"Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną przewlekłego dobrego stanu zdrowia"

sobota, 18 października 2014

Z przyzwyczajenia?...

jak co sobota z małymi wyjątkami prawie od siedmiu lat wybrałem dziś poranne bieganie w Alei Brzozowej. Mimo, że tym razem w roli gościa to bieganie w tym zjawiskowym zakątku miasta jak zawsze było fantastycznym "ładowaniem akumulatorów":)
Obcowanie z przyrodą, która tam widać wyraźnie jak się zmienia kiedy kartki z kalendarza lecą niczym liście z drzew... Dreptane pogaduchy, spotkania zaprzyjaźnionych Kijarzy, spacerowiczów z psami...
Jest coś cennego w regularnych spotkaniach grupy ludzi zjednoczonych wspólną pasją i chęcią  pokonywania przeciwności "ramię w ramię"...
Przemożenie swego wygodnictwa/lenistwa;) Wyjście na wspólny trening "w środku nocy" (7:00;) jak mawiają niektórzy he,he.. 
Czasami jak zimą w mrozie, śniegu po kolana, trudzie pokonywania swoich słabości i warunków pogodowych to wspólne wspieranie, motywowanie... To tutaj "hartowała się stal" by potem na maratonach i nie tylko mówić nie ma złej aury na bieganie!!!
Na bialskich wertepach, piachu, błocie sprawdzali się początkujący biegaczy. A gdy "okrzepli" marzyli o kolejnych wyzwaniach:)
Opowieści o morsowaniach przed niedzielnymi spotkaniami "w przerebli" i ta "iskierka", która nie Jednego, nie Jedną pomimo braku wiary w siebie "zapaliła" do regularnych kąpieli w lodowatej wodzie hi,hi...
Wiosną, latem kiedy o poranku można "delektować" się przyjemnością biegania w chłodzie i zapachu świeżego rześkiego powietrza. Rewelacja! W perspektywie wyczerpującego upału panującego w ciągu "długiego" dnia to czysta radocha biegania;)
Niestety coś co mozolnie z wielkim trudem buduje się latami bardzo łatwo zmarnować:( Jak z treningiem. Formę buduje się codziennym regularnym treningiem. Bez "błysku fleszy" mediów, popularności, nieustannych zachwytów nad sobą. W trudzie, czasem z obawą lub zwątpieniem "czy dam radę" by po kilku latach miło się zdziwić wow! "zbudowaliśmy" coś kapitalnego:-)

Szósty dzień biegowy w tym tygodniu i dwadzieścia kilometrów w nogach. Połowa w miłym towarzystwie, a druga sam na sam z własnymi myślami, a więc tzw. samotność długodystansowca;) Przebieg tygodniowy siedemdziesiąt cztery kilometry, czyli średnio dwanaście dziennie.
Wkrótce zmiana czasu na zimowy i rozpoczęcie sezonu morsowań myślę zatem jak przebudować tygodniowe bieganie? Czas na zmiany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

archiwum