"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


czwartek, 31 maja 2018

godzina...

                         piąta minut trzydzieści he,he... pobudka! Szybka toaleta, ciuchy na zmianę do plecaka i "z buta" na "Bałtyk"  Cisza, spokój, gdzieniegdzie tylko między szuwarami siedzący wędkarze. 
Nad powierzchnią "Pacyfiku" unosząca się mgiełka oparów:) I tu sielanka się kończy. Chyba też dla miłośników moczenia kija w wodzie i świętego spokoju hi,hii... Czar pryska za sprawą Pani z dwoma psami wielkości małych cielaków. Rzuca im co chwile patyki do wody te wskakują, kotłują się próbując wzajemnie je wyrywać. Wystraszone kaczki uciekają w popłochu, a kobieta jeszcze cały czas "ujada" choć tu, wróć, zostaw... itp. Rozumiem dla Każdego jest na tym świecie miejsce. Ale skoro są wędkarze i miejsce gdzie ludzie się kąpią to poszłaby z pupilami kawałek dalej i wszyscy byliby zadowoleni. Ale to choroba tych czasów. Każdy widzi tylko swoje potrzeby i innych ludzi ma na nic. Egoizm, brak szacunku dla innych... Smutne.
Rewelacyjna pogoda! świetna woda ciepła i mokra hi,hi... 
Szybszego przebierania nogami tylko tyle co na dobieg tam i z powrotem, czyli dwa kilometry z małym "hakiem" Początek świątecznego dnia kapitalny:)
Dziś koniec miesiąca, więc czas na podsumowanie maja: 
Dwieście dziewięć kilometrów w dwudziestu jeden wyjściach.  W tym jeden start na półmaratonie w Białymstoku. Czterdzieści sześć kilometrów chodu w dziesięciu marszach. Pięć i pół godziny kręcenia na rowerku stacjonarnym w sześciu sesjach i cztery kąpiele regeneracyjne w ramach odnowy biologicznej hi,hi...
Nie jakaś znowu rewelacja;) Najważniejsze jednak dla mnie, że dzięki Bogu ruszam się! Nie rdzewieję he,he... i duchów się nie boję;)

środa, 30 maja 2018

wreszcie...

                            popadało:) nadal bardzo ciepło, ale jest czym oddychać he,he...
Rano tylko nieco ponad dwuipółkilometrowy spacerek po świeże bułeczki i z powrotem hi,hi... Noc bardzo ciepła, więc o poranku temperatura już wysoka:( Po burzy i deszczu na trochę zrobiło się biegowo;) Lecz o osiemnastej kiedy wyszliśmy  z Kubą pobiegać wróciło słońce i zrobiło się "porno" i duszno he,he...
Oblecieliśmy lisiniecki park dookoła i na koniec dołożyłem serię dziesięciu przebieżek. W sumie wyszła fajna siódemka:) chociaż pot zalewał mi oczy hi,hi...
Dlatego podtrzymuję to co już nieraz mówiłem, przy takiej aurze najprzyjemniejsze bieganie jest wczesnym rankiem. Im wcześniej tym lepiej;)
Jutro święto Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa czyli Boże Ciało. Zamierzam więc wstać *skoro świt* hi,hi... Zakończyć maj parokilometrowym dreptaniem i pływaniem w "Pacyfiku" :)



wtorek, 29 maja 2018

mało mi...

                          było po wczorajszej wieczornej szóstce w towarzystwie dzieciaków he,he... Dlatego osiem godzin później wypad z łóżka i hajda;) Miałem tylko potuptać nad "Pacyfik" i popływać, lecz piety "paliły" hi,hi... W sumie wyszło znów sześć kilometrów, ale pobiegłem od drogiej strony.
Mimo wczesnej pory pod "brzózkami" amatorów porannej kąpieli razem ze mną czterech, w tym Morsów trzech he,he...
Fajnie, że coraz więcej osób morsujących nie kończy sezonu z nadejściem wiosny:) 
Bieganie o poranku przy panujących obecnie upałach jest fantastyczne. Najlepiej oddają to słowa autora biegowego bloga On The Move na który trafiłem z polecenia Adama - dzięki. Cytuję Chrisa: "Ogień, radość, haj mnie niesie!Żadne alko- witaminy, to są czyste endorfiny!" hi,hi... 
Bardzo podoba mi się Jego entuzjastyczne podejście do biegania:) 
Oraz sympatyczne witanie się: "Dzieeeń Dobry biegowi wariaci!" he,he...
Ale żeby to czuć i zrozumieć trzeba mieć tę pasję i autentycznie być fanem biegania:)




Wielu ludziom trudno nas biegowych wariatów zrozumieć hi,hi...

poniedziałek, 28 maja 2018

rodzinnie...

                       wieczorkiem, gdy "zgasła paląca z nieba żarówa" he,he... A  błyszczący "łysy" pojawił się nad głowami;) Z Edytą i Jakubem po wspólnej kolacji. Wolno dla zdrowszego spania i przyjemnych snów hi,hi... 
Napiszę krótko przełykając kolejny łyk zimnego, złocistego "izotonika" 
*tego mi było potrzeba* 😊

niedziela, 27 maja 2018

na czczo...

