"Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną przewlekłego dobrego stanu zdrowia"

sobota, 4 marca 2017

wiosennie...

polatałem w bialskich polach i Alei Brzozowej:)
Wczoraj oznajmiłem MLP: jutro nie chce mi się zrywać z rana, więc jak wstanę zarobię chleb i pójdę w międzyczasie (przed wstawieniem do pieca;) się przelecieć hi,hi... No chyba, żebym się wcześniej obudził.


Obudziłem się kiedy za oknem było jeszcze ciemno i zacząłem kombinować: ciekawe która godzina? wstawać? poleżeć? 
W końcu pokonałem lenia hi,hi... Toaleta, płatki na mleku i jak zawsze o tej porze roku nękające wątpliwości jak się ubrać? Na szczęście w ostatniej chwili zrezygnowałem z jednej koszulki i było mi w sam raz:) Za wyjątkiem odcinka "pod wiatr" bo czułem jak płuca oddychają przez klatkę piersiową he,he...  

Było świetnie! Obawiałem się błota, a tu suchutko. Pachnąca wilgocią ziemia, śpiewy ptaków i dawno nie spotykana o tej porze ilość miłośników biegania obu płci;) Niezbity to dowód, że ruszają Ci co to zawsze po zimie przed sezonem chcą zrzucić co nieco hi,hi...
Rozochocony endorfinami zamiast wracać prosto do domu zboczyłem jeszcze na "Bałtyk" sprawdzić pokrywę lodową. Wiosna wiosną, lecz na tutejszych gliniankach lód trzyma. Zapewne nie da się nań wejść, ale wyziębione zbiorniki potrzebują jeszcze słoneczka i ciepełka;)

W sumie nabiegałem dziewiętnaście kilometrów, a w całym minionym tygodniu czterdzieści. Jak na tydzień pochorobowy nie jest źle, a nawet bardzo dobrze he,he... bo przecież nie przebieg najważniejszy, ale bieganie:) 
Jutro "odpust" he,he... 
A po niedzieli depczę dalej;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

archiwum