"Aktywność fizyczna i przemyślany sposób odżywiania mogą być przyczyną przewlekłego dobrego stanu zdrowia"

poniedziałek, 5 maja 2014

Dwa starty...

https://plus.google.com/photos/101262105876428012584/albums/6008580289570866561https://plus.google.com/photos/106914718250755879863/albums/6008729976023208561na zawodach w ubiegłym tygodniu miałem :) tak jak planowałem ;) W czwartek pierwszego maja razem z Basią biegliśmy w Lisowicach. III Bieg Tropami Śląskich Dinozaurów to kameralna, ale bardzo sympatyczna impreza. Trochę asfaltu, polne drogi i dodatkowa atrakcja przebieganie... przez piec do wypalania cegieł! na szczęście nieczynny he,he... Fajna atmosfera, sporo znajomych i sukces mojej Koleżanki klubowej II miejsce w kategorii wiekowej Brawooooooo!!! Gratulejszyn :)
https://plus.google.com/photos/109825491594601010327/albums/6008531486028757345?banner=pwa 










W sobotę trzeciego maja miała być dziesiona na IX Biegu Zajączkowskim, ale Org darował nam taplanie i ślizganie się w błotnej mazi na polach. Musiał chyba wcześniej przeczytać wpis Sówki na fb, który ogłaszał konkurs: "Kto pierwszy zaliczy glebogryzarę w Zajączkach" hi,hi...

https://plus.google.com/photos/109825491594601010327/albums/6009286088827905137?banner=pwaPodobny lokalny bieg jak w Lisowicach i dlatego może fajny? Większość znajomych biegaczy z najbliższej okolicy, więc atmosfera można powiedzieć rodzinna:) Jedynie diametralnie aura różniła się od pierwszomajowej. W Święto Pracy było słonecznie i cieplutko ( nawet jak na bieganie za ciepło;) natomiast w Święto Konstytucji i Najśw. Maryi Panny Królowej Polski deszcz, wiatr i przenikliwy chłód. Czyżby "Zimna Zośka zawitała w tym roku wcześniej? Za PRL_u mój znajomy powiadał, że komuniści maja lepsze chody w niebie, bo pierwszego jest zawsze ładna pogoda,  a trzeciego zazwyczaj pada;)
Biegło mi się w Zajączkach Drugich bardzo fajnie, bo wolę chłód niż grzanie z nieba;) Między innymi dlatego w sobotę biegałem dwa razy:)) Rano jak co tydzień na Bialskiej gdzie było cudownie i marzycielsko;) a po południu w Zajączkach.

Wczoraj śledziłem w telewizorni uczestników "Wings for Life World Run" i tak im pozazdrościłem tego szybszego przebierania nogami, że jeszcze przed kolacją wyszedłem i zrobiłem siedemnastokilometrową pętelkę he,he...
W ciągu ostatnich siedmiu dni biegałem /licząc podwójne sobotnie bieganie/ sześć razy i natuptałem siedemdziesiąt sześć kilometrów. Oprócz niedzieli, soboty i czwartku we wtorek spokojna trzynastka i dziesięć stumetrowych przebieżek dla odmulenia;) Oraz w poprzedni poniedziałek siedemnastka na luzie, bo nawet endorfiny nie działały:(
Do maratonu dwa tygodnie, więc czas trochę wyluzować, żeby w Krakowie na starcie poczuć "głód biegania"
W niedzielę jeszcze impreza biegowa w Rudnikach Wieluńskich na nietypowym dystansie 13,3km, a potem odpoczynek, regeneracja, nawadnianie, spanie i mentalne przygotowanie do królewskiego dystansu;)
http://ads.zis.krakow.pl/www/images/6de7632689d82ccef553b2fac104276e.jpg

4 komentarze:

  1. Chyba nie tylko Ty oglądałeś w niedzielę bieganie w tivi. Mój teść to nawet wyliczył (na podstawie mojej życiówki w maratonie), że miałbym szansę powalczyć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bartek pewnie, że miałbyś szanse ! zwłaszcza na swojej ziemi ;) Początkowo sam myślałem o starcie w tym biegu ;) Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 13,3 faktycznie nietypowy dystans, ale kto powiedział że mają być same piątki, dyszki, półmaratony i maratony?;] u mnie w tym tygodniu też regeneracja i nawadnianie plus dieta makaronowa, do zobaczenia w Krakowie i powodzenia ! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Olu również życzę Ci powodzenia:) pewnie nie rozpoznałbym Cię w tłumie :( ale jak zobaczysz pomarańczową koszulkę i czapkę to możesz mi podłożyć nogę hi,hi... tylko tak żebym się nie wywrócił ;) pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń

archiwum