                         hi,hi... z samego rana w niedziele dycha "z buta" i na koniec pływanie w "Pacyfiku" Super! Prawie jak na wczasach nad Bałtykiem. Tylko tam biegam boso plażą wzdłuż morza, a tutaj szlifuję buciorami chodniki:( Wczoraj miała być połówka na raty he,he... Niestety z racji obowiązków nie dałem rady zjawić się w Białej:( Tygodniowy kilometraż wyniósłby wtedy ponad siedemdziesiąt kilometrów:) A tak na liczniku tylko sześć dziesiątek w pięciu wyjściach.
Dziś garmek znów się "obraził" i po pływaniu ostatniego kilometra z parku Lisiniec do domu nie zapisał:(
Przebudowa plaży nad "Adriatykiem" idzie pełna parą. Wg planów kąpielisko powinno być otwarte już na otwarcie letniego sezonu, lecz widać roboty jeszcze huk.
Wczesnoporanne bieganie było naprawdę świetne:) Temperatura +15, cisza, spokój na "Bałtyku" świergot ptaków i kąpiel przy takiej "muzyce" fantastyczna. Nie dość, że odnowa i regeneracja to jeszcze kapitalna relaksacja hi,hi... I śniadanie później smakuję wyjątkowo. Muszę chyba  przy tych wiosennych upałach częściej stosować się do zasady: *najpierw bieganie potem śniadanie*

piątek, 25 maja 2018

bawienie...

                               się bieganiem he,he... Po wczorajszej szóstce z regeneracyjną kąpielą w "Pacyfiku" dzisiaj zachciało mi się coś szybciej hi,hi... Pomyślałem o kółkach na moim "prywatnym" stadionie;) ale nie chciałem się zbytnio upodlić, gdyby udała się jutrzejsza wycieczka do Białej:)
Po trzykilometrowej rozgrzewce przy okazji wstąpiłem do mojej  dawnej "budy" zobaczyć jaką zrobili bieżnie na orliku. Już dawno miałem zamiar sprawdzić to boisko, lecz jakoś nigdy nie było okazji. Dwutorowa bieżnia fajna, ale krótka:( Zrobiłem dwa razy po dwa kółka szybko z przerwą na jedno okrążenie wolno i musiałem uciekać hi,hi... Polatałbym jeszcze, ale ze szkoły wysypała się masa "kałamarzy" z piłkami he,he... 
Wróciłem na trasę i przypomniało mi się, że widziałem kiedyś biegnąc Uczniowską rewitalizacje boiska Jedenastki. I owszem boicho jest, ale bez bieżni:( Szkoda nawet taka krótka jak w Trzynastce powinna przy każdej szkole być. 
Wracając zahaczyłem jeszcze o "Bałtyk" Przywitałem trenującego księdza Proboszcza mojej parafii:) i przegoniłem się całą długością drogi dojazdowej od Jadwigi;) Potem dołożyłem sześć przebieżek na zacienionej ścieżce w parku Lisiniec. A na zakończenie szybkie sześćset metrów po ścieżce rekreacyjnej:) 
I spokojnie wróciłem do punktu wyjścia. W sumie nie wiem kiedy i jak wyszło czternaście kilometrów fajnego biegania:) 
Dziwię się kiedy Ktoś mówi: "bieganie jest nudne" hi,hi...
Nigdy na żadnym biegu nawet przez myśl mi nie przeszło, że można się nudzić. 
Także w życiu codziennym jak słyszę "nudzi mi się!" to nie kumam jak można się nudzić? Mnie się nigdy nie nudzi;)

czwartek, 24 maja 2018

zmiarkowałem...

                                      wczoraj, że ostatni raz moczyłem tyłek w "Pacyfiku" przed Cracovią:( Dokładnie sześć tygodni,  lub jak Kto woli półtora miesiąca temu;) 
Było to ostatnie wiosenne morsowanie, a potem jakoś bieganie wzięło górę he,he... I o regeneracji w zimnej wodzie zapomniałem:( Bardzo niedobrze! Czas to zmienić! Bo woda jest rewelacyjna:) Muszę w moim dzienniczku treningowym zaplanować co najmniej dwa dni w tygodniu z pływaniem he,he...  
Latem jest fantastycznie. W wakacje wstaję skoro świt:) biegam boso po plaży, kąpię się w morzu i naładowany endorfinami wracam ze świeżymi bułeczkami na śniadanie  hi,hi... Ale to czas laby:) Poza tym biegam krótko siedem, osiem kilometrów. Na co dzień wiadomo obowiązki i dłuższe przebieranie nogami he,he...
Dziś tylko szóstka "z buta" i wiosenne pływanie:) 
Było kapitalnie. Woda cieplutka, słoneczko świeci, cisza i spokój. Aż nie chce się wychodzić z wody. 

środa, 23 maja 2018

co dzisiaj...

                        zastanawiałem się ubierając biegowe ciuchy he,he...
Jak coś szybszego to inne buty;) A może podbiegi? Stanęło na dyszce po codziennej, stałej trasie i podjasnogórskiej górce hi,hi...
Najpierw park Lisiniec i spotkanie ze znajomą sympatyczną Kijarką:) tym razem z Maluchem w wózku;) Potem Huculska, Wileńska, Lwowska, Dobrzyńska, Wałowa, Toruńska, czyli przyległe ulice.
Na koniec Jasnogórskie pole namiotowe i seria dziesięciu podbiegów. Góral nie jestem he,he... chociaż do domu mam zawsze pod górkę hi,hi... I może dlatego bardzo lubię podbiegi w przeciwieństwie do zbiegów.
W przyszłym tygodniu w sobotę rekreacyjny Bieg Damrota w Pilchowicach i jak Licznik wskazuje zostało tylko dziewięć dni
do startu. Tydzień wcześniej już w tę sobotę w Białej NGB Kłobuck współorganizuje w ramach Polska Biega II Bieg Przełajowy "Podaruj serce" I wpadł mi do głowy "taki pomysł odlotowy" hi,hi... Mam do szkoły w Białej około dziewięciu kilometrów. Dystans biegu to dwa i pół kilometra. Gdybym poleciał "z buta" tam. Na miejscu wokół szkoły zrobił dwa i pół, a później wrócił "nogami" to wyszłaby fajna połówka na raty:) Problem tylko, czy się wyrobię z obowiązkami sobotnimi. Zobaczymy;)
Aha jeszcze się pochwalę he,he... Wczoraj przyszła nagroda za konkurs z Cracovia Maraton - kubek, rolka i fajna grafika Andrzeja Mleczki:) Już wisi;)

poniedziałek, 21 maja 2018

dwa...

                 dni wolne od szybszego przebierania nogami he,he... i już pięty "palą" hi,hi... 
Po połówce w Białymstoku nie było regeneracji, więc żeby nie  przemęczyć materiału weekend luzacki. Ale nie bez całkowitej laby;) bo były dwie godziny kręcenia na rowerku stacjonarnym i piątka marszu he,he...
Dziś "wyposzczony" obrałem kierunek Bialska. Po drodze spotkałem ściganta Mirka, Który jest dla mnie niedoścignionym wzorem jeśli chodzi o czasy w jakich biega dychy. Chyba siedem lat ma więcej, a dziesięć kilometrów robi w trzydzieści kilka minut!
Aleja Brzozowa w pełnej krasie jest fantastyczna:) Szkoda tylko, że nawet na odcinku od Okulickiego do Wrocławskiej dopuszczono ruch samochodowy:( Powstała klinika i chociaż ma alternatywny dojazd wszyscy jeżdżą Bialską goniąc spacerowiczów, małe dzieci, rowerzystów i biegaczy:( Niech zgadnę, czemu prywatna klinika jest uprzywilejowana? Druga część od Wrocławskiej do Sanktuarium ze względu na powstałe osiedle i domy praktycznie jest już rozjeżdżona:( Szkoda takiej enklawy zieleni prawie w centrum miasta:( Jak jeszcze przez bialskie pola przejdzie autostrada to już atrakcje tego rejonu się skończą:(
Na razie kapitalny jest wbieg do Lasku Wilka przy Sanktuarium Krwi Chrystusa przez lasek akacjowy:) Zapach cudowny i biało jakby śnieg padał w lecie od opadającego kwiecia hi,hi...
Do tego kapitalny świergot ptaków i rewelacyjne cykanie koników polnych. 
Natura funduje nam w tych rejonach niepowtarzalną, fenomenalną muzykę i aż nie mogę nadziwić się biegaczom ze słuchawkami w uszach. Próbowałem kiedyś, lecz nie mogę biegać gdy nie słyszę właśnie dźwięków natury, ulicznego ruch i przede wszystkim własnych myśli i swojego oddechu he,he... Ostatnio chyba w piątek na "Bałtyku" przebiegałem obok młodego biegacza ze słuchawkami i muzą tak naparzającą, że wyraźnie słyszałem du, du, du, du... i to ręczę nie było Jego tętno  hi,hi...
Na dobry początek tygodnia lub jak to Adam mówi "owocnego" hi,hi... dziesięć mil, czyli szesnastka z hakiem;)

piątek, 18 maja 2018

po rozgrzewce...

