"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


środa, 31 lipca 2019

dedykuję...

                        moje dzisiejsze bieganie razem z podbiegami;) naszej najdroższej Jubilatce Wnusi Wiktorce:)) Cztery lata temu (już;) przyszła na świat nasza Wnuczka. Dziękuje Bogu za ten Dar i każdą chwilę spędzoną z Naszym Dzieciątkiem:)) Wielka to dla mnie łaska, bo nie każdemu dane być dziadkiem. A funkcja to rewelacyjna!
Proszę w modlitwie Naszego Pana o Boże błogosławieństwo na każdy dzień, a Panią Jasnogórską o matczyną opiekę nad Wiktorią.
https://www.relive.cc/view/e1366368374
Dziś planowana dyszka (z małym hakiem;) na stałej trasie plus seria podbiegów na jasnogórskim polu namiotowym.
Po wczorajszych wygibasach czyt. gimnastyce he,he... czyli wolnym od biegania świeża dawka endorfinek hi,hi...
Pochmurno, ciepło, duszno, a nawet parno po wczorajszym deszczyku:( Oj jak marzy mi się bieganie w "porządnym" deszczu he,he...
Wczoraj kolejna Grupa znajomych biegaczy wyruszyła w biegowej pielgrzymce na Jasną Górę:))
Więc znów nie będę mógł sobie odmówić jutro przyjemności wybiegnięcia Im naprzeciw hi,hi...
Co roku żeby było sprawiedliwie najpierw witam Tych ze wschodu, a potem zaraz z zachodu;)
Poznaniacy - mieszkańcy *Pyrlandi stolicy krainy kwitnącego ziemniaczka* he,he... wbiegają w czwartek po południu. Dzięki Beatrice, Która zapodaje na fejsie informacje mogę Ich na bieżąco śledzić;) dziękję:)
https://www.facebook.com/299144906769649/photos/pcb.2948657411818372/2948655011818612/?type=3&theaterMam nadzieję, że moi Przyjaciele nie obrażą się za Pyrlandię? ja też nie obrażam się kiedy mówi się o nas Częstochowianach *Medaliki* hi,hi... 
Choć jestem nieprzejednanym wrogiem przypinaczy wyłudzających od Pątników pieniądze w okolicy Jasnogórskiego Klasztoru wrrrr... 
Wstyd, że Goście naszego miasta są szarpani za rękawy przez cwaniaczki, które w przypadku odmowy potrafią zwyzywać Ich od najgorszych:((
Był czas kiedy straż miejska i policja próbowała walczyć tym niechlubnym procederem. Niestety odpuszczono:((  Szkoda.
 

poniedziałek, 29 lipca 2019

szacun...

                             wielki dla biegaczy pielgrzymów! Jak co roku wybiegłem na rogatki miasta powitać Przyjaciół z Biegowej Pielgrzymki Rzeszów - Tarnobrzeg - Jasna Góra:)
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2422300384497819&set=pcb.2422301361164388&type=3&theater
Podziwiam Ich! Zrobiłem dziewiętnaście kilometrów w tym upale i czuję się jak przysłowiowy skwarek na patelni hi,hi... A Oni tyle kilometrów w skwarze musieli walczyć z trudami i własnymi słabościami.
Nie pamiętam ile to już lat wybiegam Im naprzeciw? Ale w przyszłym roku będzie chyba jubileusz dziesięciolecia:) Bo o ile dobrze kojarzę to po raz pierwszy z *Ząbkami* jeszcze czekaliśmy na Legionów w 2010 roku. Ania w Bochni na 12 godzinnym podziemnym biegu sztafetowym poznała jednego z uczestników pielgrzymek i tak się to zaczęło.
Te ostatnie dziesięć kilometrów do Tronu Pani Jasnogórskiej razem z Tymi fantastycznymi Ludźmi są dla mnie jak "wisienka na torcie" mojego biegania he,he... Jest to niezwykłe przeżycie móc obserwować jak z utęsknieniem zmierzają do Matki Bożej. Jak pierwszy widok Klasztoru Jasnogórskiego na Placu Daszyńskiego wyzwala u Nich dodatkową energię:) Zresztą bije od Nich taka przedziwna moc, że i mnie się udziela:) Jestem Im niezmiernie wdzięczny za Ten wspólny kawałek pielgrzymowania.
Z wieloma z Nich spotykam się na imprezach biegowych. Innych widzę tylko w czasie pielgrzymki:( Z Agą, Monią i jeszcze kilkoma Innymi osobami mamy wspaniałe wspomnienia. Bardzo się cieszę, że dane mi jest witać ich w moim mieście.
Żartowaliśmy dzisiaj, że w tym roku przeszedłem do kategorii M60 i nie wiem jak długo jeszcze dam rade latać na Brzyszowską he,he... 
Obiecałem jednak, że jak nie dam rady to choćby w Aleje Sienkiewicza ale po nich wyjdę;)
Świetni Biegacze, kapitalnie pozytywnie zakręceni Ludzie, więc zaszczyt mieć takich Znajomych:)
Dlatego na koniec zamiast cytatu dnia;) przesłanie cudownej Dziewczyny Moniki.

niedziela, 28 lipca 2019

dumny...

dziadek jestem:) Wiktorka po raz kolejny wystartowała w Biegu Kamiennym dla dzieci w Koszwicach. Moja kochana Wnusia jest niestrudzoną biegaczką i bardzo często mnie motywuje *dziadek biegamy* hi,hi...
Żałuję, że nie mogłem na żywo dopingować naszej Wiktorii:( Szczególnie, że Imprezy u Państwa Wrzyciel są jedyne w swoim rodzaju i atmosfera niezależnie od pogody jest zawsze gorąca:) Cieszę się jak nie wiem co, że nasza Wnuczka po dziadku lubi szybsze przebieranie nogami he,he...
Dziewiąte piętro na rozgrzewkę;) Przed Biegiem Powstania Warszawskiego odbył się wczoraj w stolicy Bieg Zdobycia PAST_y.
Ponieważ trochę pozazdrościłem he,he... los sprawił, że miałem dziś okazję wbiec na dziewiąte piętro w wieżowcu przy Zana hi,hi... Przypadek? Chyba nie, bo podobno przypadki to tylko w gramatyce he,he... 
W dodatku winda z MLP się spóźniła i z rozpędu wbiegłem na dziesiąte  hi,hi...
Czas? 00:01:04! sześć sekund na piętro nie powala, ale rekreacyjnie bez przygotowalnia jak na dziadka nie jest myślę źle;) 
Wcześniej jednak na rozgrzewkę;) przed obiadem zrobiłem siódemkę w pełnym słońcu i prawie trzydziestostopniowym upale:( Bo jutro o tej samej porze polecę naprzeciw Biegaczom Pielgrzymom z Tarnobrzega i Rzeszowa:)
Co roku nie mogę sobie odmówić przyjemności;) przebiegnięcia z Tymi fantastycznymi Ludźmi i świetnymi biegaczami ostatniej dziesiątki kilometrów do Jasnogórskich Błoń. Żeby potem razem z Nimi pokłonić się Najświętszej Pannie Maryi. 
Dzisiaj biegałem myśląc o Nich i podziwiając jak w takim upale lecą tyle kilometrów. Ja po siódemce czułem się jak skwarek na patelni he,he... Widocznie Morsy śródlądowe tak mają hi,hi...
„Największy błąd, jaki możemy popełnić w życiu, to poddanie się lękowi przed popełnieniem błędu.” Elbert Green Hubbard

sobota, 27 lipca 2019

wpadłem...

                           dziś znowu na "Bałtyku" na Anetę he,he... kiedy kończyła pierwszą pętelkę ścieżką rekreacyjną w parku Lisiniec:)
Razem dobiegliśmy do plaży po czym ja wskoczyłem do "Adriatyku" hi,hi... A Ona pobiegła na kolejne okrążenia glinianek;)
Woda ciepła jak zupa:( Od razu po wejściu wspomniałem zimowe kąpiele he,he... Zimna woda daje rewelacyjną regeneracje układu mięśniowo -  szkieletowego za to w ciepłej fajnie się pływa;)
Świetny początek dnia! więc nawet zwariowany garmek nie nie był w stanie popsuć mi humoru hi,hi... Coraz częściej mu się zdarza, że mnie "oszukuje" Ni z *gruchy ni z pietruchy* jakby traci sygnał gps i rysuje trasę na skróty:( Tak jak dzisiaj przez wodę he,he... Nie tak dawno "wystrzelił" prostą do Białej? i choć dołożył mi kilometrażu to wcale nie bylem zadowolony;)
Lato w pełni. Sezon pielgrzymkowy też kwitnie;) Coraz częściej po wyjściu z domu muszę biec slalomem miedzy pątnikami hi,hi... Ale nie narzekam:)) 
Cieszę się, że mieszkam tak blisko Pani Jasnogórskiej i kiedy tylko dusza zapragnie mogę być w Kaplicy Cudownego Obrazu:) 
Nie wszyscy mają takie szczęście:( Spieszą więc  na Jasna Górę pieszo, na rowerach, samochodami, niekiedy konno;) czasem na rolkach lub jak moi Przyjaciele z Rzeszowa i Tarnobrzega biegiem:)
Wczoraj wyruszyli i po pokonaniu ponad trzystu kilometrów w poniedziałek dobiegną do Tronu Najświętszej Panienki. 
Duchem jestem z Nimi i trzymam kciukasy;)
Jak się uda w pojutrze tradycyjnie już wybiegnę Im naprzeciw. Co roku witamy się na rogatkach miasta i ostatnie kilometry biegniemy razem. Są to niezapomniane chwile.

