"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


piątek, 29 marca 2019

jak nie...

                   urok to żydowskie wesele, albo przemarsz wojska lub jeszcze sraczka he,he... mawiano kiedyś;)
Jeszcze nie "wylizałem się" z ran hi,hi... Po przedwczorajszym bliskim spotkaniu z nawierzchnią ścieżki rekreacyjnej, a dziś znów krew na rękach tzn koszulce;(
Dobrze, że ten dobry biegowo tydzień się kończy, bo nie wiem co jeszcze bym wymodził hi,hi... 
Drogo mnie te endorfiny kosztowały w tych ostatnich dniach;) W środę zdarłem ręce, a dzisiaj nie wiedzieć czemu sutki:(( Stara, sprawdzona koszulka... Chłodno? Owszem, lecz nie aż tak. Doświadcza mnie to moje kochane bieganie, ale po co? Pewnie się okaże niedługo he,he... 
Już dawno mi się taka wątpliwa "przyjemność" nie przytrafiła;) Podobne "różyczki" na białej wtedy koszulce miałem po Cracovia Maraton 2011. 
Kto nie zaznał tej przypadłości i późniejszej reakcji pod prysznicem hi,hi... chyba nie wie jak boli bieganie he,he...
W czasie biegu oczywiście nie zorientowałem się. Dopiero w łazience, gdy zobaczyłem czerwone ślady w okolicach cycków pomyślałem ależ będzie tusz hi,hi...
Fajnie było! Spokojne szybsze przebieranie nogami na dystansie dwunastu kilometrów, a potem przebieżki. Seria dziesięciu przebieżek na łące przy "Bałtyku" była rewelacyjna:) Wiosna na całego! Niezbity dowód to Parka dopieszczająca się  na ławeczce w najbliższym sąsiedztwie he,he... Zajęci sobą nie wiedzący o świecie Bożym dookoła;) pewnie nawet mnie nie zauważyli kiedy tupałem szybko wolno, szybko wolno, szybko wolno... hi,hi... Że mi zazdrość? no pewnie, ale tak to w życiu bywa, żeby się ktoś mógł bawić Ktoś musi zasuwać he,he...
Najlepszy tydzień w tym roku:) Sześćdziesiąt cztery kilometry w czterech wyjściach. Po raz drugi szóstka z przodu;)
"Łikend" wolny! Biorę urlop he,he... Zatem podsumowanie marca w poniedziałek.
Cytat na dziś:
"Najgorsza walka, to walka z samym sobą. Nigdy nie wiesz czego możesz się spodziewać."

środa, 27 marca 2019

zapatrzyłem...

                             się na dziouszkę w mundurze strażackim i sruuuu na glebę jak długi he,he... Obdarte łapy to pikusś, bo przecież na rękach się nie biega;) 
Tylko obciach niemały, że wylądowałem przed wozem bojowym:( Gdyby u stóp Strażaczki to zamknąłbym oczy i czekał, czy nie zechce przypadkiem, aby poćwiczyć sztucznego oddychania w ramach reanimacji hi,hi... 
Skoro CS PSP przeprowadza takie duże manewry na "Bałtyku" to bym się załapał;)
Dzisiaj udeptywanie ścieżek w parku Lisiniec i obserwacja ćwiczeń. Część strażaków pływała po akwenach "Bałtyk", "Adriatyk", "Pacyfik". Inni pracowali przy sprzęcie, ale mnie jako biegaczowi najbardziej spodobali się Ci co w pełnym umundurowaniu biegali dwójkami z rurami pod pachami;) i czwórką z jakimś agregatem. Musiał sporo ważyć skoro co pewien czas zmieniali się, aby nie targać ciężaru cały czas w tej samej ręce. 
Szacun maja Chłopy krzepę!!!
Po jedenastu kilometrach pomyślałem: nie będę Im "patrzył na ręce" he,he... 
W piątek wstawiłem "ząbki" z przebieżek, 
więc dziś dla równowagi z podbiegów;)
Poleciałem zatem na moją górkę i z rozpędu walnąłem jedenaście podbiegów:) Miało być dziesięć, lecz jakoś  straciłem rachubę w trakcie hi,hi... 
W sumie wyszło prawie szesnaście kilometrów i żeby nie piekące dłonie:( byłoby można powiedzieć było rewelacyjnie;) Cóż z drugiej strony to może i dobrze. Przynajmniej Monia, Adam i jeszcze paru Innych zobaczą, że mnie nie tylko zawsze z górki he,he... i też mnie dopadają rożne "przypadki" hi,hi... Z drugiej strony to ostatnio coś za często zdarza mi się "wyrżnąć orła" Jeszcze nie zniknęły ślady po dwóch upadkach jednego dnia:(  A tu masz! Wszystko przez Te Baby jak to mawia znajomy biegacz hi,hi...
Cytat dnia: 
Bieganie, to ten czas kiedy negatywne emocje znikają, a w ich miejsce pojawia się szczęście.

poniedziałek, 25 marca 2019

trzydzieści...

                        dwa kilometry w ciągu pierwszych dwóch dni nowego tygodnia:) Jest dobrze. Tylko, żeby tego czasem nie... nie napiszę, aby nie zapeszyć he,he... 
Bo jak napisała Monika: "30..20..30.. kilometry wchodzą jak po maśle, wydaje Ci się że jesteś niezniszczalna? Bezmóżdże:( Przetrenowanie = kontuzja i cały mój wysiłek szlak trafił!"
Znam ten ból, bo niestety też mi się to w mojej "karierze" hi,hi... przytrafiło:( Myślę prawie każdy pasjonat szybszego przebierania tego doświadczył.
Po zaznaniu tej przypadłości niby każdy wie coby nie przeginać, lecz endoriny i euforia potrafią skutecznie wyciszyć rozsądek he,he...
Po wczorajszej dwunastce nadbrzeżem Stradomki i Kopnopki dziś Aleja Brzozowa, Lasek Wilka i bialskie pola.
Trzy pętle po 4,1km za Sanktuarium Krwi Chrystusa plus dobieg tam i z powrotem. W sumie spokojna dwudziestka po piachach i wertepach hi,hi... Fajnie było! Wiosna "pełna gębą" Na niektórych drzewach malutkie pączki i bazie:) Przekwitnięte, a przecież do Wielkanocy jeszcze miesiąc.
„Jakie jest Zwiastowanie, takie będzie i Zmartwychwstanie”
„Gdy przed Zwiastowaniem ruszy się pszczoła, to mokrą wiosnę nam przywoła”
  • „Na Zwiastowanie jaskółki się ukazują, ludziom wiosnę zwiastują”

  • Cytat na poniedziałek:
  • *Twoje nogi wcale się nie poddają. Robi to twój umysł.*
  • niedziela, 24 marca 2019

    już dawno...

                              zamierzałem zrobić rekonesans biegowy ścieżki nad Stradomką.
    Zawsze jednak było jakoś nie po drodze he,he... 
    Ostatnio wracając od Wiktorki i przechodząc przez most na Zaciszańskiej zapisałem sobie w pamięci, żeby sprawdzić mapę. 
    Oczywiście ścieżki to nie ulice, więc to co na ekranie może różnić się od tego w rzeczywistości diametralnie. Z mapy wychodziły dwie opcje lecąc od Zaciszańskiej wzdłuż Stradomki dalej prosto w kierunku Niepodległości, lub odbić w prawo jak Konopka. Wybrałem wariant drugi, bo postanowiłem po powrocie na Zaciszańską zbadać jeszcze ścieżkę w druga stronę do Przestrzennej. 
    Konopką dotarłem po niecałych pięciu kilometrach tylko pod Jagielońską, bo dalej niestety chaszcze:) A szkoda:( Spokój, cisza, świeże powietrze, pusto nie licząc kilku amatorów browara na świeżym powietrzu hi,hi...
    W drugą stronę do Przestrzennej kilometr z małym hakiem he,he...  Bo dalej znów wertepy. W obie strony po przeciwległych brzegach nieco ponad dwa kilometry. W sumie z dobiegiem chodnikowym ponad dwanaście kilometrów. Z czego dycha w terenie:) 
    Fajnie było! Spokojnie,  na luzie zlustrowałem teren i nawet pstryknąłem kilka fotek dla udokumentowania inspekcji hi,hi... 
    Muszę jeszcze sprawdzić wersje pierwszą, czyli wzdłuż Stradomki  do Niepodległości i później dalej do Krakowskiej. Potem kiedyś może udałoby się przeskoczyć nad Wartę? 
    Udany pierwszy dzień tygodnia;) czyli ostatni tydzień marca też taki powinien he,he... 
    Jutro mam zamiar odwiedzić bialskie pola, a tzn, że może coś więcej poszuram hi,hi...

    piątek, 22 marca 2019

    z, albo...

                            przed łabądkami he,he... pływającymi w "Bałtyku" były dzisiejsze przebieżki;)
    Wcześniej jednak dyszka spokojnego tuptania po parku Lisiniec i najbliższej okolicy:) 
    Aura idealna na bieganie. Na termometrze siedem kresek powyżej zera. Prawie bezwietrznie, pochmurno, lecz bez zapowiadanych opadów. Wiosna "pełną gębą", ale synoptycy po niedzieli już wieszczą opady śniegu hi,hi...
    Kiedy oblatywałem rejon "Bałtyku" przy mostku na kanale jeden z pracujących młodzieńców rzucił ni z tego ni z owego "widać jest forma" Zaśmiałem się:) i nie powiem, ale od razu dziadka się wyprostowało hi,hi... a i nóżka dalej grzebnęła;) 
    Fajnie było!
    Ostatnio "wpadłem" na artykuł: "Slow jogging - japoński sposób na długowieczność?" Czyli biegać Każdy może;) 
    hmm... lubię wolne, spokojne bieganie w strefie komfortu, ale dreptanie w tempie chodu? Półgodziny okey, lecz na dłuższym dystansie można się zatuptać na amen hi,hi... 
    Chyba, że... zależy jaki chód? Zawodnicy chodu sportowego zasuwają szybciej niż niektórzy biegacze he,he...
    Cytat dnia:
    „w Polsce wszystko jest źle zbudowane, lecz Polki są zbudowane wybornie.” -  Kornel Makuszyński
    „Jeżeli w pierwszy dzień po przesileniu marcowym burza się zdarzy, zima już nie przydarzy”

    czwartek, 21 marca 2019

    wiosna...

                                 niby pierwszy dzień tej najpiękniejszej pory roku, a w "Pacyfiku" idzie zmarznąć hi,hi... Temperatura wody plus sześć i powietrza cztery, lecz przy dłuższym pluskaniu paluszki sztywnieją he,he... Niektórzy narzekają, że przy takiej pogodzie morsowanie nie ma takiego uroku jak zimą. Fakt śnieg, lód i zimowa aura daje rewelacyjny klimat. Jednak jak twierdzą spece od zimnych kąpieli każde oddziaływanie wody o temperaturze poniżej ośmiu stopni dla organizmu ma zbawienny wpływ terapeutyczny:) 
    Na bazie mojego dziesięcioletniego doświadczenia w tym temacie mogę się tylko pod takim stwierdzeniem podpisać. Może taka kąpiel jak dzisiejsza nie jest tak medialna" hi,hi... jak zimą, lecz dobroczynne jej działanie jest bezdyskusyjne. 
    A, że w naszym kraju nad polskim morzem prawie zawsze latem z racji temperatury wody jest "morsowanie" w Bałtyku he,he... to jestem Morsem całorocznym i kąpie się cały rok na okrągło;) Nie muszę też robić otwarcia i zamknięcia sezonu hi,hi...
    Dziś bieganie było tylko numerem dwa;) Jako rozgrzewka, ale i tak nadreptałem po parku Lisiniec siódemkę na luzie. Pomalutku z plecakiem na grzbiecie tak, żeby się rozgrzać, a nie zmęczyć. Wczoraj było bieganie z podbiegami jutro będzie z przebieżkami, więc dzisiaj relaks i regeneracja:)
    „Jak po Benedykcie ciepło, to i w lecie będzie piekło”
    „Benedykta Bożą mocą, dzionek już się równa z nocą”

    środa, 20 marca 2019

    lubię...

                              podbiegi:) Bardziej niż zbieganie he,he... Dlatego trawiasta górka to stały punkt programu w moim tygodniowym planie. Od niedawna bieganie z podbiegami wychodzi w środę. 
    Dziś też po spokojnej jedenastce dołożyłem serię dziesięciu podbiegów i na koniec slalom miedzy drzewami;) 
    W inne dni podobny slalom robię na początku treningu z górki w ramach rozgrzewki i biegowej zabawy hi,hi...
    Moja góra znajduje się na jasnogórskim polu namiotowym i niestety w okresie wzmożonego ruchu pątniczego jest zasłana namiotami. Często jednak nawet poza szczytem pielgrzymkowym też trafiają mi się tam kibice;) Dzisiaj w końcówce slalomu spotkałem grupę młodzieży, która z parkingu szła w kierunku odwrotnym do klasztoru, więc pewnie do "biedry" he,he... I tu miła niespodzianka:) Wszyscy narzekają jaka ta młodzież nie wychowana, niedobra, itp. itd. A tu proszę w momencie wymijania się Dziewczyny i Chłopaki mówią mi dzień dobry!!!:)) Z wrażenia zapomniałem Ich zapytać skąd taka grzeczna Młodzież przyjechała:) Zdarzały mi się już nieraz takie spotkania, ale najczęściej słyszałem: "co ten stary odpie....la", "tempo, tempo" lub tym podobne hasła hi,hi...
    „Od dnia dwudziestego marca zagrzewa słońce nawet starca”

    poniedziałek, 18 marca 2019

    zielono mi...

                                     się zrobiło w bialskich polach he,he...
    Po dwóch dniach wolnego;) a co należy się od czasu do czasu wolny "łikend" hi,hi... Kierunek Bialska patrz Aleja Brzozowa i cztery pętle za Sanktuarium Krwi Chrystusa.
    Każde kółko to 4,1 km. D tego czwórka dobiegu, czyli razem ósemka i dwadzieścia pięć kilometrów na liczniku przy poniedziałku:) Żeby nie było nudno jedno w prawo, drugie w lewo i kolejne dwa znów na przemian odwrotnie;)
    Początkowo jak to po przerwie nie mogłem zatrybić hi,hi... Lecz po pierwszej pętelce pomyślałem: to połowa pierwszej połowy he,he... zrobię jeszcze tę i będzie połowa całości hi,hi... I poszło! Stara zasada biegowa przecież mówi - maraton to nie czterdzieści dwa kilometry tylko cztery dziesiątki! Setka kaliska to nie sto kilometrów, a dziesięciokilometrowy dobieg i sześć pętli po piętnaście kilometrów. Prawda, że druga opcja lepiej brzmi? Nie na próżno mówi się: długie dystanse biega się głową, a nogami tylko przebiera he,he... 
    Fajnie było! Przelotnie siąpił wiosenny deszczyk:) Ziemia pachniała wilgocią, ptaki koncertowały i pod koniec spotkałem uśmiechniętą biegaczkę:) Niektóre lecą /szczególnie Te ze słuchawkami w uszach/ jakby nic nie słyszały;) nie widziały i jakieś takie smutne:( a przecież bieganie to sama radocha i endorfiny:)
    „Jeden papieros to pięć minut życia mniej. Jeden szczery wybuch śmiechu to pięć minut więcej. Jaki z tego morał?” -  Grzegorz Halama

    piątek, 15 marca 2019

    wiadomo...

                                 już!!! W półfinale PP Raków zagra  z Lechią Gdańsk.
    Lider ekstraklasy, a zatem przeciwnik dobrze notowany he,he... Sukces zdobyty z trudem zawsze smakuje wybornie;) Dlatego jak napisałem na fb: "Damy radę!!! skoro Raków puka do ekstraklasy to w lidze będzie musiał grać z zespołami Lechi, Lecha, czy Legi. Więc mecz półfinałowy to normalka. Jeśli zagrają jak ostatnio z sercem, z determinacją i odważnie będą w finale. 
    Bo odważnym szczęście sprzyja:)" O czy sam się już nieraz przekonałem hi,hi...
    Ja dziś spokojny bieg na dystansie dziesięciu kilometrów:) I seria dziesięciu przebieżek. Trawnik przy "Bałtyku" po opadach deszczu nasiąknięty i miękki jak gąbka;)
    Po pięciu miałem nawet  zamiar przenieść się ścieżkę rekreacyjną, bo lekko nie było he,he... Zrezygnowałem jednak, bo im trudniej tym przecież lepiej;) Zresztą od samego rana buzowały we mnie hormony szczęścia hi,hi...

    Fajnie było! Co chwilę kropił deszczyk i chyba dlatego "grzebyk" wyszedł niezły;) Cieszę się, że szybsze przebieranie nogami idzie mi he,he... Bo jak to kiedyś na nartach miał napisane  Piotrek Żyła: "musi być luz w d...e" hi,hi...

    czwartek, 14 marca 2019

    ochłodzenie...

                                      w "Pacyfiku" po wczorajszym niezwykle emocjonującym meczu Raków(2) Legia(1;) Oj działo się, działo!

    Warunki trudne. Silny wiatr, padający deszcz i te "zrównoważone" temperatury otoczenia i wody:( To Nie jest to co Morsy lubią najbardziej he,he...

     Cóż zima się kończy, ale nie kończą się kąpiele, bo jestem Mors całoroczny hi,hi... Skończy się czas na moczenie;) to przyjdzie na pływanie:) Na razie jeszcze dłuższe trzymanie rąk w wodzie sprawia, że paliczki sztywnieją he,he... Ci, Którzy morsują w butach neoprenowych i podobnych rękawicach chronią najbardziej podatne na wyziębienie części ciała. Ja staram się nie używać takich przyborów i pluskać się w warunkach jak najbardziej naturalnych. Czasem wkładam buty, gdy wokół przerębla zalega lodowy "gruz", żeby zabezpieczyć stopy przed poranieniem.
    Dzisiaj rekonesans ścieżki rekreacyjnej i "dzikiej"  nad Pacyfikiem" hi,hi... W sumie spokojna szósteczka:) W ramach rozgrzewki i "odparowania" bo ciśnienie po fantastycznej postawie Naszych Piłkarzy  z Rakowa poszło w górę jak i "apetyt" na więcej he,he...

    środa, 13 marca 2019

    nadzwyczajne...

                                         wydanie hi,hi...
    Ogromne brawa i graty dla Drużyny RAKOWA Częstochowa! Szacun dla trenera Marka Papszuna! Żeby tak reprezentacja Polski grała jak Raków;) "Oliwa nie żywa, ale sprawiedliwa" i na nic gadki szmatki śmiechu warte pinty po meczu;)
    Tak trzymać Panowie! Dzięki za walkę:) 



    Ona, Matka nadziei, podtrzymuje nas w chwilach ciemności, trudności, zniechęcenia, pozornego niepowodzenia lub prawdziwych ludzkich porażek. /papież Franciszek

    budzę się...

                                  rano wyglądam za okno, a tu taki widok;) Legia faworytem dzisiejszego spotkania, ale jednak przeciwnika nie zlekceważyła he,he... Mecz po południu. Ze stolicy trochę ponad dwieście kilometrów, a przyjechali już wczoraj. To dobry znak. W dodatku dziś trzynasty znaczy się szczęśliwy dzień hi,hi... 
    Z drugiej strony drużyna z wyższej klasy będzie mogła zrzucić niefart na pecha he,he... Jako lokalny patriota całym serduchem będę za czerwono niebieskimi:) Czekam na dobry mecz. Także w wykonaniu arbitrów! I niech wygra lepszy!!! Co prawda legioniści jak to zauważył Mati z samego  rana poszli na Jasną Górę do Mateczki. Ale ONA nasza przecież częstochowska;))
    Czas leci, emocje rosną, żółty izotonik się chłodzi;)
    Ja swoje dziś zrobiłem he,he... Teraz czas na Chłopaków z Rakowa;) Trzynastego trzynastka, bez patrzenia na zegarek to kolejny dobry znak he,he... W tym dziesięć podbiegów na jasnogórskim polu namiotowym. 
    Dziś prócz górki przyszło walczyć z silnym wiatrem, ale to dobrze. Im trudniej tym lepiej. Satysfakcja większa, czego eRKaeSiakom też życzę.
    Fajnie było:) Mimo wiatru, przelotnego deszczu i zaciśniętych kciuków;) 
    Wracając miałem nadzieje, że wpadnę na legionistów wychodzących z hotelu. I dobrze myślałem, niestety spóźnili się:( Zdążyłem wziąć prysznic, zjeść, a Oni dopiero pomaszerowali w kierunku Jasnogórskiego Klasztoru. Chwała Im, że w przedmeczowej gorączce znaleźli czas, aby pokłonić się przed Tronem Najświętszej Panienki.  Ostatnio "europejczykom" przeszkadza wiara, Bóg, krzyż:( 
    Ale do czasu he,he... Znałem wielu zagorzałych ateistów, komunistów wojujących z sakramentami, Którzy u schyłku życia na kolanach chodzili wokół Cudownego Obrazu Matki Bożej. Bo jak mówi stare polskie przysłowie: *jak śmierć u dupy to do pokuty* 

    poniedziałek, 11 marca 2019

    wróciła...

