"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


niedziela, 28 lutego 2010

[211] Puma Complete Velosis...

 
 
kliknij w fotkę, aby zobaczyć więcej zdjęć.
Niedawno udało mi się kupić w promocji cienkie leginsy ze wstawkami w barwach klubu...W czwartek niespodzianka :) Za pośrednictwem portalu
http://www.etrampki.pl kurier dostarczył mi błyszczące nowiutkie Pumy Velosis też z elementami w kolorze pomarańczy. Będę kolorystycznie lepiej wyposażony hi hi hi ... niż nasi olimpijczycy w Vancouver ;) Ciekawy byłem tych butków, bo jeszcze nigdy w pumkach nie biegałem. Przymierzałem kiedyś jakieś buty tej marki, ale kupna nie zaryzykowałem. Complete VELOSIS jak podaje producent to buty technologicznie zaawansowane:*przeznaczone dla biegaczy neutralnych oraz supinatorów, którzy potrzebują bardzo dobrej amortyzacji. Zastosowany w pięcie DUO CELL powoduje, że kontakt z podłożem jest miękki i sprężysty. Dzięki wkładce OrthoLite Puma VELOSIS dopasowują się do stopy biegacza oraz zapewniają jej komfort. Cholewka została wykonana z oddychającego materiału, dzięki czemu stopa podczas biegu jest cały czas wentylowana. Model ten idealnie sprawdza się podczas intensywnych treningów. Dodatkowo wyposażony został on w elementy odblaskowe. Zastosowane w butach technologie:
DUO CEL
- system,który doskonale amortyzuje i stabilizuje stopę,dopasowuje się do jej anatomii.Podczas zderzenia stopy z nawierzchnią, mniejsze komórki zatapiają się w większych. Rezultat to dłużej trwający, bardziej miękki oraz doskonalszy efekt amortyzacji.
ID CELL
-zastosowanie materiału o niskiej gęstości wprowadza dodatkową ochronę oraz wspomaga amortyzacje stopy.
EverRide
-lekka i bardziej sprężysta podeszwa zewnętrzna z gumy sprawia, że fazy hamowania i przyspieszania są bardziej miękkie.
EverTrack
-Podeszwa zewnętrzna wykonana z gumy odpornej na ścieranie.
EVA
- skondensowana pianka z oktanuetylenowego jako dodatkowy komponent zmniejszający siłę nacisku stopy na podłoże* 
Technologia technologią, ale jak to mówią "towar macany należy do macanta" ;) po rozpakowaniu zlustrowałem dokładnie "bambosze" zewnętrznie i wewnętrznie ;) Zaciekawiła mnie wkładka, która w części śródstopia składa się z dwóch warstw. Faktycznie mięciutko jak w bamboszach :) Na zewnątrz uwagę moją zwróciły otwory wentylacyjne na zewnętrznej części czubka buta. Pomyślałem nawet, czy przy deszczowej pogodzie nie będzie to swego rodzaju "nabieraczka" wody :) Ogólnie but robi dobre wrażenie wizualne ! Trochę niestaranne szycie języka z wychodzącymi nitkami psuje poczucie estetyki, ale przecież jęzor jest schowany. Ciekawe są sznurówki; takie "pulchne" i chyba dlatego dobrze się zaciągają. Po "oględzinach" wpakowałem stopy w pumki i kilka godzin dreptałem w nich po mieszkaniu. Początkowo na wewnętrznych częściach pięt czułem jakby "podparcie" lecz wkrótce chyba się stopy ułożyły hi hi hi... Niektórzy mówią, że po jakimś czasie but dopasowuje się do stopy, ale u mnie jest chyba odwrotnie ;) Tradycyjnie; co tydzień w czwartki "udeptujemy" trasę 2biegu częstochowskiego. Oficjalnie dystans wynosi 10kilometrów, ale rzadko kiedy na dyszce się kończy :) W tym tygodniu zaplanowałem najpierw dziesiątkę langsam z Anetą, a potem  kolejną z zabieganymi kolegami. Szykując się do wyjścia miałem dylemat stare, czy nowe ? Chlapa, ciapa, błocko, a nówki takie lśniąco czyściutkie! Ale gdzie się sprawdzą jak nie w ciężkich warunkach drogowych :) Postawiłem na VELOSIS (ciągle zapominam tej nazwy) i nie żałuję w sumie z dobiegiem zrobiłem połóweczkę, czyli 21 kilometrów. Trochę po resztkach zlodowaciałego śniegu i stojących miejscami kałużach. Chrzest bojowy wypadł bardziej niż zadowalająco :) Co prawda to dopiero *pierwsze koty za płoty i nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca* ;) Jednak jest szansa, że będzie się fajnie śmigać w tych.... no VELOSIS hi hi hi... Porównując z adidasami o których pisałem: TUTAJ  zauważyłem, iż pumy jakby się lepiej przetaczały, jakby były szybsze :) adidasy wydaja się przy nich mułowate :) No i  w adidasach przestrzeń w części śródstopia jest ... ciaśniejsza :( Ja zwykle "coś za coś" na chodnikach kiedy późnym wieczorem cienkie warstwy wody przymarzły w pumach "buksowałem" jak sąsiad na letnich oponach hi hi... Tu plus dla adasiów ;) Tyle, że oba modele zdecydowanie różnią się konstrukcją bieżnika. A może to właśnie  sprawa szybszego przetaczania stopy ??? Tak, czy tak jestem zadowolony ! Oczywiście odczucia typu miękkie, wygodne, luźne, nie obcierające są subiektywne, bo ilu biegaczy tyle opinii. Verdi jest wierny NB, Mad chwali mizuno, ktoś jeszcze brooksy itd itd. Zobaczymy okaże się "w praniu" :) zwłaszcza na bezdrożach bialskich pól ;) W sobotę na Bialskiej po pierwszej pętelce zastanawialiśmy się, czy wzorem ubiegłego tygodnia nie przenieść się na ulicę. Na bialskich polach masakra :) połacie zlodowaciałego śniegu sprawiały, że bez przerwy kręciliśmy "piruety" Raz wylądowałem "telemarkiem" a przed następnym padem uratowała mnie gałąź, której zdążyłem się złapać. Miejscami prześwituje już trawa, ale zboczenie z drogi skutkuje zapadnięciem się w błocko do połowy łydki. Padający deszcz zmoczył nas delikatnie, ale buty już po pierwszym kółku nasiąkły i oblepiły się błockiem przez co chyba podwoiły wagę :) Moje VELOSISy sprawiły się można by powiedzieć na piątkę z plusem ( w szkolnej skali ocen), gdyby trochę mniej się ślizgały :) Gorzej !  Bo po powrocie do domu stwierdziłem, że pod  piętą w lewym bucie tam gdzie jest taka zielona 'szybka' (duocell patrz foto) i pod przezroczystym plastikiem łączącym śródstopie z piętą (ArchTec - foto) dostała się woda !!! I jak się jej pozbyć ?? Na razie delikatne suszenie i zobaczymy :(Niedziela znowu biegowo-morsowa ;) W okrojonym składzie, przy plusowej temperaturze; razem z Teresą i Labim rozkoszowaliśmy się zimną kąpielą. Najpierw bieg na rozgrzewkę potem plum, plum i znowu bieg.W sumie 11 kilosów. Cały miniony tydzień uważam za bardzo udany :) siedemdziesiąt cztery kilometry w pięciu wyjściach. Oprócz wspomnianej "połówki" w czwartek; w poniedziałek osiemnaście i we wtorek dziewięć km. Środa gimnastyka, a piątek luzik ;) Wyszedł długi elaborat, ale tydzień też długi na całe 74 kilometry :) Więc kolejny wpis dopiero po Dniu Kobiet :) Którym już dziś składam najserdeczniejsze życzenia zdrowia, szczęścia, wszelkiej pomyślności i spełnienia najskrytszych marzeń :)) Tym bardziej, że w przyszły weekend przetestuję moje VELOSIS 200 .... metrów pod ziemią  :) ha ha ha...(z rezerwy trafiłem do podstawowej czwórki ;)
PS Uff po niezmiernie emocjonującym finiszu w sobotę nasza olimpijka Justysia wywalczyła złoto :) Panczenistki brąz ! A*gromada* Zabieganych wzięła udział w pierwszych zawodach z cyklu Grand Prix Zabieganych 2010 /ostatni etap ZiMNaRa w Lublińcu / WIELKIE BRAWA I GRATULACJE !!!!!





Załapałeś się na Bochnię? No no no, pozazdrościć! Miłych ...

... wrażeń życzę:)

~drproctor 2010-03-01 18:35
Dzięki ! :) Dostałem "los szczęścia" i po raz drugi będę ...

... fedrował na sztafetowej szychcie ;) poprzednio byłem w 2008 roku i było kapitalnie :) !

~tete 2010-03-01 22:23
Ja odbieram swoje Pumy jutro :)



~run 2010-03-02 13:04
 

sobota, 20 lutego 2010

[210] Kreatv Blogger Award...

Bardzo miłe zaskoczenie mnie dziś spotkało. Uff... okropnie nie cierpię się chwalić :( tak samo, jak nie znoszę wszelkiego rodzaju łańcuszków;) No, dobra podobno; "nigdy nie powinno się mówić nigdy" hi hi hi.Trudno; do rzeczy Bartek prowadzący Gruszkoblog uznał, że  moje zapiski zasługują na wyróżnienie (przyznawane blogującym przez blogujących) Kreativ Blogger Avard. Wielkie dzięki składam Bartkowi :) Zazwyczaj na mnie wszelkie łańcuszki się rwą hi hi hi... Ale ponieważ ten jest inny sympatyczny :) I co bardzo ważne nie zawiera gróźb w rodzaju: " jak przerwiesz łańcuszek to ........, .... ," Więc, zgodnie z zasadami które *podprowadziłem* od innych Wyróżnionych :)
• Po otrzymaniu nagrody umieszczamy na swoim blogu logo Kreativ Blogger oraz informujemy, kto przyznał nam wyróżnienie.
• Nominujemy 7 lub więcej blogów i podajemy link do każdego z nich.
• Informujemy wyróżnionego o nominacji w komentarzu na jego blogu.

Przekazuję "ogniwa łańcuszka" dalej:
- Przebiec maraton /za determinację; wiem jak trudno pogodzić codzienne obowiązki z bieganiem ;)
- Wersja Midi / za "lekkość pióra" i fajne, ciekawe teksty :)
- Biegający Przemek / za  pozytywne "uzależnienie" od biegania ;)
- Runblog / jako doping , żeby się nie poddawał ;)
- Biegacz Amator / za zdrowe podejście do biegania ;)
- Bieg przez życie / zachęta, by młoda biegaczka obudziła się ze snu, bo wiosna tuż, tuż ;)
- Dunder blog /za "własne zdanie" z którym nie zawsze się zgadzam ;)

