"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


piątek, 28 listopada 2014

Zaczyna sie prawdziwe...

 morsowanie:) Dzisiaj woda w "Pacyfiku" sześć kresek na plusie! przy temperaturze otoczenia minus dwa stopnie! Brakuje tylko śniegu i lodowej pokrywy, żeby można było zrobić przerębel. Taka lodowa "wanna" to nie tylko fajna atrakcja. Śnieżna pierzynka przykrywa cały brud, suche liście, mokrą ziemię i można rozłożyć karimatę na lodzie, a nie tytłać się w błocku;)

Zimna woda powoduje, że po chwili skóra robi się zaróżowiona jak pupcia niemowlaka hi,hi... Zaś po wyjściu tysiące igiełek wbijających się w każdy centymetr ciała to fantastyczny masaż:)

Chyba chłód wystraszył i kijkarzy i biegaczy, bo dziś na ścieżkach wokół glinianek nie spotkałem nikogo:( Nie licząc towarzystwa kaczek na moim kąpielisku he,he...
Dopiero kiedy wracałem na Kordeckiego minęliśmy ze starszym joggerem. I tym sposobem jeden zero dla biegaczy w konkursie frekwencji!

Niecałe siedem kilometrów dzisiaj daje w ostatnim tygodniu listopada czterdzieści pięć kilometrów i 247 całomiesięcznego przebiegu:)

W grudniu święta, a wcześniej "gorączka przedświąteczna" więc już tak dobrze nie będzie;( Zawsze ten miesiąc traktuję jako roztrenowanie. Mniej biegam i krócej, ale butów "na kołki" nie odwieszam. Czasem wychodzę częściej i tylko na krótko. Potem kilka dni odpuszczam i ogólnie pełen luzik. Kiedyś w listopadzie rezygnowałem całkiem z biegania na rzecz innych aktywności, lecz czułem się z tym źle, a i powrót do regularnego biegania był bolesny;)
Dziwię się sam  sobie jak na początku przygody z bieganiem mogłem na zimę zapadać "w niedźwiedzi sen" i biegać jedynie od wiosny do jesieni:( Teraz jak dłużej nie biegam to "wyłażą" jakieś  dziwne dolegliwości? A to kolano, albo strzykanie w krzyżu, lub mięśniobóle, czy inne dziadostwo.
Dlatego grudzień jest dla mnie naturalnym roztrenowaniem, wyluzowaniem, odpoczynkiem i wykazaniem, że uzależniony od biegania jestem;) ale w tym czasie świętowanie i najbliżsi są najważniejsi!

czwartek, 27 listopada 2014

W nowej formule...

dzisiaj bieganie na Bialskiej;) Z góry za sobotę, bo na "łikend" biorę urlop od biegania! Dystans sobotni, czyli  piętnaście kilometrów. Tylko trasa zmodyfikowana tak, abym mógł być dziś w Alei Brzozowej i na "Bałtyku".
Bardzo żałuję, że nie zdążyłem zrobić foty z telefonu:( Gdy biegłem poprzeczką w kierunku Gruszowej zobaczyłem przechodzącą przez drogę sarnę. Potem jeszcze jedną i dwie kolejne! Sięgnąłem do kieszeni po telefon, żeby zrobić im zdjęcie jeśli stadko stałoby w zasięgu obiektywu. Niestety kiedy zbliżyłem przez moment dojrzałem jedynie białe łatki na zadkach uciekających sarenek:(
W mojej rywalizacji na frekwencję znowu 2:1  dla "Badylarek";) Chyba, że doliczę siebie to remis, ale zawsze jest klauzula, że organizatorzy konkursu i prowadzący udziału nie biorą he,he...
Zastanawiałem się, czy z rana nie "zamorsować"? Jeden stopień powyżej zera, lecz temperatura odczuwalna zapewne niższa, więc pokusa była duża. Odpuściłem jednak, bo wczoraj nie "latałem" tylko się gimnastykowałem. W końcu postanowiłem  dziś dłużej pobiegać, a jutro przed wolnym weekendem zrobić kąpanko i dwie pętle wokół lisinieckich "glinianek"
W piątkowy poranek może być fajnie:) Prognoza pogody dla biegaczy przewiduje temperaturę -2 stopnie, a odczuwalną -6! I niby fatalne warunki do ... biegania?! Ciekawe co zaprezentują, gdy temperatura spadnie z dziesięć stopni poniżej zera! W dodatku będzie wiało i sypało śniegiem hi,hi....

wtorek, 25 listopada 2014

Byłby chyba...

dzisiaj slow jogging, bo jakoś nie chciało mi się za bardzo wyciągać nóg;) Ale Niesamowita Ewa zgotowała mi fantastyczny doping na endo:) Jeszcze raz dziękuję!

Miała być dyszka, lecz rozbrykałem się na całego;) Bo na trasie co rusz głos z telefonu czytał wiadomości z peptalku hi,hi...
Osiem motywujących "pepków" na szesnaście kilometrów, więc średnio co dwa kilometry byłem "popędzany" he,he...

Po wczorajszych opadach deszczu na niektórych "moich" ścieżkach błotnisto i ślisko:( Temperatura wyższa niż wczoraj /+4/ ale pochmurno i mglisto. Bardzo brakuje mi świtała słonecznego, dlatego moje funkcje życiowe działają na "pół gwizdka"  Pocieszam się jednak, bo w radiu powiedzieli, że jeszcze miesiąc i od 23 grudnia powoli zacznie przybywać dnia! Na początku po kilka sekund, ale *na Nowy Rok na barani skok* jak mówi przysłowie.

