było:) Jeszcze się dobrze nie rozkręciłem, gdy kawałek za plażą usłyszałem za sobą znajomy głos: dziadek! dziadek! Odwracam się, a tu Wiktorka z Mamą i Tatą na rowerach:))
"Widzieliśmy Cię jak siedzieliśmy na pomostach i postanowiliśmy Cię dogonić".
Bardzo mnie to ucieszyło:)) A jak jeszcze Wiki zaproponowała, że chce byśmy razem pobiegali;) Oni na rowerach, a ja *z buta* he,he... to już byłem w siódmym niebie:)) Zrobiliśmy dwie pętle dookoła "Bałtyku" i "Adriatyku". W tym czasie Marek stworzył klipa niczym dla kandydata na prezydenta hi,hi... W dodatku na "Bałtyku" wysyp biegaczy! Bez przesady kilkanaście razy pozdrawiałem "kolegów po fachu" he,he...
Potem na "progu" św. Jadwigi pożegnaliśmy się i cykliści w prawo, a dziadek w lewo;) Żeby wyszła chociaż ósemka he,he... nie wróciłem przez jasnogórskie pole namiotowe, lecz poleciałem dalej do Kubiny i na koniec "zafundowałem" sobie "ścianę płaczu" na Klasztornej hi,hi...
Miła niespodzianka przytrafiła mi się dzisiaj:)) Choć tak prawdę mówiąc kiedy wychodziłem z domu wcale nie byłem przekonany, że chce mi się szybciej przebierać nogami he,he... Było fantastycznie!
*W kalendarzu świąt nietypowych Dzień Tęczy. Tej prawdziwej o Której mowa w Księdze Rodzaju.