tylko osiem stopni plus! I chociaż obudziłem się o piątej nie chciało mi się wyleźć spod ciepłej kołderki he,he... Tym bardziej, że od uchylonego okna leciało "lodowate" powietrze hi,hi...
Odpuściłem, lecz nie do końca;) Wstałem po szóstej, ale pobiegłem dopiero wpół do dziewiątej jak słonko podniosło temperaturę do dziesięciu stopni. Zasadę odnośnie ubioru mam taką: poniżej dychy na długo, powyżej na krótko;) Skoro prognozowali na dziś około dwudziestu stopni to z każdą godziną powinno się ocieplać. Nie chciałem, więc się piecuszyć;) Było idealnie! Tradycją ostatnio stały się poniedziałki z dłuższym wybieganiem w bialskich polach. Tak na otwarcie nowego tygodnia i dobry początek he,he...
Poimprowizowałem w bialskich polach hi,hi... znalazłem kolejne nowe ścieżki;) i na endo jakieś "husarskie skrzydła" wyszły he,he...
Chciałem dziś długo i wolno, ale co rusz musiałem "zaciągać ręczny hamulec" hi,hi... Dobrze, że na wertepach podłoże wymusza uważne stawianie stóp;)
Nadeptałem bez mała dziewiętnaście kilometrów i znów wracając wzięło mnie zdziwko. Ilekroć biegnę Mazowiecką która wznosi się od Kieleckiej do Świętokrzyskiej biegnie mi się pod górkę niezwykle lekko?
Pomimo, że mam już w nogach kilkanaście kilometrów. Mało! coś jakby mnie pchało? jakbym leciał z górki. Przypomniało mi się nawet, że w kraju mamy kilka miejsc gdzie butelki toczą się pod górę. Muszę chyba przeprowadzić doświadczenie hi,hi...
Chciałem dziś długo i wolno, ale co rusz musiałem "zaciągać ręczny hamulec" hi,hi... Dobrze, że na wertepach podłoże wymusza uważne stawianie stóp;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz