"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła. Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia"


środa, 30 sierpnia 2017

wakacje...

                        się kończą, ale letnia aura trwa nadal:) więc na razie nie dokonuje żadnych zmian w moim tygodniowym planie biegowym. Dzień coraz krótszy i podobno spodziewane jest załamanie pogody dlatego na bieżąco w zależności od pogody będę modyfikował układ treningów.
Dzisiaj dwunastka na stałej codziennej trasie i pływanie w "Adriatyku" Temperatura otoczenia około dwunastu stopni na plusie, a wody pewnie wyższa, bo kąpiel była świetna:)
O! a w radio leci zaproszenie Jacek Chudy do Blachowni na "Przełajową Ósemkę" hi,hi... Bardzo fajna impreza biegowa, która ma szerokie grono stałych bywalców. Fajnie przygotowana trasa, sporo nagród i serdeczna atmosfera dzięki osobistemu od lat zaangażowaniu "Wąskiego" Polecam gorąco! Również maszerom NW rywalizacje w ramach mistrzostw makroregionu śląskiego. Mało już jest takich biegów, gdzie klimat, gościnność i życzliwość są ważniejsze od kasy;) Na biegach komercyjnych udział jest "produktem" do sprzedania i zamiast jak to wszyscy piszą w regulaminach promocji biegania liczy się czysty zysk:( Dlatego m.in. startuję już coraz rzadziej he,he...

wtorek, 29 sierpnia 2017

pływania...

                     pół godzinki w "Adriatyku" i tylko dwa okrążenia ścieżką rekreacyjną na "Bałtyku" z buta 6km;)
Po wczorajszych dwóch treningach biegowych: rano 12km, wieczorem 8 dziś kąpiel regeneracyjna przy temperaturze powietrza +10:)
W trakcie biegania dwa ciekawe spotkania. Najpierw gdy minąłem starszą panią usłyszałem za sobą: "wariacje jakieś, nawet stare chłopy biegają" i coś tam jeszcze he,he...
Później przez chwilkę pogadałem z Proboszczem mojej parafii, Który w tegorocznym Maratonie Warszawskim zadebiutuje na królewskim dystansie:) Ciesze się i będę Mu kibicował z całego serca:) Tym bardziej, że startuje dla pah i zobowiązał się za każdą wpłaconą złotówkę odmówić Zdrowaśkę na maratonie. Będzie musiał się chyba za bardzo nie spieszyć, żeby zdążyć hi,hi... 

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

he,he...

może i coś w tym jest:) Ale z moją techniką chyba kiepściutko, bo ostatnio codziennej trasie w parku Lisiniec jakoś biegaczy nie widać:( 
Jest dużo kijarzy, spacerowiczów i od groma psiarzy. Szybciej przebierających nogami jednak jakoś wymiotło:( To jak co roku znak, że nieuchronnie zbliża się jesień i zima. Na wiosnę znów ruszy pospolite ruszenie hi,hi... Zbliżające się wakacje, wyjazdy na urlop, plaża, morze mobilizują wtedy co niektórych, żeby nadmiar balastu po zimie zrzucić  he,he...
Ja nie odpuszczam i tak jak kąpie się cały rok tak też tuptam niezależnie od pory roku i panującej aury:) No tak, ale jestem przecież uzależniony;) 
Dzisiaj wczesnym rankiem dwanaście kilometrów dreptania i pływanie w "Pacyfiku". Wiem powtarzam się, lecz nic na to nie poradzę: było rewelacyjnie:)
Trochę przykro było patrzeć tylko na ten syf po wczorajszym festiwalu kolorów:( I nie mówię o pozostałości po farbkach. Wszędzie pełno papierów, puszek, butelek, a nawet "postawionych byle gdzie "klocków":(
Od pewnego czasu miasto ładuje tam wszystkie tego typu imprezy i następuję powolna degradacja tej fajnej enklawy zieleni w centrum miasta:( Nie tak dawno frytka off z hukiem fajerwerków i hałasem sięgającym daleko poza park wypłoszyła niektóre ptaki i drobną zwierzynę. Poranny ptasi koncert jest jakiś teraz ubogi i już nie widuję zajęcy, lisów...
PS
Z tym uzależnieniem to nie żarty;) Pod wieczór Pierworodny zaproponował bieganie i chociaż biegałem rano, a w tv transmisja siatkówki Polska - Estonia nie mogłem się powstrzymać i poniedziałkowy kilometraż wzrósł do 20 kilometrów hi,hi...

sobota, 26 sierpnia 2017

Gdy Ci...

                        smutno, gdy Ci źle idź wybiegaj rano się:) Spokojne tuptanie w tym niezwykle klimatycznym terenie to najlepsze lekarstwo na wszystko he,he... Wczesnym rankiem kiedy cisza, spokój i aura idealna na bieganie samotność długodystansowca to świetna sprawa:) Można wiele spraw przemyśleć, pogadać z samym sobą, a nawet się pokłócić hi,hi...  Cztery pętle w bialskich polach za Sanktuarium Krwi Chrystusa plus dobieg tam i z powrotem (przez "Bałtyk;) i na koniec na liczniku bez mała dwadzieścia sześć kilometrów. Sporo potu, trochę kurzu, więc po dwudziestce leki prysznic z nieba;) Potem pływanie w "Pacyfiku" i ulewny deszcz he,he... W wodzie nie zmokłem ale na ostatnim kilometrze już tak i to do "suchej nitki" hi,hi... Fajnie było! Powiem więcej było fantastycznie:) Co nie znaczy, że lekko, łatwo i przyjemnie;) Owszem przyjemnie bardzo, ale nieco trudno, bo już dawno takich dystansów nie biegałem:( Ciężko też trochę, bo podłoże wymagające: wertepy, piach i różnica poziomu w terenie niby niewielka, ale na dłuższą metę potrafi dać w kość.
Przyjemności i endorfiny dla mnie, a trud i wysiłek ofiarowuję w Bogu wiadomej sprawie.
Dzisiaj Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej i jubileusz 300-lecia ukoronowania Cudownego Obrazu Matki Bożej papieskimi koronami decyzją Ojca Świętego Klemensa XI w roku 1717.
Rano opublikowano mozaikę Pani Jasnogórskiej utworzoną z ponad czternastu tysięcy *selfi dla Maryi* w ramach akcji "Żywa Korona Maryi" Bez fałszywej skromności przyznaję bardzo się cieszę:) Jestem jednym ze szczęśliwców, Którzy swą małą cegiełkę czyt. zdjęcie dołożyli do tej inicjatywy uhonorowania Najświętszej Maryi Panny:)

piątek, 25 sierpnia 2017

nawet...


 nie chodzi o wynik, czas, lokatę, rekord życiowy. Ale o coś więcej. O walkę z własnymi słabościami ciała i umysłu. Niektórzy twierdzą: "biegaj! jak nie dajesz rady idź, jak nie możesz czołgaj się he,he... Najważniejsze żebyś posuwał się cały czas do przodu;) 
Inni mówią: "nie dlatego przestajesz się bawić, że się starzejesz. Starzejesz się, bo przestajesz się bawić" hi,hi... Coś w tym jest;) Zresztą marzenia są po to, aby się spełniały. Trzeba im tylko trochę pomóc;) Warto się odważyć, żeby potem nie żałować, że się nie spróbowało:)
Dzisiaj dobieg na kąpielisko w "Adriatyku" ścieżką rekreacyjną z asfaltówki do Parku Lisiniec w prawo. Półgodziny pływania i powrót koło kortów. Zamknięcie pętli i podbieg, bo zawsze mam do domu pod górkę he,he... 
Jedynie cztery kilometry szybszego przebierania:( Niby nic, lecz to całe cztery tysiące metrów więcej niż gdybym nie wyszedł wcale;) 

czwartek, 24 sierpnia 2017

prawie...

                   morsowanie he,he... letnią porą;) Na termometrze tylko osiem kresek powyżej zera. Woda cieplejsza zapewne, bo paruje jak w termach i podobnie jak zimą cieplej w zanurzeniu niż na powietrzu hi,hi... Dwie rundy ścieżką rekreacyjną na rozgrzewkę biegusiem i plum:) 
Pływanie w takich klimatach jest extra! Chociaż dwóch Gości przyglądało się dłuższy czas jak się "gotuję" w kąpielisku niczym kurczak w rosole he,he... 
Ale nie jestem sam, bo jak wybiegałem z plaży przyszły dwie Kobitki, Które regularnie każdego poranka trenują pływanie "synchroniczne" he,he... 
Lubię takie bieganie jak dzisiaj:) Rześkie powietrze. Jest czym oddychać i nie zalewam się potem. 
Cisza, spokój, a ja sobie dreptam i w duchu podśpiewuję: : "od rana mam dobry humor..."




