miesiąc tego roku zakończony, wiec czas na podsumowanie i nieco statystki.
W "telegraficznym skrócie"
Styczeń 2018 - 264 kilometry, 23 treningi biegowe, 5 gimnastyki, 6 morsowań. 21 kilometrów marszu w pięciu wyjściach i 240 minut pedałowania na rowerku stacjonarnym w sześciu sesjach.
Liczby nic nie mówią he,he... Cyferki mnie nie kręcą, ale się cieszę, bo rozbiegałem się już po roztrenowaniu;)
Tym bardziej, że udało się zmontować skład i to nie byle jaki - RODZINNY! A jutro ruszają zapisy:) Potem ściskamy mocno kciuki i 12-go lutego jak Bóg da znajdziemy się w gronie szczęśliwców wybranych do dwunastogodzinnego "fedrowania" kilometrażu hi,hi...
Na razie cicho sza coby nie zapeszyć. Zawsze to lepiej być mile zaskoczonym niż rozczarowanym.
Dzisiaj powrót do środowych crossów i fajna niespodzianka: z części mojej trasy zniknęły powalone drzewa:)
Tak jak poprzednio najpierw łagodnie i dłużnej;) Potem krócej, ale trudniej i na koniec seria podbiegów. Zastanawiałem się, czy po "pracowitym" poniedziałku będzie crossowanie aktywne, czy pasywne?;) Było super!
Wciąż bawi mnie atakowanie podbiegów, turlanie się z górki i zawijanie w jedną, albo drugą stronę he,he...
Na razie cicho sza coby nie zapeszyć. Zawsze to lepiej być mile zaskoczonym niż rozczarowanym.

Tak jak poprzednio najpierw łagodnie i dłużnej;) Potem krócej, ale trudniej i na koniec seria podbiegów. Zastanawiałem się, czy po "pracowitym" poniedziałku będzie crossowanie aktywne, czy pasywne?;) Było super!
Wciąż bawi mnie atakowanie podbiegów, turlanie się z górki i zawijanie w jedną, albo drugą stronę he,he...