"Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną przewlekłego dobrego stanu zdrowia"

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Mikołajowanie...

https://plus.google.com/photos/100441495237087703790/albums/5954008779676674993?banner=pwaw minionym tygodniu było pierwszoplanowe;) W przeddzień św. Mikołaja tj. w czwartek co tygodniowy trening na trasie biegu częstochowskiego oraz odwiedziny dzieci z ośrodków specjalnych:) 
Co roku pamiętają o biegu który organizują Zabiegani i w kwietniu żywiołowo dopingują biegaczy na trasie, więc my o Nich również pamiętamy;)  Było super:) Dzieciaki zaskoczone "inwazją" Mikołajów miały fajną niespodziankę:) A my? Najlepiej to chyba wyraził na forum Krzara (wodzirej;): " No cóż, jestem spod znaku lwa i to czasami się odzywa. Wybaczcie mój spontan, który był wyrazem wspólnie dzielonej radości kochanych, bardzo nieszczęśliwych dzieciaków i nas Mikusiów. Jeśli daliśmy młodym chociaż namiastkę szczęścia to mamy prawo do satysfakcji. Padł pomysł, powszechna akceptacja, coś zrobiliśmy, wyszło. Połączyliśmy przyjemne z pożytecznym. Pamiętajmy jednak, że zawsze można postarać się dać więcej drugiemu." 

https://picasaweb.google.com/111353588256156796805/20131208_morsowanie?authkey=Gv1sRgCJCXj8OE3Nmbbg#https://plus.google.com/photos/108583599279419562997/albums/5955043092408662817https://picasaweb.google.com/106914718250755879863/Morsowanie81213Mamy chyba "chody" tam na Górze hi,hi... Wczoraj mikołajkowe morsowanie i słoneczko, bieganie po białym, trzaskanie "szyby", barszkowanie  w śnieżnym puchu, oraz kąpiel z lodowymi szkiełkami:) A dziś sześć kresek na plusie i pada, ciągle pada... deszcz:( Miejscami pod warstwą wody lód i ślisko jak na lodowisku. Przebiegłem dychę, ale wooolno i uważnie, żeby nie wyrżnąć orła w dzień he,he... Pierwszy pad tej zimy zaliczyłem w sobotę na cotygodniowym spotkaniu biegowym na Bialskiej;( Nawet buty trailowe nie pomogły;( Pod śniegiem była  warstwa lodu i na zbiegu zaliczyłem glebę. Wczoraj poprawiłem;( Wracając na morsowisko z biegania na rozgrzewkę wpadłem w poślizg i fru tym razem dla odmiany na lewy boczek cha,cha... Na całe szczęście biegnąca obok Ela zdążyła odskoczyć, bo podciął bym Ją niczym obrońca faulujący  w polu karnym na czerwoną kartkę;) Na szczęście OK, pady były "kontrolowane";) Ubiegły tydzień można rzec regeneracyjny. Czterdzieści jeden kilometrów w czterech wyjściach. Raz gimnastyka, dwa razy krioterapia "dla ubogich" i dwa mikołajowania w fantastycznym towarzystwie:)) Bieganie, morsowanie i jakby było mało zachciało mi się biegówek (czyżby pod wpływem Justyny Kowalczyk.)) Nie, nie już dawno mi się marzyły:) Buty mam! więc szukam desek w dobrej cenie, kijków i popróbuję trochę innego przebierania nogami;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

archiwum