 
A teraz rzeczy sedno :) b i e g a n i e ;)
W tym tygodniu: poniedziałek po morsowaniu wolne od biegania, ale za to; jak to mówi Verdi: 'wygibasy' czyli gimnastyka ;) Wtorek szesnaście kilometrów na *osobistej codziennej  trasie* Środa popielcowa wolne. W czwartek; wizyta biegającej Anety na trasie 2bc :) Niby 'bardzo początkującej' ;) ale pod Klasztorną *szła* niczym Marit Bjoergen w Vancouver ! :) Trzy pętelki + dłuższy dobieg :) = 19 km :) A co, wszyscy 'tłuką' kilometry; to i pozazdrościłem ;) Piątek luzik i sobota tradycyjnie cotygodniowe-sobotnie-spotkanie-biegowe na Bialskiej czyli tzw. *dreptane pogaduchy* :) Dziś po raz pierwszy w historii naszych biegowych spotkań... . Po pierwszej pętli zrezygnowaliśmy z ... kolejnej pętelki i "biegania" "po pachy" ;) w śniegowej brei. Jak to Verdi określił *To nie ma nic wspólnego z bieganiem* hehehe... Dobrze, że tym razem Aneta odpuściła sobie aleję brzozową ! Bo faktycznie mogłaby się zniechęcić do biegania jak nic ! Na ulicy ślisko i mokro, ale w "naszych" polach szok :) Nogi zapadają się po kolana ! Po wczorajszym deszczu pod śniegiem masa wody ! W butach bagno ! Najgorsze, że jedna noga się zapadała głęboko, a druga zostawała wyżej ! Rzucało nas wtedy na boki, aż stawy trzeszczały w kolanach.! Niedawna zmarzlina, kiedy po deszczu na śniegu zrobiła się "plastikowa" pokrywa  dała nam się ostro we znaki, ale przy dzisiejszych warunkach to pikuś ;) znaczy pan Pikuś :) Zamiast drugiego kółka pobiegliśmy Zakopiańską do Rocha, potem Mazowiecką do Bialskiej i dalej zgodnie z planem. Dlatego wyszło trochę mniej niż zwykle :( W sumie; tydzień jaki taki; trzy wyjścia, czterdzieści dziewięć kilosów - norma nie wykonana :( Kolejny powinien być lepszy, bo nadchodzi znowu czas niedzielnego morsowania! Lecz jak tu się morsić, kiedy zrobiła się odwilż ! 



Dzięki! Wzruszyłam się ;) I oczywiście od rana łamię sobie ...

... głowę, komu "podać dalej" :))

~Midi 2010-02-21 11:35
Nie wiem o co cho z tymi wyróżnieniami ale bardzo dziękuję ...

... :-)

~run 2010-02-21 13:55
Dzięki za nominację to dla mnie spore wyróżnienie.



~Przemcus 2010-02-21 20:56

niedziela, 14 lutego 2010

[209] Chleb, bieganie, morsowanie...

  Midi i Run zainteresowali się chlebem, wiec jak obiecałem będzie w tej kolejności :) Najpierw sprawa maszynek do chleba... Można je porównać do aparatów fotograficznych tzw. "idioten camera" hi hi hi... W takim aparacie nic się nie ustawia, naciska tylko migawkę i pstryk. Podobnie z maszynką do chleba; wsypuje się składniki, nastawia program i wszystko. Są nawet w sklepach specjalne mieszanki; lecz mnie osobiście odstrasza skład :( Można więc wsypać zalecana ilość mieszanki dodać wodę i... po robocie :) Maszynka wymiesza; w maszynce wyrośnie; maszynka upiecze. No, i chlebek jest maszynkowy... Na pewno pachnący, smaczny. Tylko brak mu tego czegoś... Niektórzy mówią  serca, inni: własnej inwencji twórczej itd itp. Fakt, faktem nigdy ten chleb nie dorówna chlebkowi wyrabianemu ręcznie i pieczonemu już nawet nie w piecu chlebowym, ale nawet w zwykłym piekarniku elektrycznym. Kiedy wyrabia się chleb ręcznie (nie koniecznie rękoma) może być kopyścią czyli drewnianą łychą; czuje się ciasto... Każda mąka jest inna... I do każdej potrzeba mniej lub więcej płynu. Zwłaszcza kiedy robi się chleb na zakwasie bez udziału drożdży i hi hi eksperymentuje z dodatkami smakowymi ;) Na początku miałem wielki problem ile płynu ? Jeżeli chciałem ściśle wg przepisu do danej porcji maki dodać zalecany płyn; zdarzało się, że chlebek po upieczeniu miał piękną skórkę, pachnąca, chrupiącą, ale w środku była niedopieczona pulpa. Ale może od początku  ? Kupowałem ciemny chleb i cieszyłem się, że jem zdrowe pieczywo :) Do czasu kiedy dwa dni po zakupie chleba; jakoś w weekend stwierdziłem, że mój chleb zapleśniał. Zacząłem od tego czasu czytać chlebowe metki i okazało się... Że w większości chlebów nie ma wcale mąki pełnoziarnistej ! jest mąka pszenna, drożdże, polepszacze i np karmel albo kawa inka dla uzyskania ciemnego koloru pieczywa! Wziąłem sprawy w swoje 'oczy' ;) zacząłem czytać o chlebie w internecie, na forum chlebowym spisywać receptury innych "piekarzy"... I jak "dojrzałem" to pierwszy chlebek był taki z najprostszych: mąka pszenna /bo nie miałem pełnoziarnistej/, otręby pszenne, woda, drożdże i sól. Od tej pory przestałem kupować ciemne pieczywo, ale dalej zgłębiałem "wiedzę tajemną" Po pewnym czasie zrobiłem zakwas na bazie mąki żytniej  żurkowej i zacząłem się "bawić" w piekarza. Zakwas lubi słodycz, więc był miód, była maślanka. Z czasem doszła posypka z mieszanki ziaren: siemienia, dyni, słonecznika, sezamu, czarnuszki .... Niestety pierwsze "koty za płoty" to była porażka :( Nie zawsze miałem mąkę z tego samego źródła, a nie zwracałem uwagi na konsystencje ciasta. Dlatego jak pisałem wcześniej raz chleb się udał, innym razem nie chciał rosnąć i w środku pachnącej skórki była nieupieczona breja.. Podobnie jak w bieganiu *trening czyni mistrza* W tej chwili mogę powiedzieć moje chleby są takie he he ... niepowtarzalne. Ktoś powiedział artystyczna piekarnia ;) Ja wolę określenie może nie eksperymentalna, ale o... autorska :) Baza jest stała, lecz dodatki hi hi hi... Stale podczas wyrabiania coś mnie korci ;) i albo dodam piwa, to znowu musztardy - super, przesmażonych pomidorów i wielu innych oczywiście zjadliwych :) rzeczy! Po okresie "błędów i wypaczeń" już podczas wrabiania nawet nie sugeruję się przepisem, ale czuję: aha, z tymi dodatkami to za mało płynu. Otręby np bardzo "piją" wodę. Kiedyś dodawałem sól, teraz robię solankę /rozpuszczam sól w wodzie/ Niby nic ale .... Właśnie to, ale.. którego nie ma przy posługiwaniu się maszynką. Na obecną chwilę baza to zakwas z maki żytniej pełnoziarnistej, woda, oliwa, maślanka, mąka żytnia biała  i + dodatki :) Wierzch chleba smarowany białkiem rozmąconym z wodą i posypka z ziaren i płatków zbożowych. Jak widać nie ma w tym chlebie nic nienaturalnego, sztucznego, żadnej chemii. Owszem można narzekać, że zboże jest nie ekologiczne to i mąka nie całkiem wolna od chemii zawartej w nawozach itd. Jasne, lecz na pewno żaden "kupny" chlebek nie dorówna takiemu domowemu. Dowód *otwieram piekarnię* co mniej więcej dziesięć dni i piekę trzy chlebki. Jeszcze nie zdarzyło mi się, by kiedyś spleśniał, ba najbardziej mi smakuje kiedy ma tak z tydzień... Nie wiem jak to określić... Jest suchszy, taki ... określam to *przestrzelony powietrzem* Jakby to powiedzieć miąższ jest taki mniej ścisły; składa się z takich włókienek poprzedzielanych dziurkami No i jeszcze coś ;) aromat  tego chleba, bo to nawet nie zapach ...Tak jak pisałem w porównaniu do maszynkowego taki chleb jest po prostu "dopieszczony" :) Kolega kiedyś powiedział weź się za produkcję i na handel... Nie, nie; wtedy to by nie był już ten chlebek...
 

Czas na bieganie ! W pięciu wyjściach ponad sześćdziesiąt kilometrów :) Po raz pierwszy w tym roku biegałem pięć dni w tygodniu :) Coś 'drgnęło' ;) m.in. waga ;) Bo od  świąt trochę przybrałem i nic, a nic nie mogłem zgubić :) Ciężko się biega w tym "kopnym" śniegu i co za tym idzie wolno:) Z drugiej strony to sama radość; takie beztroskie bieganie, bez żadnego planu :) Pamiętam jak na początku moich startów pytano mnie na ile biegniesz? A ja odpowiadałem na dziesięć kilometrów;) Tak; tak, dystans jest dycha, ale na jaki czas? No, to ja nie wiem ? na ile się da :) Biegałem tak, żeby czuć się komfortowo i mieć siły na finisz ;) Biegowo super tydzień :) Wczoraj na Bialską "sprowadziłem" nowa biegaczkę :) Jest szansa, że "zarazi się" i połknie biegowego bakcyla ;) Skromnie mówi o sobie *bardzo początkująca* :) Ale jest niezwykle chętna, ambitna i zdecydowana.:) Zresztą każda nowa Osoba w "rodzinie biegaczy" cieszy, a szczególnie jeśli jest nią kobieta !! Bo niestety wciąż w liczbie biegaczy panie stanowią około dziesięciu procent ogółu. Wystarczy spojrzeć na listę startową do naszego biegu
Część trzecia :) Walentynki "uczciliśmy" morsowaniem. ;) To już czwarta  kąpiel... Dzisiaj znowu dołączył kolejny debiutant Labi. Po Jego minie widać, że mu się spodobało; Jego czworonożnemu przyjacielowi zresztą też he he... Dziś temperatura powietrza oscylowała wokół zera ... Faktycznie, przyznaję racje wszystkim tym co twierdzą, że czym niższa temperatura otoczenia, tym pluskanie w przerębli jest przyjemniejsze :) Dwa tygodnie temu było ok -5 i nawet samo wejście do wody było łatwiejsze :) Cóż, każda kolejna kąpiel to jeszcze nowe wyzwanie i doświadczenie! No i możliwość dłuższego "siedzenia" w przerębli ;)


Nigdy orłem w kuchni nie byłem ale chyba też kiedyś ...

... spróbuję z tym chlebem. Jak sobie myślę o tym co nam sprzedają w sklepach to mi wychodzi z obliczeń, że jeszcze nigdy PRAWDZIWEGO chleba pewnie nie jadłem. Czyli ...

~drproctor 2010-02-14 22:53
Dzięki, Tete! Bardzo zachęcający wpis, no i te zdjęcia... ...

... Muszę kiedyś spróbować. Problem w tym, że prawie nigdy nic nie piekłam ciastowego poza pizzą i pierniczkami owsianymi... No i jakąś formę trzeba mieć, jeśli to ...

~Midi 2010-02-15 10:44
Zachęcam Was spróbujcie :) może nie rzucajcie się od razu ...

... na "głęboką wodę" na chleb na zakwasie, bo tak jak w bieganiu niepowodzenia potrafią zniechęcać ;) Ale taki prosty chlebek na drożdżach na pewno Wam się uda :) ...

~tete 2010-02-15 14:02
Nie mogłem inaczej: ...

... http://gruszkofan.blogspot.com/2010/02/kreativ-blogger-avard.html

~drproctor 2010-02-19 07:57
 

niedziela, 7 lutego 2010

[208] Coś za coś...