Dziś w "rywalizacji" frekwencja Kijarze kontra biegacze remis:) Na "Bałtyku" trzy panie i jeden pan "nordicowali", ale żadnego biegacza:( Na szczęście poniosło  mnie na Bialską i tam spotkałem trzech Gości szybciej przebierających nogami:)

Biegało mi się super. Trochę crossu po nieutwardzonych ścieżkach w parku Lisiniec i sporo slalomu między kałużami;) Szczególnie w Alei Brzozowej:(
Marzy mi się już bieganie 'po białym'  ale MLP powiedziała, że dopóki nie sprzedam nart zimy nie będzie! hi,hi....

poniedziałek, 24 listopada 2014

"Ostry" wiatr...

zwłaszcza w zacienionych miejscach potęguje uczucie chłodu. Temperatura powietrza +1 i choć słonko fajnie świeci od rana to temperatura odczuwalna zapewne niższa. Woda powoli też "stygnie", bo dziś termometr wskazał już tylko siedem stopni na plusie:)

Zrobiłem na rozgrzewkę pełne kółko z "bokami";) I do wody wchodziło mi się na spoko. Nie to co ostatnio:( Miałem nie moczyć dłoni, bo najbardziej marzną:( lecz nie mogłem sobie odmówić pływania i za radą *Starego Morsa* Janka "Rusałki" nacierania ciała w wodzie:) Ten swego rodzaju 'masaż wodny' jest naprawdę super!!
Po kąpieli znów kółeczko na rozgrzanie. Przyznaję "bez bicia" mimo, że nie ma mrozu długo nie mogłem zagrzać paluchów u dłoni:(

Na dobry początek tygodnia niecałe lub prawie jak kto woli siedem kilometrów;) Na trasie pięć kijarek i niestety żadnego biegacza, więc pięć do jednego dla "Badylarzy" hi,hi... 

Jedna z pań, która z górki obserwował moje pluskanie, gdy mijałem Ją później na pętli wokół zbiorników dopytywała się: " Nie boi się pan zapalenia płuc? Widziałam jak rozgrzany po biegu wchodził pan do wody. Chyba smaruję się pan specjalną maścią co?" Czasem komentarze przygodnych obserwatorów mnie śmieszą, a nieraz wręcz powalają. Któregoś razu gdy już wycierałem się po kąpieli przechodzący spacerowicz skwitował krótko: " Oszczędzasz pan w domu wodę?" ;)

sobota, 22 listopada 2014

Wczoraj i dziś

Wczoraj tylko szybki wypad (dwa kilometry tam i z powrotem;) nad "Pacyfik" i równie szybka kąpiel. Woda robi się coraz zimniejsza /+8/ i temperatura otoczenia także /+2/. Krótki dobieg słabo mnie rozgrzał, więc wchodząc troszkę się 'wzdrygnąłem' hi,hi... Potem w wodzie trochę "łupania" w kościach, ale za to po wyjściu jakbym dostał cudowny zastrzyk energii:) Takie turbodoładowanie he,he...

Dziś sobota i tradycyjnie "ładowanie akumulatorów" na porannym bieganiu w Alei Brzozowej:) Chłodno. Temperatura powietrza plus dwa. Oczywiście dylemat w co się ubrać? żeby nie zmarznąć, ale przede wszystkim się nie "zagotować":( Bo wszystko zależy od tempa, a to z kim przyjdzie biegać;)
"Przewietrzyli" mnie Verdi z Zenonem, jak się patrzy he,he... Według endo na telefonie Zenka jedenaście i pół kilometra po bialskich polach zrobiliśmy ze średnim tempem 5:29! Najgorsze, że po pierwszym szybkim kółku straciliśmy kolegę, Który zrezygnował z drugiego:(
Cieszy mnie, że wytrzymałem i nawet starczyło sił w końcówce na "ścianę płaczu" na Klasztornej;)
Szesnaście kilometrów dzisiaj i w całym tygodniu pięćdziesiąt jeden to w przeliczeniu na endorfiny co? Kapitalny "pałer" który mącą takie pomysły jak *licencja biegacza amatora* :(
Napisałem już w komentarzu: Polska to dziwny kraj jak mawiał Zulu Gula. Dlaczego jak u nas coś zdarzy się, co daję ludziom radość, szczęście to zawsze znajdzie się ktoś kto musi to rozpierdo.... Nie mogę zrozumieć dlaczego niektórych najbardziej wkurw..., że inni są szczęśliwi, zadowoleni i czerpią radość z życia!!!
Wiem, zaraz odezwą się głosy, ale ostatnio na zawodach były przypadki śmiertelne! No i co w czasie wyborów też! Nawet w siedzibie komisji wyborczej! Ludzie odchodzą w pracy, w kościele, na ulicy itd.itd.
LBA to nic innego jak kolejny pomysł na drenowanie kieszeni biegacza. Ubezpieczenie nowy pewnie po pogrzebowym pomysł brokerów ubezpieczeniowych. A lekarskie zaświadczenia to dodatkowi pacjenci do prywatnych gabinetów lekarskich!! Lekarz rodzinny broni się, boi przystawić pieczątkę i odsyła to sportowego. A tam w ramach nfz tylko do 21-go roku życia. Żeby było jasne JESTEM ZA okresowymi, kontrolnymi profilaktycznymi badaniami. Średnio co pół roku robię podstawowe badania, które są i tak za skromne, aby wykluczyć ryzyko. Niestety nasz system ochrony zdrowia jest chory, a dochody większości Polaków nie pozwalają na leczenie prywatne. Dlatego mam wybór ponosić ryzyko biegać, czuć się dobrze, utrzymywać dobrą kondycje fizyczną. Albo ze strachu nie ruszać się, narzekać i gnuśnieć oglądając głupie reklamy w tv, bo nic innego tam nie ma:(
Zresztą ŻYCIE JEST CHOROBĄ ŚMIERTELNĄ! 

Żeby zakończyć optymistycznie:) Trafiłem rano na artykuł, który dedykuję pewnej Babeczce, Która przedwczoraj pytała mnie jak biegać wolno? Bo zaczyna "jakby ja Ktoś gonił" i po chwili zadyszana ma dość biegania;) 

czwartek, 20 listopada 2014

W motywacji jest siła...

niedoceniana. Były plany, że dzisiaj pobiegam w miłym towarzystwie, ale za wcześnie się ucieszyłem i nici z tego:( Dlatego kiedy wyszedłem trenować samotność długodystansowca jakoś ciężko było mi ruszyć tyłek:( 
"Najpierw powoli jak żółw ociężale.." I wtedy z telefonu głos "pepka" od Ewy: "Hello Tomciu super udanego biegu go go gi go go go go go go go go go go go go" I dzięki Ewie ruszyłem "z kopyta" jak widać na endo hi,hi...
Nie na darmo mówi się, że *biega się głową, a nogami tylko przebiera* Motywacja, siła sugestii, doping mentalny to ogromne wsparcie. Pamiętam jak podczas mojej ostatniej Kaliskiej Setki walczyłem z ogromnym kryzysem. Zacząłem za szybko:( Potem jeszcze przygrzało słońce jak w sierpniu, a nie w końcówce października i ugotowany na siedemdziesiątym kilometrze zacząłem mieć głupie myśli: Przecież nic nie muszę. Mogę zejść wziąć chłodny prysznic, napić się zimnego piwa... Nie ma przymusu ukończenia, po co cierpieć! Ale inny głos ripostował: Obiecałeś serdecznemu Kumplowi Kubie, który jeździ na wózku i na co dzień walczy z przeciwnościami losu, że dedykujesz Mu tę stówkę i co? Podasz się? Bo ciężko, bo boli. On wierzy trzyma kciuki, wspiera Cię duchowa i... odbieram telefon od Mojej Lepszej Połowy: *Wiem, że nie masz teraz głowy, bo biegniesz. Ale krótko: naprawdę Cię podziwiam! i wierzę, że dasz radę przebiec tyle i postanowiłeś. Trzymaj się, a my trzymamy za Ciebie kciuki * Poczułem /przyznaję/ wilgoć w oczach i w głowie pozytywne "uderzenie wody sodowej" ONA wierzy, że dam radę!!! A ja miałbym się poddać?! O nie!  Chyba odkryły mi się wtedy jakieś niezbadane pokłady energii. Bo ruszyłem tak, że Verdi Który mnie wcześniej mijał żartował potem: "myślałem, że mnie przegonisz" he,he...
Dziś biegało mi się bardzo lekko:) Temperatura tylko +3, do tego mgła i wilgotność wzmagały odczucie chłodu, ale mnie to nie przeszkadza. Bardziej męczy mnie wysoka temperatura:( Dlatego jutro... "prywatne" morsowanie o poranku;)

wtorek, 18 listopada 2014

Uciekłem przed deszczem...

biegając z rana, bo teraz pada, pada, pada... Oczywiście deszcz nie jest przeszkodą w wyjściu na trening, lecz o tej porze roku to już nie taka radocha jak latem;) W dodatku biegnąc gdy pada to nie widać, że się człowiek poci he,he... No cóż, jeszcze zima, wiosna i dopiero lato. Inaczej mówiąc styczeń, luty... maj;) Lub jak u sąsiadów za wschodniej granicy: "dziewięć miesięcy zimy, a potem wsio lato i lato"
Dzisiaj wybiegłem nie mając żadnego pomysłu w którą stronę mam "lecieć". Ruszyłem przed siebie bez celu i po raz kolejny przekonałem się, że nie ma jak improwizacja;) Najpierw nogi zaniosły mnie na "Bałtyk". Zrobiłem kółeczko i miałem okazję zobaczyć jak początkująca biegaczka próbuje biegać "gallowayem":) Ilekroć widzę stawiających pierwsze kroki adeptów biegania wspominam moje początki;) Nie było lekko;) kilometr to był *Maraton* hi,hi...
Z parku Lisiniec nie wiem czemu potuptałem na Bialską i zdziwił mnie wysyp biegaczy. Dokładniej mówiąc biegaczek! Na krótkim odcinku /2km/ od kapliczki przy Okulickiego do sanktuarium napotkałem pięć pań, a za jeszcze dwie "Nordiczki" Jedna z "Kijarek" miała towarzystwo biegającego luźno dużego psa. Gdy zobaczyła, że się zbliżam przypięła mu smycz i trzymając go za obrożę czekała aż przebiegnę. Cenię takich "Psiarzy":) bo dla mnie to komfort psychiczny i dlatego zawsze dziękuję właścicielom czworonogów za ten gest dobrej woli:) Ale żebym się za bardzo nie zrelaksował to z Traugutta po chwili wyparował rudzielec z wlekącym się za nim chyba z pięciometrowym sznurkiem! Na szczęście moja skromna osoba nie znalazła się w jego zainteresowaniu i pomknął przed siebie. Zaraz za nim z tego samego kierunku pojawiło się dziewczę na rowerze i jestem prawie pewien, że tworzyli tandem.
Wracając na przejściu dla pieszych przy Okulickiego jak nigdy kierowca jadący lewym pasem z zatrzymał się i niecierpliwie zachęcał mnie do przejścia:) Ale widząc jadącą z tego samego kierunku prawym pasem ciężarówkę postanowiłem poczekać czy wyhamuje, bo ostatnio omijanie pojazdów, które zatrzymały się przed przejściem to prawdziwa zmora!
Trzynaście kilometrów na liczniku, a endorfin? hm... zapewne pokaźna dawka;) I dobrze, bo jutro gimnastyka, a kolejne 'szybsze przebieranie nogami' dopiero w czwartek:) 

poniedziałek, 17 listopada 2014

Mgła...

