"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


sobota, 31 sierpnia 2013

Docieranie...

butów? a raczej stóp w toku he,he... Sobotni pęcherz oczywiście pękł, skóra zeszła i "dziura" trochę przeszkadza. Ale nie ma zmiłuj się;) Plastrowanie, buty na nogi i tuptam po sześć minut z hakiem na kilometr;( Plecak jeszcze sobie darowałem, ale jak tylko stopy się dopasują do butów? albo buty do stóp? to zaczynam dalej bawić się w wielbłąda:) Testowanie spodni moro wypadło rewelacyjnie i gdyby tylko nie te nieszczęsne "glany" magnum przygotowania szłyby biegłyby jak należy.                       
Dzień za dniem ucieka, kilometraż mizerny;( a przecież trzeba by jakiś prywatny "półmaraton Komandosa" wcześniej zrobić. W poprzednią sobotę mimowolnie równałem do szybszych i trochę w Bialskich polach się zziajałem he,he... Samemu turlam się z prędkością "ekonomiczną" więc nie męczy mnie przenoszenie tych ponad półkilogramowych "bamboszy". Oczywiście w taktycznych butach inaczej stawia się stopy, bo są sztywne i amortyzacja też nie taka jak w biegówkach. Od przyszłego tygodnia zamierzam biegać  jeden dzień na sportowo, drugi w umundurowaniu. 
Miniony tydzień lajtowy z czterdziestoma sześcioma kilometrami w czterech wyjściach;( Podobnie jak cały sierpień, bo nawet nie przekroczyłem dwóch setek:(
Wakacje się kończą, upały też, więc będzie łatwiej. Szkoda tylko, że znów dni stają się coraz krótsze, bo brak słońca mnie słabi;) Dzisiaj na sobotnim nie popełniłem już błędu z ubiegłego tygodnia:) Z góry zająłem upatrzoną pozycję hi,hi... i dzięki Moni, Ani i Ewie  piętnastka pękła bezboleśnie mimo obcierającego buta;)

niedziela, 25 sierpnia 2013

Bieganie maratonów

powiada Verdi może i nie jest najzdrowsze, ale samo przygotowywanie do tego startu zapewne tak;) Może i tak hi,hi....
Po bólu jaki zaatakował moje kolano w poprzedni piątek nie ma śladu:) We wtorek jeszcze odpuściłem, a w środę podreptałem na letnie morsowanie w "bałtyku";) W czwartek przymierzyłem wojskowe bambosze do biegania he,he... ale nie odważyłem się jeszcze biegać, więc wybrałem się z "Badylarzami" na jedenastokilometrowy marsz. Piątek dwa kilometry tuptania, kąpiel i luz. W sobotę stwierdziłem skoro wszystko okey to na pierwszy raz spróbuję zestaw: spodnie moro oraz buty jak w wojsku na poranną zaprawę fizyczną;) Obawiając się protestów kolanka i "obrobienia" przez nowe "biegówki"' zrezygnowałem na razie z plecaka;)
Cotygodniowe spotkanie biegowe w alei brzozowej plus dobieg na kąpiel regeneracyjną w "bałtyku" dało w sumie siedemnaście kilometrów:)) Jak na pierwszy raz w "niedotartych" buciorach to myślę nieźle;) Biegło mi się nadspodziewanie dobrze:) Muszę tylko rozejrzeć się za jakimiś dobrymi skarpetami, bo te w których biegałem do tej pory raczej do tego typu butów się nie nadają;( hi,hi... Meldunek o stratach po sobotnich manewrach biegowych: lekkie otarcie podbicia lewej stopy i bąbel na prawej pięcie;(

Niedziela odpoczynek i "lizanie" ran;)  Poniedziałek w naszym mieście to też niedziela;) Już od wczoraj trwa ponowny najazd na Jasną Górę nie, nie Szwedów he,he... Ale pielgrzymów z całej Polski i nie tylko;) na odpust Matki Bożej Częstochowskiej. Wg. Biura Prasowego od 16 do 25 sierpnia na Jasną Górę dotarło 87 pielgrzymek pieszych. Podążały w nich 36 tys. 254 osoby. W tym czasie przybyło także: 12 pielgrzymek rowerowych i pielgrzymka na rolkach.
Ogółem: od 2 maja br. czyli od początku sezonu pieszego pielgrzymowania, w 242 pieszych pielgrzymkach dotarło na Jasną Górę 129 tysięcy 388 osób. Przybiegło także 360 osób w dwunastu pielgrzymkach biegowych:)
Jak bąbel pozwoli pewnie też coś podreptam na wojskowo, bo do MK już tylko trzy miechy:)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

ORKa się skończyła

czyli kolejny Obóz Regeneracyjno Kondycyjny nad polskim morzem przeszedł do historii;( Fajnie było:) ale co dobre szybko się kończy i trzeba wracać na własne śmieci hi,hi... i to dosłownie, bo cała ta rewolucja śmieciowa to wielka kpina. Jak waliliśmy wszystko do jednego pojemnika tak walimy tylko cena podskoczyła dwukrotnie:(
Obiecałem kolejny post po powrocie o biegu w Ustce. I chociaż wróciłem w zeszłym tygodniu  jakoś ciężko było mi się zebrać do pisania. Chyba dlatego, że bardzo nie lubię negatywnie pisać o imprezach biegowych;( Rozumiem czasem pierwsza edycja, pełne zaangażowanie, starania, aby wszystko było na wysokim poziomie i pech powódź stulecia, grom z nieba itp. Tutaj nic z tego:) na szczęście hi,hi... Niestety mimo już szóstej edycji biegu plażowo - leśnego ustecka dycha z hakiem (chyba na biegaczy;) trudno napisać coś pozytywnego. Może jedynie to, że tereny gdzie ten bieg się "odbył" są fantastyczne, ale to nie zasługa orgów tylko natury he,he...
Jak mawia Verdi regulamin rzecz święta z tym, że nie dla wszystkich:( Start zaplanowano na 11:00, a zapisy od 9:00 do 10:20. Wcześniej nie było możliwości, ani zapisów internetowych, ani przelewu opłaty startowej, więc kiedy zjawiłem się kilkanaście minut po dziewiątej kolejka była długaśna i ciągła się jak flaki z olejem;) Tuż przed godziną startu ogłoszono, że zapisy zostają przedłużone i bieg najwcześniej rozpocznie się o 11:30!!! Część zawodników, którzy dopełnili formalności i zdążyli już zrobić rozgrzewkę przeszła z promenady na plażę. A tu dosłownie po kilku minutach kolejny komunikat: być może nie będziemy musieli czekać do wpół do dwunastej i bieg rozpocznie się wcześniej!!! Przyznaję doznałem lekkiego szoku i pytam jednego z orgów: co z Tymi którzy o tym nie wiedzą, bo poszli na plażę? Przyjdą o 11:30 i będą nas gonić? czy mają dołączyć "po drodze"? Na to Pan beztrosko: *bardzo słuszna uwaga, dobrze, że to pan poruszył i wobec tego nie zaczniemy wcześniej!!!* Próbowałem jeszcze uświadomić Panu, że taka "organizacja" świadczy o braku szacunku dla biegaczy, bo wychodzi jakby organizatorom zależało jedynie na zebraniu jak największej kasy za startowe:( Na to Pan z rozbrajającym uśmiechem: *śpieszy się panu gdzieś? to taki bieg rekreacyjny plażowo leśny. Zawsze było około stu osób, a teraz przyszło ponad dwieście i skąd mogliśmy wiedzieć, że będzie tylu chętnych* Nie przekonało mnie to absolutnie, bo jak mówili inni biegacze po raz pierwszy pobierano opłatę startową, a dwa za miejsca na podium przewidziano nagrody finansowe, więc to nie bieg z rodzaju Polska Biega dla samej idei biegania;( 
 Bezpośrednio przed startem słowny opis trasy: *najpierw zbieg na plażę potem przez taki strumyk, podbieg do lasu, ścieżka, gdzieś koło sklepu...* Aż stojące obok dziewczyny zaczęły głośno wyrażać obawy, czy aby nie pobłądzą he,he... Na trasie żadnych oznaczeń km, żadnych oznaczeń ze zwisających taśm ostrzegawczych. Jedynie w dwóch miejscach widziałem Gości wskazujących kierunek. Nie wiem, czy sam bym się nie zgubił gdybym nie miał cały czas w zasięgu wzroku innych biegaczy;( Kluczenie między plażowiczami lub spacerowiczami w lesie? okey bieg plażowo leśny, lecz kiedy tuż przed sama metą cudem udaje mi się ominąć w ostatniej chwili dzieciaka to już granda lekko mówiąc;( Tym bardziej, że w czasie biegu się rozpadało i było ślisko! Mnie to akurat nie przeszkadzało:) Skoro byłem mokry, z braku szatni i prysznica dla poprawy humoru jak stałem wskoczyłem do morza;) Aha, wg regulaminu każdy miał otrzymać na mecie medal? Jednak żadnego nie widziałem hi,hi... Za 20 zł wpisowego półlitrowa butelka wody na trasie i takaż na mecie:((
Podobna stawka jest na naszym biegu częstochowskim i Kto był wie co oferujemy w zamian. Jednym słowem wstyd dla Ustki:( lipa i porażka:( 
My piąty bieg - Oni szósty, ale chwilami miałem wrażenie jakby nikt z organizatorów nigdy nie był na żadnym biegu:( Nie zawsze! Racja, ale często kiedy bieg organizowany jest przez ludzi w ramach obowiązków służbowych zatrudnionych w ośrodkach sportu odnoszę wrażenie jakby był robiony "byle odfajkować" Tam gdzie biegacze, byli biegacze lub osoby związane ze środowiskiem biegaczy podejmują się organizacji częściej widać, że  po prostu "czują bluesa" cha, cha...

"Nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka" 
he,he... Niedawno kiedy Madlen i Tomek "chwalili" się kontuzjami pomyślałem mam farta dawno mnie nic nie dokuczało hi,hi... I masz:( ponad dwa tygodnie biegałem bez żadnego obciążenia czyt. plecaka;) Z kilometrażem zjechałem do czterdziestki tygodniowo, czyli lekko, łatwo i przyjemnie. Rzec można okazjonalne letnie bieganiu i.... w piątek na prostej drodze na spacer jakoś źle stąpnąłem, bo poczułem ostry ból w kolanie:( Pochodziłem i choć niby bezboleśnie wróciłem do domu to jakiś chwilami czuję dyskomfort:( Nie ma opuchlizny, mogę na kolanie klęczeć, mogę chodzić, lecz czasem ni z tego ni z owego bolesny strzał w kolano:( Ki czort? A już planowałem przymiarkę do biegania w nowych bamboszach biegowych, czyli butach od munduru;) Na razie odpuściłem sobotnie spotkanie biegowe na Bialskiej:( wczoraj i dziś także luz;( Do tego zaordynowałem smarowanie maścią i sprawdzone dwa razy dziennie po trzydzieści minut "kiwanie" nogami;) bo jak mawiał jeden z chirurgów kolanka bardzo lubią i dobrze im robi ruch bez obciążenia:) Korci mnie już he,he... pięty palą;) ale na razie trenuję cierpliwość hi,hi....

Wakacje się powoli kończą, lato wkrótce przeminie;) A to znaczy, że wielkimi krokami nadciąga kolejny sezon morsowy he,he... Latem co prawda, chociaż szkoda, że nie zimą w czasie międzynarodowego zlotu Morsów:( ale udało mi się załapać na audiencje u naszego guru;)


piątek, 2 sierpnia 2013

Powtórka z rozrywki...

czyli "wszystkie drogi..." część trzecia. Wczoraj pod Domem Pielgrzyma spotkałem się z Damkiem, który z przyjaciółmi przybył z pielgrzymką biegowa na Jasną Górę z Tychów. Po krótkim odpoczynku wspólnie wybiegliśmy na przeciw 24 pielgrzymce z Bytowa.                                                                        
Na ulicy warszawskiej już z daleka dojrzeliśmy żółte koszulki KB "GOCH" i stamtąd wszyscy razem pobiegliśmy do klasztoru.
Niektóre twarze jak księdza Krzysztofa Szarego, czy miłej i przesympatycznej "Gochowianki" pamiętałem z ubiegłego roku:) ale sporo było podobno też "Pierwszaków" 
W 2014 roku jubileuszowy 25 bieg do Czarnej Madonny! Jak napisał Damek "srebrne wesele" i tak mi coś po głowie chodzi hi,hi...

Fajnie było znów poznać innych ludzi i pogadać z biegaczami  z Tychów i nie tylko Bytowa, bo w tej pielgrzymce biorą udział również biegacze z innych miejscowości, a nawet Hanoweru!

Po pożegnaniu pod Sanktuarium Jasnogórskim byłem jakiś  taki "niedobiegany" i zdecydowałem się jeszcze na cotygodniowe wieczorne bieganie po trasie BC:) Dwie pętle plus kąpanie po zmroku w "pacyfiku" sprawiły, że spałem w nocy jak suseł;)
Kolejne dwa treningi w jednym dniu to 21 kilometrów z czego trzynaście z pięciokilogramowym plecakiem;) tak jak czternastka w środę he,he...

Od jutra ORKa ;) Obóz Regeneracyjno - Kondycyjny:) i to co uwielbiam: bieganie wczesnym rankiem po pustej  jeszcze plaży i na koniec kąpiel w prawdziwym Bałtyku he,he...

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to następny post po starcie w "Usteckiej dziesiątce z hakiem" na zakończenie "orania" cha,cha....

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13