Tylko czterdzieści pięć kilometrów w trzech wyjściach w ciągu minionego tygodnia; równo trzy razy po piętnaście kilometrów. W poniedziałek po niedzielnym morsowaniu miałem straszną ochotę pobiegać, ale niestety rano wizyta u stomatologa. Po południu zebranie i trzeba było wybierać...:) Tak więc  wtorek stała "osobista" trasa, czwartek z Zabieganymi trasa 2BC (drugiego biegu częstochowskiego) i sobota spotkanie biegowe w alei brzozowej. W piątek też miałem *głód biegania*, ale jednocześnie wielką ochotę oddać się mojej kolejnej pasji - pieczeniu domowego chleba razowego :) No i wiadomo coś za coś... ;) Z braku czasu myślałem nawet odpuścić pisanie, lecz okazuje się... Że, tak też można propagować aktywność fizyczną i pozyskać kolejne Osoby dla biegania :) Każda pozyskana biegaczka, czy biegacz to sukces, który naprawdę bardzo cieszy :) Bieganie, pieczenie chleba, teraz jeszcze morsowanie ;) .... No właśnie, w następną niedzielę walentynki i planowana wcześniej  kąpiel w przerębli :) Trzeba będzie zrobić na forum listę chętnych -  morsić się :) Ale wcześniej w sobotę tradycyjnie kucie lodu, bo mróz trzyma i "pokrywa na wannie" solidna ;) sprawdzałem he he... Właśnie kucie lodu! Ostatnio wybrałem się w... skórzanych trzewikach, które po chwili nasiąkły wodą i schły do niedzielnego popołudnia :( Dlatego teraz bezwarunkowo muszę się postarać o jakieś nieprzemakalne "walonki" hi hi... Już luty! Verdi zachęca do wpisywania startów w kalendarzu, a u mnie brak pomysłów :) Co prawda w sobotę Wlodec podrzucił mi myśl o Visegradmaraton, ale ale..... Druga połowa czerwca ? Wcześniej błąkał mi się po głowie memoriał Basi Szlachetki - 9 Maraton Jelcz - Laskowice ? Teraz znowu na wypatrzyłem na maratonachpolskich.pl  Maraton Lednicki.?.. Bardzo nietypowy, bo wg regulaminu 46 kilometrów !!!  Do tego towarzyski ?! Cytat z regulaminu: "Maraton jest biegiem towarzyskim, to znaczy, że tempo będzie dostosowane tak, aby wszyscy uczestnicy zwartą grupą (względy bezpieczeństwa drogowego) ukończyli bieg. Przewidywane tempo biegu to 8-10 km/ h. Postoje (ok. 10 min.) będą na :9,3 km, 20,6 km, 29,5 km, 35,8 km, 42,3 km, 46,0 km-meta." Jestem wstępnie zainteresowany ;) bo tam mnie jeszcze nie było he he.. W Krakowie byłem, Dębnie byłem, Łodzi też... Korona zaliczona ! Potrzeba nowych wyzwań hi hi hi... Trzeba się "przespać" z tym tematem :)... "I to pachnie i to nęci, a osiołek głową kręci" he he .... Jutro podobno znowu większy mróz, ale po dzisiejszym labowaniu już marzę o szybszym przebieraniu nogami po białym puch hi hi...

Nigdy orłem w kuchni nie byłem ale chyba też kiedyś ...

... spróbuję z tym chlebem. Jak sobie myślę o tym co nam sprzedają w sklepach to mi wychodzi z obliczeń, że jeszcze nigdy PRAWDZIWEGO chleba pewnie nie jadłem. Czyli ...

~drproctor 2010-02-14 22:53
Dzięki, Tete! Bardzo zachęcający wpis, no i te zdjęcia... ...

... Muszę kiedyś spróbować. Problem w tym, że prawie nigdy nic nie piekłam ciastowego poza pizzą i pierniczkami owsianymi... No i jakąś formę trzeba mieć, jeśli to ...

~Midi 2010-02-15 10:44
Zachęcam Was spróbujcie :) może nie rzucajcie się od razu ...

... na "głęboką wodę" na chleb na zakwasie, bo tak jak w bieganiu niepowodzenia potrafią zniechęcać ;) Ale taki prosty chlebek na drożdżach na pewno Wam się uda :) ...

~tete 2010-02-15 14:02
Nie mogłem inaczej: ...

... http://gruszkofan.blogspot.com/2010/02/kreativ-blogger-avard.html

~drproctor 2010-02-19 07:57

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13