piątek, 26 lipca 2019

kapitalnie...

                                    mi się dziś tuptało wokół "Bałtyku" i "Adriatyku"
Może dlatego, że w miłym towarzystwie? 
Dzisiaj znów na ścieżce rekreacyjnej zaraz na początku dojrzałem przed sobą kolorową czapeczkę;) Gdy dogoniłem znaną z widzenia Biegaczkę  pozdrowiłem Ją i zaczęły się dreptane pogaduchy oraz wspólne kręcenie pętelek:) Godzinka biegania minęła nam mnie "jak z bicza strzelił" he,he...
Aneta okazała się bardzo sympatyczną i zaawansowaną biegaczką, bo momentami dziadka łapała zadyszka hi,hi... 
Fajnie było!!! Już od dawna trenuję w zasadzie samotność długodystansowca he,he... Zapomniałem, więc jak to jest biegać w parze;)
Po pięciu rewelacyjnych kółkach Anetka się pożegnała, a ja na moim stałym miejscu zrobiłem jeszcze osiem przebieżek:)
W sumie w piątunio o poranku "pyknęła" świetna czternastka:)) 

“Sukcesu nie mierzy się ilością pucharów, ale tym jaki dystans musiałaś przebyć, aby dotrzeć w miejsce, w którym jesteś stamtąd gdzie byłaś.”

czwartek, 25 lipca 2019

wreszcie...

                           wróciłem do porannego pływania!:) Z zakończeniem zimy zacząłem przygotowywania do wiosennego maratonu. Bieganie wzięło górę nad kąpielami w "Pacyfiku" Potem jakoś mi się nie chciało he,he... Miała być regeneracja po maratońska w wodzie, ale jakby mentalnie nie ciągnęło mnie do pluskania;) Wreszcie po powrocie z nad morza liczyłem na kontynuacje porannych kąpieli, lecz wciąż było mi nie po drodze hi,hi...
Dopiero w tym tygodniu zrozumiałem i przemówiłem sobie do rozsądku, że jak tak dalej pójdzie to nie będę mógł powiedzieć, że kąpię się *cały rok na okrągło* he,he...
Wiadomo nic na siłę! Jak z jedzeniem to co smakuje, na co ma się ochotę człowiekowi służy;) Coś co odpycha, nie pociąga, niekoniecznie widocznie jest potrzebne. Zresztą wciąż powtarzam nic nie muszę, bo ile ja mam hi,hi... 
Dziś nieco przyspałem;) I wybiegłem dopiero o szóstej.
https://www.relive.cc/view/e1362701406
Dwa kilometry dobiegu i bach do wody he,he... Było fantastycznie! Po kilku minutach przyszło mi do głowy - kurka wodna ile kapitalnych kąpieli straciłem w ciągu tych ostatnich czterech miesięcy:( 
Znowu potrzebna rekonstrukcja planu hi,hi...

środa, 24 lipca 2019

zreflektowałem się...

                                         dzisiaj, że do siódmego września zostało tylko sześć tygodni?! Jeśli miałbym wystartować w jubileuszowym XL Międzynarodowym Maratonie Świnoujście - Wolgast to muszę zacząć biegać hi,hi...
Od wiosennego w Szczytnie minęło osiem tygodni i najdłuższy dystans jaki przebiegłem to czternaście kilometrów. Pozostałe treningi to średnio dyszki. Przydałyby się jakieś dłuższe wybiegania, żeby przyzwyczaić głowę he,he... Przecież długasy biega się głową, a nogami tylko przebiera;)
Dzisiaj "Bałtyk" z przyległościami hi,hi... Dwie pętle wokół "Adriatyku" i "Bałtyku" a potem przyległe ulice, bo "ciągnie wilka do lasu" he,he... Znów prawie dwunastka i prawie na czczo;) Nie licząc szklanki przegotowanej wody z łyżeczką miodu i dwoma łyżeczkami pyłku kwiatowego:)
https://www.relive.cc/view/e1362045426
Fajnie biega mi się wczesnym rankiem. Cisza, spokój, żywej duszy na trasie. O nie przepraszam dziś spotkałem o szóstej rannego ptaszka - sympatyczną biegaczkę:)) Znaczy prawie całe kółko Ją goniłem, ale dogoniłem hi,hi...
Cytat dnia:
„Uwielbiam to, co robi dla mnie bieganie. Kocham ten czas, który mam tylko dla siebie. Kocham ten czas, który mam tylko na myślenie. Uwielbiam zmuszać moje ciało do coraz większego wysiłku. Po prostu to kocham!” 
Elisabeth Hasselbeck.

poniedziałek, 22 lipca 2019

rewelacyjnie...

                                  było wczoraj:) Przed obiadem na "Bałtyku" kibicowalismy Adamowi w pływaniu, rowerowaniu i bieganiu;) Kolejny Jego triathlon i życiówka, wychodzi więc, że dopingowaliśmy skutecznie he,he...
Potem obiad i popołudnie w rodzinnym gronie:) Rzadko się widzimy, bo dzieli nas sporo kilometrów:( Dlatego wspólne spotkanie staraliśmy się wykorzystać na maxa;) 
W hierachi wartości bieganie jest ważne, ale nie najważniejsze hi,hi... Zatem wczoraj przedpołudniem byłem tam gdzie zawsze są inni he,he... Po południu pogaduchy co prawda nie dreptane;) ale równie fajne:) Oczywiście nie zabrakło tematów biegowych skoro wiekszość towarzystwa jest biegająca hi,hi...
Dziś dwunastka po parku Lisiniec. Wszędzie "ślady" wczorajszych zawodów;) A i uczestnicy sądząc po mediach społecznościowych jeszcze "odparowywują"  he,he...
Też mi się marzy hi,hi... jakiś start. Myślę intesywnie o jesiennym maratonie i zastanawiam się czy dam radę? Tzn. organizacyjnie he,he... bo biegowo pewnie się poturlam jak zwykle;)
"Po drodze" przydałaby się połóweczka.  Oczywiście "drobnicą" również nie pogardzę hi,hi...

*Nie martw się porażkami, martw się szansami, które tracisz, gdy nawet nie próbujesz*. Jack Canfield

sobota, 20 lipca 2019

rzutem...

                   "na taśmę" udało się przed kolacją wskoczyć w buty biegowe he,he... Duszno, parno, temperatura +26 w cieniu, więc aura antybiegowa jak dla Morsa śródlądowego hi,hi...
Cóż jutro ma być wolne, bo będę stał tam gdzie zawsze stoją Oni czyt. Kibice;) Od rańca robimy fanclub Adama i wspieramy Szefa naszego rodzinnego Team_u na triathlonie:)
Nie myślałem, że uda mi się dziś pobiegać, bo zakupy, potem "rejony" i jeszcze dyżur u kochanej wnusi Wiktorki:))
Dałem jednak radę! Minimum zrobiłem, tj. dziesięć kilometrów he,he... Odwiedziłem tak jak ostatnio urokliwą Aleje Brzozowową, czyli ulicę Bialską:)
Spociłem się "jak mysz przy porodzie" hi,hi... ale było fajnie!
Prognozy na najbliższe dni wieszcza powrót fali upałów z temperaturami powyżej trzydziestu stopni:( Teraz kiedy wróciłem z nad Bałtyku już mi "takiego" lata nie potrzeba;) 
Niestety na pogodę wpływu nie mamy i musimy przyjmować "z dobrodziejstwem inwetarza" taką jaka jest he,he...
Aha, dziś biegając za Wiktorką przypomniało mi się o fajnej imprezie w Koszwicach:)) Zresztą wszystkie imprezy organizowane przez sympatyczną Rodzinkę Wrzycielów mają fantastyczny rodzinny klimat i organizacyjnie biją  inne komercyjne zawody. Polecam! Sprawdziłem nie jeden raz;) Cieszyłbym się ogromnie gdyby nasza Wiktoria znów stanęła na starcie:)) Trzymałbym kciuki nawet od stóp hi,hi...
Cytat dnia„To nic takiego, że ktoś cię nie lubi -- większość ludzi nie lubi nawet samych siebie.”(anonim)

piątek, 19 lipca 2019

wyrwałem...

                               się jak pies spuszczony z łańcucha hi,hi... Po wyjeździe tym razem dwanaście godzin później niż ostatnimi czasy;) 
Piąta trzydzieści po południu miedzy kropelkami ciepłego deszczyku obleciałem "Bałtyk" z przyległościami he,he... 
Spotkałem kilka osób startujących pojutrze w triathlonie zapoznających się z trasą biegową. 
Nie wiem czemu coś mnie znowu gnało do przodu hi,hi... Skutek całodziennego rozleniwienia? 
Dawno tak mi się nie leciało jak na skrzydłach he,he... Może to brak startów daje o sobie znać, albo co;)
W niedzielę Święto Biegowe - Adam startuje u nas w zawodach triathlonowych, więc bedziemy za Niego trzymać kciuki i dopingować jak nie wiem co;) 
„Możesz pozwolić innym ludziom, żeby po tobie chodzili, a oni nadal będą narzekać, że nie leżysz dość płasko. Żyj swoim życiem.”(anonim)

czwartek, 18 lipca 2019

śpieszyło...

                            mi się coś dzisiaj mimo woli hi,hi... Już po raz któryś kiedy biegnę Aleją Brzozową same nogi lecą do przodu he,he...
Dawno temu o Bialskiej mówiliśmy "mekka" częstochowskich biegaczy;) Zawsze o każdej porze dnia, a nawet i nocy można tam było spotkać miłośników szybszego przebierania nogami:) Były cotygodniowe spotkania i dreptane pogaduchy... Stare dobre czasy:)
Dziś przed szóstą naliczyłem do Bufallo trzech biegaczy i jedną fajną biegaczkę:))
Do sanktuarium natupałem czwórkę. W drodze powrotnej "zahaczyłem" jeszcze o podjasnogórskie parki gdzie spotkałem biegaczkę i kijarkę. W sumie garmek pokazał na koniec jedenaście kilometrów. 
Było fajnie! Jak zawsze na bieganiu;) Trochę pod górę, potem zbiegi, kostka, asfalt i grunt hi,hi... Bo grunt to radocha po odpowiedniej "działce" hormonów szczęścia he,he... 
 Cytat dnia: 
"Pozostać sobą w świecie, który nieustannie usiłuje zmienić Cię w coś innego jest największym osiągnięciem." Ralph Waldo Emerson

środa, 17 lipca 2019

nie...

                      chciało mi się dzisiaj wyleźć z wyrka hi,hi... Ale jak mowi porzekadło biegowe najważniejsze *po* he,he... Obudziłem się piąta piętnaście. Po chwilowej walce z samym sobą poddałem się drzemce;) W drugiej rundzie zwyciężyłem he,he... i szósta dziesięć ruszyłem na trasę:)
Na głodniaka, bo zapomniałem wczoraj zrobić roztworu energetycznego na bazie wody z pyłkiem kwiatowym i miodem. Na szklance przegotowanej wody ruszyłem powoli jak żółw ociężale hi,hi...
Na szczęście z każdym kilometrem jak zazwyczaj się rozkręcałem:)
Chyba "zraziłem" się od Adama, bo na poczatku moje nogi wydają się ciężkie i nie za brdzo chcą współpracować he,he... Później jednak dochodzą do wniosku, że nic im nie pomoże hi,hi... i "godzą" się na przynajmniej dziesięć tysięcy metrów;)
Dziś nabiegałem jedenaście kilometrów i przy temperaturze +10 była to czysta przyjemność:)
Cytat dnia „Odwaga nie zawsze jest głośna. Czasem to tylko cichy głos na końcu dnia mówiący: Jutro spróbuję ponownie. ” Mary Anne Radmacher

poniedziałek, 15 lipca 2019

łikend...

                          zrobiłem sobie wolny;) i od razu jakieś bóle mi wlazły w tyłek he,he... Cosik mi labowanie nie służy hi,hi...
Dawno już nie odpoczywałem dwa dni z rzędu, więc pomyślałem należy się jak psu buda regenaracja i wypoczynek;) 
Nie myślałem jednak, że efektem bedą bóle w biodrze. Dobrze, że dzisiaj udało mi się je zabiegać he,he...
Spokojne dwanaście kilometrów, chociaż momentami głód biegowy mnie popychał szybciej do przodu hi,hi...
albo tak;)
Cytat dnia „ Różnica pomiędzy sukcesem a porażką leży zazwyczaj w niepoddawaniu się. ” Walt Disney

piątek, 12 lipca 2019

piąteczek...

                            dobrze, że nie trzynasty, a może szkoda hehe...
„Wyzwania czynią życie interesującym, a pokonywanie ich czyni je wartościowym. ” Joshua J. Marine
Przebudzenie czwarta trzydzieści. Kilkanaście minut "wciągania" pępka hi,hi... i wypad - piąta dwadzieścia;) Zastanawianie się w którą stronę polecieć w czasie "łapania" sygnału gps przez garmka. Ostatecznie najpierw Lisiniec dzielnica mojego dzieciństwa:) Potem drogi na zachód od "Bałtyku" które nie tak dawo udeptywałem prawie codziennie.
Na koniec ścieżka rekreacyjna w parku Lisiniec i ani się obejrzałem, a na garmku dwanaście kilometrów:) 
W całym tygodniu czterdzieści dziewięć.
Jutro wolne z rozsądku he,he... Z "nałogiem" trzeba przecież walczyć;) 
Cztery dni biegania pod rząd i duch chciałby jeszcze, jeszcze hi,hi... ale ciało woła  dziadek wyluzuj;)
Podobno co za dużo to niezdrowo he,he... Poza tym wzrasta ryzyko kontuzji:( a tego sobie i nikomu nie życzę!

czwartek, 11 lipca 2019

coś...

 w tym jest naprawdę he,he...
Łapię się na tym, że statnio coraz rzadziej spoglądam na zegarek;) Jeżeli już to tylko po to, aby nie wrócić po maratonie hi,hi... 
Podobno szczęśliwi czasu nie liczą:)   
Szybsze przebieranie nogami daje mi tyle radochy, że na bieganie budzę się wcześnie rano bez budzika;)
Dziś po wczorajszej bialskiej park Lisiniec i krążenie wokół "Adriatyku" i "Bałtyku". 
Dziś po wczorajszej bialskiej park Lisiniec i krążenie wokół "Adriatyku" i "Bałtyku". Wcześnie rano jest rewelacyjnie. Pusto, cicho i nawet bieganie między kropelkami deszczu jest fajniejsze niż w tłumie spacerowiczów, rowerzystów i luźno biegających psów he,he...
Dopiero po szóstej pojawiają się kijarki i psiarki ze swoimi pupilami. Znów spotkałem dzisiaj kijarkę z towarzyszką, Która chyba przygotowuje się do... biegania;)
 Maszeruje obok koleżanki z kijami i sprawia wrażenie jakby za chwilę miała się poderwać do biegu:) Rzuciłem nawet przy mijance "już czas na bieganie!" Lecz odparła: "jeszcze nie mogę." Widocznie *nie wie, że może więcej niż myśli* hi,hi...
Pewnie nie zdaje sobie też sprawy, że bieganie uzależnia jak narkotyk he,he...
Zreszta podobno endorfiny wydzielane podczas biegania to hormony szczęścia i przez to powodują uzależnienie;)

środa, 10 lipca 2019

Aleja...

                       Brzozowa, bo po przyjeździe jeszcze mnie tam nie było;)
Zlustrowałem brzózki he,he... Przywitałem się na trasie z dwoma biegaczami i jedną  biegaczką:) Przy Sanktuarium Krwi Chrystusa zawróciłem.
*Tam* pobiegłem slalomem miedzy drzewami hi,hi... na jasnogorskim polu namiotowym i dalej św. Jadwigi;) Wrociłem przez Okulickiego, Szajnowicza i parki podjasnogórskie:) 
Wyszła fajna dziewiątka. 
Temperatura +11, lecz mimo wstającego słonka wiatr zimny jak do niedawna w Jastarni he,he... 
Chyba dlatego chwilami było szybko, bo pchał mnie do przodu hi,hi...
😜


Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13