"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


czwartek, 31 stycznia 2019

ostatni...

                    dzień stycznia, ostatnie morsowanie i bieganie w tym miesiącu.
Pierwszy miesiąc tego roku przeleciał niesamowicie szybko:( Nie wiem dlaczego, ale im więcej lat na karku tym szybciej upływa czas. Odwrotnie niż w bieganiu hi,hi... bo biegam coraz wolniej;)
Dziś piątka z buta i morsowanko w "Pacyfiku" Było kapitalnie! 
Na koniec podsumowanie stycznia. Dwieście trzy kilometry w dwudziestu dwóch wyjściach. Pięć cotygodniowych gimnastyk. W dziewięciu marszach wychodzone czterdzieści kilometrów. Dwanaście morsowań i w dziesięciu sesjach na rowerku stacjonarnym przepedałowałowane trzysta sześćdziesiąt minut:)

środa, 30 stycznia 2019

przez...

                        Zimową na Sportową poleciałem dzisiaj he,he...
Do tego wieczorową porą po powrocie z Zabrza. Wg tablicy z temperaturami na Pułaskiego powietrze +1.7, asfalt -2.1 i dlatego tam gdzie chodniki nie odgarnięte po ostatnich opadach i plusowych temperaturach w dzień - ślizgawka:( Jezdnie ulic czarne, a chodniki masakra! Parę razy kręciłem piruety w powietrzu, lecz na szczęście udało się nie glebnąć;)
Na Jadze (ul. Jagielońska;) spotkałem chyba z sześciu podobnych do mnie hi,hi... w tym Edmunda. Zdziwił się co ja robię na Jego terytorium tzn. dzielnicy he,he... 
Uwielbiam zimowe spokojne bieganie po śniegu, ale nie po lodzie:( 
Wolno, uważnie, dokładnie patrząc pod nogi wydeptałem trzynaście kilometrów i gdyby nie dziadostwo na trotuarach byłoby rewelacyjnie. Aura na bieganie idealna i nawet jakoś modnego obecnie "smogu" ja nie czuję hi,hi...
Pod Jasną Górą stoją jeszcze choinki:) Szkoda, że już w sobotę Matki Bożej Gromnicznej, czyli ostateczne zakończenie okresu Bożego Narodzenia.
Z drugiej strony widać już, że przybywa dnia:)) Na koniec stycznia dzień jest o pięćdziesiąt minut dłuższy od najkrótszego w roku! hurrrra!!! Nie cierpię wstawać po ciemku;) i w ogóle braku światła słonecznego. Słoneczko to dla mnie "koks" he,he...
Cytat dnia: Mierz siły na za­miary, lecz nie reali­zuj za­miarów na siłę.”  Janusz Gaudyn


poniedziałek, 28 stycznia 2019

"pełną gębą"...

                                      zima się zrobiła hi,hi... Po wczorajszym ociepleniu śnieg prawie zginął:( Rano gdy wybiegałem temperatura była plusowa i kropił deszcz. Potem w bialskich polach mocniej się po chmurzyło, zaczęło wiać i sypać śniegiem. Chwilami bez przesady można powiedzieć biegłem w śnieżycy he,he... Zrobiłem dwie pętle za Sanktuarium Krwi Chrystusa. jedną w prawo, drugą w lewo i poleciałem na "Bałtyk" na okrężne drogi;) W polach i Lasku Wilka miejscami ślisko, więc aby nie ryzykować "wyrżnięcia orła w dzień" uważne szuranie z oczyma w reku he,he...
Miedzy Aleją Brzozową, a parkiem Lisiniec z początku drogi czarne. Po kilku minutach zacinającej w oczy śnieżycy zrobiły się białe i śliskie. W życiu nie spodziewałem się dzisiaj biegania "po białym" hi,hi... 
Na "Bałtyku" pokręciłem się trochę wokół glinianek. Bo już wcześniej zauważyłem na zegarku, że jest szansa walnąć sobie pierwszą w tym roku połówkę;) 
Zajrzałem też na morsowisko "pod brzózkami".
Oczywiście po moim zabezpieczeni przerębli prawie nie było śladu:( Nie wiem komu przeszkadzają gałęzie ostrzegające nie morsujących przed przypadkowym wpadnięciem do wody? Co jestem to staram się sprawdzić stan zabezpieczenia i za każdym razem muszę zawsze coś poprawiać:( 
W sumie nabiegałem półmaraton z hakiem he,he... I taki był plan:) Wiatr i śnieg wychlastał mnie po twarzy. Pomimo smarowania kremem przed wyjściem skóra mnie piecze;)
Lekko dziś nie było, ale Kto powiedział,  że ma być lekko;) Trochę "upodlenia " nie zaszkodzi he,he... Bo jak mawiają w armii "więcej potu na ćwiczeniach mniej krwi w boju!!!"
Na koniec kilka migawek, choć ujęcia nie oddają trudów rzeczywistości hi,hi...  

niedziela, 27 stycznia 2019

morsowanie...

