znowu przeżyć wracając z Bialskiej na przejściu dla pieszych. Dobiegam do pierwszej jezdni Okulickiego rozglądam się pusto. Pomiędzy jezdniami zatrzymuję się, bo widzę z prawej strony nadjeżdżające samochody od św. Krzysztofa. Kierowca jadący lewym pasem zatrzymuje się i gestem dłoni zaprasza mnie do przejścia. Dziękuję Mu, lecz nauczony doświadczeniem spoglądam jeszcze za jego samochód na prawy pas. I w tym momencie po prawej fruuuuuu... "Mistrz" kierownicy nawet nie zwolnił! Mało tego nie spojrzał w moją stronę... Myślę już wypatrywał czy na następnych światłach przeleci na zielonym, albo żółtym, a może nawet czerwonym? Zadziwiająca ilość kierowców nie stosuje się do sygnalizacji! Podobnie ma się sprawa z wyprzedzaniem przed przejściami i omijaniem pojazdu który zatrzymał się, żeby przepuścić pieszego. Prawdziwa plaga!
Zaplanowałem dziś Aleje Brzozową i bialskie pola, bo w sobotę wybrałem
Zagwiździe;)Zrobiłem dwie pętle za sanktuarium i poleciałem na "Bałtyk" W polach już jesiennie. Pola świeżo zaorane, miejscami czuć naturalnym nawozem i dymem z ogniska...

Na "Bałtyku" miałem jeszcze zrobić rundę ścieżką rekreacyjną, ale z braku czasu wybrałem tylko pływanie w "Pacyfiku" Woda fantastyczna! czysta nie zmącona;) połyskująca w promieniach słońca i już przyjemnie chłodna:)
Po siedemnastu kilometrach rewelacyjna ulga dla zatuptanych mięśni i stawów he,he...
Miałam taką samą sytuację na tym przejściu dla pieszych idąc z Natką w wózku. Dobrze, że Opatrzność nad nami czuwa :) Fajna pogoda, fajny trening :)
OdpowiedzUsuńAniu nie dość, że Anioł Stróż ma ze mną sporo roboty, bo sprawiam Mu kłopoty to dba o mnie;)
OdpowiedzUsuń