkowych najważniejszy jest hart ducha."

    Szukaj na tym blogu:

    Translator

    "...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13