"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


poniedziałek, 28 grudnia 2009

[202] Świateczne wspomnienia..

Święta i po świętach... Od ostatniego wpisu biegałem tylko co drugi dzień średnio po ok dziesięć kilometrów. Jedyne dłuższe wybiegania to stałe cotygodniowe spotkania na Bialskiej... Przedświąteczna "gorączka"; rekolekcje, jednak jakoś udało pogodzić się obowiązki z przyjemnością :) Nagłe ochłodzenie przed świętami dało mi trochę "popalić" bo widocznie dla organizmu to była zbyt szybka zmiana. Coś mnie "brało" ale domowymi środkami udało się zapobiec choróbsku. Silny mróz spowodował, że "wyszły nici" z biegu w Strzelcach Opolskich :( Słyszałem tyle pochlebnych opinii o tym biegu, że chciałem się sam przekonać. Jak bieg bez wpisowego może być zorganizowany na "full wypas" Bo ostatnio wszyscy tłumacząc się kryzysem raczej podnoszą opłaty startowe. W wigilię z braku czasu; z rana na szybko zrobiłem tylko ósemkę; ale biegałem. Bo jak mówią: "jaka wigilia taki cały rok" ;) Pierwszy dzień świąt oczywiście za stołem, więc z radością przeczytałem na forum "wezwanie" na cotygodniowe sobotnie spotkanie biegowe w alei Brzozowej :) Przedeptana piętnastka w drugi dzień świąt nie tylko dała mi kopa na cały dzień, ale też siłę na niedzielne dalsze świętowanie ;) Teraz luzik, (ale nie od biegania ;) i powitanie Nowego 2010 Roku. Ale wcześniej może spełni się jedno ze świątecznych życzeń ;) Oczywiście tradycyjnie jak co roku obowiązkowo trzeba  będzie "Malucha" powitać bieganiem :) W ubiegłym roku zrobiłem to już kilka minut po północy !! Teraz coś  Prezes wspominał o wspólnym bieganiu noworocznym, więc może zrobimy to razem !!! :) Ostatnio czwartkowymi wieczorami deptaliśmy trasę przyszłorocznego 2 biegu częstochowskiego. Ale w sylwestra chyba trudno byłoby się zebrać hi hi... no, ale może odrobimy to w piątek ?? Niekoniecznie przecież wieczorem ;) Przełom roku to chwile radosne, lecz również pełne refleksji... Kolejny rok na "karku" więcej siwków na głowie i więcej miejsca do całowania cha cha... Nawet mi się nie chce wierzyć, że będę miał już lat... 25 i pół (na jedną nogę) hi hi hi... Dzień za dniem płynie nieubłaganie... i tylko wspomnienia czasem przywołane przypadkiem przypominają jaki to minął "szmat" czasu... Ubierając choinkę maleńka rzecz: sklejony przed 35-ciu laty samochodzik uzmysłowił mi ile minęło przepięknych bożonarodzeniowych świąt i sylwestrowych toastów :)
  
 :) P.S. Dziś Robert Kubica, a wtedy Sobiesław Zasada był idolem miłośników motoryzacji ;)


Muszę przyznać, że takie zabawki z czasów, których nie ...

... pamiętam siłą rzeczy, a o których się nasłuchałem i naczytałem robią na mnie wrażenie. Przypomina mi się strugany z drewna samochód mojego ojca, który jest kilka ...

~run.blog.pl 2010-01-02 00:08
Nie ma to jak bieganie w święta. Widzieć miny osób, które ...

... stoją właśnie w oknie, a ty biegniesz - bezcenne.

~przemcus 2010-01-02 12:30

czwartek, 24 grudnia 2009

[201] Święty czas....


Hej, w Dzień Narodzenia Syna Jedynego
Ojca Przedwiecznego, Boga prawdziwego:
|: Wesoło śpiewajmy,
chwałę Bogu dajmy.
Hej kolęda! Kolęda! :|
 Panna porodziła niebieskie Dzieciątko,
w żłobie położyła małe Pacholątko.
|: Pasterze śpiewają,
na multankach grają.
Hej kolęda! Kolęda! :|
Skoro pastuszkowie o tym usłyszeli,
zaraz do Betlejem czem prędzej bieżeli.
|: Witając Dzieciątko,
małe Pacholątko.
Hej kolęda! Kolęda! :|
Kuba nieboraczek nierychło przybieżał,
śpieszno bardzo było, wszystkiego odbieżał.
|: Panu nie miał co dać,
kazali mu śpiewać.
Hej kolęda! Kolęda! :|
Dobył tak wdzięcznego głosu baraniego,
że się Józef stary przestraszył od niego,
|: już uciekać myśli,
ale drudzy przyszli.
Hej kolęda! Kolęda! :|
Mówi mu Staruszek: nie śpiewaj tak pięknie,
bo się głosu twego Dzieciątko przelęknie,
|: lepiej Mu zagrajcie,
Panu chwałę dajcie.
Hej kolęda! Kolęda! : | 


Szczęśliwego Nowego Roku Tete! :-)



~run 2009-12-27 11:29

piątek, 11 grudnia 2009

[200] Na pół gwizdka...

Bieganie w minionym tygodniu na pól gwizdka; Tylko trzy wyjścia i trzydzieści sześć kilometrów. A zaczął się nietypowo, bo tym razem w niedzielę. Po sobotnim spotkaniu biegowym część Zabieganych udała się do Torunia na półmaraton św. Mikołajów. "Chodziła" mi ta "połówka" po głowie, ale jakoś nie wyszło... W niedzielę Kuba na "gorąco" informował co i jak ... Tak sugestywnie relacjonował bieg, że nogi same zaczęły mnie "nosić" :) Raczej w niedziele, jeśli nie ma zawodów "wrzucam na luz" i nie biegam. Tym razem jednak pomimo "biegającej soboty" miotałem się po domu jak szczur w klatce... Wreszcie zebrałem się i wieczorkiem ruszyłem na "trasę chodnikową" :) Niestety taka pora roku, że dzionek krótki i wieczorkiem, żeby nóg nie połamać trzeba wybierać oświetlone i w miarę równe trotuary :) Deszczyk lekko siąpił, ale "latało" mi się wyśmienicie :) Można powiedzieć "jak na skrzydłach" Czasami tak właśnie jest; Łapie człowiek taki rytm...oddech  współgra z przebieraniem nogami, że czuję się jak dobrze naoliwiona maszyna ;) Zrobiłem blisko jedenaście kilometrów i wróciłem w znakomitym humorze chociaż lekko zmoknięty. Niedługo potem zjawił się Kuba pochwalił się dzwoneczkiem /zamiast medalu / pokazał fotki i zdał szczegółową relację. Szkoda, że mnie tam nie było ;).... W poniedziałek za niedzielę wolne, a we wtorek deptanie codziennej traski. Środa  gimnastyka i w czwartek jak w ubiegłym tygodniu trening na trasie 2 biegu częstochowskiego. Tym razem w dziesięcioosobowym składzie. I tu niespodzianka, bo zjawiła się *Filotea*! :) Nie dawno zastanawiałem się, czy aby Karolina jeszcze biega? No i proszę odpowiedź przyszła sama ;) Na tym tydzień jeżeli chodzi o sport zakończony. No, może nie całkiem; ale zmiana dyscypliny jutro wielobój  na wyjeździe: "podnoszenie ciężarów" "sztafeta 4x100" i "slalom gigant" Tak w skrócie hi hi hi ... Liczyłem jeszcze, że może wcześniej uda mi się zaliczyć sobotnie spotkanie, ale MLP na samo wspomnienie Bialskiej orzekła: "Nie możesz sobie odpuścić ? ! chociaż raz ?!  Fakt ciężko byłoby się w sumie wyrobić, a wcześniej jeszcze ciemno jak ... nie wiem co:)  Ale może; jak to zawsze mówię "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" Po prawie miesięcznym okresie luzowania, chyba zbyt szybko wchodzę na "wysokie obroty" ... Wychodzi więc, że potuptam dopiero w poniedziałek. I kto wie, czy nie "po białym" bo pani pogodynka zapowiada nadejście zimy !!! Co do zimy; ostatnio "studiuję" takie "przypadłości  i "wyzwania"...... :)

"Bieganie w minionym tygodniu na pól gwizdka; Tylko trzy ...

... wyjścia i trzydzieści sześć kilometrów." Na ja dziękuję za takie pół gwizdka ;-) Jak zajrzysz do mnie to zobaczysz, że teraz w ogóle nie biegam. W kółko siłownia ...

~run.blog.pl 2009-12-15 14:58

sobota, 5 grudnia 2009

[199] Pierwsze koty za płoty..

...w nowym sezonie biegowym. W ubiegłym tygodniu 35 km i trzy treningi biegowe /co drugi dzień/. W tym już 52 w czterech wyjściach. Skończyłoby się też na trzech i 39 kilometrach; Ale w czwartek skusiłem się na wieczorny trening po trasie kolejnego 2 biegu częstochowskiego /będzie17-04-2010/ Dwie pętelki w świetnym towarzystwie to naprawdę fajna sprawa. Byłoby jeszcze "pikniej" gdyby w światecznie przystrojonych alejach było trochę śniegu ;) Trochę zazdroszczę Zabieganym, którzy jutro startują w Toruniu w Półmaratonie Św. Mikołajów. Pogoda zapowiada się biegowa, a imprezka podobno jedyna w swoim rodzaju. Co prawda wcześniej myślałem, aby nawiedzić miasto ojca dyrektora, ale jakoś zabrakło motywacji ;)  Szkoda, bo podobno zamiast medali na mecie biegacze otrzymują fajne pamiątkowe dzwoneczki. Chodził mi też po głowie Kalisz -  i "Od zmierzchu do świtu" ale... Widać do końca A.D.2009 żadne starty  już mi nie "grożą" chociaż jak to mówią: "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło"... Ostatnie sobotnie spotkania biegowe w alei brzozowej rekompensują wyjazdy na imprezki, bo zjawia się coraz więcej ludzi, nowe twarze... i najważniejsze; pojawiają się wreszcie przedstawicielki płci pięknej :) Bo do tej pory to byliśmy jak pluton wojska na porannej zaprawie fizycznej. Tylko z tą różnicą, że na Bialską wszyscy "lecą" jak pszczoły do miodu, a w armii od zaprawy każdy migał się jak mogł :) Najbliższy "łikend" na wyjeździe, więc Bialska odpada. Trzeba zatem nabiegać się 'na zapas'... ;)

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13