
Ponad trzysta kilometrów pokonaliśmy sztafetowo, etapami. Biegnąc pojedyńczo tam gdzie warunki drogowe ze względów bezpieczeństwa nie pozwalały większej liczbie osób jednocześnie przebywać na trasie, lub parami, albo całą grupą. Bo nie były to zawody na zabezpieczonej trasie i obowiązywały nas przepisy ruchu drogowego.
Łącznie wszyscy uczestnicy pielgrzymki biegowej razem nabiegali o wiele więcej kilometrów niż dystans który dzieli oba te Sanktuaria Paulińskie.
Było fantastycznie! Dlatego jeszcze w tym miejscu dziękuję pomysłodawcy i głównemu organizatorowi Panu Komandorowi Marianowi Płaszczyk z Rycerstwa Orderu Jasnogórskiej Bogarodzicy.
Zaczęliśmy od Mszy św. w Kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej odprawionej przez Generała Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika o. A. Chrapkowskiego.
Po uroczystym Błogosławieństwie pamiątkowe zdjęcia, wywiad dla radia Jasna Góra i w drogę.
Było fizycznie ciężko, trudno mentalnie, bo upalna aura nie jest sprzymierzeńcem biegaczy. Nikt jednak przecież nie powiedział, że będzie łatwo;) Wytchnieniem były wizyty w wyznaczonych parafiach i krótkie postoje dla nawodnienia, czy pstryknięcia foty w ciekawym miejscu.
Nie obyło się bez przygód he,he... m.in. takiej jak awaria jednego z naszych serwisowych pojazdów, ale Opatrzność nad nami czuwała i wszystko skończyło się dobrze. Przebieraliśmy nogami przez dziesiątki kilometrów, lecz tak naprawdę "biegliśmy głową" z naszymi osobistymi intencjami pod wspólnym mottem: „Pani siedmiu mieczami przebita boleści Spraw niech każdy w swym sercu obraz Twój umieści".
Nie będę się nawet starał opisać całej naszej trasy, bo to nie możliwe. Działo się tak dużo... Żadne słowa jak to się mówi "przelane na papier" nie są wstanie tego oddać. Tylko Ci co Byli wiedzą ilu doznaliśmy emocji i jakie rewelacyjne chwile przeżyliśmy.
Nagroda na "Mecie" była cudowna! Msza św. w Bazylice Sedembolestnej Panny Marie celebrowana przez abp Trnawy Jana Orosch. Jego powitanie pielgrzymów - biegaczy i wyrazy życzliwości zgromadzonych Słowaków sprawiły, że chyba najtwardszemu z nas zakręciła się łza w oku ze wzruszenia.
więcej zdjęć syna Mateusza
trochę rożnych;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz