"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


środa, 29 czerwca 2016

zdecydowałem...

się na Imieliński Cross Ekologiczny:) więc żeby nie być przemęczony w sobotę dzisiaj tylko jedenaście kilometrów. W tym trzy szybkie kółka dookoła "Adriatyku" i "Bałtyku" oraz kilometrówka przed slalomem na zboczu Jasnej Góry;) Dla dla odmulenia, rozkręcenia i przygotowania do wyższych obrotów do  hi,hi...
Niestety wg prognoz synoptyków w "łikend" ma być gorąco:( Jedyna pociecha, że trasa biegu w Imielinie biegnie wokół zbiornika wody pitnej hi,hi... jak stoi w regulaminie:)
W leciutkich "Najkach" szybsze odcinki biega się rewelacyjnie:) Znajomi z biegowej ścieżki byli dziś wyraźnie zdziwieni he,he... Zazwyczaj tuptam spokojnie, a szybsze treningi staram się robić na mniej uczęszczanych ścieżkach. Niestety po ostatnim deszczu zieleń na drzewach i krzewach tak wybujała, że trudno się przedrzeć przez krzaczory:( 
Wczoraj było wolne od biegania, a w zamian wygibasy, czyli cotygodniowa gimnastyka. Dlatego z rana już trochę głodny biegania z radością poprzebierałem szybciej nogami;) 
Jutro koniec czerwca i nie biegam:( więc mogę zamknąć miesiąc:  
- Osiemnaście treningów biegowych.
- 278 km
- jeden start w Węglowicach
- niezliczona ilość endorfin;) i niezmierzone pokłady dobrego humoru:)

poniedziałek, 27 czerwca 2016

i od nowa...

znowu poniedziałek początek nowego tygodnia i znów czekamy na mecz polskiej reprezentacji:) Tym razem z Portugalią. Oglądałem Ich męczarnie z Chorwacją i chyba faktycznie lepiej, że nie trafiliśmy na bardzo żywiołowych biało czerwonych he,he... 
Nie rozumiem dlaczego po raz któryś już  Czeskiej telewizji mogę oglądać mistrzowskie zawody sportowe wszystkich drużyn, a  w naszej Polskiej NIE! Dlaczego wszystko u nas musi być kodowane dostępne za kasę, a u naszych południowych sąsiadów za darmo. U Nich też po przemianach jest kapitalizm. No tak, ale u nas taki wczesny z epoki kamienia łupanego gdzie swój swojego musi złupić, ograbić i się nachapać:( 
Już któreś mistrzostwa oglądam na Czechach, bo nasza publiczna tv kombinuje jak podnieść abonament za oglądanie gadających głów i bzdurnych seriali. W końcu z łaski transmituje mecze NASZEJ REPREZENTACJI NARODOWEJ. 
Oczywiście biznesmen telewizyjny z p... to wykorzystuje i na mecze polaków daje łaskawca popatrzeć, a za inne słono płacić. W dodatku na obu rodzimych stacjach przed, w przerwie i po meczu pierdykniętych reklam więcej niż samego widowiska sportowego:( 
W ogóle w telewizorni więcej jest reklam niż programów. Filmy trwają krócej niż reklamy:( Dlatego bojkotuję i nie oglądam tv. Z paru innych powodów zastanawiam się również od dawna dlaczego Czesi mogą żyć normalnie, a my nie. Nie mieli Balcerka oraz innych cudotwórców i żyją hi,hi... 

Dobra. Szkoda psuć sobie humor po piętnastokilometrowym ładowaniu hormonami szczęścia:)
Pogoda do biegania rewelacyjna! Lekki wiaterek, na termometrze piętnaście kresek na plusie i po wczorajszym deszczyku świeże pachnące powietrze:) Dzisiejszą piętnastkę wykręciłem na "Bałtyku" testując nowe leciutkie bamboszki biegowe Nike Air ZOOM Fly 2W. Pierwsze wrażenia super! Przewiewne buty, lekkie, wygodne... Co do szczegółów to zobaczymy za przynajmniej jakieś pięćset kilometrów:)

Ostatnio pisałem też o pazerności niektórych orgów. Okazuje się, że są jeszcze fajne, normalne biegi z zapisami do samego końca i niewygórowaną opłata startową 20zł. za 20km:) Można? da się? Skoro to już XXIII edycja to widocznie można i się da! Brawo Imielin!!!

sobota, 25 czerwca 2016

zawody...

na dochodzenie były niespodziewanie dzisiaj na Bialskiej he.he.... Biegnąc  Aleją Brzozową jeszcze przed Sanktuarium Krwi Chrystusa dojrzałem przed sobą biegaczkę. Pomyślałem: dojdę Ją przed nowo budowanym kościołem? czy nie dojdę?
Im bliżej celu tym dystans wyraźnie się skracał i kiedy już myślałem, że Ją mam obejrzała się i przyspieszyła. Zbyt duża dzieliła nas odległość, żebym mógł Ją rozpoznać, ale skoro nie skręciła w żadną poprzeczną ścieżkę to na drugiej pętli zacząłem się zastanawiać skąd zna moją trasę??? Może czyta tutaj moje wypociny? Może podgląda moje treningi na endomondo? Pod koniec drugiego okrążenia trochę jakby zwolniła, lecz i tak do kapliczki u zbiegu ulic Bialska, Buffalo i Zakopiańska nie dałem rady Jej dogonić:( Potem skręciła w tę ostatnią i poleciała w kierunku Rocha. A ja już spokojnie Bialską do Okulickiego:) 
Gratulacje dla uciekającego mi dziś Zajączka i podziękowania, bo samemu jakoś ciężko byłoby mi się zmusić do przewentylowania płuc;) 
Nie dalej jak wczoraj zacząłem czytać otrzymaną książkę i tak sobie pomyślałem, że raz w tygodniu przydałby mi się jakiś mocniejszy, szybszy trening. Mógłby to być np. start w zawodach;)  Mówisz i masz hi,hi...

W tym tygodniu w pięciu wyjściach z dzisiejszą siedemnastką nabiegałem siedemdziesiąt dwa kilometry, więc jutro luzik:)

Dzisiaj jeszcze o piętnastej kibicowanie naszej reprezentacji piłki nożnej na ME we Francji. Trzymam kciuki już od teraz, nawet te od stóp;) Tylko trochę niepokoję się o końcowy rezultat, bo nie wiem czy w fazie grupowej nie wykorzystaliśmy już całego danego nam szczęścia. Myślę, że dojdzie do karnych i...    

piątek, 24 czerwca 2016

po świętowaniu...

z Moją Lepszą Połową w gronie naszych dzieciaków: trzech synów, dwóch córek i cudownej wnusi dziś zamiast planowego wolnego dziewięciokilometrowe dreptanko;) Chyba z racji panującej duchoty i skwaru na "Bałtyku" ani jednego biegacza, ani Kijarza:( Jedyni ludzie to pracownicy dbający o czystość i porządek w parku Lisiniec.
Po wczorajszych życzeniach i okazanej serdeczności mam jeszcze więcej motywacji. Do trenowania, dbania o formę i kondycję, aby móc się jak najdłużej cieszyć obecnością  i bliskością naszych Pociech:) Utrzymywać sprawność jak długo się da, żeby nie być ciężarem tylko służyć Im wsparciem i pomocą.
Do niedawna mieliśmy  trzech synów. Od kiedy dwóch najstarszych się ożeniło mamy jeszcze dwie córcie;) I od prawie roku najukochańszą Wiktorię:)

Tuptałem dzisiaj wolniutko, a i tak czułem się "jak skwarek na patelni" he,he... No ale trzeba było co nieco wypocić i spalić hi,hi... Fajnie było! Termoregulacja organizmu wygląda działa prawidłowo i się przyzwyczajam:) 

Po bieganiu w nagrodę niespodzianka he,he... 
 Dzięki uprzejmości wydawnictwa GALAKTYKA otrzymałem książkę "Szybkość i Siła po 50-tce" Mam co prawda dopiero niecałe 29 lat (na jedną nogę;) ale może dowiem się czegoś ciekawego na przyszłość he,he...
Oczywiście jak przebrnę przez prawie trzystu stronicowy materiał  napiszę jak ja to widzę oczami pięćdziesięciosiedmiolatka:)

czwartek, 23 czerwca 2016

przy święcie...

z samego rana trzynaście kilometrów w prażącym słońcu i duchocie:( Święto świętem, ale swoje trzeba wybiegać he,he... Koszulka na ramkach, a i tak pot się leje po... plecach;) 
Dziś dla odmiany, żeby nie było nudno najpierw moja duża pętla lisiniecka i powrót przez "Bałtyk". W parku Lisiniec trzy kółka i przywitanie się z Misiem oraz znajomymi Kijarkami:) Znany z widzenia Pan z psem widząc, że nadbiegam jak zwykle przytrzymał pupila za obroże i "spytał ile już?" Odpowiedziałem zgodnie z prawdą na razie sześć kilometrów.  Na to On: "a ile ma być?" Mówię jakieś dwanaście, trzynaście. I tak wyszło! 
Bieganie super tylko ta "afrykańska" aura daje popalić! Mało tego w weekend ma być temperatura jeszcze wyższa:( 
Myślałem czy nie zapisać się na imprezę rowerowo - biegową w rodzinnym mieście, lecz jak zobaczyłem w regulaminie: START do biegu głównego 12:40!!! to mi się odechciało. W samo południe w odkrytym terenie nad Wartą brrr... 
Rozumiałbym o tej porze roku przed południem, albo po południu kiedy słoneczko niżej, ale w południowym skwarze? Chyba, że korytem rzeki hi,hi...

W drodze powrotnej dzisiaj spragniony myślałem tylko o złocistym izotoniku i gdy wpadłem do domu okazało się "mówisz i masz"  he,he... Z życzeniami na Dzień Ojca od Mateusza dostałem też beczkę piwa!:) 
Zapas "izotonika" bogaty można by jakiś nocny maraton przelecieć hi,hi... a nawet ultra;)

środa, 22 czerwca 2016

po...

wczorajszej gimnastyce dziś już głodny biegania he,he... poleciałem na "Bałtyk" Ostatnio jakoś wpadłem w rytm krążenia po lisinieckim parku hi,hi... A tak na poważnie to najbliższa przyjazna bieganiu okolica:) Nie wdycha się spalin samochodowych, które teraz przy wysokich temperaturach szczególnie dają się we znaki na mieście:( Nie ma potrzeby targać ze sobą picia, bo można butelkę schować w krzakach i co jakiś czas uzupełnić nawodnienie organizmu;) 
Zdecydowanie tak wysokie temperatury +20 już z samego rana mnie nie pasują. Mam chyba za cienką skórę hi,hi... Pot leje się ze mnie strumieniami i wyglądam jakbym przed chwilą wyszedł na brzeg z "Pacyfiku" he,he...
Najlepiej byłoby biegać nocami;) Nocne bieganie zawsze kojarzy mi się z nocną połówką księżycową w Rybniku:))         
W tę sobotę kolejna edycja tej imprezy, lecz niestety beze mnie:(( Planowałem start, ale na planach się skończyło. "Mówi się trudno i biega się dalej" he,he....
 Myślałem jeszcze o Biegu Świetlików w Siemianowicach Śl. I nic nie wymyśliłem:( 
Nie idzie  mi od jakiegoś czasu wcześniejsze przewidywanie i planowanie startów:) 
A przecież na większość imprez biegowych z racji opłat i limitów uczestników trzeba to robić z coraz większym wyprzedzeniem. Dlatego większość biegów robię sam na sam ze samym sobą,  a nawet przeciwko sobie hi,hi...

Dzisiaj trzynastka. Kilka kółek po ścieżce rekreacyjnej i dziesięć przebieżek:) W czasie których poznałem nowego Kolegę biegacza:) z dwuletnim stażem biegowym i zaliczonym maratonem częstochowskim. Fajnie, że te tereny przyciągają coraz więcej ludzi lubiących aktywne spędzanie czasu. W dodatku pozytywnie zakręconych z radochą na twarzy;) Od pewnego czasu obserwuję dwie Dziewczyny. Jedna trochę wcześniej urodzona wydaję się dopiero zaczynać przygodę z bieganiem, a młodsza Ją "trenuje":) Robią pętelki spokojnie galloway_em, a ja Im kibicuję;) Jest też sympatyczny Misiu (jak Go nazwałem) co uprawia slow running:) Są też dwie Super Kijarki co niby się ścigają;) Aganiok, Ewa, Basia i jeszcze parę Osób z Którymi się rozpoznajemy:) 
A jeszcze nie tak dawno popularny "Bałtyk" zwabiał w większości amatorów wyszynku pod chmurką;)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

dwudziestka...

z rana dwudziestego czerwca i na miesięcznym liczniku równo dwieście kilometrów:) Po wczorajszej czwóreczce, a właściwie szóstce, bo zgodnie z zasadą im krótszy bieg tym dłuższa rozgrzewka prze startem przetuptałem ponad dwa kilometry he,he... 
Po wczorajszym biegu czułem się dziś fakt "niedojedzony" lecz wcale nie planowałem "połówki" hi,hi... Jednak przy tak rewelacyjnej  aurze szkoda kończyć bieganie po dziesionie, a nawet piętnastce;) 
Piętnaście kresek powyżej zera na termometrze, delikatna mżawka i lekki wiaterek. Przy takiej pogodzie mógłbym biec, biec, biec i biec...
Na ósmej pętelce wokół zbiorników na "Bałtyku" siedzący z browarkiem na ławce Facio spytał: "długo pan tak jeszcze możesz biegać w kółko?" Z bananem na twarzy rzuciłem: pewnie z dwanaście godzin, albo dłużej jeżeli będziesz Pan dzielił się tym złocistym izotonikiem;) Chyba się przestraszył, bo nic nie odpowiedział! Dopiero po dziesiątym okrążeniu przerywając sączenie piwka znowu się odezwał: "nie bolą pana nogi od tego biegania?" Zgodnie z prawdą przyznałem, że czasem bolą, ale ból to mój przyjaciel he,he...    

Dzisiaj listonosz przyniósł mi od wydawnictwa *inne spacery* egzemplarz książki "Jak bardzo tego chcesz?" Dziękuję!!!
Jak przeczytam tradycyjnie skrobnę kilka zdań jakie mam zdanie w tym temacie;) Niby to jakiś psychologiczny model zwyciężania. A nuż zostanę miszczem hi,hi... 
"Pomoc psychologiczna" jest ostatnio bardzo modna. Na każdym kroku słyszy się udzielono pomocy psychologicznej ofiarom przestępstw, pokrzywdzonym dzieciom, wracającym z wojny żołnierzom, sportowcom po porażce itd. Osobiście jestem bardzo sceptycznie nastawiony do takiej formy pomocy. Owszem może są ludzie którym to pomaga. Mnie gatki szmatki w stylu nie przejmuj się, będzie dobrze, dasz radę, wszystko minie, wycisz emocje, zachowaj spokój itp. wku.... i działają jak "płachta na byka";) 
Jest nawet w tv taki program o zdradach gdzie Pani psycholog "służy" pomocą zdradzonym po prostu "śmiech na sali"

niedziela, 19 czerwca 2016

start...

na festynie z okazji powitania lata w stylu folk w Węglowicach. I terenowy bieg o puchar wójta gminy Wręczyca Wielka wg zapowiedzi miał być na pięć kilometrów, a w rezultacie wyszło tylko cztery z "hakiem" Czas wg. stopera osobistego 21:16, bo organizator nie prowadził pomiaru czasu. Wyników z lokatami też raczej nie będzie. Nagrodzono tylko  trzy najlepsze kobiety i trzech facetów oraz ostatnią zawodniczkę:) Ta ostatnia otrzymała pajdę chleba ze smalcem  i ogórkiem hi,hi... dla podreperowania sił;) Impreza sielska, anielska można rzec piknikowa. 
Dla mnie ten start to szybszy trening, którego sam w ciągu tygodnia raczej bym nie zrobił, bo nie chciałoby mi się pociskać he,he... 
Tutaj po połowie dystansu próbowałem dojść biegaczkę z calypso i miałem motywacje do samej mety;) Niestety zabrakło mi z dziesięć kilometrów hi,hi... 
Gdy zacząłem się rozkręcać i dziewczynę dochodzić ni z tego ni z owego"wyrosła" meta i po zawodach he,he...
Fajnie było! Tym bardziej, że doszło do rodzinnego spotkania na wyjeździe;) 
*Organizacyjnie można by co nieco poprawić i w najbliższej okolicy mielibyśmy kolejną fajną imprezę biegową:)

Co do zawodów to ostatnio wykrakałem, że "od nachapania się chochlą można dostać niestrawności":( 
Sadząc po opiniach kolegów biegaczy, wpisach na maratonachpolskich, fejsie itp. wczorajsza impreza "na bogato" w Olsztynie okazała się totalną kompromitacją dla orgów. 
Wiadomo *tylko ten nie zaliczy wpadki który nic nie robi* Jednak nigdzie po dwudziestu czterech godzinach od zakończenia imprezy nie znalazłem zwykłego: Przepraszamy! 
Świadczy to o zadufaniu i lekceważeniu  uczestników:( Którzy notabene zapłacili niemałą kasę.

sobota, 18 czerwca 2016

dwa dni...

wolnego. Odpoczynek i regeneracja. 
A dzisiaj z rana jak nigdy kierunek Aleja Brzozowa, św. Kaspra Buffalo, bialskie pola, leśną dróżką w prawo do Zakopiańskiej i powrót. 
Po "ścianie płaczu" na Klasztornej jeszcze naokoło i dwunastka na liczniku:) W międzyczasie biegnąc tam i z powrotem pit stopy przy plenerowej siłowni na Bialskiej;) 
Jutro po dłuższej przerwie start na piątkę w I Terenowym Biegu O puchar Wójta Gminy Wręczyca Wielka. Rekordów bić nie będę, ale się przewietrzę he,he... Pierworodny ma jechać w rajdzie rowerowym, a potem żeby mieć duathlon chce mnie pogonić z buta hi,hi...
Osiemnaście na dwóch kółkach, piątka biegiem i jakby jeszcze coś przepłynął to miałby triathlon;) 
Dawno razem nie biegaliśmy:( Pokonaliśmy królewski dystans wspólnie jednak po debiucie na Maratonie Poznańskim nie uzależnił się od biegania jak Stary he,he...
A ja już nie wyobrażam sobie siebie bez szybszego przebierania nogami;) Dodaje mi sił, motywacji oraz radości i jest jak powietrze bez którego nie da się żyć. 
Bieganie jest dla mnie najlepszym lekarstwem na wszystko! 

środa, 15 czerwca 2016

poznałem...

dzisiaj na "Bałtyku" sympatyczną *Aganiok* z czarującym uśmiechem uprawiającą nordic walking:) 
Często w mediach mówi się, że na tle innych nacji Polacy są bardzo smutni:( I coś w tym jest. Na kilkanaście osób z którymi mijam się na treningach w parku Lisiniec u większości nawet pożyczone;) Im DZIEŃ DOBRY nie powoduje nierozjaśnienia twarzy nie mówiąc już o uśmiechnięciu się:(
Ta kijarka jest Wyjątkowa! Musi być bardzo pogodną i radosną Osobą:)) Spotkałem Ją parę razy i zawsze nie tylko odwzajemnia pozdrowienia, ale w nagrodę pięknie się uśmiecha:) 
Fajnie spotkać Takiego Człowieka na swojej drodze z rana, bo przywraca wiarę w ludzi:) i nawet przy pochmurnej pogodzie na chwile wygląda słońce:))
Kiedyś jeszcze przed rewitalizacją parku widywałem młodego biegacza, Który też z daleka *szczerzył zęby i darł się* "dzień dobry! miłego dnia!" ha,ha...

Dziś na początek jedna pętla wokół zbiorników solo. Potem trzy kółka z Ewą na dreptanych pogaduchach. Na koniec dziesięć przebieżek. Znów spacerująca para z pieskiem przyglądała mi się podejrzliwie he,he.... gdy tak biegałem tam i z powrotem szybko wolno, szybko wolno...
W sumie trzynaście kilometrów i trzynaście tysięcy endorfinek dla psychofizycznego rauszu hi,hi...

Na maratonachpolskich Stasiu Orlicki wspomniał wczoraj Jana "Ułana" Niedzwieckiego. Biegłem ten Maraton Warszawski o którym pisze Henryk Czernik i widziałem Pana Jana. Jestem pełen podziwu i uznania! Też życzyłbym sobie biegać jeszcze w kategorii M80 he,he...

poniedziałek, 13 czerwca 2016

spokojne...

dreptane pogaduchy na pętlach dookoła"Bałtyku" na otwarcie nowego tygodnia po dwóch dniach biegowego postu. Powoli:) Byle tylko nie dać się przegonić maszerkom z kijami  he,he...
Zagadaliśmy się z Mirkiem, a może zapatrzyliśmy na ćwiczące dziewczyny? hi,hi... Które mijaliśmy na każdym kółku przy wakeparku;) Tak czy inaczej nie wiem kiedy wydreptaliśmy dwadzieścia trzy kilometry:)
W zasadzie nie planowałem kolejnej "połówki" w tym tygodniu. Myślałem zrobię minimum (jak nasi piłkarze;) Dychę, tak żeby się nie zatuptać, bo znalazłem na niedzielę ciekawą imprezkę z biegiem: I Terenowy Bieg O Puchar Wójta Gminy Wręczyca Wielka
Trochę dystans /5km/ nie dla mnie:( bo zanim się rozkręcę i zacznę naprawdę biec to trzeba będzie kończyć;)

Pierwszy! i niedaleko. W dodatku za frico:) A to już rzadkość. Ostatnio niektórzy orgowie już tak kombinują jakby tu zarobić, że nawet dzielą pakiety na podstawowy, standard i jeszcze osobno kasują za numer startowy:( 
Ba są nawet tacy co za biegi dla dzieci kasują po 15 zeta!!! A to dla mnie to już chciwość łamana przez pazerność. Mogliby chociaż w regulaminie na samym początku nie pisać w punkcie cel imprezy na pierwszym miejscu "promocja biegania i propagowanie aktywnego wypoczynku" lub podobnie w tym stylu. No cóż jedni biegają dla zdrowia, pasji, wyników, a inni za kasą:(
Pasjonaci organizują biegi dla biegaczy, a dorobkiewicze bo jest moda na bieganie i szansa się nachapać. A przysłowie mówi lepiej jest się najeść łyżką niż chochlą, bo można dostać niestrawności hi,hi...

niedziela, 12 czerwca 2016

hymn...

godło i sztandar to od wieków dla większości ludzi Świętość. Nierzadko za Tę świętość oddawali to co najcenniejsze, czyli własne życie.
Nie rozumiem, więc dlaczego podczas grania rosyjskiego hymnu przed meczem z Anglią gawiedź gwiżdże? Co piłkarze maja do tego, że wielcy w Ich kraju uprawiają taką, a nie inna politykę. Tak jak ja nie mam wpływu na to co robią nasi pseudo wybrańcy narodu niezależnie z jakiej opcji politycznej się wywodzą.
Jestem Polakiem i jestem z tego dumny! POLSKA to moja Ojczyzna. Kraj, ale nie żadna z partii politycznych, bo kierują się przede wszystkim własnym interesem.
Nie rozumiem kiboli wszczynających zamieszki na ulicach, stadionach i braku szacunku dla przeciwnika:(
Nie rozumiem co dzieje się z ludzkością... coraz więcej ludzi pełnych nienawiści do wszystkich i wszystkiego. Niszczących mienie i zadających ból oraz cierpienie drugiemu człowiekowi:(

A przecież można! da się! jak ludzie:)

piątek, 10 czerwca 2016

nie pomogło...

dwadzieścia siedem kilometrów, żeby prześcignąć Pawła w endomondowej rywalizacji *Kwietny Bieg 2016* Wczoraj zrobił trzydziestkę i miałem dziś do Niego siedemnaście kilometrów starty:( Wyrównałem siedemnastką i dołożyłem jeszcze dychę na zapas, ale On też przebiegł dyszkę i w rezultacie przegrałem o jakieś pół kilometra he,he...
Tylko jak na złość dziś skończył mi się pakiet w telefonie na internet:( Apka endo w telefonie nie wysyłała na bieżąco treningu i kiedy połączyłem się z endomondo przez wi fi w domu to 27 kilometrów do rywalizacji nie zaliczyła:((

Fajna "podpucha" żeby trochę więcej pobiegać hi,hi... A ponieważ nadal marzy mi się powtórny start w Zamościu to dobry trening przed stówką na raty;)  Byłem na Biegu Dzieci Zamojszczyzny dwa lata temu i szczerze polecam tę imprezę, bo jest naprawdę wyjątkowa:)

Dzisiaj te prawie lub niecałe trzydzieści kilometrów;) przetuptałem z prędkością 'ekonomiczną' na całkowitym luzie delektując się dystansem he,he... Chociaż i tak mój stały, wierny Kibic na Wałowej krzyczał z daleka: "panie nie tak szybko, bo pan za dużo kilometrów zrobisz" he,he...

W tym tygodniu w pięciu wyjściach dziewięćdziesiąt cztery kilometry. "Łikend" tym razem wolny, więc cotygodniowego sobotniego udeptywania bialskich pól nie będzie. 
Regeneracja i odpoczynek to podobno też elementy treningu. 
Dlatego sobota i niedziela relaks i labowanie:)

czwartek, 9 czerwca 2016

ujeżdżałem...

dziś od samego rana takie nowe tupty he,he... Najpierw jak to na westernach robią kowboje w kółko po ścieżce rekreacyjnej pięć razy. Narowiste jakieś hi,hi... Chciałby mną rządzić, kierować;) Każde z nas chciałoby dyktować warunki drugiemu, a że one para to liczebną przewagę miały już na starcie. Ale nie dałem się! Umęczyłem je na pętlach, później wypuściłem poza teren parku Lisiniec, aby mogły poczuć luz. Potem znowu trzy okrążenia wokół glinianek i wracałem po dwudziestu kilometrach jak na dobrze ułożonym wierzchowcu he,he...
Wygląd rzecz gustu. Mnie się podobają:) Wygoda, wykonanie, amortyzacja okey:) Najbardziej zaskoczyło mnie sprawne przetaczanie stopy w tych butach. Miałem wrażenie, że mnie popędzają;) bo nie mogłem chwilami za nimi nadążyć hi,hi... 
Wczoraj kupiłem Aduro w Olimpiusie. Dzisiaj zrobiłem dwudziestkę i żadnych obtarć, odgniotków itp. Super! Po wczorajszej dwudziestce w zdeptanych asicsach niebo, a ziemia;)
Zapowiada się owocna współpraca;) Dobra to prognoza na przyszłość i wspólnie przebiegnięte kilometry:) 
Lubię bruksiki:) "zajechałem" w przeszłości już dwa modele i byłem bardzo zadowolony:)

Post nie jest sponsorowany he,he... Ale muszę tu pochwalić Panią, która pracuje w tym sklepie. Ma niesamowitą cierpliwość do biegaczy! Potrafi wyłożyć stos butów do przymiarki! Zachęca do pobiegania po sklepie i nie okazuje zniecierpliwienia gdy biegacz przebiera, mierzy i zadaje dużo pytań. Pomaga, jak nie ma rozmiaru ściąga w kilka dni i za każdym razem gotowa "nieba przychylić":) Dziękuję:)) Oczywiście jak jest Szefostwo również służy pomocą, a zna się, bo także biega:) Biegającej Płci pięknej podpowiem jeszcze, że czasem można tam spotkać fajnego chłopaka i świetnego triathlonistę w jednej osobie Kacpra;) 

środa, 8 czerwca 2016

bez powrotu...

do punktu wyjścia dzisiaj he,he... Po raz pierwszy chyba na treningu, bo starty takowe już wcześniej zaliczyłem. Na przykład:
Maraton Solidarności start w Gdyni meta w Gdańsku. 
Maraton Lednicki start Poznań meta brama Ryba na polach lednickich.
Połówka w Żytnie gdzie nas wywieziono na start autokarami i jeszcze parę innych imprez gdzie bieg nie kończył się w miejscu startu.
Dziś wystartowałem z przeciwległego krańca Alei Brzozowej tj. skrzyżowania Ikara i św. Kaspra del Bufalo. A dokładnie z końcowego przystanku autobusu linii 19;) 
Ruszyłem w bialskie pola odwrotnie niż w soboty i klucząc po bezdrożach dwa razy minęliśmy się z sympatyczna Katarinako;)) 
Napotkałem ponadto czworo Kijarzy i dwóch młodych biegaczy.
Poleciałem w kierunku domu oczywiście  nie najkrótszą drogą, bo dałaby mi tylko około dziesięciu kilometrów. A tak biegnąc gdzie "oczy poniosą" nadreptałem dwudziestkę;) 
Po drodze "zatankować" musiałem picie w przydrożnym sklepie, bo inaczej jęzorem zamiatałbym przed sobą ulice hi,hi... 
Biegło mi się po wczorajszym dziesięciokilometrowym marszu na raty fantastycznie:) Nawet przestałem zwracać uwagę na jak dla mnie zbyt letnią aurę:( 
Zdecydowanie wolę niższe temperatury, lecz nie ma wyjścia taki mamy klimat;) Biegamy i się opalamy;) No i na asfalcie czuję, że moje zdeptane asicsy domagają się przejścia w stan spoczynku hi,hi...

poniedziałek, 6 czerwca 2016

rywalizacja...

ale zdrowa jest znakomitym bodźcem  do pięcia się w górę. Niezależnie w jakiej dziedzinie życia. Oczywiście nie za wszelką cenę he,he... Motorem do podjęcia zwiększonego wysiłku, żeby osiągnąć wymarzony cel. 
Nigdy nie zrozumiem (z naszego "podwórka";) skracających trasę lub w jakikolwiek inny sposób oszukujących, czy to w sporcie, albo w każdej innej dziecinie życia:(
Często na endo otrzymuję zaproszenia do rywalizacji i przeważnie ignoruję. Niektórzy mają nawet do mnie o to pretensje. Sorry! Czasem wyjątkowo się zgadzam, lecz bardzo rzadko, bo wkurza mnie spryciarstwo:(
Postanowiłem dziś napisać czemu mnie to nie bawi. Tworzone na apce rywalizacje to forma zabawy. Za bycie najlepszym nie ma podium, pucharów, nagród itp. Tzw. "gra o pietruszkę" hi,hi... Mimo to jeśli osoba tworząca konkurs nie ustawi podczas zakładania konkursu, że liczą się kilometry zarejestrowane przez gps to zaczyna się "gra pod stołem" na komputerze;) 
Ktoś Kto biegał niewiele nagle robi się ultrasem hi,hi... W ustawieniach taki delikwent "ukrywa" mapy treningów, międzyczasy, aby konkurencja nie widziała, że treningi są dodawane "ręcznie". Cóż *dodaj trening z wyznaczeniem trasy* i apka przyjmie wszystko. Tylko pytam się w imię czego???  Nigdy Tych ludzi nie zrozumiem! Jaką można mieć satysfakcje, bo przecież chyba o to chodzi jeśli się oszukuje?!
Swego czasu kiedy pierwszy raz biegłem *Setkę* w Blizanowie na dziewięćdziesiątym piątym kilometrze kierowca busa chciał nas koniecznie podwieźć. Był wieczór, ciemno, zimno. Razem z moim partnerem biegowym byliśmy już bardzo wyczerpani. I kiedy namolny kierowca wciąż kusił Kolega wykrzyczał Mu: "nie pie...l! chcemy dobiec i siedząc przy piwie mieć pewność, że pokonaliśmy całe 100 kilometrów! A nie jakieś pie...e 95!  
Gdybym wtedy podjechał sumienie nie dałby mi spokoju.  W Blizanowie nie mógłbym się pojawić. Wstydziłbym się sam siebie. Byłem potem jeszcze dwa razy się poprawiać i chciałbym ponownie:)
Zastanawia mnie jak biegacze oszuści mogą sobie spojrzeć w oczy podczas golenia? A już w ogóle nie wyobrażam sobie kiedy kantowanie się wyda!! Co wtedy?! harakiri? 

