"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


piątek, 30 listopada 2018

koniec...

                   drugiego tygodnia roztrenowania tj. półmetek labowania he,he...
Na liczniku tygodniowym jedynie skromne cztery kilometry dobiegu na morsowisko w środę i dzisiaj:(
Andrzejki ostatni dzień listopada, więc podsumowanie miesiąca: 
Sto dwadzieścia kilometrów przebiegu w czternastu wyjściach. O połowę mniejszy kilometraż niż zazwyczaj, ale przecież w tym dwa tygodnie luzowania, czyli wszystko się zgadza. Oprócz kasy he,he...
Biegowo miesiąc lajtowy, lecz nie do końca taki leniwy hi,hi... Wychodziłem jeszcze pięćdziesiąt cztery kilometry w jedenastu marszach. Dołożyłem prawie trzynaście godzin pedałowania na rowerku stacjonarnym. Do tego cztery cotygodniowe gimnastyki, oraz pięć kąpieli w zimnej wodzie:)
Dzisiejsze andrzejkowe morsowanie w towarzystwie Adama  bardzo fajne:) Wiadomo we dwóch zawsze raźniej i przede wszystkim bezpieczniej.
Temperatura powietrza -7 i delikatne "szkiełko" na wodzie przy samym brzegu. Jest, jest pierwszy lód! 
Było super:) Choć przy tych paru kreskach na minusie zamoczenie dłoni powoduje już, że paluchy sztywnieją hi,hi...

środa, 28 listopada 2018

drugi...

                tydzień roztrenowania i już mnie nosi he,he... Nie pomagają nawet marsze i sesje na rowerku stacjonarnym:( 
Wczoraj labowanie dość aktywne hi,hi... Godzina pedałowania na rowerku przed telewizorem i osiem kilometrów marszu;)
Dzisiaj poranne morsowanie w "Pacyfiku" z kaczkami he,he... 
Kiedy kończyłem kąpiel pojawiła się Białogłowa w dokładnym słowa znaczeniu - blondynka. Zaczęła mnie wypytywać: czemu nie pływam, co to daje taka kąpiel, czy każdy może itd. itd. By w końcu dodać, że chętnie by spróbowała. Stwierdziłem, że mogę zrobić ponowne wejście jeśli tylko się zdecyduje hi,hi... Wyznała: "doceniam poświęcenie ale nie mam kostiumu". Zaproponowałem, że może przecież bez;) Na co odparła:  "za krótko się znamy"?! 
Biegowo tylko dwa tysiące metrów:( Chyba lepiej brzmi i wygląda niż dwa kilometry hi,hi... 


niedziela, 25 listopada 2018

odwrót...

                       zimy niestety:( Podobno nie na długo he,he...  Ale dzisiaj zrównanie temperatury powietrza z wodą;) Obie wartości to +7 stopni Celsjusza. 
racji  roztrenowania kilometr szybszego przebierania nogami tam. Znaczy na "Bałtyk" jako rozgrzewka przed zanurzeniem w "Pacyfiku" i kilometr na powrót, czyli minimum bez nadkładania drogi hi,hi...
W całym tygodniu w trzech wyjściach biegowych tylko 9 (słownie dziewięć kilometrów;) Plus dziewięć kilometrów marszu oraz trzy godziny pedałowania na rowerku stacjonarnym:)
Woda zimna! Ptaszki nad głową śpiewają, słonko próbuje się przebić przez chmury, cisza, spokój, po prostu fantastyczne niedzielne przedpołudnie:) 

piątek, 23 listopada 2018

wejście...

w tym tygodniu, bo roztrenowanie trwa w najlepsze;) 
Wczoraj luzik! Nie licząc sześciu kilometrów marszu i trzydziestu minut pedałowania na rowerku przed telewizorem he,he...
Dzisiaj trochę cieplej;) Temperatura otoczenia dwie kreski powyżej zera i wody jak przedwczoraj plus siedem:) Pochmurno, lecz bez opadów. Woda w "Pacyfiku" rewelacyjna! Nie dość, że mokra to jeszcze zimna hi,hi... 
Przebierając się pod brzózkami po śladach wywnioskowałem - Ktoś musiał się wcześniej pluskać!? I chyba nawet wiem Kto hi,hi... 
Fajnie było! Jeszcze w wodzie postanowiłem - w niedzielę koniecznie wejście numer trzy! 
Super aktywność to morsowanie! Kilka minut w zimnej kąpieli i  eksplozja endorfinek jak po dziesięciu kilometrach biegu he,he... Dlatego mniej przykro na duszy, że szybszego przebierania nogami jedynie trójka:( Chociaż dobieg i tak wcale nie najkrótsza trasą hi,hi...

