"Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną przewlekłego dobrego stanu zdrowia"

sobota, 11 lutego 2017

Lechu...

dla Ciebie dziś wstałem jak za dawnych, dobrych czasów. Jak przed laty stałą sobotnią trasę przebiegłem przebiegliśmy razem. Chociaż fizycznie nie ma Cię już wśród nas, ale Jesteś w mojej pamięci i duchem byłeś dziś i będziesz zawsze z nami.
To tu na Bialskiej poznaliśmy się i wiele porannych godzin spędziliśmy na dreptanych pogaduchach. W sumie to najwięcej kilometrów razem zrobiliśmy w bialskich polach, bo zazwyczaj czekałeś na nas koło krzyża na Gruszowej. Tam też rozstawaliśmy się, bo do Wierzchowiska skąd dobiegałeś miałeś jeszcze kawałek drogi. Dzięki Lechu!

Wspominałem dzisiaj mój debiut na półmaratonie w Żytnie. Pierwsze 10 km pokonaliśmy wspólnie. Potem "odjechałeś" mi, a ja wówczas biegowy żółtodziób patrzyłem z podziwem myśląc: *jak po dziesięciu kilometrach można tak przyśpieszyć!?* Szacun Lechu!

Wracałem dziś rano także do naszych dyskusji, które toczyliśmy po zebraniach w poniedziałkowe wieczory. Dzieliła nas dość znaczna różnica wieku, bo ja wcześniej urodzony;) mieliśmy inne poglądy, lecz w kwestiach zasadniczych zawsze "było nam po drodze" Często wracam do naszych rozmów przy okazji rożnych sytuacji życiowych. Dzięki Lechu!

Kiedy buntowałem się, protestowałem, że z "naszego dziecka" stowarzyszenia, które wspólnie zakładaliśmy robi się "tanią d....." która za wszystkimi lata, wszystkim się chce przypodobać i każdemu dogodzić Ty jeden mnie zrozumiałeś. Tylko ty dodawałeś mi otuchy. Dziękuję Ci Lechu!

Podobno ludzie nigdy nie spotykają się z przypadku, bo jest w tym jakiś cel. Jeden drugiemu zawsze coś może dać. To prawda. Mowi się, żeby być bliskim sobie nie trzeba się widywać codziennie. Zresztą niektorzy żyją pod jednym dachem i są sobie obcy. Byłeś dla mnie wiecej niż tylko kumplem. Nie zapomnę Cię Lechu!

Przykro Lechu, że nie pobiegamy już po Bialskiej:( Nie spotkamy się u Ciebie na Biegu. Ale wierzę, że w Królestwie Bożym będziesz tak jak Inni Którzy odeszli do wieczności na nas czekał. 
Przygotujesz nam jak zawsze dopięte na "ostatni guzik" biuro zawodów:) I wspólnie z Takimi miłośnikami szybszego przebierania nogami jak moja Idolka biegowa Basia Szlachetka przebiegniemy nie jeden niebiański maraton:) Odpoczywaj w pokoju...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

archiwum