Dzisiaj na dobry początek nowego tygodnia fajne siedemnaście kilometrów spokojnego biegu na luzie. Bez planowanej trasy na zasadzie 'gdzie mnie oczy poniosą' he,he... 
Najpierw przeprowadziłem inspekcję "Bałtyku" Sprawdziłem czy czasem przez 'łikend' Ktoś nie zwinął ścieżki rekreacyjnej;) A potem ruszyłem w miasto hi,hi... Raczej peryferie;)
Uwielbiam poranne bieganie ! Jest rewelacyjne! To ładowanie akumulatorów daję mi zapas energii na cały dzień:)
Ma tylko jedną wadę ha,ha...

sobota, 4 czerwca 2016

nowy...

rytuał doszedł mi w sobotnie bieganie he,he... Lecąc w bialskie pola po półtorakilometrowym truchcie wpadam na Bialskiej w plenerową siłownię;) Najpierw"biegacz" potem wahadło, orbitrek i twister na boczki;) Kilka minut ćwiczeń i dalej przez Okulickiego Aleją Brzozową do Sanktuarium Krwi Chrystusa. Wracając też wskakuję na przyrządy po czym już spokojnie dreptam do domu:)
Dzisiaj w bialskich polach zrobiłem trzy kółka. Każde po 4,1 km z czego ostatnie szybko, bo goniłem biegaczkę hi,hi... 
Dziś w Wilka Lasku tłoczno;) Naliczyłem dwanaście osób maszerujących z kijkami oraz siedmiu biegaczy i jedną biegaczkę:)
Zawsze pierwszą piątkę biegnę niczym paralityk he,he... Ale później jak "zatrybię" i oddech zgra się z przebierającymi szybciej nogami to mógłbym lecieć i lecieć. Rano było to samo! Zanim się rozkręciłem to doturlałem za sanktuarium. Dopiero pętelki kręciłem jak dobrze wyregulowana maszyna;) Biegało mi się dziś rewelacyjnie! Może to przez odmulenie wczorajszymi przebieżkami? W sumie zrobiłem dwadzieścia kilometrów, a przez cały tydzień pięćdziesiąt dziewięć w czterech wyjściach.

Myślałem, że od osiemnastej wczoraj będę  pętelkował w Lisowicach na fajnym dwudziestoczterogodzinnym Kwietnym Biegu, ale niestety nie wyszło:( 
Ostatnio jakoś "omijają mnie starty:( 
No cóż życie ma to do siebie, że nie zawsze jest tak jakby się chciało;) Najważniejsze, że biegam! 

piątek, 3 czerwca 2016

czerwcowe...

pierwsze dwanaście kilometrów;) bo ostatnie dwa dni były bez biegania:( 
W środę rano wygibasy, czyli cotygodniowa gimnastyka.
Wieczorem "występ" w reprezentacji Holandii i wygrany mecz z Polską Kadrą Narodową hi,hi... więc wczoraj jak najbardziej zasłużony odpoczynek.
Po opadach deszczu dzisiaj ścieżki w chaszczach parku Lisiniec przez nisko zwieszone gałęzie niezbyt sprzyjające bieganiu:( Dlatego w większości  udeptywałem ścieżkę rekreacyjną. Towarzyszyły mi cztery Walkerki i dwie biegaczki tylko w kierunku przeciwnym he,he... 
Po kilku kółkach dla odmulenia i szybszego przebierania nogami dziesięć przebieżek na deser;)
Pogoda do biegania świetna:) Pochmurno, wilgotno, czternaście kresek plus na termometrze i świeże, rześkie  powietrze:)   
Myślałem jeszcze o letnim "morsowaniu" lecz po gwałtownych opadach zawsze woda jest jakaś zmącona, brudna. Pewnie płynące zewsząd strumienie deszczówki spłukują wszelki okoliczny brud:( 
 Jutro sobota zatem tradycyjnie o poranku bieg przez Aleje Brzozową w bialskie pola i Wilka Lasek. 

Testowałem dziś apkę dla biegaczy na telefon pace control. Specjalnie mnie nie zachwyciła. Często gubił się sygnał gps:( W sumie wygląda na uboższą wersję endo. Zostanę, więc przy tej drugiej. Na razie;)

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13