wtorek, 22 sierpnia 2017

jak...

       wskazuje w endomondo strzałka na mapie dzisiaj pływanie w "Pacyfiku"he,he... Wcześniej dwie, a nawet prawie trzy pętle wydreptane wokół "Bałtyku" i "Adriatyku":) Pogoda idealna na bieganie. Temperatura plus dwanaście, słoneczko i lekki wiatr życzyłbym sobie takiej zawsze na królewskim dystansie hi,hi...
A skoro o maratonie mowa to znalazłem ciekawostkę;)















Dziś "z buta" biegiem tylko szóstka, ale za to marszem dycha, więc w sumie szesnaście kilometrów, czyli nie jest źle he,he...

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

optymisty...

                          dzień dziś ponoć do tego niby światowy he,he... Kiedy usłyszałem, że dzisiaj takie święto od razu przypomniała mi się odpowiedź na pytanie: "kiedy będzie lepiej? - lepiej już było hi,hi...  
Przy poniedziałku na otwarcie nowego tygodnia dwunastka szybszego przebierania nogami;) oraz osiem kilometrów marszu.
Po bieganiu w temperaturze +12 (tak, tak jesień zbliża się wielkimi krokami;) Zresztą nie ma się co dziwić przecież jak mówi stare porzekadło: "od św. Hanki zimne wieczory i ranki";) pływanie w chłodniejszym też już "Adriatyku":) Fajnie było:))
Czytam ostatnio komentarze w sprawie patronatu Prezydenta RP nad Maratonem Warszawskim i dochodzę do wniosku, że niektórzy mają chyba za mało problemów w życiu. Albo mają za dużo dobrego i w główkach się przewraca:(  A prawda jest stara jak świat: "jeszcze się taki nie urodził coby wszystkim dogodził" he,he... 
Mówi się, że biegacze to tacy pozytywni zakręceni ludzi, a od pewnego czasu wciąż zewsząd dobiegają narzekania. 
A nie taki patronat, a to pakiet, a to trasa, a nie taki wynik, lub kontuzja, albo brak motywacji, zadowolenia itd, itd...
A ja się cieszę, że mogę biegać! Nie stać mnie na start nie startuje. Nie podoba mi się trasa tuptam na swoich "śmieciach":)
Na biegu częstochowskim Patronami Honorowymi są eseldowski Prezydent i Przeor Jasnej Góry:) i nawet czasem Obaj biegną! I o to chodzi! Politycy od zawsze żrą się o "koryto" ale zwykli ludzie nie powinni dać się wciągać w te rozgrywki, bo jak zawsze to Oni dostaną  i tak po dupie:( a "Góra" się będzie śmiała z naiwniaków he,he...
Zadowolenie, motywacja, wyniki? "Nie ten szczęśliwy co ma wszystko, ale Ten co małe potrzeby" hi,hi... 

sobota, 19 sierpnia 2017

we dwóch...

                      z pierworodnym obiegliśmy moją sobotnia trasę:) Bialską zwaną Aleją Brzozową, Lasek Wilka, bialskie pola i w drodze powrotnej park Lisiniec w wiadomym celu hi,hi... Dzisiaj pływanie w "Pacyfiku" i test Kubowego tomtoma w wodzie. Po dwunastu kilometrach w nogach aqua regeneracja jako odnowa biologiczna jest wyśmienita he,he...
Na luzie, bez napinki, spokojnym tempem jak na dreptane pogaduchy przystało i relaksujące moczenie w wodzie hi,hi... Można powiedzieć "łikend" kapitalnie otwarty;)
Już dość dawno razem nie biegaliśmy:( Najpierw ja udeptywałem rewalska plażę he,he... Potem On tuptał po Karwi, a następnie w Górach Sowich;)
Urlopy pokończone:( Poznało się nowe miejsca, były ciekawe przeżycia, fajne wrażenia i cudowne klimaty:)) "Ładowanie" akumulatorów, labowanie i uciecha ze spędzania miłych chwil z najbliższą osobą.
Teraz czas wracać do rzeczywistości, ale i ta potrafi być zaskakująco fantastyczna:)

piątek, 18 sierpnia 2017

pobiegałem...

                       dziewięć kilometrów. Popływałem nawet więcej niż zwykle. 
Dziś jednak szybsze przebieranie nogami nie przyniosło mi tej olbrzymiej radochy jak zawsze. 
Wczorajszy zamach w Barcelonie bardzo mnie przygnębił. Nie tak dawno byli tam nasi bliscy. Aż strach pomyśleć gdyby ta tragedia miała tam wtedy miejsce. 
Już któryś raz ginie tak wielu ludzi, ranni cierpią i nikt z decydentów nic nie robi. Ale Ich to nie dotyczy, mają ochronę, a zwykłych ludzi za nic:( 
W dodatku media mnie porażają. Dziennikarka raczej hiena nie obrażając tego zwierzęcia biega z mikrofonem po miejscu zamachu gdzie kilkanaście godzin wcześniej zamordowano niewinnych ludzi, w tym dzieci i przekonuje, że: "nic się nie zmieniło. Tłumy na głównej ulicy. Ludzie dziarsko maszerują deptakiem, odwiedzają pobliskie restauracje, kawiarnie. Tylko taśmy policyjne wskazują gdzie odbywała się akcja. Wszystko posprzątane Stolica Katalonii żyje normalnie. Zaraz zapytamy mieszkańców..." 
Jak to słuchałem myślałem, że mnie ....... trafi! Ciekawe, czy gdyby w tym zamachu zamordowano Jej bliskiego też mówiła by że nic się nie zmieniło?! Czemu nie zapyta cierpiących w szpitalu, albo rodzin osób zamordowanych czy nic się nie zmieniło!!! Jaki niewyobrażalny ból musi trawić rodziny Ofiar!!! Nikt normalny nie może przejść na drugi dzień do porządku dziennego nad taką tragedią! Owszem niektórzy politycy otwarcie twierdzą, że musimy się przyzwyczaić do takich wydarzeń???!!! Czy dlatego więc media szerzą znieczulicę? Żadnego współczucia, całkowity brak empatii. Solidarność owszem na pokaz:( Bo w dobrym tonie znów przysłonić po raz enty zdjęcie profilowe barwami kraju dotkniętego terroryzmem. Krew jeszcze dobrze nie zaschła, poszkodowani cierpią męki, ale jest news:( W mediach jak papugi na okrągło to samo, mielą, mielą jęzorami, aż chwilami jak ta pożal się Boże redaktorka sami nie wiedza jakie gadają bzdury. Aż chciałoby się zawołać "Ciszej nad tymi trumnami"!!!

czwartek, 17 sierpnia 2017

bieganie...

                      wczesnym rankiem jest jednak najfajniejsze:) Kto chce niech mówi co chce he,he... Takie "otwarcie" dnia nie dość, że daje kopa na cały dzień to jeszcze jest najprzyjemniejsze. Optymalna temperatura, świeże, rześkie powietrze cisza, spokój, bo jeszcze nie wszyscy się pobudzili hi,hi... A jak potem smakuje śniadanko;)?
Owszem zdarza mi się, biegać w samo południe, popołudniami, wieczorami. Czasem nawet bardzo późnymi, lecz nic nie przebije porannego ładowania "akumulatorów" :)
Wiem nie-biegacze tego nie zrozumieją he,he... Ostatnio jeden z kijarzy dopytywał się: "jak panu chce się tak męczyć? kijki są zdrowsze dla stawów i nie tak wyczerpujące jak bieganie. Szczególnie dla starszych" Miał chyba na myśli siebie hi,hi... Ja tam za stary na bieganie się nie czuję;)
Dzisiaj tylko dwa kółka ścieżką rekreacyjną w parku Lisiniec i wydeptane sześć kilometrów. Do tego pływanie, a po obiedzie piątka marszu. 
Już nie mogę doczekać się jutrzejszego poranka, czy biegania;)

środa, 16 sierpnia 2017

szczęście...

                         przynoszę chyba Skrzakom he,he... bo co jestem na meczu to wygrywają:) Wczoraj pokonali KS Polkowice 3:2 Brawo! Dzisiaj po wczorajszym świecie najpierw z samego rana spacerek po bułki w ramach rozgrzewki hi,hi... Potem lekkie śniadanko i dycha biegu na stałej trasie. Oczywiście w trakcie pod koniec z przerwą na regeneracyjne pływanie w "Adriatyku" ;)
Znowu ciepło, aż jak dla mnie za ciepło:( Cóż taki mamy klimat;) Zresztą liście żółkną, dzień coraz krótszy, więc trzeba się cieszyć wakacyjną pogodą póki jeszcze trwa lato. 
Lubię biegać! I wszyscy o tym wiedzą;) chyba dlatego najstarszy syn podesłał mi taką kartkę z urlopu hi,hi...

wtorek, 15 sierpnia 2017

6:00...

                  poranna zaprawa fizyczna he,he... Piątka spokojnego biegu, pływanie w "Adriatyku" i dwa kilometry dla osuszenia hi,hi... Potem prysznic, śniadanie i można dzień święty święcić;)
Przyznaję nie spodziewałem się spotkać kogoś o tak wczesnej porze na "Bałtyku", a tu zdziwko para kijarzy i jeden biegacz:) 
Było dziś kapitalnie! Ciepło, lecz bez upału. Powietrze rześkie i fantastyczna woda:) Nie za ciepła, nie za zimna, a w sam raz. Uwielbiam takie letnie poranki:) Od paru lat z sowy przeobraziłem się w skowronka he,he... Kiedyś mogłem siedzieć do późna w nocy, bo lubiłem pospać;) Teraz głód biegania spać nie daje, więc wieczorem zasypiam w trymiga.
I bardzo dobrze;) bo znów zamarzył mi się królewski dystans. 
Jak się uda wygrać w konkursie pakiet na Silesia Maraton to pobiegnę tym razem w stolicy województwa  hi,hi... 
Lecz na razie sza cicho sza coby nie zapeszyć;)

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

już po...

                 niedzielnym labowaniu;) Wyjście z rana po bułki, a tam w sklepie kolejki jak za peerelu he,he... Wszędzie pełno pątników i cały czas wchodzą kolejne pielgrzymki. Podobają mi się te rozentuzjazmowane, rozśpiewane tłumy:) Podziwiam pielgrzymów za Ich trud. Niestety coraz częściej "goście" nie zachowują się jak Goście:( Kiedy pojechaliśmy nad morze długo szukaliśmy miejsca gdzie można zaparkować auto. U nas coraz więcej przyjezdnych czuje się jak "święte krowy" Nie ważne zakaz, trawnik, wjazd do bramy. Nie rozumiem jak można postawić samochód zajmując całą szerokość chodnika!?  Trochę w tym winy naszych służb porządkowych! Wiem, większość przybywa z intencjami, pomodlić się i "załadować duchowy akumulator":) Jednak z roku na rok rośnie liczba pielgrzymów turystów, Którzy traktują pielgrzymkę jak obóz wędrowny. Przybywają odwiedzają sklep ze "szklanymi pamiątkami" hi,hi... zamiast Kaplicę:( "Nawadniają się" i tak zawzięcie czytają "te książki" nie mające nic wspólnego z Ewangelią, że spać nie można w nocy;) Nie czekają na jutrzejszą Uroczystość, lecz od razu wyjeżdżają:( 
Dlatego w tych dniach "uciekam" jak najdalej od jasnogórskiego wzgórza:(
Dziś przemknąłem chyłkiem na Bałtyk he,he... Zrobiłem rekonesans;) Potem jeszcze obleciałem stała trasę poza parkiem i wróciłem na kąpiel w deszczu hi,hi... Popływałem, bo przecież w wodzie się nie zmoknie i wróciłem do "wrzącego tygla" z rzeszami ludzi, ogromem spalin i niecodziennym hałasem. Dobrze, że jedenaście kilometrów podniosło mi poziom endorfin do takiego stopnia kiedy nic nie jest w stanie mnie wyprowadzić z równowagi;) Byle do środy!

sobota, 12 sierpnia 2017

nawet...

                  w bialskich polach było dziś słychać śpiewy pielgrzymów. W kierunku Białej leciałem dzisiaj wyjątkowo "pod prąd" czyli Zakopiańską, a po nawrocie wracałem Buffalo i wtedy już głosy pielgrzymki przebrzmiały. Natknąłem się jedynie na pojazdy zabezpieczenia technicznego z tablicami rejestracyjnymi GD. 
W rejonie Jasnej Góry robi się tłoczno, ale nic dziwnego mamy "długi weekend", a we wtorek piętnastego Uroczystość Wniebowzięcia NMP 
Codziennie wchodzą pielgrzymki z całej Polski, lecz zawsze apogeum jest czternastego kiedy wkracza warszawska.
Gorący czas nastał i trzeba będzie wybiegać z jasnogórskiego wzgórza, żeby nie trenować slalomu między pątnikami he,he...
Dziś planowałem poranne bieganie. Wstałem o piątej trzydzieści. Niestety jak zacząłem się szykować przyszły burze i deszcz. Opadów się nie boję, z cukru nie jestem! No, ale z piorunami wolę nie spoufalać;) Może gdybym miał biegać po mieście, gdzie można się schronić to bym się odważył. W polach i Lasku Wilka wolałem nie ryzykować. "Co ma wisieć nie utonie" odczekałem, zrobiłem "rejony" czyt. porządki i w samo południe wystartowałem jak pies spuszczony z łańcucha hi,hi... 
Udeptałem dwie pętle za Sanktuarium Krwi Chrystusa. Poćwiczyłem na plenerowej siłowni w Alei Brzozowej i podreptałem sprawdzić wodę w "Pacyfiku";)
Chociaż czas mnie gonił (a raczej żona;) to zaliczyłem krótkie pływanie he,he.... 
W sumie zrobiłem osiemnaście kilometrów. Garmek "oszukał mnie prawie na dwa kilometry, bo wyłączył się "pod brzózkami:( Na liczniku tygodniowym szóstka z przodu:) I oby tak dalej :)) Gęba się cha cha...

piątek, 11 sierpnia 2017

z kaczkami...


                               dziś popływałem hi,hi...
Po nocnych burzach i deszczu poranek iście biegowy;) Znośna temperatura he,he... tylko kilka kresek ponad dwadzieścia plus;) Wilgotne, świeże powietrze trochę wytchnienia po wczorajszym afrykańskim upale. Żeby wykorzystać sprzyjające warunki wyjście z domu punkt szósta:) Dwie pętle ścieżką rekreacyjną w parku Lisiniec i plum... 
Woda cieplutka w miejscach gdzie nawet w ciągu dnia nie docierają promienie słoneczne mgiełka pary:)) Świetny widok, można powiedzieć bajkowy.
Dziś fifty fifty półgodzinki biegania i tyle samo pływania w "Adriatyku".
Z tym, że "z buta" zrobiłem sześć kilometrów, a w wodzie? hm... Nie wiem, nie mam odwagi zamoczyć garmka:( Niby ponoć wodoszczelny, ale timex też miał być he,he... a potem szybki nie szło odparować:(

czwartek, 10 sierpnia 2017

spać...

                     nie daje duchota i mimo otwartego na oścież okna wysoka temperatura:( Prawie równo co godzina pobudka. Zerknięcie na zegar iiii jeszcze trochę he,he... Wreszcie piąta piętnaście dość! Wstałem wyjrzałem za okno, a tam od zachodu czarne chmury. Szybka decyzja i piętnaście minut później startowałem spod bloku zastanawiając się czy zdążę?! Zamierzałem zrobić dwa kółka na "Bałtyku" i popływać w "Adriatyku". Niestety jak dobiegłem nad plażę pojawiły się błyskawice, grzmoty i parę kropel deszczu. Zanim zdjąłem buty zerwał się wiatr i przez chwilę miałem namiastkę burzy piaskowej w parku Lisiniec. Odpuściłem, lecz gdy dotarłem "pod brzózki" nad "Pacyfikiem" wydało mi się, że burza "idzie bokiem". Zacząłem się rozbierać i jak nie walnie;) drugi raz zrezygnowałem;) Wolałem nie ryzykować, bo nad zbiornikiem biegnie linia wysokiego napięcia:(
Poleciałem po bułeczki i chociaż po drodze straszyło deszczem to gdy wszedłem do domu zaczęło się przejaśniać hi,hi... 
Zostawiłem zakupy i w myśl starego powiedzenia: "do trzech razy sztuka" pobiegłem nad wodę:) Żeby w razie czego móc szybko zwiać dziś pływanko w "Pacyfiku" he,he...
Natupałem osiem kilometrów choć planowałem pięć;) ale przecież bieganie to nie apteka;) więc kilometr, dwa więcej nie zaszkodzi hi,hi... Fajne wczesnoporanne bieganie z przygodami:) Dzięki Bogu bez niebezpiecznych nawałnic, gwałtownych opadów, szkód i nieszczęśliwych wypadków jak w innych regionach kraju:(

środa, 9 sierpnia 2017

odwrotnie...

                         niż zwykle dzisiaj najpierw marsz (2,5km;) po świeże bułeczki he,he... a potem dwunastka biegiem po stałej trasie w okolicach "Bałtyku" Świetnie biegało mi się o poranku, bo temperatura tylko +20. Według synoptyków w naszym rejonie przewidywana na dziś jest trzydziestka powyżej zera, a jutro  nawet jeszcze kilka kresek więcej:(
Walczę co prawda z ostrogą, lecz na szczęście daje pobiegać hi,hi... 
Spokojna dycha potem pływanie i powrót w mokrych ciuchach przy takiej aurze jest super hi,hi...

Bieganie daje mi masę radochy:)) Jest czymś więcej niż tylko uzależnieniem... Pasją życia, która stale wyzwala we mnie pozytywne emocje. Dlatego kiedy przeczytałem o pseudo biegaczu, a raczej degeneracie co na londyńskim moście przewrócił kobietę pod jadący autobus nie mogę wyjść z szoku jak taki zwyrodnialec może być jednym z nas:( Straszne!

wtorek, 8 sierpnia 2017

no właśnie...


dlatego za radą znajomego fizjoterapeuty postanowiłem się "wyrolować" hi,hi... 
Zauważyłem w mediach modę na rolowanie;) ale jakoś do tej pory nie miałem przekonania. Jednak skoro "Cudotwórca" twierdzi, że działa to mus spróbować:)
Na necie porad wskazówek co nie miara:(  
I jak zawsze nie wiadomo kto mówi prawdę, a kto bajer pociska he,he...
Zrobiłem dzisiaj pierwsza sesję i przyznaję coś w tym musi być:) Chyba jak zawsze zacznę żałować, że zacząłem tak późno hi,hi...
Dziś z rana tylko szóstka, bo staram się mój tygodniowy program biegowy co nieco przekonstruować he,he... 
Tak więc z rana bieganie po "Bałtyku" i w miedzy czasie pływanie w "Adriatyku" W sumie to "letnie morsowanie" bo woda cieplejsza niż powietrze +15 he,he... Na koniec bieg, bo przecież trzeba wrócić;) 

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

non stop...


                        ostatnio "łażą" po mnie jakieś bóle:( Jak nie pięta, to pośladek, lub lędźwie, albo łydka, a dziś znów kolanko wrrrrrr.... I tak ni z tego ni z owego;) Wstałem z rańca i myślę coby tu pobiegać he,he... A tu nagle kolano na... nawala hi,hi... tak, że trudno chodzić. Trochę rozmasowałem, poćwiczyłem, posmarowałem i w trasę. Zobaczyć jak to będzie "w praniu" Pomalutku się rozbiegałem i nawet zaliczyłem prawie jedenaście kilometrów. Chociaż coś tam czuję;)
Najwyraźniej nie służy mi nic nie robienie he,he... Bo wczorajsze labowanie nie wyszło mi na dobre hi,hi... Obleciałem park lisiniecki lub jak Kto woli "Bałtyk" i parę przyległych dróg, a potem chlup do "Adriatyku" he,he...
Woda rewelacyjna, cieplutka! Cała plaża i kąpielisko dla mnie;) Popływałem prawie pół godzinki i niestety czas mnie gonił, więc trzeba było wracać:(
Nie wiem, czy dzisiaj z racji poniedziałku, czy niepewnej aury (pochmurno i +18) na ścieżce tylko dwie kijarki, biegaczka Basia i biegająca sympatyczna para. 
Ona i On uśmiechnięci oraz zagadujący: *o pan szybciej biegnie sam niż my we *dwoje*:)) Krótka wymiana zdań z "miłego dnia" na koniec i Oni na kolejne kółko, a ja do "bazy" he,he... 
Fajnie spotkać z rana bratnie dusze:) Takie promienie słońca w pochmurny dzień hi,hi...

sobota, 5 sierpnia 2017

piąta...

                            na zegarze. Obudziłem się i myślę za wcześnie;) 
Wytrzymałem jeszcze do wpół szóstej he,he... i od razu na równe nogi hi,hi... Pół godziny później tuptałem już w kierunku Bialskiej zwaną Aleją Brzozową. Budowane nowe domy, w tym bloki i co za tym idzie intensywny ruch samochodów zniszczą niedługo ten fajny rejon miasta:( Nie będzie alei, nie będzie brzóz zostanie zwykła ulica Bialska:(
Dwie pętle w przez Lasek Wilka za Sanktuarium Krwi Chrystusa w bialskich polach i co kilometr to coraz bardziej gorąco he,he... 
Fajnie mi się dreptało po wertepach w nowych sauconach, więc zdały egzamin;)
W drodze powrotnej zaliczyłem jeszcze wygibasy na plenerowej siłowni oraz pływanie w "Pacyfiku" w ramach odnowy biologicznej hi,hi...
Przyznaje bez bicia przy tej tropikalnej pogodzie lepiej siedzieć w wodzie niż zasuwać z buta;) 
Dzisiejszy dzień na aktywnie od samego rana prawie do wieczora he,he... W południe marsz do Malutkiej (wnusi;) i z powrotem 6 km. A po południu jeszcze trójka spacerkiem, bo udało mi się wygrać karnet na mecze Skrzaków:) 
Dziś na inauguracje sezonu Skra Częstochowa kontra Miedź Legnica 4:0! 
Brawo! Imponujące otwarcie sezonu:) 

czwartek, 3 sierpnia 2017

Młoda...

                          masażystka:) Współpracownica Przemka "poznęcała się" wczoraj nad dziadkiem he,he... I wcale to nie był masaż erotyczny, chyba, że sado hi,hi... bo cudownie "zmasakrowała" mi pośladek oraz łydkę;) Aż mi zagłuszyło ból ostrogi piętowej:) Malutka Dziewczyna, lecz niesłychanie silna i widać zna się na rzeczy. Dziękuję jak nie wiem co! 
Dziś wieczorkiem nóżka podawała jak powinna, Pozwalała przyśpieszyć nie było spięcia półdupka ograniczającego wykrok nogi. Żałuję, że zwlekałem i nie poszedłem do "Cudotwórcy" jeszcze przed wyjazdem nad morze:(
Nabiegałem dychę w tłumie, bo na "Bałtyku" tłok jak w Alejach w szczycie pielgrzymkowym he,he...
Pochmurno i parę kropel deszczu, ale przy temperaturze +30 o osiemnastej to raczej aura nie na bieganie. Mnie jednak po wczorajszym zabiegu fizjoterapii biegało się rewelacyjnie:) 
Oczywiście na koniec pływanie w "Pacyfiku" w ramach "letniego morsowani" bo woda ciepła jak zupa hi,hi...

środa, 2 sierpnia 2017

skoro...

                  świt przy tych afrykańskich upałach daje się jeszcze z przyjemnością pobiegać he,he...
Kiedy słońce nie praży można spotkać na ścieżce parku Lisiniec nie tylko żaby, ale fajne biegaczki, psiarzy z pupilami i coraz więcej osób zażywających porannej kąpieli w "Adriatyku" i "Pacyfiku";)
Dycha z buta i pływanie:) Potem jak nad morzem świeże bułeczki i śniadanko hi,hi...
Nie wszystkie dolegliwości ustąpiły:( ale podobno po czterdziestce jak człeka z rana nic nie boli to nie wie czy jeszcze żyje hi,hi... czy już u Abrahama he,he...
Na poważnie to wierzę, że po dzisiejszym spotkaniu z Przemkiem będzie lepiej:) Musi! 

Szukaj na tym blogu:

Translator

"...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13