czwarte wyjście w tym tygodniu. Trzecia siódemka he,he... i w sumie w ostatnich siedmiu dniach dwadzieścia siedem kilometrów.
Po wczorajszych przebieżkach dziś odmulony chwilami naprawdę nieco szybciej przebierałem nogami hi,hi...
Świetna pogoda na bieganie:) Słonecznie, ale nie upalnie, bo na termometrze czternaście kresek powyżej zera;) Lekki wiatrek, więc fajnie się oddycha. Jesień pełną gębą i na "Bałtyku" czuje się ten charakterystyczny zapach wilgoci oraz szelest kolorowych liści:)
Dzień po dniu bieganie, bo wieczorem mecz Rakowa musowo mieć zapas endorfin zwanych hormonami szczęścia hi,hi... Z nowym, starym trenerem Tym od faz przejściowych, tercji itp. najpewniej spadniemy do pierwszej ligi:( Chyba specjalnie klub zatrudnia "chłopca do bicia", żeby kibice mieli się na Kim pastwić.
Rozpędzona Wisła pewnie pokaże naszym miejsce w szeregu. Tym bardziej, że podobno kibice nie jadą do Krakowa w ramach bojkotu. Ech, głupota jakich mało. Komu zrobią na złość? Tylko swoim piłkarzom w myśl powiedzenia "na złość mamie zrobię i uszy sobie odmrożę" he,he...
Było dzisiaj kapitalnie! Biegało mi się rewelacyjnie:) czyżby moc po plackach ziemniaczanych al'a pizza;)
„Nie możemy wyleczyć świata ze smutków,
ale możemy zdecydować się na życie w radości.”
- Joseph Campbell
Przysłowia:
- „Jaki październik, taki marzec, doznał tego niejeden starzec”
- „W jesieni prędko gdy liść z drzewa spadnie,
- to wkrótce zima będzie, każdy zgadnie”




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz