"Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną przewlekłego dobrego stanu zdrowia"

poniedziałek, 1 września 2014

XXVII Bieg Pokoju Pamięci Dzieci Zamojszczyzny...

https://plus.google.com/photos/106914718250755879863/albums/6054043798028098289był rewelacyjny i nie chodzi tu nawet o to, że pobiłem wszystkie swoje rekordy życiowe he,he...
Żałuję, że nie mogłem po każdym etapie pisać na bieżąco:( Zresztą tego nie da się opisać! Jak powiedział Damek to trzeba przeżyć;)
Atmosfera na tej imprezie, relacje uczestników może przez czterodniowe "skoszarowanie" to coś wspaniałego:) Co niektórzy narzekać mogą na bazę noclegową, na otwarty ruch drogowy w trakcie biegu... czy brak "bicia piany" przed imprezą;) Ale mnie na ten przykład nieustanna reklama i ten cały PR pewnego festiwalu już skutecznie zniechęcił do startu w Krynicy.

Zamość piękne, zadbane miasto. Życzliwi ludzie. Ktoś powiedział mi przed wyjazdem przygotuj się, że będzie inaczej... tak jak byś wrócił trochę do przeszłości, albo wyjechał na bieg do innego kraju:) Fakt było inaczej, lecz na pewno nie gorzej! powiedziałbym lepiej:) Kameralna impreza nieco ponad stu uczestników, nowe znajomości i niezapomniane wrażenia zwłaszcza na metach poszczególnych etapów:) Czy byliście na biegu gdzie na mecie każdego uczestnika wita osobiście i składa gratulacje Dyrektor biegu??? Albo fanfary podczas dekoracji "odgrywają" inaczej mówiąc odśpiewują Członkinie ludowej kapeli;) O tańcach na mecie już nie wspomnę;)
 
I etap 35km / 2:58:47 Zacząłem szybko. Na piątym kilometrze stoper pokazał dwadzieścia dwie minuty!!! Wystraszyłem się, ciut zwolniłem, ale i tak powolutku przesuwałem się do przodu mijając kolejnych zawodników. Przed ostatnią piątką dołączyłem do poznanego przed startem Tadeusza, który, żeby było śmiesznie miał odwrotność mojego numeru hi,hi... Poznałem towarzyszącą Mu przesympatyczną Agnieszkę i przez pewien czas napieraliśmy razem. W końcówce wciąż czułem  moc i po trzydziestym wyrwałem jakby mnie gonili he,he....

II etap 20km / 1:40:20 Postanowiliśmy z Tadeuszem biec razem. Na początku miałem Go trochę "hamować";) ale i tak zaczęliśmy "z kopyta" Przez moment przeleciała mi nawet przez głowę myśl, czy nie "spuchniemy":( Lecz szybko ja odrzuciłem, bo przecież: "Nie Jesteś słaby dopóki nie zaczniesz tak myśleć" Współpraca była znakomita! Tego dnia było "górzysto", więc na podbiegach prowadziłem ja, a na zbiegach Tadek ciągnął mnie. Drugi dzień w dodatku po długim, szybkim /jak dla mnie/ biegu i jeszcze była siła na finisz!!!

III etap 30km / 2:37:41 Z nowymi Przyjaciółmi ułożyliśmy plan taktyczny hi,hi... biegniemy razem! Ja na początku znów w roli "hamulcowego" a Aga z Tadkiem ciągnęli niczym para huskich w zaprzęgu;) Do tej pory nie wiem skąd ta MOC?? W końcówce tak ciągło mnie do mety, że Agnieszka zaproponowała żebym z Tadkiem leciał do mety, a Ona dobiegnie swoim tempem. Dosyć długo musiałem Ją przekonywać, że "nie zmienia się koni w drodze", że słowo jak mawiał Kargul ważniejsze niż wszystkie pieniądze hi,hi... i że przy goleniu nie mógłbym spojrzeć w lustro gdybyśmy Ją zostawili tuż przed "kreską" Ta wspaniała Dziewczyna bez słowa skargi już drugi dzień napierała "ostro" jak się potem okazało z ranami na stopach:( Jestem pełen podziwu dla Tej młodej Kobiety!

IV etap 15km / 1:08:37 Biega się głową, a nogami tylko przebiera! Mój serdeczny kumpel Damek chyba mnie trochę podpuścił;) albo prędzej rozegrał to taktycznie:) Przed trzecim etapem miał nade mną przewagę. Po trzecim etapie odrobiłem straty z niewielka nawiązką (raczej dał mi odrobić;)
W sobotę rano dylemat lecieć od razu za Nim? zacząć wolno potem gonić? Jest szybszy niż ja, ale bez walki poddać się nie mogę! Z Tadziem startujemy za Damianem i pilnujemy "plecków" jednak już po pierwszej pętelce dociera do nas: *to nie nasza liga!* wyrównujemy oddech i lecimy swoje;) W końcówce łapę jeszcze "drugi oddech" i gnam do mety sam! Za kreską MLP* melduje, że Damian przybiegł już "dawno":) Szukam Go szczerze gratuluję i za chwile po dobiegnięciu Agnieszki i Tadka robimy pamiątkowe fotki na Zamojskim Rynku. Po obiedzie oficjalne zakończenie dekoracje, nagrody, dyplomy... Na tej imprezie podium jest "dłuższe", a nagrody "wylosowują" wszyscy zawodnicy, bo jak powiedział dyrektor Lizut: "Wszyscy Jesteście zwycięzcami"

Cztery dni / 100km / 8:25:24 / open 30 / M50-8 Jeszcze teraz nie dowierzam. Spoglądam na czasy poszczególnych kilometrów i zastanawiam się jak udało mi się tak dobrze przygotować? Fakt nabiegałem kilometrów dużo, lecz na luzie, bez konkretnego planu i reżimu treningowego, który zabija we mnie radość biegania. Biegałem kiedy mi się chciało i ile mi się chciało;) Nie odmawiałem żadnej okazji do szybszego przebierania nogami;) szczególnie w towarzystwie cha,cha...

Wiem Ktoś powie z dobrym planem byłbyś jeszcze w lepszej formie. Miałbyś lepszy wynik. Może i tak, lecz chyba miałbym mniej radochy i takiego "haju" o którym pisałem niedawno: "czołowi biegacze nie doświadczają haju, ponieważ są zbyt krytyczni wobec siebie, mierzą oddech i ciągle monitorują kondycję. Przypominają zaawansowane technicznie wahadłowce, a nie wesołe myszołowy unoszące się w powietrznych prądach”


*Moja Lepsza Połowa

3 komentarze:

  1. Wspaniale! Gratuluje! fajna relacja i super wynik!
    Zamosc to moje okolice, moj Dziadek byl Dzieckiem Zamojszczyzny, od 3 lata chce pobiec ten bieg, niestety w zeszlym roku byl odwolany, a w tym nie bylem w Polsce.
    W przyszlym roku zrobie wszystko zeby tam byc :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Dzięki Marcin :) Jesteś "skazany" na start w tym Biegu z uwagi na Dziadka :) Podczas otwarcia imprezy i składania kwiatów pod pomnikiem Dzieci Zamojszczyzny byli obecni przedstawiciele stowarzyszenia Dzieci Zamojszczyzny. Na pewno nie będziesz żałował startu w tym biegu. Ja jestem zauroczony Zamościem i okolicami :)
    @ Dziękuję Aniu :) oj do świetności to mi duuużżżooo brakuje ;) po prostu staram najszybciej przebierać nogami jak tylko potrafię ;)

    OdpowiedzUsuń

archiwum