opary oddającej ciepło wody i cisza...
Taka, że słychać nie tylko szybki oddech, ale przyśpieszające tętno i chyba tłoczoną przez serce krew w tętnicach;)
Temperatura powietrza plus pięć stopni Celsjusza. Wody o pięć kresek więcej i dlatego z bliska wydaje się jakby powierzchnia wody parowała niczym  zupka w garnku he,he...
Dzisiaj zdumiała mnie cisza... Taka, że nawet nie było słychać z oddali przejeżdżających ulicą samochodów. Cisza przenikliwa jak w gabinecie laryngologa podczas badania słuchu hi,hi...
Przy wchodzeniu pluski wody, a potem nic. Latem są jeszcze ptaki, lecz dziś jakbym był na powierzchni prawdziwego Pacyfiku;) Rewelacyjne jesienne morsowanie, którego można doświadczyć tylko sam na sam z naturą:)
Zaraz po wejściu woda wydaje się zimna, ale po chwili organizm adaptuje się i tylko na skórze to uczucie swoistego "mrowienia";) Za to po wyjściu jakby ciało oddawało ciepło z wnętrza:) Nawet trudno to opisać. Trzeba tego doświadczyć na "własnej skórze"
Większość osób które spróbują morsowania "zaraża" się tą aktywnością, bo przypuszczam podobnie jak w bieganiu poziom endorfin wzrasta lawinowo.
Dobieg do parku, kółeczko dookoła glinianek odwrotnie do ruchu wskazówek zegarka. Aha, gps w mgle znów "pobłądził" bo wytyczył trasę tylko sobie wiadomymi ścieżkami:(
Po kąpieli znów pętelka w drugą stronę i powrót. Na miejscu siedem kilometrów na liczniku i to fantastyczne uczucie... Nie zmęczenia jak po długim biegu, ale zastrzyku energii i psychicznego odreagowania...          

sobota, 15 listopada 2014

po siedmiu latach...

moje niedawne klubowe koleżanki i koledzy zrezygnowali z cotygodniowych sobotnich wspólnych spotkań biegowych na rzecz co sobotnich spotkań z pieskami:(
No cóż jest teraz taki trend, że zwierzęta mają być ważniejsze od ludzi.
Ciężko zapie...y pod ziemią górnik, czy bezdomny człowiek nie wzbudza takiego współczucia jak koń ciągnący wóz, lub bezpański pies. Tak, tak nie dawno usłyszałem, że łatwiej pozyskać dziś pieniądze na schronisko dla bezpańskich zwierząt niż na noclegownie dla ludzi bezdomnych:(
Jestem przeciwnikiem znęcania się, dręczenia zwierząt i przemocy wobec każdej istoty. Lecz ostatnio to jakaś paranoja! Karpika na wigilię nie należy kupować:( Futra i skóry to materiały na cenzurowanym. Nie mówiąc o histerii gdy w Hiszpanii uśpiono psa podejrzewając, że może być zarażony wirusem ebola! Ludzie tracą hierarchie ważności.
Nie ma protestów, że ludzie nie mogą dostać się do lekarza specjalisty! Umierają, bo zbyt późno diagnozuje się chorobę, albo nie leczeni są z braku środków w nfz.!
Niestety tak ten świat jest urządzony hoduje się rośliny i zwierzęta na pożywienie, a skóry wykorzystuje się do odzienia. I niech nikt nie gada głupot, że buty z tworzywa są lepsze i zdrowsze od skórzanych. A wszyscy nawiedzeni "obrońcy" zwierząt niech powiedzą lwom i tygrysom, żeby nie pożerały antylop tylko przestawiły się na trawę! Są ludzi co chcą żywić się korzonkami i Ich wola, ale ja wolę wołowy stek i niech mi w michę nie zaglądają!

Ale wracając do biegania. Poranne spotkania biegowe były nie tylko okazją do wzajemnych kontaktów i wymiany poglądów podczas dreptanych pogaduch. Wszyscy kiedyś zgodnie podkreślali klimat tego terenu, obcowanie z naturą to swego rodzaju "ładowanie akumulatorów" Dlatego będę dalej w sobotnie poranki biegał w w zjawiskowej Alei Brzozowej i wokół bialskich pól:)

Dziś  na przekór he,he... zamiast dwóch pętli za sanktuarium zrobiłem trzy;)  i wyszło razem z dobiegiem kolejne dziewiętnaście kilometrów. Tym sposobem tydzień zakończyłem z osiemdziesięcioma dwoma kilometrami na liczniku:)
Pogoda nadal biegowa, a towarzystwo Matyldy bezcenne:) Biegało mi się rewelacyjnie i mimo woli wyszedł wg. edndomondo bieg z narastająca prędkością hi,hi...

czwartek, 13 listopada 2014

Trzynastego...

jak to zwykle bywa coś się kopsa, bo podobno trzynastka jest pechowa;) Z natury nie wierzę w przesądy, gusła i inne pierdoły:) Ale dzisiaj zaplanowałem dużą pętle i oczywiście po drodze niechcący zamknąłem endo:( W okolicy gdzie jeszcze nigdy nie byłem zachciało mi się sprawdzić, czy dobrze lecę i nie wiem jak zamknąłem aplikacje. Spamiętałem się dopiero po pond dwóch  kilometrach:( A wyszłaby na mapie tak fajna pętla;)
Co tam! najważniejsze, że dziś znów super pogoda na bieganie:) "Połóweczka" zaliczona chociaż pod koniec czułem w nogach hi,hi... ostatnie treningi: so-21km, pn-19km, wt-23km;)
W tym tygodniu na liczniku już sześćdziesiąt trzy kilometry, a miał być "zjazd w dół" z kilometrażem he,he...
Niestety w tym tygodniu nie było i już nie będzie "jesiennego morsowania":( Ale w niedzielę oficjalne otwarcie sezonu morsowego 2014/2015 więc jak to się mówi: "co się odwlecze to nie uciecze"

środa, 12 listopada 2014

Święto Niepodległości

https://plus.google.com/photos/113451102104341588970/albums/6080442922442222849?banner=pwa
Wczoraj świętowałem podwójnie.
Najpierw jak wspominałem wcześniej punktualnie o godzinie 11:11 wystartowaliśmy z Moniką i Dorotą w *Moim Biegu Niepodległości*;)
Żeby było jak na prawdziwym biegu sygnał do startu dał nasz Kandydat na Radnego;) 11 kilometrów, 11 pętli i "sukces", bo udało się pokonać dystans  w godzinę i 11 minut hi,hi... Wcale nie było łatwo;) Monia zawsze biega szybko, więc gdybym Jej nie hamował to pewnie byłoby dużżooo szybciej he,he..
A przecież z założenia miało nie być ścigania tylko biegające świętowanie. Pogoda dopisała i gdyby nie brak liści na drzewach to aura jak w lecie. Towarzystwo Moniki bezcenne:) Dziękuję!!! Co prawda zagadaliśmy się i straciliśmy na chwilę  rachubę przebiegniętych kółek:( ale endo "liczyło" za nas. Było fantastycznie. Od spacerowiczów usłyszeliśmy wiele ciepłych słów. Między innymi jedna z trzech Pań spacerujących z kijkami pochwaliła nas: "Brawo dzieci, brawo" Lecz druga patrząc pod moją bujną biało czerwoną czuprynę zaraz Ją sprostowała: "to już nie takie dzieci" hi,hi...

https://plus.google.com/photos/106914718250755879863/albums/6080786694401050657Po obiedzie dla podtrzymania już kilkuletniej tradycji pojechałem na Promenadę im. Cz. Niemena. Zaliczyłem dwie ostatnie zmiany sztafety Świątecznego Treningu "Od świtu do zmierzchu" Fajna pogoda sprawiła, że trzeba było biegać między spacerowiczami, lecz w Takim dniu to nie miało znaczenia:) Nikt do Nikogo nie miał pretensji. Były żarty, dużo śmiechu, radości...
Prawdziwa świąteczna atmosfera normalnych Ludzi-życzliwych, wesołych, cieszących się z wspólnego towarzystwa.

Niestety naszą pogodę ducha (myślę nas wszystkich) wieczorem popsuły doniesienia ze stolicy :( Przemoc, agresja, nienawiść, brak wrażliwości dla drugiego człowieka, było nie było rodaka - brata to degrengolada, zdziczenie...
Czy zawsze: "Człowiek, to brzmi dumnie"?


poniedziałek, 10 listopada 2014

Dziewiętnaście...

kilometrów dla Kuby w rajdzie po trzech dzielnicach Jasnogórskiej, Stradom i Lisiniec. Pogoda idealna do biegania:) ok. 12 kresek na plusie, słonecznie i bez wiatru.
Takiego dystansu przed jutrzejszym MBN ( Moim Biegiem Niepodległości;) nie planowałem. Jednak po wczorajszym dniu przerwy nogi niosły kapitalnie. Dopingowany "pepkami" z endo i fantastyczną jak na listopad aurą cały czas "dokładałem" sobie trasy he,he... Wreszcie pomyślałem sobie jak teraz nie skończę to zawalę cały plan dnia, a przecież "jaki poniedziałek taki cały tydzień"

http://tete-bieganiemojapasja.blogspot.com/2014/11/moj-bieg-niepodlegosci.html
Jutro synoptycy zapowiadają szesnaście stopni na plusie! Więc o jedenastej będzie pewnie więcej:) Wszystko przygotowane do świętowania. Teraz odpoczynek, a jutro do boju;)
Na maila dostałem zapytanie hi,hi... gdzie jest regulamin mojego biegu;) A przecież pisałem, że to *Mój* bieg, a nie jedna z wielu imprez w kalendarzu biegów;)

Wywieś flagę na 11 Listopada, Święto Odzyskania Niepodległości i przypomnij znajomym żeby zrobili to samo.
11 listopada przypada 96 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Nasza Ojczyzna odzyskała wolność po 123 latach zaborów. Data ta powinna być ważnym świętem dla każdego Polaka. Tego dnia wywieśmy biało-czerwone flagi.

https://www.facebook.com/events/535770966557459/?ref=ts&fref=ts

niedziela, 9 listopada 2014

Nominacja...

kolejna od Moniki K. z bloga fitness i życie Jak już pisałem: "wiem, czuję to i widzę po reakcjach, że nominacjami nie uszczęśliwiam innych:( Dlatego odpowiem  na postawione mi zadanie, lecz sorki bez nominacji, bo musiałbym po raz wtóry "uszczęśliwić" Tych co ostatnio;(

1. Co Cię/Was skłoniło do pierwszego biegowego kroku?
   Nadwaga po rzuceniu papierochów i totalny brak kondycji:(

2. Co motywuje Cię/Was do biegania?
   Dobre samopoczucie i uzależnienie od endorfin hi,hi...

3.Wyobraź/wyobraźcie sobie, że widzisz/widzicie siebie za rok ... jakie marzenia związane ze sportem udało się Tobie/Wam zrealizować?
   Czas biegnie nieubłaganie za rok jeśli będę w podobnej formie psychofizycznej to moje marzenia sportowe będą spełnione he,he...

