"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


sobota, 23 sierpnia 2014

sobota...

więc jak co tydzień sobotnie spotkanie biegowe na Bialskiej. Dziś od rana same niespodzianki;) Po dłuższej nieobecności pojawił się Zenon -brawo!!!! i wróciła Matylda!!! Biegała do chyba siódmego miesiąca ciąży. Potem odpuściła, trochę chodziła z kijkami i teraz półtora miesiąca po rozwiązaniu zrobiła z nami jedną pętelkę:) Czyli razem z dobiegiem około pięciu kilometrów! Szacun Matylda;)

Trochę w czwartek przechwaliłem "bruksiki":( Dziś w piachach na wertepach bialskich pól zaczęły mnie skrobać po piętach hi,hi... Ale to trochę na własne życzenie, bo do nowych butów założyłem niesprawdzone skarpetki i odpuściłem smarowanie stóp:(

Wczoraj luz. Nie licząc porannego pływania i dwóch kilometrów na dobieg tam i z powrotem:)

Tydzień zakończyłem stanem sześćdziesięciu pięciu kilometrów.
http://www.biegpokoju.zamosc.pl/Teraz labuję do środy. Odpoczywam, regeneruję się i trenuję... mentalnie he,he...
Muszę trochę poczuć "głód biegania" po ostatnim "przejedzeniu";)

Od środy codzienne bieganie po Zamościu. Nie wiem, czy będzie możliwa relacja na bieżąco, ale na pewno napiszę po powrocie.
Trzymajcie kciuki;)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Czwartek...

czyli udeptywanie trasy biegu częstochowskiego. Dziś Damian ze Sławkiem zaczęli godzinę wcześniej, bo umówili się na cztery pięciokilometrowe pętle. Trochę mnie korciło "podpiąć" się, ale przecież miałem wyluzować;( Z rana dwójka na poranną kąpiel i teraz cztery kółka byłoby znów ponad dwadzieścia! W ramach walki z nałogiem odpuściłem i grzecznie od dwudziestej zrobiłem dwie pętle plus dobieg, czyli jedenaście kilometrów. A w sumie trzynastka i tak pękła;)

http://www.biegpokoju.zamosc.pl/Zapisy na Czteroetapowy Bieg Pokoju Pamięci Dzieci Zamojszczyzny zamknięte. Na liście startowej 97 osób. Za tydzień o tej porze powinienem mieć za sobą połówkę tzn. dwa etapy;) Szkoda, że będę sam :( jeszcze dwoje Zabieganych i moglibyśmy uczestniczyć w rywalizacji drużynowej:)


Dziś na treningu "rozdzewiczyłem" nowe biegówki:) i już wiem, że pojadą ze mną do Zamościa he,he... Pewnie z innymi bym się nie odważył, ale butki tej firmy są dla mnie rewelacyjne. Poprzednie brooksy kupiłem w przeddzień Dębna i jak tylko włożyłem na stopy czułem, że "leżą jak ulał" jednak nie odważyłem się pobiec "królewskiego dystansu"
Za to niedługo po maratonie przeleciałem trzydziestkę cha,cha,cha... ale zabrzmiało;) i pełen komfort żadnych otarć, pęcherzy - jak w bamboszach hi,hi...

środa, 20 sierpnia 2014

Przyznaję bez bicia...

miał być dzisiaj całkowity luz od biegania:( ale jak tu po długim wybieganiu nie skorzystać z dobroczynnego zabiegu regeneracyjnego w chłodnej wodzie;) Tak, tak woda już coraz chłodniejsza temperatura w nocy spada i o poranku dziś tylko dwanaście kresek nad zerem.
Dwa kilometry "z hakiem" w te i wewte, a pomiędzy pływanie w Pacyfiku:) Po takim zabiegu zmęczone, napięte, mięśnie zrelaksowane są jak po dobrym masażu he,he... 
Wieczorkiem jeszcze zabieg" na kolanka" przecież stawom też się coś należy hi, hi...

Na koniec reklama;) sam nie wystartuję, bo będę wracał z Zamościa. Polecam jednak wszystkim zaprzyjaźnionym biegaczom i nordikowcom fajne imprezkę:

wtorek, 19 sierpnia 2014

Ponad normę ...

dziś wyszło bieganie;) Najpierw trójka z hakiem z porannym pływaniem w Adriatyku i wieczorem ponad dwadzieścia pięć po leśnych ścieżkach:)
W Sokolich Górach była kapitalnie trochę szlakiem, trochę na czuja i razem dwadzieścia dziewięć kilometrów, a miało być luzowanie he,he... Będzie! Jutro tylko gimnastyka i wolne. Odpuszczam nawet poranne pluskanie.

Wieczorne bieganie po lesie z czołówkami to fantastyczny klimat:) Czasami można "złapać zająca" trochę zagubić się, lecz cóż warte byłoby życie bez przygód;) Najważniejsze to dobre towarzystwo i wzajemne wsparcie. Uroki takiego "ciorania" trudno opisać - to trzeba doświadczyć samemu na własnych nogach;)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

luzowanie

zaplanowane zaczynam. Dziś tylko rekreacyjnie niecałe cztery kilometry biegu plus pływanie. Temperatura powietrza czternaście kresek powyżej zera, a woda wydaje się zdecydowanie cieplejsza;)
Aha jeszcze prócz porannej aktywności jeszcze wieczorem "kiwanie" dla kolanek he,he... Niektórzy się śmieją z moich "czarów":) Lecz dla mnie to działa, więc zaciekawionym wyjaśniam. Będąc u ortopedy z bolącym kolanem zapytał mnie doktór czy mam rower stacjonarny. Kiedy odpowiedziałem 'nie' wyłożył mi, że stawy bardzo lubią ruch bez obciążenia. Gdybym miał rowerek to to po poluzowaniu docisku mógłbym codziennie pół godzinki kręcić na luzie i miałoby to zbawienny wpływ na moje kolanka. Podał też drugą wersję: kocyk na stół pod "cztery litery", siad i trzydzieści minutek "majtania" nogami;) Na odchodne dodał "i tak pan tego nie będziesz robił!" Ja nie będę robił??? Codziennie na wieczornym dzienniku trzydziestominutowa "huśtawka" i ... gdzieś po niecałych dwóch tygodniach: "kurcze albo siła sugestii, ale to działa!!!" Od tamtej pory na dwa tygodnie przed maratonem i po maratonie, lub gdy kolanka zaczynają się buntować, bo zwiększam kilometraż "ordynuję" sobie *zabieg* na kolanka hi,hii....

sobota, 16 sierpnia 2014

chochelka...

taka jakaś chyba wyszła z dzisiejszej trasy;) A może Ktoś ma inne skojarzenia spoglądając na moje bieganie? Sobota, więc jak co tydzień 7:00 zbiórka na Bialskiej pod kapliczka /pierwszą/ od Okulickiego i wspólne udeptywanie bialskich pól. Jak zwykle dreptane pogaduchy i obcowanie z przyrodą. Pogoda na bieganie idealna;) Pochmurno, wilgotno po nocnym deszczu, i tylko czternaście kresek powyżej zera. Kilka dni odpoczynku od upałów i już czuć zmiany w przyrodzie. Wcześniej robi się ciemno, noce chłodniejsze chciał czy nie idzie jesień:(

Po sobotnim spotkaniu biegowym "zniosło" mnie jeszcze "na Bałtyk":) wyglądało jakby miało padać, ale udało mi się popływać i nie zmoknąć hi,hi... Za to jak wróciłem do domu przylało, że hej;)
Mile zdziwiłem się, że w soboty po parku lisinieckim biega tak dużo ludzi. Dziś przed dziewiątą  naliczyłem siedem osób:)

http://www.maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=3&action=5&code=29002W kończącym się tygodniu nabiegałem 89 kilometrów na czterech treningach. Do Czteroetapowego Biegu Pokoju w Zamościu równo dziesięć dni, więc planuję wyluzować i odpocząć;) Co miałem nabiegać nabiegałem, Czego nie zrobiłem już nie zrobię, a mogę tylko popsuć (odpukać w niemalowane;) Oczywiście nie zamierzam rezygnować z biegania, lecz będę starał się już walczyć z moim uzależnieniem he,he...

czwartek, 14 sierpnia 2014

Taki wzorek...

dzisiaj nabiegałem zamiast treningu po trasie biegu częstochowskiego. Co czwartek biegamy wokół Jasnej Góry, ale dziś w przeddzień święta Matki Boskiej Zielnej jest tylu pielgrzymów, że trudno byłoby się przeciskać ulicami przyległymi do klasztoru Jasnogórskiego. Z drugiej strony mamy na co dzień dostęp do Cudownego Obrazu Pani Jasnogórskiej, a ludziska maszerowali setki kilometrów, więc nie ma co robić sztucznego tłoku he,he...
Dlatego zamiast biegania trasą bc z Moniką "przeczesaliśmy" bialskie pola hi,hi... Żeby nie było jak w sobotę, bo to już pojutrze;) staraliśmy się wybierać te ścieżki, którymi w sobotę nie biegamy. Start i meta przy Sanktuarium, dystans prawie osiemnaście kilometrów kapitalnych dreptanych pogaduch hi,hi...
W sumie z porannym tuptaniem na adriatyckie kąpielisko dzisiaj znów ponad dwadzieścia kilometrów na liczniku:)

wtorek, 12 sierpnia 2014

Trzy w jednym

Dziś trzy aktywności w jednym dniu:) Z rana dreptanie na kąpielisko na Adriatyku, pływanie i powrót, czyli cztery kilometry z buta. Potem po dwóch tygodniach przerwy dwie godziny lekcyjne gimnastyki. Oj brakowało mi tego! stawy prawie zardzewiały hi,hi...

 Wieczorem dzięki Monice wypad na Zielona górę:) i siedemnaście kilometrów po lesie. Pod górkę, z górki, kapitalne tuptanie po leśnych wertepach;) Bieganie w doborowym towarzystwie jest fantastyczne:) Kilometry i czas lecą nawet nie wiadomo kiedy;)
Już druga świetna wtorkowa wycieczka, która mam nadzieja powinna zaprocentować podczas czteroetapowej imprezy biegowej w Zamościu.
Wczoraj dwadzieścia siedem, dzisiaj "połóweczka" na dwa razy, więc jutro chyba luz, lecz obiecać nie mogę, bo przecież jestem uzależniony he,he...

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Bieganie-pływanie-bieganie

Po sobotnim starcie w upalnej Szarlejce wczoraj labowanie, imprezowanie;) A co. Podobno odpoczynek to ważny element treningu he,he..
Korciło mnie jeszcze wieczorne pływanie, ale nie chciało mi się bez towarzystwa;)

Dzisiaj dwadzieścia kresek powyżej zera na termometrze od samego rana. Dlatego krótki bieg /2km/ nad Adriatyk i pływanie:) Potem na trochę pokręconej trasie wg zasady "gdzie oczy poniosą" jeszcze trzynaście i tydzień zacząłem spokojną piętnastką.

