padła. Niestety nie w lotka tylko na mojej stałej przydomowej trasie hi,hi...
Wczoraj pierwszy dzień po powrocie z drugiego obozu regeneracyjno kondycyjnego wolne. Ale tylko od biegania;)
Jak to zawsze po przyjeździe zakupy, pranie i kombinowanie jak tu zatrybić do rzeczywistości he,he...
Musiała ORK_a pomóc, bo dzisiaj biegało mi się rewelacyjnie:)) Kolano pracowało chwilami na wysokich obrotach i ani mru, mru hi,hi...
Zrobiłem rekonesans na "Bałtyku" i dwie pętelki z dobiegam tam i z powrotem dały sześć kilometrów:)
Woda w "Adriatyku", "Bałtyku" i "Pacyfiku" nie wyschła;) ścieżki nikt nie zwinął, więc poza przebudową części pomostu na kąpielisku wszystko po staremu.Jutro czerwona kartka w kalendarzu. Zatem znów mięso na obiad hi,hi... Biegania nie będzie. Od poniedziałku koniec labowania i zaczynam wracać do normalności he,he... Najważniejszy cel to wygibasy, czyt. gimnastka;) Dwa tygodnie bez solidnego rozciągania i czuje, że rdzewieje;)
W kończącym się dziś tygodniu dwadzieścia pięć kilometrów w pięciu wyjściach. Plus trzydzieści wychodzone.
Cytat dnia:
„Czy człowiek nie umiejący liczyć, który znalazł czterolistną koniczynę,
ma też prawo do szczęścia?”
- Stanisław Jerzy Lec
Przysłowia na dziś:
- „Jeśli wrzesień będzie ciepły i suchy, pewno październik nie oszczędzi pluchy”
- „Czym dłużej jaskółki we wrześniu zostają, tym dłużej piękne i jasne dni bywają”

















































