
Najpierw przebiegłem niecałe półtora kilometra i wyrąbałem dziurę w lodzie, czyli przerębel. Potem rozgrzany przy siekierze wrzuciłem termometr do wody i poleciałem na dużą pętle. Małą pętelką nazywam trasę po ścieżce rekreacyjnej wokół "Bałtyku" i "Adriatyku". Dużą kiedy obiegam dodatkowo "Pacyfik".

Dreptanie bardziej niż bieganie, bo po wczorajszej odwilży w nocy wszystko przymarzło i dziś lodowisko;) Trzy razy kręciłem piruety, lecz jakoś udało mi się nie wyrżnąć "orła". Chociaż za pierwszy razem to było pół śruby bez gwintu i o mały włos byłbym glebnął na plecak z morsowym wyposażeniem;) A tam niebezpieczne narzędzie - siekiera;) Przy minusowej temperaturze powietrza woda wydaje się być naprawdę ciepła;)
Po pluskaniu pobiegłem na odwyrtkę i w sumie natuptałem sześć kilometrów:) Na więcej niestety nie starczyło czasu:(
A tak z ciekawości zapytam co masz w plecaku z morsowym wyposażeniem poza siekierą?
OdpowiedzUsuń1.karimatę, żeby nie stać gołymi stopami na lodzie i mieć gdzie położyć ciuchy. 2.Buty do wody, bo niektórzy "sympatycy" próbują nas sprawdzać i wrzucają do przerębli kamienie, butelki itp. Poza tym czasem można poranić stopy, jeśli wokół "wanny" po poprzednim rąbaniu przymarzną drobinki lodu.3. ręcznik. 4. termometr. 5.zapasowa koszulka i zapasowe rękawiczki. 6. majtki na zmianę. 7.termos z gorąca herbatą (czasami jak bardzo zimno;)
OdpowiedzUsuńOK. Niby to takie oczywiste ale o karimacie bym nie pomyślał :) Dzięki za informacje.
OdpowiedzUsuń