                                     niedzielne dziś znów z miłą niespodzianką he,he... Ale po kolei ;)
Od rana termometr wskazywał temperaturę dodatnią, więc szykując się na "Bałtyk" zastanawiałem się: brać siekierę, czy nie? Po kilometrowym dobiegu na "Pacyfiku" - "pod brzózkami" nasze "jacuzzi" zastałem zamknięte lodem:( 
Trzy stopnie plus, niby lód rozmokły, ale dość gruby. Bez siekiery drewnianym drągiem  trudno byłoby je "otworzyć" hi,hi...
Pod koniec rąbanki na morsowisku pojawił się Jędrek i tu niespodzianka w gronie Przyjaciół z KS Respekt Taekwon-do Częstochowa. 
Wykorzystałem okazję, że mogę w aucie Jędrka zostawić plecak z ciuchami i wspólną rozgrzewkę biegową zrobiłem w stroju organizacyjnym Morsa;) 
Dwa kilometry wokół "Bałtyku" i "Adriatyku" ścieżką rekreacyjną. Potem turlanie i robienia "orła" na śniegu hi,hi... Po czym "peryskopowa" albo reset jak to niektórzy mówią o całkowitym zanurzeniu w wodzie. 
Samotne morsowanie jest fantastyczne! Ale od czasu do czasu w sympatycznym, kameralnym Gronie jak dzisiaj też jest fajnie:) Co widać po "mordkach" Foczek i Morsów;) na fotce od RESPEKTU.
https://www.relive.cc/view/e1259988470Kilometr dobiegu, dwa po parku Lisiniec kolejny na powrót i w sumie czwórka na liczniku. 
Niedzielne morsowanie inne niż ostanie, ale jak zwykle rewelacyjne he,he... Tym bardziej, że znowu miałem okazję towarzyszyć kolejnej Nowej Foczce w Jej inicjacji hi,hi... Wielkie brawa dla Niej i gratki:) Witamy w morsowej Rodzinie:) *Pierwszy raz* zaliczyła jak mało Kto. Super! Zanurzyła się po samą brodę i pewnie gdybym Jej nie wyganiał z "wanny" to zostałaby w przerębli do wiosny he,he... 

piątek, 25 stycznia 2019

w 'wannie"...

                           przygotowanej wcześniej przez zmorsowanych Przyjaciół mogłem się pluskać bez uprzedniej rąbanki he,he... Adam z Krzysztofem i Jędrkiem zapewne tradycyjnie morsowali o siódmej. Ja bylem dwie godziny później i na wodzie pojawiła się już cienka "szybka". 
Myślałem wczoraj, żeby się do Nich przyłączyć, ale niestety nie zwlokłem się odpowiednio wcześniej z wyra:( 
Biegania tylko trzy kilometry:( Dwa na "Bałtyk" jako rozgrzewka przed zanurzeniem i jeden na powrót. Cóż sezon morsowy w pełni, więc szybsze przebieranie nogami musi poczekać;) Tym bardziej, że na razie żadnego maratonu w tym roku na horyzoncie nie widać:( 
W zasadzie dwa wiosenny i jesienny to byłoby w sam raz:) W ostateczności jeden to takie minimum he,he...
Aura na morsowanie cudowna! Biało dookoła, minus sześć stopni temperatura powietrza i ciepła woda, bo prawie dwa stopnie plus hi,hi... Było fantastycznie! W oddali siedzący na lodzie wędkarze nad dziurką w lodzie;) i  niespodziewane ćwierkanie ptaków. Czyżby pierwsze oznaki wiosny? he,he... 

czwartek, 24 stycznia 2019

z podbiegami...

                                     dzisiaj dwanaście kilometrów. Najpierw jednak inspekcja na wczorajszym morsowisku he,he... O dziewiątej rano termometr wskazywał minus osiem stopni, więc w nocy temperatura musiała być przynajmniej o jakieś cztery, pięć stopni niższa. Po wczorajszej "rąbance" na przerębli lodowa "szyba" Niezbyt gruba, lecz do jutra zamarznie na amen hi,hi...
Po wizycie nad "Pacyfikiem" wyruszyłem na stałą trasę. Z nieba prószył śnieg, pod nogami biało i gdyby nie śliskość podłoża mógłbym biec z głową w chmurach;) Pomalutku, ostrożnie wydeptałem dziewiątkę i znalazłem się pod moją górką. Tak jak obiecywałem sobie w ubiegłym tygodniu zrobiłem serię dziesięciu podbiegów i niestety muszę przyznać wyszedłem z wprawy he,he... Dlatego zapisuję tę aktywność w tygodniowej rozpisce.  Dzisiaj też postanowiłem raz w tygodniu poszlifować moje crossowe ścieżki na "Bałtyku" zamiast ślizgać się na drogach przyległych do parku Lisiniec. Fajnie było! Chociaż przyznaję przy wietrze ten drobniutki śnieg czułem na twarzy jakby tysiące igiełek;)
 Na koniec kilka migawek z mojej dzisiejszej trasy:)

środa, 23 stycznia 2019

za...

                  wczoraj i za dziś;) Inaczej mówiąc "dwa w jednym" he,he... Najpierw cotygodniowa wtorkowa gimnastyka, a potem środowe morsowanko w lodowym SPA hi,hi... 
Szybszego przebierania nogami jedynie trzy kilometry:( Byłby dwa najkrótszą drogą, ale zachciało mi się w ostatniej chwili oblecieć "Pacyfik". 
Ostatnie trzy tygodnie były identyczne pod względem kilometrażu, więc czwarty będzie z niższym, żeby potem móc "dołożyć" he,he...
Pluskanie dzisiejsze było rewelacyjne:) Nauczony doświadczeniem z niedzieli zapakowałem butki i zalegające wokół "wanny" ostre kawałki lodu nie były żadną przeszkodą. Wczoraj koledzy Morsy wycieli przerębel, więc dzisiaj siekierą przerąbałem cienką "szybę" i chlup;) A pełne zanurzenie było łatwe, bo z balastem w postaci grubej tafli lodu na głowie hi,hi...

poniedziałek, 21 stycznia 2019

w polach...

                           od poniedziałku he,he... Przez Brzozową Aleję lub jak kto woli ulice Bialską i Lasek Wilka:)
Zrobiłem dwie pętle za sanktuarium Krwi Chrystusa i wracając nie pobiegłem najkrótszą drogą przez rynek Wieluński, lecz odbiłem Okulickiego w lewo;)
Potem przez Szajnowicza, parkiem Staszica pod Jasna Górę. 
W sumie wytuptałem siedemnaście kilometrów z małym hakiem hi,hi...
Było super! Warunki do biegania się poprawiły:) W zeszły poniedziałek uciekłem  stamtąd hi,hi... Bo wszędzie panowała niesamowita ślizgawica:( Dziś lekki mróz -5, trochę śniegu, ale główne trakty przetarte. Zastanawiałem się jeszcze nad jednym kółkiem he,he... Wtedy wyszłoby nieco ponad dwadzieścia, lecz jak nigdy "wyschłem" hi,hi...
Dzisiaj na Buffalo dzień Kobiet;) Na pierwszym okrążeniu spotkałem samotną biegaczkę i fajną Ekipę pięciu sympatycznym Kijarek:) Widać, że dziewczyny zimy się nie boją! Brawo, brawo, brawo:)

niedziela, 20 stycznia 2019

rypły...

                 mi się plany he,he... W nocy termometr wskazywał -8:) Zabrałem siekierę, ale zapomniałem o butach do wody. Nie tyle potrzebne mi są w wodzie;) co do wejścia do wody.   
Zabiegłem nad "Pacyfik" sprawdziłem termometr -3 i grubość lodu. Na naszym przejściu przezroczysta "szyba" nawet nie bardzo gruba, ale dookoła mnóstwo małych ostrych kawałków lodu po ostatniej "rąbance". Wokół pokrywa lodowa stabilna. Można byłoby wejść i wykuć przerębel perę metrów od brzegu.  Ale... właśnie ale hi,hi... Po rozebraniu się maszerując do wody na bosaka, i potem wychodząc z "wanny" łatwo stopy poranić do krwi:( 
Kiedyś tak się załatwiłem, że musiałem na trochę morsowanie odpuścić. 
Poleciałem, więc nad "Adriatyk" licząc, że przy plaży wzdłuż pomostu będzie łatwiej zejść. I bingo! Okazało się Ktoś niedawno (może wczoraj, albo wcześnie rano;) potrzaskał "szybę" hi,hi...  Została zatem kosmetyka i chlup... W między czasie znowu dwóch Pierwszaków udało mi się wprowadzić  do morsowej Rodziny he,he...
Wydeptałem prawie piątkę:) Miałem chętkę na więcej he,he... Ale i tak dziś późno wyleciałem, a na obiedzie miała być Wiktorka. Rodzinny obiad święta rzecz! Tym bardziej, że dzięki zakazowi handlu w niedziele mogliśmy być w komplecie:))

piątek, 18 stycznia 2019

ciąg...

                    dalszy pogodowej huśtawki he,he... Przed wczoraj odwilż i morsowanie przy temperaturze trzech stopni Celsjusza hi,hi... Dziś po wczorajszym zerze;) termometr wskazuje podobną temperaturę, ale odczuwalna "na bank" kilka stopni niższa. 
Pierwszy raz w tym sezonie po wyjściu z wody zgrabiały mi dłonie he,he... Zapewne to wpływ wiatru i i napływu zimnego frontu atmosferycznego. Widać to zresztą po pokrywie lodowej na gliniankach. W środę tafla była mokra, szklista, a dziś biała i miejscami przetarta podmuchami wiatru. Chyba idzie zima! 
Samo morsowanie było fantastyczne:) Cienki lód na wejściu do przerębli znów potrzaskałem drewnianym konarem he,he... Jakoś siekiera tej zimy na razie rdzewieje hi,hi...
Biegowo kolejna piątka;) Stałem się jakiś powtarzalny he,he... Kolejny tydzień roku 2019 z 45-kilometrowym  przebiegiem;) Dobieg na "Bałtyk" okrążenie "Bałtyku", "Adriatyku" i "Pacyfiku" oraz powrót. Trochę cienko:( miało być więcej. 
Wiadomo sezon morsowy hi,hi... Gra pierwsze skrzypce. Trzy morsowania w tygodniu, czyli co drugi dzień też nie planowałem. Co tam! biegam pięć razy w tygodniu, pluskam się w zimnej wodzie i jest radocha to na razie nie ma co zmieniać:) Przyjdzie czas, że bieganie będzie znów na pierwszym planie;) Kliknąłem nawet dzisiaj *zainteresowany* he,he... 

czwartek, 17 stycznia 2019

zlodowaciały...

                                 śnieg wciąż króluje na większości chodników:( Dzięki Bogu gdzieniegdzie posypany piachem lub popiołem. Niestety w wielu miejscach lodowisko! Trudno przejść, a co dopiero biec. Jezdnie oczywiście czarne, uprzątnięte, ale kto by się przejmował pieszymi.
Wybiegłem na "szlifowanie" chodników w centrum i zaraz na początku miła niespodzianka:) Przy parkach "wpadłem" na zabiegankę Monie z jej czworonożnym pupilem;)
Zrobiłem czternaście kilometrów. Czasami zamiast chodnikiem biegłem poboczem, trawnikiem, a tam gdzie znikomy ruch jezdnią. Na koniec skusiłem się sprawdzić warunki w parku Lisiniec, gdzie leciała Monia. I to nie był dobry pomysł hi,hi... A sam Ją uprzedzałem, że na "Bałtyku" ślisko;) Nie wiem jakie trzeba by mieć buty na zalegający ścieżkę rekreacyjną lód - chyba kolce  he,he... W sumie to wolałbym  bieganie w kopnym śniegu nawet głębokim do połowy łydki  jak to onegdaj bywało he,he... Dobrze, że choć na dzikich ścieżynach tam gdzie śnieg to breja, a błoto tam gdzie już stopniał.
Tak czy inaczej było fajnie! Znów pomimo kilku trzepotań nogami w powietrzu hi,hi... udało się wybronić od padu na glebę:)
Hmm... w trakcie biegania zajarzyłem, że dawno nie robiłem podbiegów:( W przyszłym tygodniu muszę zaplanować jakąś serię na mojej górce.

środa, 16 stycznia 2019

huśtawka...

