wycieczka po rzadko odwiedzanych rejonach miasta ;) Widoczność od samego rana ograniczona.
Temperatura w najcieplejszym momencie dnia sześć stopni na plusie. Do tego wieczorem zimny wiatr potęgujący uczucie chłodu. Po bieganiu termometr wskazywał już tylko dwa stopnie powyżej zera.
Potrenowałem samotność długodystansowca i "pobiłem się" z myślami. Przy okazji " odebrałem" odcinek remontowanej Warszawskiej i Nadrzecznej he,he...
Miałem wrażenie, że obleciałem połowę miasta, atu endomondo pokazało tylko czternaście kilometrów hi,hi...
Biegło mi się bardzo fajnie chociaż nie tak świetnie jak w parze z Karo;) Szybko przyzwyczaiłem się do towarzystwa i dreptanych pogaduch ha,ha....
Trochę dziwnie się czułem nawet w miejscach dobrze mi znanych, które spowite oparami mgły wyglądały jakoś tak magicznie i tajemniczo;) Niektóre scenerie wypisz wymaluj jak z horrorów hi,hi...
I na koniec bardzo mile po dzisiejszym biegu jestem zaskoczony reakcja kierowców:-) Przed większością przejść dla pieszych kierujący (w większości kierowniczki;) zatrzymywali się, abym mógł biec bez zatrzymywania. Dziwne?! Przecież nie zmienili przepisów o pierwszeństwie pieszych zbliżających się do zebry;)
Przy takiej aurze dla biegnącego taka uprzejmość jest super! Niefajnie kiedy nieco podgrzanym stoi się na krawężniku, a tu jada, jadą... i można korzenie zapuścić.
Dlatego na koniec podziękowanie w tym miejscu dla wszystkich życzliwych zmotoryzowanych:) Szerokości!
w Krakowie to nie wiadomo, czy to mgła czy smog :(
OdpowiedzUsuń