zaczął mi się tydzień he,he... Po prostu rewelacyjnie:)
Rano po sygnale od Moni pobiegłem na granice miasta powitać Przyjaciół biegaczy. Z Tarnobrzega, Rzeszowa, Stalowej Woli i wielu innych miejscowości. Zrobiłem dyszkę, trochę odsapnąłem i już są! Najpierw spotkanie z Zenonem, Prezesem Witara Tarnobrzeg. I jednocześnie organizatorem, który w Pielgrzymkach biegowych z Tarnobrzega na Jasną Górę uczestniczy od samego początku.
Potem z całą grupą i wspólna dycha pod
sam Jasnogórski Szczyt:) Jak to
powiedział po modlitwie przy figurze Matki Bożej Ich Kapelan: jestem
szczęściarzem:) Szczęściarzem, bo znam tylu Bohaterów! Naprawdę mimo trudnych warunków pogodowych dali radę! W przypiekającym słońcu, duchocie, Każdy z nich z "bagażem" osobistych intencji walczył z własnymi słabościami. Dorotka, Która dziś poznałem debiutowała na pielgrzymkowej trasie i chociaż dokuczały Jej dolegliwości żołądkowe nie odpuściła. Brawo!!!
Wielkie brawa również dla pozostałych fantastycznych Ludzi! Przyznaję ja przy Nich też czerpię niezwykłą moc z Tego cudownego miejsca. Dlatego cieszę się ze spotkania i krótkiego bądź co bądź wspólnego pielgrzymowania:)
Pisałem już kiedyś, że nam miejscowym trochę Jasna Góra jakby spowszechniała:( Możemy tam być kiedy tylko zechcemy, ale jest wielu ludzi dla Których spotkanie z Królową Polski jest marzeniem i celem życia.

Słowo się rzekło, więc wyszedłem w Aleje, by towarzyszyć Im w drodze do Kaplicy Pani Jasnogórskiej.
Świetne są spotkania z biegowymi Przyjaciółmi, czasem z najodleglejszych zakątków kraju. Własnie to oprócz kondycji, zdrowia i adrenaliny w bieganiu jest kapitalne. Gdyby nie bieganie nigdy nie poznałbym tak wielu cudownych ludzi!