                              pogodowa trwa nadal:( W poniedziałek ekstremalna zima ze śnieżycami, piorunami i paraliżacją ruchu kołowego w mieście he,he... Bo jak to się mówi: drogowcy są przygotowani zawsze do zimy! A Jak zima przychodzi zostają zaskoczeni jak zwykle hi,hi...
Wczoraj jeszcze opady śniegu i temperatura na minusie. W nocy ocieplenie;) i od rana roztopy:( Jezdnie czarne, mokre, lecz na chodnikach horror, bo ślizgawica!
Na "Bałtyku temperatura powietrza plus trzy. Woda w "Pacyfiku" +2. Odwilż, ale lód trzyma he,he...Wczoraj zapewne Adam z Krzysztofem przetarli wejście, więc tylko strzaskałem cienką "szybę" na torze wodnym;)
Wcześniej oczywiście rozgrzewka biegowa, choć przy takiej nawierzchni te rozpaczliwe ruchy trudno nazwać bieganiem hi,hi... Błyszcząca pokrywa lodowa pokryta warstwą wody - masakra! W przypadku upadku morsowanie mimo woli hi,hi...
Ale piątkę "wyślizgałem" he,he... Miejscami na poboczach gdzie zalega śniegowa breja dało się szybciej poprzebierać nogami, lecz w butach od razu stopy w wodzie:(
Parę "piruetów" wykręciłem" he,he... Udało się jednak nie zaliczyć "gleby":) Super! Krótko, bo krotko, ale bieganie było! Do tego zanurzenie w zimnej wodzie;) więc fajnie jest:)

poniedziałek, 14 stycznia 2019

to było...

                        niezwykłe bieganie he,he... Aura zmieniała sie z minuty na minutę;) Wybiegałem z domu gdy na termometrze było plus trzy stopnie. Pod stopami ciapa chlapa i ślisko:( 
Chciałem zaliczyć Aleje Brzozową i bialskie pola, ale świńskim truchtem hi,hi... dobiegłem tylko do Sanktuarium Krwi Chrystusa. A i tak z "duszą na ramieniu" he,he... bo co chwila kręciłem piruety:( Potem zrobiłem pętle na asfalcie, lecz mimo czarnej nawierzchni cały czas nogi mi się rozjeżdżały;) Poleciałem w kierunku centrum myśląc naiwnie, że tam będzie lepiej hi,hi... Nic z tego mało Kto odśnieża chodniki, a o posypywaniu piaskiem trzeba zapomnieć:( O ile z jezdniami jest wrzawa o utrzymanie to chodnikami nikt sie nie przejmuje:( Kiedyś straż miejska upomniała, a czasem nawet karała. Teraz strażnika ciężko uświadczyć. Wracając cieszyłem się, że udało mi się nie wykopyrtnąć i już nic mi sie nie przytrafi:) A tu w momencie zrobiło sie ciemno i przyszła śnieżyca z gromami z jasnego nieba  he,he...
Lekko nie było! Silny wiatr, nagły spadek temperatury i mokry śnieg smagający po twarzy tak dokuczał, że po szesnastu kilometrach "zwinąłem żagle" hi,hi... Odpuściłem, bo przecież jutro też jest dzień;) Fajnie było! Trochę się "upodliłem" Ale co za dużo to i świnia nie chce he,he...
"Nie wystarczy wyjść na drogę, trzeba iść! Krok za krokiem!" - bł. Jakub Alberione.

niedziela, 13 stycznia 2019

zacznę...

                    od wczoraj he,he... Z rana trzy i pół kilometra po bułki i z powrotem;) W południe wyjście do "marketa" i kolejne cztery i pół. A po południu nauka *człapania* na biegówkach hi,hi... Sukces mały jest, bo tym razem się nie wy...łem he,he...
Tu ciekawostka od zmorsowanych Rosjan:))
 "Добро пожаловать в Россию "
A dziś regeneracja jak na dzień święty przystało;) w zimnej wodzie he,he... Niestety warunki kiepskie:( Znowu odwilż! Ślisko jak na lodowisku;) Ale dałem radę i prawie piątkę w magnumach przedreptałem:)
Temperatura powietrza +1, wody +2 i akurat kiedy zacząłem wchodzić do "Pacyfiku" przypadał deszcz he,he... W wodzie się nie zmoknie;) więc to żaden problem. Gorzej tylko, że po wyjściu z wody trzeba założyć na "grzbiet" mokre ciuchy:( Ale co tam i tak było fajnie! 
Próbowałem nawet nacierać się śniegiem i troszkę poturlać, ale za mało białego puchu:( Czekam na kolejna dostawę hi,hi...
„Jedyna różnica między ludźmi, którzy realizują swoje marzenia, a całą resztą świata jest to, że ci pierwsi pewnego dnia podnieśli wzrok znad książki, wstali z fotela i ruszyli na spotkanie swoich marzeń.” - Wojciech Cejrowski

piątek, 11 stycznia 2019

z dziewczyną...