                                    zima he,he... Co niektórzy obwieścili już wiosnę, a tu dziś przelotne opady śniegu i śniegu z deszczem przez cały dzień. 
    Rano kiedy wybiegałem termometr wskazywał +2 stopnie. Zanim dodreptałem w bialskie pola zaczęło sypać śniegiem. W sumie to przy silnym wietrze nie sypało, a siekło białymi płatkami pokaźnych rozmiarów hi,hi...
    Dzisiaj pewnie z racji aury bylem niczym samotny biały, a raczej czarny z racji ubioru żagiel he,he... Zero biegaczy:( 
    Miałem ochotę na trzy pętle za Sanktuarium Krwi Chrystusa, ale bylem umówiony z wnusią, więc nie mogłem do Wiktorki się spóźnić;)
    Wczoraj miało być morsowanie z dobiegiem tam i z powrotem, lecz niestety brakło mocy przerobowych. Może dlatego poniedziałkowa piętnastka była jak setka dla pijaka na kacu he,he... 
    W zasadzie to "z buta" zrobiłem dziś połówkę;) Rano piętnaście kilometrów i po obiedzie do Wiktorii i z powrotem sześć marszu:)
    Jubileusz sześćdziesięciolecia trwa nadal i chyba taka równa rocznica będzie przez cały bieżący rok biegowy hi,hi... 
    Wszyscy życzą mi zdrowia, sukcesów na
    biegach i samym miejsc na pudle he,he... Nawet od najstarszego syna z żoną dostałem akonto puchar hi,hi... A od siostry "pocieszkę", że 60 to jeszcze mało;)
    W Teamie co rusz padają propozycje startów. Sam też chętnie jakiś sprawdzian bym zrobił he,he... Tylko co tu wybrać? 
    Na koniec jeszcze życzenia dla nas biegaczy z okazji wczorajszego dnia mężczyzny:))

    sobota, 9 marca 2019

    przed deszczem...

                                                zrobiłem piętnastkę z seria dziesięciu przebieżek:) 
    Podobnie jak tydzień temu planowo trening był na piątek, ale  niestety brak mocy przerobowych he,he...
    Dziś też do końca nie byłem pewny, czy się wyrobię. Jednak popołudniu kiedy dostałem hi,hi... przyzwolenie zebrałem się w trymiga;) 
    Pohasałem po parku Lisiniec i gdy na garmku pokazała się dycha zjechałem do "pit stopu" he,he... Kilka ćwiczeń na trawniku przy "Bałtyku" i szybko wolno, szybko wolno.....
    Świetnie latało mi się szybsze odcinki:) Może dlatego, że wczoraj było wolne? A może forma rośnie hi,hi... Lepiej odpukać, żeby nie zapeszyć;)
    Fajnie, że udało się zrobić trening przez zmrokiem, bo to nie murawa jak na boisku;) A nie chciałbym ryzykować jakiegoś nie daj Boże urazu.
    Cieszę się też, bo zdążyłem na transmisje meczu Rakowa z GKS_em (3:0:) Pod samym blokiem pokropił mnie jeszcze deszczyk. Który po niedługiej chwili zamienił się w ulewę :( Ma się te chody tam w górze he,he...
    😲

    czwartek, 7 marca 2019

    imieninowo...

    Życzenia od Darka Dąbrowskiego
                                popluskałem się dziś w"Pacyfiku" bo morsowaniem to trudno nazwać he,he... Temperatura powietrza +10! Wody +6! 
    Chociaż niektórzy pomyślą e... "bułka z masłem" hi,hi... To muszę powiedzieć, że przy takich temperaturach wydaje się zimniej niż gdy temperatura otoczenia to kilka kresek poniżej zera, a wody dwa stopnie plus;) Przy lekkim mrozie wchodzi się o wiele łatwiej do cieplejszej wody:) Podobny efekt jak latem nad polskim morzem. Gdy Bałtyk ma plus czternaście, szesnaście, a na plaży temperatura oscyluje około dwudziestu stopni plus to wszyscy narzekają brrr... ale zimno!
    Przed kąpielą obleciałem lisinieckie glinianki dookoła:) A garmek  znów odleciał i poleciał he,he... na skróty w linii prostej;) I oczywiście kiwnął mnie o kilometr hi,hi...
    W sumie wyszurałem sześć kilometrów na  mundurowo;) Przy "Adriatyku" starszy Gościu widząc jak w magnumach cioram przez plażę zagadnął: "co się pan na misje do Iraku wybiera?" Kiedy odpowiedziałem, że jestem pacyfistą;) Powiedział: "no tak w tym wieku by pana nie wzięli za stary" hi,hi... Ledwo człowiekowi stuknie 60siątka i już mu metrykę wytykają;)

    środa, 6 marca 2019

    sześćdziesiątka...

    dzisiaj mi stuknęła! Ale w kat M60 jestem już od początku roku hi,hi...
    Zamierzałem tę równą rocznicę uczcić biegowo, czyli przebiec sześćdziesiąt kilometrów:) 
    Jednak w tym roku 6 marca przypadła Środa Popielcowa. Początek Wielkiego  Postu to jak zawsze post ścisły. Od biegania też, a jakże;) No bo co to za poszczenie jeśli się odmawia, rezygnuje, czy ogranicza coś czego się nie lubi? Czy dla jarosza, Który jada tylko potrawy vege powstrzymanie się od mięsa w Popielec jest postem? he,he... 
    Skoro nie wyszły ultra urodziny;) to wykręciłem sobie 60 inaczej hi,hi... Jakoś nie mogę się do tej szóstki z przodu przyzwyczaić. Dlatego mówię, że mam dopiero trzydzieści lat (na jedna nogę;) Zawsze to lepiej brzmi!
    Dobieg na "mój" stadion kilometr;) potem czwórka na 60-cę i powrót z dziesięcioma promienistymi podbiegami;) Razem mimo woli dziewięć tysięcy metrów he,he... Jak to brzmi!
    Urodzinowe bieganie było super! Jeszcze jutro przydałoby się imieninowe morsowanie hi,hi...
    Po czterdziestce zaci(z)na się życie he,he... I nie na darmo śpiewa się ..."więc nie wbijaj w głowę żeś przeżył połowę lecz dopiero pół"... 
    Po sześćdziesiątce niestety już bliżej jak dalej;( Ale jak to mówią dopóki piłka w grze" hi,hi... nie wolno się poddawać i trzeba walczyć coby kiedyś umrzeć zdrowszym;) Nikt nie wie ile mu zostało i jakie plany ma wobec nas Najwyższy. Dlatego musowo być gotowym, ale nie odpuszczać;)  

    Cytat dnia:
    Najgorsze połączenie chorób, to Alzheimer i biegunka - biegniesz, ale nie wiesz dokąd.😉

    poniedziałek, 4 marca 2019

    wysyp...

                      biegaczy w bialskich polach he,he... a to nieodzowny znak, że zbliża się czas zrzucania ciuchów i wszystkie mankamenty figury będą widoczne hi,hi... 
    Co roku tak jest, że w perspektywie zbliżającego się sezonu plażowego wylegają rzesze sezonowych biegaczy;) Trzeba trochę zrzucić balastu po zimie, a bieganie to najprostsza forma aktywności fizycznej, więc run he,he...
    Wiosna "całą gębą"! Na termometrze ponad dziesięć stopni plus. Wybrałem krótkie spodnie, koszulkę z długim rękawem od *nocnej ściemy*, czapkę z daszkiem i to był strzał w dziesiątkę:) Chociaż nie było mi zimno, to przyznaje czułem się dziwnie hi,hi... Większość z napotkanych biegaczy długie portki, kurtki, czapki na uszy, a jeden nawet rękawiczki!? Ten ostatni patrzył na mnie jakoś tak spode łba;) Lecz Mu się nie dziwię, bo pewnie zagotowany myślał sobie: "nie mogłem się ubrać jak ten" he,he... znaczy się ja;)
    Nie licząc dobiegu do sanktuarium Krwi Chrystusa w polach udeptałem czternaście kilometrów. Razem (fajnie garmek pokazał 19,99;)
    Było rewelacyjnie:) Poturlałem się spokojnie, na luzie po wertepach;) Świeże, rześkie, pachnące powietrze:) Nad głową śpiewy ptaków, a i "kopytami" przebierało mi się lekko;) 
    Po ostatnich regularnych "majtaniach" nogami kolanka się nie odzywały. Potwierdza to moją opinię, że prosty zabieg kiwania nogami jest świetnym lekarstwem na nie moce stawów kolanowych. 
    Przysłowia na dziś:
    „Dzień świętego Kazimierza resztki zimy uśmierza”
    „Jeżeli na świętego Kazimierza pogoda, to na ziemniaki woda (na wykopki)”
    „Na świętego Kazimierza pełno już młodego zwierza”
    „Na świętego Kazimierza wyjdzie skowronek spod pierza”
    „W dzień świętego Kazimierza zima do morza zmierza”
    „Jak w Kazimierza pochmurno, o jarzynę nietrudno”
    „Na Kazimierza dzień się z nocą przymierza”

    niedziela, 3 marca 2019

    ze "szkiełkami"...

    dzisiejsze morsowanie:) Fajnie "grają" w wodzie potrzaskane kawałki lodu, ale trzeba uważać, bo bardzo łatwo się pociąć;) W kontakcie z zimną wodą skora robi się napięta i prawie nieczuła. Przy szybszym poruszaniu się wśród lodowych "szkiełek" łatwo się pokaleczyć. Często nie czuje się, ale po wyjściu widać krwawiące ranki:( Dziś  bez większych ran he,he... nie licząc skaleczenia stopy. Na własne życzenie hi,hi... bo buty do wody zostały w domu;) 
    Imieniny miesiąca uczciłem niedzielnym pluskaniem, bo na morsowanie to nie wygląda he,he... I spokojną piąteczką "z buta" W właściwie buciora;) Bo na zimowe kąpiele tuptam w magnumach i moro. Wygodniej, cieplej i łatwiej się ubrać:) Kiedyś przy dość dużym mrozie z trudem wcisnąłem się w biegowe leginsy. 
    Co niektórzy smucą się, że ostatnie podrygi zimy he,he... Większość Foczek i Morsów na wspólnych  grupowych morsowaniach zaczyna oficjalne zakończenia sezonu. Ja sezonu nie kończę, bo kapię się cały rok na okrągło hi,hi...
    Przysłowie na dziś:
    „Jaka w zapustną niedzielę pogoda, taką też Wielkanoc poda”

    sobota, 2 marca 2019

    z ząbkami....

    dzisiejsze sobotnie bieganie za piątek he,he... Wczoraj brakło czasu:( a i siły też, więc był tylko rowerek stacjonarny hi,hi...
    Dzisiaj większość trasy na "Bałtyku" albo jak kto woli w parku Lisiniec. Obleciałem prawie wszystkie ścieżki i po drodze spotkałem się z "Ząbkami":) Anią, Natalką i Grześkiem. Prawdę mówiąc gdyby Ania nie zawołała *cześć Tomek* to bym Ich nie zauważył:( Bo pokazywali córusi drób za płotem przy kanale "la manche" Dzięki Aniu!
    Gdy nadeptałem prawie dziewiątkę przeniosłem się na łąkę przy ogrodzeniu "Bałtyku" gdzie ostatnio robię przebieżki;) Pogoda dziś idealna na bieganie, ale nie tylko hi,hi... Bo na ścieżce rekreacyjnej i wokół plaży tłumy spacerowiczów;)
    Seria dziesięciu przebieżek i znowu ''ząbki" tym razem z małej litery he,he...
    Fajnie mi się latało w te i nazad;) Tym bardziej, że pod czujnym okiem spacerowiczów i innych biegaczy w stronę *szybko* nogi chciały się popisać hi,hi...
    Ogółem wydreptałem trzynaście kilometrów. W całym tygodniu pięćdziesiąt pięć w czterech wyjściach. Do tego dwadzieścia trzy marszu. Plus trzy godziny pedałowania na rowerku stacjonarnym i trochę "majtania" nogami;)
    W ostatnim poście obiecywałem napisać o moim lekarstwie na kolanka. Właściwie to nie moim tylko dyplomowanego chirurga ortopedy;) 
    Kiedyś trafiłem do Niego z bólem i zaraz na początku powiedział: "stawy uwielbiają ruch tyle, że bez obciążenia. Dlatego byłoby dobrze, żeby pan codziennie półgodziny machał sobie nóżkami siedząc na stole. Ale i tak pan tego robił nie będzie, bo wszyscy mówią - będę, a potem rezygnują" 
    Jak to ja nie będę! Zobaczymy! Gdzieś tak po dziesięciu dniach poczułem, że jest lepiej bez odpuszczania biegania:) Nie wiem jak długo stosowałem ten *przepis* ale mnie pomogło! Znajomi Którym polecam tę metodę śmieją się i mówią to placebo, lecz ja wiem swoje - mi pomaga:) 
    Profilaktycznie dwa tygodnie przed i po maratonie "jadę" na sucho. Kiedy coś się dzieje na bolące miejsce nakładam żel przeciwzapalny i zasuwam na mokro;) Trzydzieści minut to sporo czasu. Często, więc urozmaicam sobie "majtanie". Na przemian, lub razem, na zewnątrz, do środka itp. 

    Szukaj na tym blogu:

    Translator

    "...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13