środa, 21 listopada 2018

pierwsze...

w sezonie 2018/2019:) i pierwsze w zapoczątkowanym od poniedziałku tegorocznym roztrenowaniu. 
W sumie można powiedzieć morsowanie, bo temperatura powietrza +1, a wody +7, czyli różnica temperatur w odpowiednią stronę hi,hi... Byłoby super gdyby pierwsza wartość była z minusem. Lecz jak to jeden ze starych Morsów prawił: "każde wejście do zimnej wodzie o temperaturze niższej niż osiem stopni ma dobroczynny wpływ na organizm jeśli jest z pełnym zanurzeniem" 
Po dłuższej przerwie wejście było... jak to wejście do zimnej wody he,he... Za to po wyjściu rewelka! Ta fala ciepła rozlewająca się po całym ciele jest cudowna:) Oj tego było mi trzeba! 
Oczywiście brak lodu i śniegu to mankament:( Ale już w poprzednie zimy był to "towar" deficytowy;)
Przy okazji czwórka "z buta" dziś była przysłowiową setą dla nałoga na kacu;) Niby tylko dwa dni biegowego postu, a już "żal d...ę ściska" hi,hi...
Ruszyłem dziarsko;) a tu marznący deszczyk. Miejscami nogi się rozjeżdżały, więc co rusz kręciłem piruety he,he... Dlatego gdzie było można uciekałem z asfaltu i płytek chodnikowych na oszronioną trawę. Dzięki Bogu udało się bez padu kontrolowanego;)
Uff... minęły trzy godziny, a we mnie buzuje ogień:))

niedziela, 18 listopada 2018

od jutra...

                           trudny okres w życiu każdego biegacza  r o z t r e n o w a n i e;) 
W moim przypadku to cztery tygodnie walki z nałogiem hi,hi... 
Na początku kiedy zaczynałem przygodę z bieganiem rozbrat z szybszym przebieraniem nogami trwał całą zimę he,he... Jesienią tak gdzieś w połowie października "wieszałem" buty na kołki i sięgałem po nie dopiero z nadejściem wiosny. Jakoś wtedy specjalnie sobie nie krzywdowałem;) Później był czas, że przerwa w bieganiu trwała miesiąc konkretnie - listopad.  Niestety powrót na biegowe ścieżki był masakryczny:( Długo, długo nie mogłem zatrybić i wejść w rytm biegowy. W dodatku przez kolejny miesiąc borykałem się z różnymi bólami. A to kolanka, a to stawy skokowe. To znów rozcięgno, albo  rwa kulszowa itd. Potem przez pewien czas zmniejszałem tylko liczbę wyjść i kilometraż. Teraz wybieram dwa ostatnie tygodnie listopada i dwa pierwsze grudnia. Rygorystycznie nie przestrzegam postu biegowego, ale staram się choć to trudne ograniczyć tuptanie do minimum. Jakieś dreptanie na morsowanie i z powrotem  to wszystko. Jako "nałóg" nie odstawiam dreptania nagle tylko staram się wolno z niego wychodzić i powoli wracać;) 
Dzisiaj na progu biegowego postu czternastka z Jakubem:) Miała być dycha, ale pierwsze chłody nas podkręciły i niby jeden drugiego miał pilnować, a nas poniosło he,he... 
W tym tygodniu w czterech wyjściach już tylko czterdzieści pięć kilometrów. Chłodno trzy kreski na plusie, lecz jak słoneczko się schowało to odczuwalna pewnie znacznie niższa. Fajnie było! Co chwila mijaliśmy kolejnego biegacza. Wreszcie mówię do Kuby - jakiś wysyp? albo zlot gwieździsty? Syn skwitował krótko: "niedziela nie handlowa, więc ludzie nie mają z sobą co zrobić" hi,hi... W tym przypadku biegających bym akurat o to nie podejrzewał he,he...

czwartek, 15 listopada 2018

gimnastyka...

                          z rana za wtorek;) a wieczorem za rano szlifowanie chodników z Kubą:) Ciemności:( choć dzień jeszcze dłuższy od najkrótszego o godzinę. 
Popatrzyłem na mecz chociaż obiecywałem sobie, że już nie będę oglądał transmisji telewizyjnych. Żałuję i wstyd mi za naszych kopaczy:( Najlepiej wychodzą w reklamach i sesjach zdjęciowych w swoich wymyślnych fryzurkach.
Miałem nadzieję! Ale znów wyszło, że "nadzieja jest matką głupich" he,he... Całe szczęście, bo podobno Pepiki nie byli w najmocniejszym składzie. Lecz i tak gdy podawali sobie szybko piłkę od nogi do nogi myślałem czemu nasi są tacy wolni i ruszają się "jak muchy w smole"? Gwoli sprawiedliwości mieli momenty przebudzenia aczkolwiek tylko chwilowe:( 
Wdzięczny jestem Kubie za wspólne bieganie dla poprawy humoru:) Jednak po takim blamażu to, żeby endorfiny zniwelowały ogrom wkurwu trzeba by przebiec nawet nie maraton, ale coś ultra hi,hi... Niestety wyszła tylko ósemka;) Jak to mówią "lepszy rydz nic nic" Trochę odparowałem i może nie będę mi się śniły boiskowe horrory.

środa, 14 listopada 2018

zwykłe...

                        codzienne bieganie na stałej trasie. Nie miałby racji Ktoś kto pomyślałby, że gorsze od tego na zawodach, czy innych "okazjonalnych" biegów. Tym bardziej, że przynajmniej w moim przypadku  zwyczajne szybsze przebieranie nogami to osiemdziesiąt procent mojego rocznego kilometrażu. 
Uwielbiam biegać spokojnie, na luzie tam gdzie nogi poniosą;) Sztywne ramy planów, założenia, myślenie o wynikach, czasach zabija we mnie radochę beztroskiego hasania;) 
Oczywiście zakładam jakieś cele np. maraton. Przygotowuje się, lecz nic na siłę, bez zamordyzmu he,he... Zresztą zawodów też nie traktuję jakby to był koniec świata i po bieganie miałoby przestać istnieć. 
Nigdy nie lecę "w trupa" żeby na mecie się pokładać. Bo w imię czego? 
Ostatni maraton w Koszalinie nocą pobiegłem w górnej granicy strefy komfortu hi,hi... Aby potem móc normalnie funkcjonować:) 
Kiedy  po skończeniu królewskiego dystansu truchtałem ze stadionu do hotelu jedna z wolontariuszek zabezpieczających trasę pytała: "jeszcze panu mało? podziwiam!"
Kiedyś usłyszałem, że biegam na zawodach zbyt asekuracyjnie, komfortowo i przy "takim" trenowaniu powinienem mieć lepsze wyniki.  Tylko po co? Bieganie to moja pasja i jak to niektórzy mówią filozofia życia. Ta aktywność daje mi wiele radości, zadowolenia, przyjemności i satysfakcji:) Pozwala mi utrzymywać ciało w dobrej formie. Organizm w dobrej kondycji i psychiczną równowagę. Mogę "żreć ciastka" i wytrwale biegać za wnusią hi,hi... A przecież o to chodzi!
Dziś jedenaście kilometrów, które pewnie mógłbym zrobić z zamkniętymi oczami he,he... Bo znam na mojej trasie każdy kamień, korzeń. Dlatego nie muszę się skupiać na obserwacji terenu tylko biegać z głowa w chmurach hi,hi...
Było rewelacyjnie! Pachnie już jesienią. Pod nogami szeleszczą liście i spadła temperatura:) 
Koniec sezonu czas powiązać bieganie z regeneracją w zimnej wodzie;)

poniedziałek, 12 listopada 2018

dzień drugi...

                                    niepodległościowego biegania z Jakubem:)
Wczoraj kierunek północ, więc żeby było sprawiedliwie dzisiaj południe. M.in. ulicami Pułaskiego, Monte Casino, Niepodległości, Wolności... jak na takie święto przystało;)
Wolno, spokojnie wydeptaliśmy prawie dwanaście kilometrów dwunastego listopada he,he... 
Wczoraj miało być jedenaście, lecz w świątecznym rozentuzjazmowaniu wyszło blisko trzynaście hi,hi... No tak, ale przecież bieganie nie apteka;) Kilometr więcej, albo dwa znaczenia nie ma!
Wczoraj i dziś pobiegliśmy w odwrotne strony, a wróciliśmy na wprost Jasnej Góry, bo jak to się mówi  wszystkie drogi prowadzą do Matki:) 
Było super! Pogoda idealna na bieganie. Nie pamiętam już kiedy w połowie listopada biegałem na "krótko" he,he...
Aura cieszy:) Chociaż z drugiej strony marzą mi się zimowe kąpiele hi,hi...
Co niektóre Morsy niecierpliwe zaczęły się już morsować, ale przy takich warunkach to "śmich na sali", a nie morsowanie he,he... Znamienne, że w obecnych czasach ludzie nie potrafią czekać:( Ledwo minęło Wszystkich Świętych w sklepach już królują Mikołaje. Na początku grudnia w oknach domów można zobaczyć ubrane drzewka. A gdy nastaną Święta Bożego Narodzenia mówią te  choinki nie cieszą jak kiedyś. Choć Złota Polska jesień trwa Morsy wysypało jak grzyby po deszczu hi,hi... Tylko później  słychać jakoś nudne stały się te kąpiele;)  Bo na wszystko przyjdzie czas, przyjdzie czas...

niedziela, 11 listopada 2018

świętowanie...

       powinno być bezpłatne zwłaszcza takich uroczystości jak obchody Stulecia Odzyskania Niepodległości. 
Niestety są spryciarze dla których nie ma żadnych świętości i chcą zarabiać także na ojczyźnie.   Bieganie to coś więcej niż sport to styl, a nawet jak niektórzy mówią filozofia  życia.
Biegi Niepodległości powinny być organizowane przez samorząd bądź przy współudziale miast i gmin. Liczyć powinien się przede wszystkim udział.  Nie powinno być ścigania tylko jedna wielka manifestacja biegaczy - zawodowców, amatorów, początkujących i zaawansowanych, wszystkich niezależnie od wieku i wytrenowania. 
Na rywalizację jest czas i miejsce na zawodach.  
Z racji tak wyjątkowych obchodów nawet nie musi być koszulek, medali, pucharów i wszystkich innych mało istotnych rzeczy podnoszących koszty organizacji. Albo Ktoś świętuje i manifestuje szacunek dla Ojczyzny z pobudek patriotycznych, albo leci na gadżety. Hierarchia wartości musi być jasna.
Niepodległość jest zarówno dla bogatych jak i biednych. Dlatego żaden z płatnych biegów nie powinien mieć prawa używania nazwy Bieg Niepodległości. 
Cóż pogadać, a raczej popisać sobie mogę hi,hi... kasa misiu kasa he,he... Komercja kwitnie, bo forsa bogiem się stała:( Wielu ludzi dzisiaj honor rozmieniło na drobne. Najważniejsze stało się nie być, ale mieć:( 
Żeby nie być gołosłownym nie pobiegłem w biegu nomen omen startującym przy... galerii. Jakby nie było miejsc przypominających po co biegniemy, dlaczego biegniemy, dla Kogo biegniemy. 
Wybrałem świąteczny  trening "Od świtu do zmierzchu" na promenadzie Czesława Niemena. Gdzie Każdy może swoją aktywnością biegnąc, maszerując, jadąc na rolkach czy rowerze zamanifestować miłość do Ojczyzny i przywiązanie do barw oraz symboli narodowych za  darmo!
Przebiegłem trzynaście kilometrów z biało czerwoną flagą ulicami naszego miasta. Fajnie, bo znowu w towarzystwie najstarszego syna Jakuba:) Dzięki Kuba!! Było fantastycznie:)
Przypomniałem sobie też jak to kiedyś autentycznie udeptywałem promenadę i Lasek Aniołowski od świtu do zmierzchu he,he... Udało mi się nawet nabiegać prawie siedemdziesiąt kilometrów. Ale to było dawno;)
A dzisiaj tak;)

****

Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały,
Coś ją osłaniał tarczą swej opieki
Od nieszczęść, które przygnębić ją miały!
Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:
Ojczyznę wolną pobłogosław Panie!

piątek, 9 listopada 2018

jednak...

                 to najwyraźniej wina aplikacji. Było dobrze, a po aktualizacji totalne dno:( Bo na Adama telefonie też mojego zegarka nie idzie sparowć.
We wtorek udało się sparować zegarek z telefonem i nawet po treningu w środę zgrać aktywność przez blutu. 
Dziś włączyłem apkę przed wyjściem, żeby uruchomić live track. I owszem połączenie nastąpiło, lecz po chwili niestety  zerwało się i connect napisał "brak sparowanych urządzeń" Wrrrr... 
Wydaje mi się, że cały czas coś "kopią":( Bo jak usunąłem z apki zegarek i dodałem ponownie nastąpiło sparowanie. 
Nie zmienia to faktu, że niby taka renomowana firma, a klientów ma głębokim poważaniu he,he... Do dziś nie dostałem odpowiedzi na zapytanie wysłane przez formularz kontaktowy. No, nie sorry dostałem maila, żeby ocenić w ankiecie pomoc i konsultanta?! Hi, hi... kpina w żywe oczy! Niech mi Ktoś powie, że garmek to takie cudo. Kuba ma TT i zero problemów. Zazdroszczę Mu i żałuję zakupu.
Dzisiaj na dwa dni przed Świętem Niepodległości wypad na Bialską, czyli jesienną Aleję Brzozową:) Dwie pętle za Sanktuarium Krwi Chrystusa w bialskich polach i powrót z zaliczeniem po drodze siłowni plenerowej;) W sumie wyszła szesnastka z małym hakiem, lub inaczej mówiąc dziesięć mil he,he... 
Pogoda na bieganie idealna, a i jesienne klimaty urokliwe:) Zwłaszcza, że spotkałem na trasie sympatyczną biegaczkę;) Początkowo biegło mi się jakoś ciężko, ale im bliżej końca tym było coraz lepiej. Tuż przed końcem pomyślałem nawet teraz to mógłbym biec, biec, biec i biec....

środa, 7 listopada 2018

nie wiem...

                         czy taka przypadłość jest tylko domeną mojego miasta. Stolica duchowa Polski, Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej punkt docelowy milionów pielgrzymów. Zarazem zwykłe średniej wielkości miasto. 
Od pewnego czasu zarówno w tzw. szczycie pielgrzymkowym i nie tylko obserwuję dziwne zwyczaje przyjezdnych. Idzie grupa ludzi z klasztoru, do klasztoru nie ważne. Pielgrzymi, czy turyści też bez znaczenia. A więc idą sobie ludziska zwartą masą całą szerokością chodnika i tak jakby nie zauważali, że z przeciwka też ktoś idzie. W momencie kiedy ma już dojść do "zderzenia" nie schodzą na prawa stronę tylko wykonują dziwny ruch ramieniem jakby uważali, że nie wiem? robią mi miejsce?
Oblecieliśmy z Jakubem fajną wieczorną dyszkę:) Wracamy zadowoleni odreagowani, odstresowani w dobrych humorach z uśmiechem na ustach. W nadziei na spokój i relaks przed snem. I oczywiście na ostatnim kilometrze "po uszach" bo byłoby za dobrze!! 
Miejski chodnik wzdłuż murów jasnogórskich szerokości takiej, że dwie pary mogą się minąć. Nie biegniemy obok siebie! Ja tak pół kroku za synem do połowy schowany za Nim. Z przeciwka sądząc po czasie idzie rzesza ludzi prawdopodobnie z Apelu Jasnogórskiego i oczywiście jakby inaczej niczym "święte krowy" całą szerokością chodnika! Księża, zakonnice, zakonnicy, "cywile". Starzy, młodzi, ślepi czy jak? 
Gdybym był sam to pomyślałbym: dziadek jestem mały to mnie nie zauważyli he,he... Jedak Kuba  to chłop słusznej postury i gdybym Go nie znał to raczej w drogę bym się starał Mu nie wchodzić hi,hi... Nie wiem na co ludzie liczą??? Że co znikniemy? Duchy jesteśmy bez powłoki cielesnej? Przejdą po nas i zadeptają? Zwalniamy, idziemy... nie przeciskamy się!!!
Jestem niespotykanie spokojny człowiek;) ale powiedziałem do MLP: mam serdecznie dość traktowania mnie jak powietrze! Następnym razem już z daleka będę krzyczał. Nie idzie się, czy biegnie tylko: *z drogi k...a*!!!

poniedziałek, 5 listopada 2018

nastał...

                               czas "pod górkę" he,he... Od blisko trzech tygodni nie mogę zrzucać treningów z zegarka na aplikację przez blutu:( Dobrze "żarło" przez dwa lata może dlatego, że tyle trwa gwarancja? Teraz niby aplikacja widzi zegarek, ale paruje, paruje, paruje i paruje... Gdy wreszcie sparuje przy pierwszej próbie połączenia z zegarkiem sparowanie znika:( Pomoc producenta na wiadomość w formularzu kontaktowym nie odpowiada:( I robi sobie "kpiny z pogrzebu" przysyłając do wypełnienia ankietę do oceny konsultanta i udzielonej pomocy hi,hi... 
Na dodatek wczoraj w telefonie padł android i byłbym bez telefonu:( gdyby nie moje chłopaki:) Pokombinowali i zadziałało - WIELKIE DZIĘKI!! Niestety przepadło wszystko co było na telefonie:( Do tego straciłem masę czasu, bo musiałem wszystko ustawiać, pobierać i instalować jak na nówce.   
W sobotę było planowe wolne;) Wczoraj był plan biegać, lecz wyszło wolne nieplanowane he,he... Dlatego dziś od rana nosiło mnie "jak smród po gaciach" hi,hi... 
Więc jak tylko MLP dała znak OK poleciałem na moją codzienną trasę odreagować wku..w;)
Jak zawsze po przerwie nie mogłem "zatrybić" Dopiero na koniec wszystko zaczęło się kręcić jak w dobrze naoliwionej maszynie he,he...
Spokojna jedenastka na całe szczęście skutecznie poprawiła mi nastrój:) Od maratonu minął tydzień i powoli wypada przygotowywać się do roztrenowania. Bardzo nie lubię tego okresu czasu, ale rozsadek podpowiada: trzeba odparować! zregenerować się i odpocząć fizycznie i psychicznie. Coś w rodzaju turnusu odwykowego od nałogu hi,hi...
Wcześniej jednak na biegowo trzeba 11 listopada uczcić 100lecie odzyskania niepodległości:)

piątek, 2 listopada 2018

zaduszkowo...

                                      pobiegane wieczorową porą z Jakubem. 
Po ostatnim pożegnaniu:( dla uspokojenia i wyciszenia emocji. Co boskie Bogu, cesarskie cesarzowi, a bieganie musi być dla nas;)
Dwunastka wolno, spokojnie i na luzie. Nawiedziliśmy po drodze dwa cmentarze i widok rozświetlonych grobów niesamowity. Podobnie jak biało-czerwona Jasnogórska wieża z racji 100- lecia odzyskania niepodległości.
Fajnie było! Dzięki Kuba! 
Pogoda jak latem piętnaście kresek powyżej zera na termometrze! I dlatego chyba na trasie spotkaliśmy kilku biegaczy:)
Cytat dnia: „Życie ludzkie na pozór to zwykły kawał, lecz on nie jest tak prosty, jak by się zdawał.”Tadeusz Boy-Żeleński

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13