Dziś mija termin wpłat opłat startowych na Bieg Pokoju w Zamościu. Lista "drgnęła" i już 78 osób zapisanych. Zapewne przelewy będą jeszcze napływać i liczba chętnych się powiększy., bo byłaby "lipa" gdyby imprezę odwołano:(

 
Wieczorem pokropujący deszczyk, lecz bardzo ciepło. A w czasie deszczu "dzieci się nudzą to ogólnie znana rzecz..." Zresztą nie tylko dzieci hi,hi...  Nosiło mnie nosiło, więc włożyłem buty i coby w razie burzy szybko się ewakuować do domu poleciałem "na Bałtyk" Zrobiłem pięć kółek wokół Bałtyku i Adriatyku, wykąpałem się w Pacyfiku i do domu. Wyszła ranna powtórka z rozrywki;) Niepotrzebnie tylko na koniec zapuściłem się w pobliże Jasnej Góry od Klasztornej, bo tam już tłok jak piętnastego przed południem he,he... i o mało co jakaś pielgrzymka mnie nie stratowała;)

Dwa treningi jednego dnia na sumę dwudziestu siedmiu kilometrów i troszku jak mawiał zaprzyjaźniony Krakus pływania;)

sobota, 9 sierpnia 2014

Pozytywny Bieg...

w Szarlejce, a dokładnie czwarta edycja. Dystans dziesięć kilometrów po łąkach, lesie i kawałkiem asfaltu w południe o trzynastej w upale;) Miejscami spod butów biegaczy unosiły się tumany kurzu:( Zaraz po starcie jak zwykle tłoczno. Po dwóch kilometrach "ustaliłem" tempo ekonomiczne he, he... i turlałem się jak zwykle sam. Szybsi z przodu, wolniejsi z tyłu, a ja pośrodku;) Mniej więcej w połowie trasy doszedłem do Roberta Maćkowiaka (Ambasadora Biegu) i Jego kompana. Załapałem się "na kółko" jak mówią kolarze i fajnie pociągnęli mnie do mety:) Dziękuję! Mój stoper pokazał 50:36, a w nieoficjalnych wynikach wywieszonych po biegu było chyba dziesięć sekund więcej.
https://plus.google.com/photos/117452862547386349377/albums/6045878253613032385Ale z góry nie nastawiałem się na bicie rekordów w takim skwarze. Po biegu głównym starty dzieciaków i oczywiście dekoracje najlepszych zawodników. W międzyczasie kiełbaska z rożna, pyszne kiszone ogórki z fajną bułą od organizatorów i złocisty izotonik już na koszt własny;) Trochę zbyt długo trzeba było czekać na dekoracje i sporo ludzi odjechało wcześniej. Ale orgowie oprócz biegu planowali jeszcze inne atrakcje w ramach festiwalu i chyba dlatego się nie spieszyli. Ogólnie fajna imprezka, i sympatyczna atmosfera dzięki towarzystwu zaprzyjaźnionych biegaczek i biegaczy z najbliższych okolic:) W poprzednich dwóch biegach nie startowałem, lecz brałem udział w pierwszym Biegu Pozytywnym i widzę, że organizatorzy podnoszą sobie poprzeczkę. Brawo!

W południe nieco się przypiekłem, więc wieczorkiem spacer nad Adriatyk i pływanie przy księżycu. Ulga dla ciała i przyjemność dla ducha;)

piątek, 8 sierpnia 2014

Pętelka z pluskaniem...

Po wczorajszym treningu na trasie Bc "letnie morsowanie" hi,hi... odpuściłem. Za to dziś z rana temperatura +dwadzieścia, więc zrobiłem mała pętelkę po dzielnicy i przy okazji sobie popływałem w Adriatyku:) Dawno nie pamiętam tak nagrzanej wody. Poprostu wchodzi się jak do wanny. Tylko piany he,he... brakuje;)

Wieczorem planowałem również pobiec popływać. Zamieniłem jednak buty biegowe na sandały i z MLP spacerkiem poszliśmy "na Bałtyk" W wodzie komary nie gryzą;) a że MLP nie pływa to "alarmowo" musieliśmy się ewakuować he,he...

Jutro o trzynastej Pozytywny Bieg w Szarlejce. Z rana odpuszczam spotkanie na Bialskiej, ale zastanawiam się nad porannym pływaniem przed startem.

czwartek, 7 sierpnia 2014

słońce ma wolne...

dzisiaj, bo od samego rana zachmurzenie, ale nadal bardzo ciepło. Dziś niestety bez porannego i wieczornego pluskania i tuptania:( na kąpielisko. Ale jak co tydzień czwartek wieczorne bieganie po trasie biegu częstochowskiego. Dwie pętle x 5 km + dobieg to prawie czternaście kilosów:) Świetne towarzystwo Monia, Renia, Damian, Edward, Tadeusz i czas stoi, a kilometry lecą;) Gadka szmatka i ani człowiek się nie obejrzy i trzeba wracać:( Dzisiaj na Wyszyńskiego ścigały się z nami siostrzyczki /Zakonnice/ hi,hi.... zmierzające chyba na Apel Jasnogórski:) Taka jedna malutka pasowałaby jak nic do Zabieganychy he,he..

http://pozytywnieaktywni.pl/podstrona.php?dzial=czlonkowieJutro luzik:) ewentualnie jakby co krótko nad wodę i z powrotem;)
Za to w sobotę imprezka biegowa w Szarlejce:) Orgowie reklamują się w lokalnym radiu i nawet zapowiedzieli, że chociaż zapisy internetowe się zakończyły to będzie jeszcze szansa przed biegiem. Brałem udział w pierwszej edycji i jestem ciekaw, czy coś się zmieniło;)
Pojutrze się przekonamy, czy organizatorzy siedli na laurach, czy myślą jest dobrze, ale zawsze może być lepiej;)


środa, 6 sierpnia 2014

standart ...

ostatnimi dniami;) Rano i wieczór bieganie "na popływanie" he,he... Dziś trochę chłodniej, bo rano tylko +16, ale "rytuał" utrzymany;) Po wczorajszej dwudziestce z "hakiem" dzisiaj kąpiel była dla mięśni zmęczonych podbiegami, zbiegami i leśnymi wertepami świetnym zabiegiem regeneracyjnym.

Trochę klimat psuła grupa amatorów picia alkoholu na świeżym powietrzu koczująca na plaży chyba od wczoraj?

 foto Marek Tęcza

Wieczorem +22 "łysy" za chmurami;( więc nieco krótszy dobieg, żeby zdążyć przed ciemnościami.


Siedem kilometrów z buta:) i pływanie jak na dzień "wolny" to i tak za dużo hi,hi...

wtorek, 5 sierpnia 2014

500

Ranek pochmurny, na termometrze szesnaście kresek na plusie. Bieg - pływanie - bieg. Nie jakieś "hektary" pływania i biegania, bo z buta tylko piąteczka, ale na początek dnia znakomite "ładowanie baterii" na dalsze godziny;)
Chyba znów "dałem" dobry przykład i zraziłem Innych, bo poranne pływanie znajduje naśladowców he,he...

Popołudniu dzięki Monice uczciłem pięćsetny post na blogu długim spokojnym wybieganiem po lesie:) Wiadomo nie od dziś, że  w świetnym towarzystwie czas mija niezauważalnie. Tak też było dzisiaj:) To było fantastyczne bieganie! Cisza, mięciutkie podłoże, zapach i ta wieczorna aura lasu...  Dziękuję Ci Monia:-)  Potem jeszcze oczywiście regeneracja zmęczonych mięśni w Pacyfiku hi,hi....

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Labowanie

Wczoraj niedziela byłaby jednym wielkim lenistwem gdyby nie "wieczorny rzut na taśmę";) Do obiadu czas dla rodziny. Popołudniu ciągłe pomrukiwanie przechodzących gdzieś obok burz, zbieranie się na deszcz. W rezultacie parę kropel szybko parującego deszczu w myśl zasady: "z dużej chmury mały deszcz"
Myślałem o rowerowaniu i gdyby nie zapowiedzi burz pewnie bym popedałował hi,hii.. Lecz wieści z radia o silnych wyładowaniach w okolicy miasta powstrzymały mnie i nie dosiadłem "stalowego rumaka":(
Wieczorem po zmroku zrobiła się cisza, wiatr ustał, więc pomaszerowałem "na Bałtyk" popływać. Była to świetna decyzja! Zero ludzi, tylko odgłosy żab i świerszczy. Woda cieplusieńka, powierzchnia "gładka jak stół" z iluminacją odbijających się świateł. Rewelacja!

Dziś z samego rana +18, niewielkie zachmurzenie. Trwa upalne lato, lecz nie wiadomo jeszcze jak długo, więc grzech tego nie wykorzystać. Dlatego znów pobiegłem popływać:) Na miejscu małe zdziwienie na kąpielisku pływaczka;)
Całe popołudnie zbierało się na deszcz i w sumie pokropiło pod wieczór "jak ksiądz kropidłem" hi,hi... Po dwudziestej temperatura + 23, więc w buty i poleciałem popływać przed spaniem;) Bardzo ciepło i parno, krople deszczu padające na spokojna taflę wody oraz mnóstwo kaczek w sąsiedztwie he,he...
D tej pory było zamiennie raz Pacyfik, raz Adriatyk. Jak rano tu, to wieczorem tam i na odwrót, ale dziś postawiłem na ten drugi "dół";)
Na razie jak się uda popływać rano i wieczorem będzie super! W każdym bądź razie zamierzam pływać przynajmniej raz dziennie szczególnie rano . Może dociągnę w ten sposób do rozpoczęcia nowego sezonu morsowego 2014/2015 hi,hi...


sobota, 2 sierpnia 2014

dwie kosy...

czyli 77 kilometrów przebiegu w kończącym się właśnie  tygodniu. Wcześniej było: 74 - 91 - 71 - 61 - 56 - 43 - 65 - 121 - 81 - 42 - 48 - 85 - 76 - 69 - 64 - 62 - 84 - ....
Wkrótce Bieg Pokoju Pamięci Dzieci Zamojszczyzny więc trzeba będzie niedługo trochę odpocząć;) 
Dzisiaj jak o tydzień w sobotę spotkanie biegowe "na Bialskiej" w ośmioosobowym składzie i znowu kolega wiceprezes nas trochę hi,hi... przegonił;) Początkowo miałem grzecznie zrobić tylko stałą piętnastokilometrową  trasę, ale gdy Marcin odbił w drodze powrotnej "na Bałtyk" pogoniłem przez jasnogórskie parkingi za Nim. Woda w Adriatyku rewelacyjnie ciepła. Można by siedzieć jak w jacuzzi he,he.... Miała być piętnastka, lecz przez "skrót na pływalnie" wyszło prawie osiemnaście kilometrów. Jutro luzik wolne od biegania, no chyba żeby rower? Podobno ma jednak przypiekać jeszcze mocniej niż dzisiaj to może być trudno o motywacje;)

piątek, 1 sierpnia 2014

Na dobry początek

Po bardzo udanym biegowo lipcu i wczorajszej połówce dziś na dobry początek i zalążek nowego miesięcznego przebiegu tylko niecałe lub prawie;) cztery kilometry. Zależy jakie Kto widzi "szklanki"  do połowy pełne, czy do połowy puste he,he...
Po porannych opadach i lekko siąpiącym deszczu kąpanko w Adriatyku:) Fantastyczna regeneracja dla zmęczonych mięśni:)
Ponadto znów nad powierzchnią wody unosząca się para, cisza, bezludzie... Kiedyś kąpaliśmy się po czwartkowym wieczornym treningu w czasie mocno padającego deszczu i wędkarz nas ostrzegał: "wyjdźcie z wody, bo zmokniecie" hi,hi....

Do Zamościa już nie cały miesiąc. Dokładnie 26 dni:)






Ale "po drodze" wezmę jeszcze udział w Pozytywnym Biegu;) na dystansie 10km w pobliskiej Szarlejce:)


Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13