                                     z Wiktorką he,he... kawa i mówię do MLP wychodzi słoneczko, więc może się trochę kulnę? A leć odparła jak zawsze;) Zanim się ubrałem przyszła chmura i MLP powiada znowu Cię zmoczy jak ostatnio. No to co z cukru nie jestem hi,hi... Wybiegłem i nie zrobiłem nawet kilometra jak zaczęło padać. Myślę wykrakała;) Ale dobrze! Majowy deszczyk, delikatny i ciepły, bo temperatura powietrza plus szesnaście, czyli to co lubię najbardziej he,he... Nie kurzy się, jest czym oddychać i ciuchy "na krótko:)
Obleciałem "Bałtyk" i stała trasę. Chciałem wolno, żeby delektować się fajnym bieganiem, ale po wczorajszych przebieżkach coś mnie "goniło" i wyszedł bieg z narastającą prędkością;) Takie bieganie jest rewelacyjne. Może miejscami tylko trochę za dużo kałuż, lecz to mi też nie przeszkadza. Zresztą jak to Ktoś powiedział najgorsze pierwsze chlupnięcie w kałużę, a potem to już wszystko jedno hi,hi...
Świetnie było! A po przebiegnięciu dychy w domu okazało się z endo, że prawie w tym samym czasie biegała Edytka z Kubą - Brawo!!! Napisała nawet potem w komentarzu telepatia Tatku he,he...

czwartek, 17 maja 2018

pada...

                          pada, pada... Po okresie letnim w czasie wiosennym nastała pora deszczowa he,he... Ogrodnicy i Zimna Zośka w tym roku nie przynieśli szczególnego ochłodzenia. Teraz też mimo opadów aura jest typowo biegowa:) z temperaturą około trzynastu;) w porywach do piętnastu stopni.
Po wczorajszym udeptywaniu ścieżek w bialskich polach dziś "Bałtyk" i seria dziesięciu przebieżek dla odmulenia po niedzielnej połówce w Białymstoku he,he... Po dwuipółkilometrowej rozgrzewce. Początkowo biegało mi się szybsze odcinki trudno, lecz z każdym następnym było już tylko lepiej hi,hi... Pogoda wymarzona, więc biegało mi się super:) I dlatego wróciłem naokoło;) 
W sumie na liczniku dziennym prawie dziewięć kilometrów. A powiedziałem Kubie, że jak wyjdę to na krótko, najwyżej na piątkę he,he...


środa, 16 maja 2018

Adam...

                                napisał niedawno: "biegasz maratony, więc jesteś w wieku maratońskim - 42 lata" he,he... Pewnie dzięki bieganiu i świetnemu towarzystwu Innych biegaczy szczególnie, Tych rodzinnych;) 
Fakt, że nie traktują mnie jak dziadka hi,hi... i wspólnie dobrze się bawimy daje mi poczucie jakbyśmy byli równolatkami. W tej sympatycznej Gromadzie jakoś nie czuję upływu czasu, a nawet wręcz odwrotnie wśród Nich czuje się jakby lat mi ubyło he,he... 
Mam nadzieję, że w druga stronę też jest podobnie:) Staram się nie naprzykrzać młodzieży i przypadkiem nie być gderliwym, zgorzkniałym ramolem hi,hi... 
Miło się czyta: "Nigdy nie czułem się biegnąc z Tobą jakbym biegł z kimś starszym od siebie"
Po wczorajszej gimnastyce dziś wypad na Bialską zwaną Aleją Brzozową. Potem przez Lasek Wilka i bialskie pola kierunek Biała. Następnie w prawo do boiska Orła Kiedrzyn i Zakopiańską do Buffalo. Po czym Bialską powrót do domu. W sumie dwanaście kilometrów przy rewelacyjnej pogodzie:) Pochmurno, wilgotno i trzynaście kresek powyżej zera na termometrze. Super! Kapitalne jest takie bieganie! Ptaki po deszczu świergoczą w konarach drzew i tylko szkoda, że nie można "nagrać" zapachów świeżego, rześkiego powietrza, ziemi, igliwia i... grzybni
ćwierkolenie do posłuchania przy pogłoszonym głośniku;)
Dzisiaj też testowałem bezrękawnik firmy na B;)
Prezent od Edytki i Kuby. Jeszcze raz w tym miejscu serdecznie Im dziękuję, bo jest rewelacyjny:) 
Kuba ma podobny oraz koszulkę z rękawkiem i zimową z długim. Jest zachwycony i robi tej firmie niezłą propagandę he,he...
Żartowałem nawet, że powinni Mu płacić za reklamę hi,hi... Albo chociaż jakąś gratyfikacje w naturze sprezentować;)

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13