wysłałem he,he... Bo dzisiaj wracając z biegania najpierw niespodziewanie pojawił się na niebie kawałek tęczy:)) a po chwili ryży kot przebiegł mi drogę hi,hi... Skoro czarny na pecha to rudy musi być na szczęście;)
Ale po kolei. Do południa turystyka marketowa hi,hi... Po obiedzie godzinka na wciągnięcie brzucha he,he... I o czternastej slow jogging na "Bałtyk". Dwa kilometry biegowej rozgrzewki i na mojej ścieżce seria dziesięciu przebieżek tak jak w piątek;)Trzynaście stopni plus, pochmurno i delikatny wiaterek idealna aura na nieco szybsze przebieranie nogami:)
Pierwsze wyjście w tym tygodniu i jak wcześniej pisałem extra niespodzianki he,he... Dziwne, że najpierw zobaczyłem na niebie tęczę, a dopiero po chwili spadło kilka kropel deszczu.
Było kapitalnie! W dzienniczku biegowym w dzisiejszej kratce 6 km. Fajnie, że można jeszcze biegać *na krótko*. Nic tak nie wkurza jak dylemat w zimne dni - jak tu się ubrać hi,hi...
„Śmierć jest końcem tylko wtedy,
gdy zakładasz, że cała opowieść dotyczy tylko ciebie.”
- Jeffrey Cranor
Przysłowia na dziś:
- „Jesień bezdeszczowa to zima wiatrowa”
- „Gdy jesień zamglona, zima zaśnieżona.”




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz