
Na "Bałtyku" 'gęsto' od biegaczy, kijarzy i spacerowiczów. Na Bialskiej podobnie, lecz extra dodatkową frekwencję robią ludzie wychodzący z kościoła po mszy;) Patrzący na mnie jakby z wyrzutem, ale przecież ja już byłem rano hi,hi...
Pogoda dobra na bieganie:) tylko jakoś cięężżkkkoooo mi się biegło:( Wyłączając na koniec aplikację przyszła mi taka myśl do głowy: *dopiero półmaraton w nogach, a gdzie tam jeszcze drugie tyle?*
Oczywiście zawody to inna bajka;) adrenalina, towarzystwo i syndrom stada;) Naprzód! do przodu! za wszystkimi do mety!

Ostatni tydzień lutego to sześćdziesiąt jeden kilometrów w pięciu wyjściach. Dwie kapiele w zimnej wodzie i gimnastyka:)
W tym miesiącu początek kalendarzowej wiosny i... dla nas Zmorsowanych nieprzyzwoite "topienie Marzanny":(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz