"Zdrowie tak jak pieniądze zdobywa się w pocie czoła.
A
ktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną dobrego stanu zdrowia
Nie dlatego przestajesz się bawić, bo się starzejesz. Starzejesz się, bo przestajesz się bawić"


wtorek, 18 października 2011

[302] zaryzykowałem...

Zaryzykowałem i zapłaciłem... A jeszcze w sobotę sam przekonywałem Emilię na spotkaniu blogaczy, że trzeba zacząć wolno, by po trzydziestce przyśpieszyć he,he. Cieszę się bardzo z naszego spotkania i dziękuję Młodzieży za miłe chwile;) 
Wcześniej jeszcze na Expo udało mi się chwilkę porozmawiać z sympatycznym i zawsze uśmiechniętym Golonem:)
12 Poznań Maraton to mój trzeci w tym mieście i bardzo chciałbym pobiec tam znowu:) Kibice są fantastyczni:) Jednak połączenia i podróż pkp to masakra:(

Na "odwrotnym" starcie zjawiłem się odpowiednio wcześniej:) Mój Team był ze mną, więc miałem ten komfort, że nie musiałem oddawać rzeczy do depozytu. Było dosyć chłodno dlatego do ostatnich chwil przed startem paradowałem w bluzie i długich spodniach.
 Spotkałem "Wąskiego" z Rodzinką, potem Edka, ale nigdzie nie mogłem wypatrzeć Bartka. Pisał się na 3:45 to ruszyłem za balonikami z tym czasem. Ogromna rzesza biegaczy:) nie wyobrażam sobie maratonów gdzie startuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi! Po starcie przez chwilę biegniemy razem z Markiem z Supermaratonu Kalisz, ale w tłumie szybko się gubimy;) Pogoda wymarzona, samopoczucie znakomite tylko biec...
 Kiedy trochę się przerzedziło;) odnalazł się Bartek:) Niestety na najbliższym punkcie odżywczym tracę Go z oczu:( Zastanawiam się: został w tyle, czy poszedł do przodu? W sobotę mówiliśmy, aby biec z uwagi na tłok tuż przed zającami na 3:45. Powoli przesuwam się do przodu, chociaż rozsądek podpowiada: "za szybko i za wcześnie" Hi, hi.. ryzyk fizyk:) Kto nie ryzykuje w kozie nie siedzi;) Biegnie mi się lekko jak wiosną w Krakowie:) ale czuję, że forma nie ta sama;) Nawet nie wiem kiedy wyprzedzam pacemakerów i wtedy super;) luźno, nikt nie depcze po piętach, nie kuksa łokciami, ale wszystko do czasu...

Później przez jakiś czas biegnę z Jaqiem, lecz jak poprzednio na punkcie się rozstajemy;) Chyba marny ze mnie towarzysz na maratoński dystans skoro po drodze gubię swoich partnerów;) Z drugiej strony prawie zawsze biegnę sam:( bo za szybko mi z Tymi z przodu i za wolno z tyłami;) 

Na połówce zerknąłem na stoper i przemknęła mi  myśl: jak wytrzymam to jest nawet szansa na życiówkę:) Ale jak po chyba dwudziestym piątym kilometrze przebiegł obok mnie "Wąski" pytając: "Tomek co Ty tu robisz?" To już raczej wiedziałem, że brak pokory zostanie ukarany he,he... 
Po trzydziestym '"zaczyna" się maraton;) i spotykam "Kucharza" nic nie mówimy tylko przybijamy piątki, bo jasne jak słońce, że walczymy każdy ze sobą;) Dalej widzę jak "idzie do przodu" Drproctor:) Zaraz przypomina mi się Cracovia Maraton gdzie leciałem podobnie jak Bartek:) Nawet nie staram się z Nim zabrać;( Zasuwa równo, aż miło:) Widać, że rozegrał bieg jak należy:) Pomyślałem w duchu: "wytrzymaj do końca to nie tylko zrobisz RŻ, ale połamiesz 3:45":) leć, leć, leć....

A ja redukcja prędkości do "E" (ekonomiczna;) i wolno, ale do przodu;) pogadałem i poprzybijałem piątki z kibicami:) Wielkie zdziwko ??? Jakaś młoda Kobieta przed czerwonym banerem Gazety pyta: "panie Tomaszu pan chyba już trzeci raz"???? Skąd wie? Pomyliła mnie z kimś? Do mety w sumie już niedaleko, więc kalkuluję: czwórkowicze raczej nie powinni mnie dojść? Trochę zapasu chyba mam? Fajnie gdyby pojawił się "Kucharz" lecz Go nie widać. Trasę znam z pierwszej pętli to tylko zostawić coś na finisz i może nie będzie tak źle? Paliwa coraz mniej....

Na czterdziestym decyzja teraz już dolecę choćby na oparach więc podrywam się:) a na uliczce do Malty 'dysze' na full:) Przed sama metą widzę jeszcze jak Arti robi sprinty na ostatniej prostej:) Ja jednak wypatruję zegara... Jest! Lecę "na łeb na szyję" Wow 3:51:08!!! Uff... szkoda mogłem mocniej:) może pękłaby pięćdziesiątka?  Z drugiej strony to przecież i tak najmniejszy wymiar kary za brak respektu dla "królewskiego dystansu":) 
Dostaję folie na grzbiet:) medal na szyję i idę szukać MLP i Mateusza. Spotykam Team przy wyjściu ze strefy mety i nawet się nie przebieram  tylko maszeruję po "złocisty izotonik" Po każdym maratonie piwo smakuje mi jak nektar bogów i świetnie stawia na nogi;) Przebieram się w suche rzeczy i w drodze na posiłek mówię: *poleciałem jak młody, poniosło mnie jak debiutanta to i zapłaciłem*:( szkoda mogło być chociaż 3:49 ... Sygnał sms odbieram wynik .... !!! Mówisz i masz !!!! Netto 3:49:59!!! Hi,hi.... Jak to było na  koszulce chyba z 8-ej edycji: *I lowe Poznań Maraton*:)) !!! 
Jedzenie, hotel- pakowanie, prysznic i na pkp biegiem... Na dworcu tłumy! Regio odjechał:( następny zaraz odjeżdża. Wow udało się kupić bilety na czas! W drogę. 1:30 /poniedziałek/ meta w Czewie:( Osiem godzin mordęgi w przeludnionych, spóźnionych pociągach:( z wyrwanymi drzwiami od przedziału i cuchnącymi toaletami:( brrr... Wolałbym zrobić dodatkowe dwie pętle maratonu:) Byłoby przyjemniej;) Maraton w porównaniu z przejazdem koleją to bułka z masłem;) Przy takiej jeździe maraton to pikuś;) przepraszam Pan Pikuś:)

Poniedziałek: rozruch czy LB? Nauczony doświadczeniem wybieram półgodzinne truchtanie;) I całe szczęście:) We wtorek bardziej niż okey;) Solidna porcja gimnastyki i jest jak przed maratonem:)
Następne bieganie?...... Środa nie ma szans:( Czwartek....
-------------------------------------------------------
Trochę zazdroszczę Tym co w najbliższą sobotę lecą w Kaliszu stówkę;( Ale będę trzymał za Nich kciuki:) Boru powodzenia:)

8 komentarzy:

  1. Gratulacje, świetny czas :-)

    Ja w pociągu spędziłam "tylko" 3,5 godziny - siedzenie przez tyle czasu nieruchomo w niewygodnej pozycji to nie jest to, co pomaratońskie zakwasy lubią najbardziej :-/

    Dzięki za spotkanie i do zobaczenia na kolejnych maratonach :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, nie zauważyłem Cię po tym trzydziestym - aż mi trochę głupio..;-I
    Bardzo ładny wynik nabiegałeś, także gratki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratki Tomek! To za rok możemy się pacemakerować :) bo tym razem nie odpuszczę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaa, zapomniałem - ja tam przez co najmniej tydzień po maratonie butów do biegania nie tykam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję serdecznie:)
    @Emilio z niecierpliwością czekam na kolejny wspólny maraton:)
    @drproctor co Ty Bartek;) jak się zasuwa to nie ma się co oglądać na boki;)ja jak już obrałem tempo rekreacyjne to mogłem się rozglądać;)
    @ Kuba chyba marny byłby ze mnie zając;) bo preferuje zbyt radosny styl biegania hi,hi...
    @Bartek stosuję zasadę "czym się strułeś tym się lecz" Tylko po pierwszych dwóch maratonach zrobiłem całkowitą abstynencje od biegania i było okropnie;(
    @Haniu po 3:41: w Krakowie to gdzieś tam w głębi duszy marzy się rozmienić czterdzieści;) ale wynik nie jest w moim bieganiu na pierwszym planie:)

    Cieszę się, że mogłem się przyczynić do rekordu frekwencji:)Było kapitalnie:)Jestem pełen podziwu dla Fantastycznych Poznańskich Kibiców:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję.Super. A PKP to taki dodatek z adrenaliną przed każdym startem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulację! Jak dla mnie wynik totalnie abstracyjny :) Ale się nie poddaje i w końcu zaatakuje ten maraton ;)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu:

Translator

...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13

...łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną, a ziemią..." Rdz.9,13