                                   spotkałem się dzisiaj na morsowaniu hi,hi…
Wiem powtarzam się, ale muszę he,he... Aura biała;) zimowa, przepiękna:) Nad wodą minus sześć! Temperatura wody w "Pacyfiku" niecałe dwa stopnie, czyli jest tak jak powinno być!
W dodatku po wyjściu z wody zauważyłem, że z krzaków obserwuje mnie ładna kobieta hi,hi... 
Szykowałem się na rąbankę, a tu miłe zaskoczenie - "tor wodny" przekopany he,he... A kawałki lodu połączone cienką zmarzliną;) Potem okazało się w rozmowie z Adamem, że był o siódmej kiedy termometr wskazywał -8:)
Nie chcę się powtarzać, lecz muszę to znów wyznać: było fantastycznie!!! 
Myślałem jeszcze o tarzaniu się, turlikaniu tj. baraszkowaniu w śniegu hi,hi.... Ale pokrywa śnieżna jest twarda:( Przydałaby się świeża dostawa sypkiego, mięciutkiego białego puchu. Można wtedy zrobić "orła", lub zakopać sie w zaspie he,he...
Biegowo piąteczka, bo poleciałem na "Bałtyk" na około;) Zlustrowałem kąpielisko przy "Adriatyku" i nawet przez chwile wahałem się plum tutaj? Wybrałem jednak moje ulubione miejsce "pod brzózkami"
W tym roku mój tydzień trwa od niedzieli do soboty;) Jutro wolne, więc koniec dziś he,he... 
I podsumowanie. Pięć treningów biegowych, czterdzieści pięć kilometrów szybszego przebierania nogami, trzy morsowania, jedna sesja trzydziestominutowa na rowerku oraz dwie godziny gimnastyki.

Kto chce wejść na szczyt, musi zaczynać od dołu, a potem iść krok za krokiem, nie przyspieszając go. /Stefan Kardynał Wyszyński

czwartek, 10 stycznia 2019

pięknie...

                         jest!!! wokół biało, zimno (-4;) pada śnieg:) Mamy wreszcie prawdziwą cudowną zimę. Hurraaa!!! Morsowanie w tak fantastycznej aurze jest rewelacyjne, a bieganie "po białym" po prostu kapitalne he,he...
Dużo można wypisywać słów zachwytu, lecz tak naprawdę trzeba tej cudnej pory roku doświadczyć na "własnej skórze". 
Kuba może tego nie przeczyta hi,hi...
Kilka migawek z dzisiejszego udeptywania białego puchu;)
Uwielbiam taką zimę! Chociaż kiedyś, gdy byłem jeszcze ciepłolubnym he,he... Moim marzeniem było przed pierwszymi chłodami odlecieć jak bociany do ciepłych krajów hi,hi...
Zanim zacząłem uprawiać zimowe kąpiele nie cierpiałem tej pory roku:( Marzły mi wciąż stopy, dłonie i non stop ciekło z nosa:( Zawsze miedzy latem, a wiosną gnębiły rożne przypadłości chorobowe. Jak nie grypa to angina lub zapalenie ucha środkowego:( Śmiało mogę powiedzieć, że bieganie, a potem morsowanie zahartowało mi ciało i ducha he,he...
Polubiłem zimę i nawet czasem latem kiedy doskwiera meczący skwar w myślami wracam do pluskania w przerębli;)
Jeszcze jedna wersja dzisiejszego rewelacyjnego dziesięciokilometrowego dreptania po chrzęszczącym śniegu:)

środa, 9 stycznia 2019

odwilż...

                      niestety przyszła:( Przedwczoraj mróz i piękna błyszcząca "szyba" na powierzchni "Pacyfiku", a dzisiaj kruchy, kaszowaty lód na który nie da się wejść:(
Zimnolubny bałwan z otwartymi ramionami przywitał mnie dziś  tuż przed morsowiskiem he,he... Na termometrze temperatura otoczenia zero i widoczne ślady "rąbanki" hi,hi... 
Przypuszczam, że wczoraj pewnie Adam z Krzysztofem "przetarli" mi szlak;) Dzięki:)
W nocy wykute od brzegu wejście trochę "przyłapało". Jednak nie na tyle, żeby rąbać siekierą. Za to dalej od brzegu pod śniegową breją całkiem gruby lód:) Dlatego po wejściu wróciłem po siekierkę i wydłużyłem tor wodny he,he... aby można wejść nieco głębiej.
Wcześniej w ramach rekonesansu obleciałem ścieżką rekreacyjną glinianki dookoła i nawet przez chwilę zastanawiałem się, czy nie zrobić zanurzenia w "Adriatyku" gdzie Ktoś też rozkuł pokrywę lodową.
Przy plaży teraz cywilizacja "pełną gębą" i sporo różnych obserwatorów he,he...  Poleciałem zatem "pod brzózki" bo tam cisza, spokój i jakoś bliżej natury hi,hi...

poniedziałek, 7 stycznia 2019

jest zima...

                         huurrraaaa! Jest bieganie "po białym" he,he... dzisiaj dość śliskim hi,hi... Super! Miała być godzinka, a wyszły dwie i dziewiętnaście kilometrów:)
Było rewelacyjne! Zwłaszcza w bialskich polach. Słonecznie, biało dookoła i chrzęst zmrożonego śniegu pod butami. Temperatura minus dziesięć, a w nocy piętnaście! Na "Pacyfiku" pojawiła się błyszcząca, twarda "szyba" he,he...
Pomalutku, uważnie, żeby nie zaliczyć padu he,he... Obserwując wokół tę cudowną zimową aurę.

Nawet MLP nie biegająca powiedziała w progu: "i co fajna pogoda? Ciebie wypuścić to masz ciężko wrócić" he,he...

niedziela, 6 stycznia 2019

"królewskie"...

                                   morsowanie, bo dzisiaj uroczystość Objawienia Pańskiego zwana świętem Trzech Króli:) Wg hierarchii ważności z rana Msza św. z poświęceniem wody, kadzidła i kredy do oznaczenie drzwi C+M+B. 
Potem przygotowania z MLP do obiadu i przed dwunastą fruuu he,he... 
Z racji święta postanowiłem dziś zawitać na morsowisko Zmorsowanych;) Królowych i królów zatrzęsienie hi,hi... Zrobiłem ze znajomymi Foczkami i Morsami rozgrzewkę biegową w stroju organizacyjnym, a potem chlup he,he...
Było świetnie!!! Temperatura na termometrze -4, ale ze względu na wiatr i padający śnieg odczuwalna zapewne niższa:) Biało dookoła i tylko śnieg zmrożony po wczorajszym deszczu:( więc nie szło się zakopać w białym puchu:(
Biegowo najpierw dwukilometrowy dobieg przez "Pacyfik" na plażę nad "Adriatykiem". Potem wspomniany bieg Morsa na dystansie mili i dwójka z hakiem na powrót:)
Indywidualne - "prywatne" kąpiele mają jedyny w swoim rodzaju urok:) Ale spotkanie z Innymi fantastycznymi Zimnolubnymi to niezwykle sympatyczne i miłe chwile:)
Dzieki Marek za focie:)

piątek, 4 stycznia 2019

w nowym...

                          roku pierwsze morsowanie:) i to w warunkach zimowych he,he... Przybieliło białym puchem:) Temperatura powietrza -5, wody +2 i szkoda tylko, że cieniutki lód jedynie przy samym brzegu:(
Co prawda prószy cały dzień z przerwami, ale na razie na nartach się jeszcze nie pojeździ hi,hi...
Szybszego przebierania na rozgrzewkę przed i po w sumie piątka:) Ale lepsza piąteczka niż dwójeczka;) Dlatego też przed zanurzeniem zrobiłem rundę po ścieżce rekreacyjnej. "Pacyfik" jako najgłębszy bez lodu, a na "Bałtyku" i "Adriatyku" miejscami już cienka "szyba" he,he...
Fajnie było! Woda wyziębiona:) Od dna *ciągnie* po bosych stopach krepko hi,hi... Zresztą "na powietrzu" po dłoniach zamoczonych w wodzie też;) Ale tak ma być:) 
Bez "wietrzenia pach" he,he... Ale do tego trzeba dojrzeć;) Potem po pierwszym pełnym "resecie" już się inaczej nie podoba;)
"Nie ma prawdy bez odwagi wyznawania jej przed ludźmi." - Stefan Kardynał Wyszyński.