4.Twoja/Wasz ulubiona rozrywka - oprócz biegania.
   Nałogowo rozwiązuję krzyżówki, lubię czytać, interesuje mnie wszystko co dzieje się wokół, morsuję i z pasja oddaje się pieczeniu domowego pełnoziarnistego chleba:)

5. Twoja/Wasza ulubiona książka.
  Ooo jest tego dużo! i co zareklamować? Ostatnio wysłuchałem zachwytów młodzieży nad Harry Potterem, a ja wychowałem się na "Tomkach" Alfreda Szklarskiego, więc polecam  dzisiejszym młodym i nie tylko;)

6. Twoja/Wasza największa biegowa "wtopa".
  Co uznać za "wtopę"...? chyba jeszcze przede mną hi,hi...

7. Dokończ/dokończcie zdanie : "Bieganie to dla mnie ..."
  "Bieganie to mnie pasja, uzależnienie w dobrym słowa znaczeniu:) i styl życia":)

8. Bieganie  to nie tylko pasmo sukcesów; jak radzisz/radzicie sobie z porażkami?
  Potarzam sobie nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej;) 

9. Dokończ/dokończcie zdanie : "Wygrany milion przeznaczę na : ..."
  "Wygrany milion przeznaczę na życiowe potrzeby. W tym ma się rozumieć przyjemności cha,cha..

10. Dokończ/dokończcie zdanie : "Moim biegowym autorytetem jest/wzoruję się na : ... "
  "Moim biegowym autorytetem jest/wzoruję się na: (żeby nie było dyskryminacji;) Basia Szlachetka i Emil Zatopek

11. Jakie są Twoje/Wasze najcenniejsze wartości w życiu?
  Jak mawiał Kaźmirz Pawlak, ten od Kargula "u mnie słowo droższe od piniędzy" ;)

sobota, 8 listopada 2014

Prawie "połówka"...

z synem na plecach;) Co prawda w deszczu, ale nie narzekam, bo bardzo lubię brykać między kroplami;) Temperatura rano kiedy wychodziłem przed siódmą wynosiła około jedenastu stopni, gdy wracałem było już tylko osiem:(
Ciekawe "po drodze" były reakcje ludzi. Sporo kierowców trąbiło, niektórzy pokazywali "lajka" A mijając grupę facetów usłyszałem za plecami: "panie niech se radny sam zapier... w taki deszcz" hi,hi... Jeden kierujacych z premedytacja wjechał w kałuże, żeby mnie ochlapać:( Nie wiedział jednak, że byłem już przemoczony do "suchej nitki" he,he...
Zresztą udało mi się dzisiaj dobrze dobrać ciuchy biegowe i nie było mi ani za gorąco, ani za zimno:) Po prostu w sam raz. Mimo przemoczenia żwawe tempo biegu sprawiło, że było mi cieplutko;)
W tym tygodniu w czterech wyjściach zrobiłem pięćdziesiąt cztery kilometry. W tym jeden start na około milę;) Pierwszy raz od sześciu lat jako "wolny" biegacz.

Po raz kolejny zostałem nominowany do zabawy *Liebster award* :( Badzo nie lubię wszelkiego rodzaju łańcuszków:( Zawsze chętnie odpowiem na postawione pytania, ale wiem, czuję to i widzę po reakcjach że nominacjami nie uszczęśliwiam innych. Dlatego jutro odpowiem w kolejnym poście na postawione mi zadanie, lecz sorrki bez nominacji, bo musiałbym po raz wtóry "uszczęśliwić Tych co ostatnio;)                                        

piątek, 7 listopada 2014

Bieg Niepodległości z "Żeromskim"...

Z Griszą:)
to kameralna szkolna impreza  zasługująca na szóstkę z plusem:)
Zapisy wcześniej przez maila, lub w dniu biegu. Dobrze zabezpieczona fajna trasa. Kapitalna atmosfera stworzona przez sympatycznych młodych Ludzi. Czysta przyjemność biegać w takim towarzystwie:) A i jeszcze extra numerek mi dzisiaj przypadł przy weryfikacji  69;)

Niektórzy narzekają na młodzież, ale tak naprawdę wielu młodych to super dziewczyny i chłopaki:) Trochę z Griszą i jeszcze jednym Seniorem wiekowo odstawaliśmy hi,hi... Ale na trasie pokazaliśmy, że nie poddajemy się bez walki:) Zapowiadany dystans miał wynosić około 1600m. Mnie endo pokazało 1,79km, ale wiadomo gps też potrafi cudować;( Na razie wyników brak. Udało mi jednak się załapać na medal, a stoper pokazał na mecie 0:07:29, czyli jest dobrze:)

Przed startem oficjalne otwarcie imprezy przez dyrektora, uroczyste podniesieni Flagi Państwowej na maszt i wspólne odśpiewanie Hymnu Narodowego! WOW! wielkie brawa!!! Jestem pod ogromnym wrażeniem, bo to już rzadkość:( Na oficjalnych państwowych uroczystościach jeszcze tę tradycję się kultywuje, ale na mniejszych imprezach nawet miejskich rzadko dba się i pielęgnuje narodową tożsamość:(

Po biegu na mecie pamiątkowy plakat i gorąca herbatka:) Do wyboru słodka i gorzka;) Rewelka, bo ja nie cukrzę;) Z uwagi na opady deszczu zakończenie na sali gimnastycznej. Wręczenie pucharów, medali, dyplomów i... pokaz ratownictwa medycznego. Super tego nigdy nie jest za wiele! 

Dobieg, start plus powrót z buta i dycha na liczniku:) Czternaście stopni na termometrze, a więc krótkie portki i koszulka z krótkim rękawem. I oczywiście po drodze komentarze: "w listopadzie tak lekko się pan ubiera? Śmiesznie pan wygląda" No fakt na tle innych ludzi wyglądałem dziwnie, lecz jeśli za dwa dni będzie plus dwadzieścia to mam biegać w długich spodniach, koszulce i kurtce?

O nie! będę się ubierał stosownie do temperatury, a nie pory roku! Kiedy byłem w armii (zaszłe czasy, "przedwojenne";) to było nieważne jaka jest temperatura:( Pora zimowa - płaszcz nawet jak lało się "po plecach" Czas wiosny bez płaszcza, chociaż zęby  nieraz szczękały he,he...

czwartek, 6 listopada 2014

Moje dzisiejsze bieganie ;)

Trochę inne niż zwykle w czwartek hi,hi...

Zabawa Liebster Award, czyli pytania i odpowiedzi - POZNAJ MNIE BLIŻEJ

Zostałem nominowany do Zabawy Liebster Award. Za nominację dziękuję A. z bloga: http://kobietawstolicy.blogspot.com
Odpowiadam na pytania poniżej.

Zasady: 
1. odpowiadam na 11 zadanych mi pytań oraz
2. nominuję 11 Blogerów, którym zadaję 11 pytań, które sam wymyślam (nie mogę wskazać osoby, od której otrzymałem nominację).
Nominowania są na końcu tego posta.


A teraz moje odpowiedzi na pytania:
1) Jak długo już biegasz i jak długo planujesz biegać?
Czternasty rok:) ale regularnie od 2005. Marzy mi się kategoria M80;)
2) Najbardziej komiczny strój jaki ubrałeś się na trening?
 
3) Startujesz w zawodach biegowych? Jak do nich podchodzisz? Nastawiasz się na wygraną czy biegasz w celach towarzyskich?
Do startów podchodzę jak pilot (tyle lądowań co startów;) najważniejsze żeby ukończyć bieg i dobrze się bawić:) 
4) Czy uważasz, że trening mentalny dla biegaczy jest ważny?
Oczywiście. Biega się głową, a nogami tylko przebiera;)
5) Jakie jest Twoje hobby oprócz biegania i sportu?
 Pieczenie domowego razowego chleba, morsowanie i blogowanie;)
6) Dlaczego postanowiłeś /aś założyć bloga?
Miał mnie początkowo motywować do regularnych treningów. Teraz ... to moja kronika;)
7) Posiadasz tatuaż? Jeśli to nie problem napisz jaki i dlaczego właśnie wybrałeś taki motyw? (jeśli z jakichś przyczyn nie chcesz odpowiadać na to pytanie mam zastępcze: Jeśli mógłbyś wybrać towarzysza biegu kogokolwiek z całego świata na 1 dzień, kto by to był?)
Nie posiadam tatuaży. Nie podobają  mi się takie "ozdoby":(
8) Kiedy najbardziej lubisz biegać (pora roku i dnia)?
Wiosną, rano:)
9) Biegasz z muzyką czy bez niej? Jeśli słuchasz to jakiej?
Próbowałem biegać ze słuchawkami w uszach, ale nie słyszę własnych myśli i przeszkadzają mi.
10) Masz do wydania 500zł kupujesz nowe buty biegowe czy porządne zimowe kozaki?
Na "cywilne" buty wydaję minimalne kwoty;) na biegówki z bólem stanowczo za dużo;)
11) Jakie jest Twoje motto życiowe? 
Biegam, by żyć. Żyję, więc biegam!  

A teraz pytania ode mnie dla Was:
1) Dlaczego biegasz: dla utrzymania prawidłowej wagi, poprawy kondycji, wyników...?
2) Ile kilometrów przebiegasz miesięcznie?
3) Jaki najdłuższy dystans przebiegłaś -eś?
4) Czy biegasz według planu. Jeśli tak to: własnej "konstrukcji" czy przygotowanego przez trenera, a może pobranego z ogólnodostępnych w necie?
5) Jaką aktywność fizyczną oprócz biegania uprawiasz ?
6) Jak długo prowadzisz bloga?
7) Kto jest Twoim Idolem biegowym ?
8) Jesteś sową, czy skowronkiem tzn najbardziej odpowiada Ci bieganie wieczorne, a może  poranne?
9) Biegasz w większości w mieście po chodnikach, czy w terenie?
10) Ile masz /używasz/ par butów biegowych ?
11) Czy wśród najbliższych tata, mama, mąż, żona, brat siostra, syn, córka masz towarzysza do biegania? 

Do zabawy nominuję:
http://abakercja.blogspot.com/search/label/Bieganie
http://olaobieganiu.blogspot.com/
http://tigresska-run.blog.pl/
http://bieganiemagdy.blogspot.com/
http://alasiesciga.blogspot.com/
http://itsfineirantoday.wordpress.com/page/2/
http://potuptani.blogspot.com/
http://www.leszekbiega.pl/
http://www.pawelbiega.pl/
http://doprzodu-i-wgore.blogspot.com//
http://domety.blogspot.com/

środa, 5 listopada 2014

Woda zimna...

dzisiaj, bo tylko +9 stopni Celsjusza. Za to temperatura otoczenia +14 i dlatego najwyraźniej wydaje się być lodowata;)
Stała pętelka wokół zbiorników na rozgrzewkę, bo przy takich temperaturach gorzej się "wchodzi":(  Coś jak latem gdy nad morzem jest upalnie, a Bałtyk zimny brrr.. Odwrotnie jest dużo łatwiej. Zimą kiedy temperatura powietrza spada poniżej zera, a woda ma kilka stopni na plusie wydaje się dziwnie ciepła:)
Po kąpieli drugie kółko powinno być też na rozgrzanie, ale przy takiej temperaturze nie da się zmarznąć he,he...
Bieganie jak napisałem na endo zaraz po pluskaniu: "z rana jest świetne ! Ale połączone z kąpielą w "Pacyfiku" rewelacyjne;)" Niby jedynie spokojna siódemka, ale cieszy hi,hi...
http://www.zeromski.czest.pl/136-bieg-niepodleglosci-7-xi-2014
Grisza podesłał mi dziś na fb zaproszenie do udziału w piątkowej imprezce z okazji Dnia Niepodległości. 
Pewnie dlatego siódmego, bo szkoła organizuje, więc we wtorek w dzień ustawowo wolny Nikt by nie przyszedł:(
Mój bieg dopiero jedenastego, więc zapisałem się:) Dla "bycia" i udziału;) Dystans około mili nie bardzo mi leży, bo  dopiero po godzinie biegu zaczynam "pracować jak dobrze naoliwiona maszyna" hi,hi... Lecz przecież pomyślałem zawsze mogę tam dobiec, przebiec i wrócić "z buta" cha,cha...