"Jeżeli kochasz, czas zawsze odnajdziesz, nie mając nawet ani jednej chwili." -  Jan Twardowski.

„Gdy w Eugeniego lód albo woda taka i lipcowa pokaże sie pogoda”

czwartek, 3 stycznia 2019

przyprószyło...

                                            he,he... i podobno ma dopiero zima nadejść;) Na razie sypie z przerwami, ale śniegu tyle co "na lekarstwo" Temperatura też nie zbyt niska minus trzy:( Dlatego "na Bałtyku" "Adriatyk" i "Pacyfik" bez lodu:(( Przydałoby się kilka dni nocy ze spadkami temperatury i poniżej zera w ciągu dnia to znów byłyby prawdziwe morsowania;)
Zastanawiałem się, czy dziś krótkie bieganie z pluskaniem, czy dłuższy bieg? Wybrałem drugą opcję, bo może do jutra zrobi się konkretna zima hi,hi...
Ślisko dzisiaj! dreptałem zatem uważnie stawiając stopy, coby nie zaliczyć padu;)
Pokręciłem się po parku Lisinieckim i przyległej okolicy;) Wydeptałem wolno, ostrożnie trzynaście kilometrów i miałem ochotę na jeszcze hi,hi...
Zastanawiające, że nie spotkałem żadnego biegacza na swojej biegowej ścieżce:( Za to co rusz "wpadałem" dziś na panie z kijkami he,he...
Może wystraszyli się zimy;)? A przecież zimowe bieganie "po białym" jest kapitalne:)
Ostatnie zimy (od kiedy kupiłem narty)  są łagodne z niewielkim śniegiem, ale bywało już w mojej "karierze" biegowej, że wracałem po bieganiu  niczym Died Moroz hi,hi... 
Ale było fajnie!!! Minus osiemnaście, a my po bialskich polach w śniegu do połowy łydki;) I daliśmy radę! 
Chociaż "upodliliśmy" się w kopnym śniegu to gęby nam się cieszyły:))

wtorek, 1 stycznia 2019

pierwsze...

                                     "koty za płoty" he,he... pierwsze wyjście, pierwsze dwanaście kilometrów w Nowym 2019 Roku:) 
Grunt to dobrze wejść od początku w regularne bieganie;)
Pierwsza kratka w dzienniczku zapełniona, więc nic innego jak tylko "iść za ciosem" hi,hi...
Dzisiejsze Noworoczne bieganie było świetne! Temperatura jak na styczeń jesienna;) Plus pięć stopni Celsjusza i lekki deszczyk. 
Po żegnaniu Starego i powitaniu Nowego Roku takie "oczyszczające" tuptanie pozwala zapomnieć, że znów się jest o rok starszym he,he...
Odwiedziłem moje ulubione miejsca przy biegowych trasach i przez rok nic się nie zmieniło wszystko jest jak było;)
Ten rok będzie dla mnie przełomowy, bo niestety, albo stety przechodzę do kategorii M60 hi,hi... Oj jakoś ciężko będzie mi się przyzwyczaić:( Ta piątka z przodu zawsze chyba lepiej wyglądała he,he... Cóż czas leci i na "układy" nie ma rady;) Byle do kat M80 hi,hi...
Stary rok pożegnany. Czas zamknąć ten przedział czasu, bo co było już się nie wróci. 
„Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje” -  św. Jan Paweł II
Czas zatem na "inwentaryzacje" he,he...
W 2018 nabiegałem 2557 kilometrów w 244 wyjściach. Biegałem przez 273 godziny;) Uczestniczyłem w 10 zawodach podczas których przebiegłem 210 km.
Były jeszcze prawie regularnie cotygodniowe gimnastyki,  marsze, rower i morsowania:)
Bardzo dziękuje Wszystkim za noworoczne życzenia, dowody sympatii i wyrazy wsparcia:)
Zawsze powtarzam oby ten Nowy nie był gorszy jak Stary to będzie okey:))

Przysłowia na dziś:
„Nowy rok jaki, cały rok taki”
„Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok”
„Gdy na Nowy Rok plucha, ze żniwem też będzie pokuta”
„Jaką pogodę Nowy Rok oznaczy, taką i w sierpniu Pan Bóg uraczy”

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13