Wczoraj dwie godziny lekcyjne gimnastyki jak co tydzień, a jutro? zobaczymy;)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Przekręcił się...

dzisiaj po treningu licznik przebiegniętych kilometrów i z przodu wskoczyła trójka;) Do tej pory tylko raz w 2012 roku udało mi się przekroczyć pułap trzech tysięcy i to nieznacznie o jedyne czternaście kilometrów;)

Pogoda dziś jak na listopad fantastyczna osiem stopni ciepła, słońce, lekki wiaterek i zapewne biomet korzystny, bo biegało mi się rewelacyjnie:) Zrobiłem szesnaście kilometrów na luzie i w końcówce nogi tak niosły, że przykro było wracać;(

Rewelacyjnie biega się w parku Lisiniec tam gdzie ścieżki przykrywa gruba warstwa wielobarwnych, suchych, szeleszczących liści:) Istnieje co prawda niebezpieczeństwo trafienia w niewidoczną pod liściami dziurę. Co niestety mi się przydarzyło:( Lecz jak to mówią miałem 'szczęście w nieszczęściu' i nawet "wybroniłem" się przed upadkiem hi,hi..

Znowu tekst w trakcie treningu, a właściwie zapytanie od *Niebiegacza* spacerującego z psem: "panie chce się panu tak biegać? Chce się panu tak męczyć i pocić?"  Zaskoczony odpowiedziałem tylko: "proszę pana ja nie chcę, ale muszę" he,he...
A przecież z bieganiem jest...                         
albo...
 cha,cha....         

sobota, 1 listopada 2014

Mój Bieg Niepodległości:)

http://marektecza.flog.pl/
W kalendarzu roi się od imprez biegowych z okazji Święta Niepodległości. W większości to jednak kolejna okazja do drenowania kieszeni biegaczy. W takim Dniu z racji Takiego święta biegi powinny być wolne od startowego (są takie;) ewentualnie za przysłowiowe „grosze” Powinny być masowym manifestowaniem radości z tego, że żyjemy w niepodległej Ojczyźnie. Dlatego wcale nie potrzebne jest kuszenie biegaczy medalami, koszulkami, nagrodami, posiłkami itd. Itd. Nawet pomiar czasu można byłoby sobie odpuścić, bo najważniejszy w tym dniu powinien być udział. Do rywalizacji , ścigania się, bicia życiówek mamy na co dzień okazji bez liku. Niektórzy organizatorzy twierdza, że biegacze w Polsce są bardzo roszczeniowi. Ale Kto Ich „psuje”? Właśnie Orgowie, którzy prześcigają się w wymyślaniu co tu jeszcze oferować, żeby tylko podnieść frekwencje. W tym dniu powinni przede wszystkim zachęcać  do manifestowania przywiązania do barw narodowych i ozdobienia ubiorów elementami w barwach biało-czerwonych.
Oczywiście jeśli  Organizator robiąc bieg dla stworzenia atmosfery świętowania za „frico” :) znajdzie kasę i będzie chciał rozdać pamiątkowe medale, czy inne upominki z tej imprezy Jego prawo i chwała Mu za to!

Jesień nie nastraja zbyt energetycznie. "Krótkie", chłodne wietrzne dni. Mówi się nawet o „jesiennej chandrze” Dlatego może to radosne święto w większości nie obchodzone jest wesoło tylko pompatycznie na akademiach z przemówieniami polityków, składaniem wieńców itp.

Zastanawiałem się jak uczyć to święto?
Radośnie, z pasją, na sportowo, aktywnie…
96 Urodziny Niepodległej Ojczyzny w rodzimej Częstochowie.
I wymyśliłem Mój Bieg Niepodległości;) W Alei H. Sienkiewicza która jest łącznikiem Alei Najświętszej Maryi Panny i Jasnogórskich Błoń znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza. Tam wyznaczyłem start i metę mojego biegu. Bieg na dystansie… oczywiście 11 kilometrów i jedenastu kilometrowych pętlach:) Trasa wiodła będzie spod GNŻ w kierunku Jasnogórskiego „Szczytu” Aleją Sienkiewicza. Potem w prawo Pasażem bpa. Bareły do bramy Parku 3Maja. Dalej alejką wzdłuż ulicy 3Maja do kortów tenisowych i później do parkowej bramy od ulicy ks. Popiełuszki. Stamtąd Aleją Sienkiewicza pod GNŻ, czyli miejsce startu do którego sygnał da Kandydat na radnego do Rady Miasta;)
Zawadzać Nikomu nie będę, bo główne oficjalne uroczystości przewidziane w tym rejonie są popołudniu:)

11 kilometrów, 11 pętli, 11 dnia 11 miesiąca, godzina 11:11;) Pomiar czasu własny:) punkt odżywczy we własnym zakresie:) W nagrodę satysfakcja, spora porcja endorfin i może niezwykła  sympatia przechodniów:) jakiej doświadczyłem w ubiegłym roku wracając na „galowo” z flagą w dłoni głównymi ulicami miasta z promenady
Sukcesem będzie ukończenie biegu dokładnie w godzinę i 11 minut ;)
„Jeszcze Polska nie zginęła…”
”Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna.” -  Seneka Mł.         

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13